Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

To pytanie było do Miecha a tu pojawia się odpowiedź od kogoś innego i to w dodatku w formie pytania. No cóż nie jest to teleturniej Vabank ale odpowiem na pytanie. Nie, nie jest i szybko uzasadnię ale tak prowokacyjne bo skoro padają słowa najlepsze, najbardziej itp to wypada dopytać jaka skalą czy też miarą udowodnić te najlepsze riffy, najbardziej gęste, intensywne partie? Myślałem, że ktoś rzuci tekst bo to najgłośniej nagrany album do czasu wydania Kingdom a jak wiadomo głośność da się zmierzyć.
Odsyłam do książki o historii Morbid Angel bo tam kilka odpowiedzi jest na stawiane pytania. Gdzie były te niesamowite riffy i na próbach do której płyty Sandoval ćwiczył aż mdlał z wycieńczenia.
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

A która to książka o historii Morbid Angel? Chętnie przeczytam
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4433
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Hajasz pisze:
4 mies. temu
wypada dopytać jaka skalą czy też miarą udowodnić te najlepsze riffy, najbardziej gęste, intensywne partie? Myślałem, że ktoś rzuci tekst bo to najgłośniej nagrany album do czasu wydania Kingdom a jak wiadomo głośność da się zmierzyć.
BPM kawałków dla poszczególnych podziałów rytmicznych również. ;)
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

PanLisek pisze:
4 mies. temu
A która to książka o historii Morbid Angel? Chętnie przeczytam
Biografia Vincenta.

@Kozioł Lepiej ująłeś to wszystko, co ja chciałem przekazać odnośnie tych czasów. Tylko ja zawsze byłem "zakochany" w Thrash. I dla mnie kapele typu Megadeth czy Slayer to biblie. Do Youthanasia czy Season niepodważalne i tyle. OCzywiście i Kreator.
Zastałem klasykę death z 1-2 płytami na koncie, dorastając z The End Complete, Heartwork, czy właśnie Covenant.

@Hajasz czytaj ze zrozumieniem- pisałem o postach do Pioniere. Już odmiana ostatnio u Ciebie leżała na poziomie 3 klasy podstawówki, demencja dopadła czytanie ze zrozumieniem? To bierz magnes. Przez s na końcu. to istotna różnica.

Szkoda człowieku, że mając wiedzę, nie wykorzystasz jej na fajne kolejne tematy, tylko masz wewnętrzna potrzebę bycia wkurwiającym kundelkiem, co kąsa przez siatkę każdego przechodzącego.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Zsamot pisze:
4 mies. temu

Biografia Vincenta.
Tego się obawiałem, nie chce mi się czytać biografii Vincenta bo za nim nie przepadam. Szkoda że nie ma oficjalnej biografii MA, albo chociaż jakiegoś obszernego rozdziału.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

Zsamot pisze:
4 mies. temu
@Hajasz czytaj ze zrozumieniem- pisałem o postach do Pioniere. Już odmiana ostatnio u Ciebie leżała na poziomie 3 klasy podstawówki, demencja dopadła czytanie ze zrozumieniem? To bierz magnes. Przez s na końcu. to istotna różnica.
Jesteś tu jedyną osobą, do której poziomu muszę się zniżyć aby pojąć Twoje rozumowanie i kiedy już wydaje mi się, że mam to ty z uporem maniaka udowadniasz, że nie rozumiesz co napisałeś chwilę wyżej a co gorsza zaczynasz odpowiadać nie na temat.
Teraz widzę, że zniknęły jakieś posty a jeden z nich był taki, że udowodniłem Ci, że nawet słownikiem poprawnej polszczyzny nie potrafisz się posługiwać myśląc typowo zero jedynkowo. Można i tak.

A teraz aby nie było dlaczego każdy i Ty też oczekuje ode mnie kolejnych tematów skoro tu wszyscy chyba słuchają tej samej muzyki a ja przecież słucham nudnego death metalu, którego nikt nie rusza bo przecież współczesny metalowiec słucha pojebanych dysonansów, muzycznego origami, dźwiękowego szukania kutasa do dupy. To nie moje zespoły a nie chce mi się jak Vexowi zakładać tematy, na które i tak wszyscy mają wywalone. Sumując to wychodzi, że jak zakładam tematy to źle a jak nie zakładam to też źle. Opcje skrajne a po środku nic nie ma.

Dlatego nie jarzę dlaczego zawsze tobie przeszkadza, kiedy tak jak choćby o Morbid Angel dosyć mocno się ścierają opinie i oskarżasz mnie o obrażanie innych. Pewnie lepiej pyskować na SB i bluzgać się jak to inni każdego dnia prowokują.

Moja ulubiona argumentacja co do książki, że nie będę czytał bo faceta nie lubię. No to brawo bo to nie jest historia tylko Vincenta ale Morbid Angel i wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, których oficjalnie się nie mówiło. No ale przecież nikt nikogo nie będzie zmuszać.
GRINDCORE FOR LIFE
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Nie powiedziałem że nie lubię tylko że nie przepadam, to nie jednoznaczne, jest mi obojętny, a co za tym idzie jego zdanie mnie nie interesuje, a co za tym idzie czytanie jakieś tam części historii MA z jego perspektywy mnie nie interesuje. A gdybym go nie lubił to tym bardziej bym nie przeczytał.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Jesteś @Hajasz mitomanem i małym kłamczuszkiem.

W usuniętej dyskusji wykazałeś się brakiem znajomości deklinacji. Tylko albo aż. O poprawności języka i udowodnieniu mi możesz tylko pomarzyć fantasto. Nie kłam. Pierdol swe banały, ale nie kłam. Poudawaj, że jesteś dorosły.
Na białym koniu nadjechał Pioniere i wyjebał to, co nabredziłeś...
Po czym zacząłeś w w tym wątku wyzywać ludzi od idiotów, jak tylko mieli inne zdanie. Upojne.
To w kwestii sprostowania Twych bredni.
Na SB nie było żadnej pyskówki, zatem znów kłamiesz. Pioniere napisał, że pogada z Tobą. Na przyszłość jednak porobię zrzuty ekranu, bo widzę, że poza psychiczną starością i jej przywarami, to jeszcze demencja Cię trawi. Lub zwykłe kłamstewka...

Nigdzie i nikomu nie przeszkadza jak zakładasz tematy, zatem skończ z ta cierpiętniczą postawą, bo nie tylko nie bawi, ale nawet nie budzi niczego poza politowaniem.

Zatem reasumując: odkąd to Nergal nagle urósł do rangi autorytetu, by Gateways zyskał jego jedyny osąd. Ja pamiętam wartościowsze recki. A i pozycja w podsumowaniu czytelników paru periodyków pokazała jednoznacznie, że ta wolta została doceniona.
Poza tym- odnosząc się do bredni Nergala, Gateways ma zajebistą okładkę, tylko trzeba wyjąć wkładkę i całość rozłożyć. ale jak się bredzi o 25% szaty graficznej, to potem takie kurioza powtarzają inni...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3456
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 4 mies. temu

@Zsamot masz moda, możesz sprawdzić dziennik moderacji, wiec czemu podajesz nieprawdę i mieszasz mnie w jakieś utarczki, w których w żaden sposób, bezpośrednio i pośrednio, nie biorę udziału? Posty kto inny usuwał, sprawdź se.

Co by nie było, że nic na temat. Nie sposób nie zgodzić się z Rysiem, że każdy ich album przyjmuje zupełnie nowe formy dm-owej sztuki, gdzie bez utraty tożsamości, ukazują plastyczność formy i sposobności użycia różnorakich środków wyrazu oraz to, że prawie każdy z nich, otwiera niejako nowy rozdział w historii death metalu.

U mnie sprawa płyt MA ma się kolejno tak: Altars of Madness, Covenant, Blessed Are the Sick, Domination, Gateways to Annihilation/Formulas Fatal to the Flesh, Heretic, Kingdoms Disdained, Illud Divinum Insanus, choć do ostatniej z wymienionych to praktycznie wcale, nie wracam, nie słucham.
Speedy Gonzales
Posty: 8
Rejestracja: 4 mies. temu

Speedy Gonzales 4 mies. temu

Witam szanowne grono. Dyskusja pod morbidami spowodowała, że poza samym czytaniem dla beki, sam zapodam swoje 3 grosze.
Mianowicie sam należe do grona fanów MA z Tuckerem, ulubioną literką w alfabecie pozostaje G, potem F, następnie C na równi z D, potem te dwie klasyczne pozycje do których ludzie tam ochoczo obsyrwają majty.
Podanie kilku pozycji które są materiałami znacznie lepszymi (chyba nie muszę pisać, że moja racja jest najmojsza, a wasza to mi koło chuja lata :D), ale żaden z nich nie jest z rocznika A, co trochę ucina sens radosnemu obrzucaniem się kupom, bo może i płyty będą lepsze, ale czy bardziej wpływowe? Z resztą cała zajebistość starego death metalu polega na odkrywaniu nieznanych granic i styli, a nie odgrywaniu tego co tygryski lubią najbardziej.
Lista albumów które deklasują A:
To the Depths...in Degradation (jest to mój numer 1 i raczej to się nie zmieni), Nespithe, Obscura i From Wisdom to Hate, debiut Nile, The Key, Dawn of Possession, Deicide 1 i 2, Effigy of the Forgotten, oraz moja miłość, która może zostać niezrozumiana, czyli dwójka Malevolent Creation, oraz oczywiście późniejsze płyty MA.
Co do porównywania MA z szwedami - beka. Totalnie inna liga grania i pomysłowości. Może Seance się jakoś wyróżnia w tym temacie, ale to chyba jedyna skandynawska która może się równać. Nieśmiało jeszcze spoglądam na Soulside Journey w tym wypadku, ale reszta z sunlightowymi kolesiami na czele to głównie potupanka. Zajebista, bo zajebista, ale wciąż tylko potupanka.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1195
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 4 mies. temu

Ciężko wybrać jakiś album, który miałby deklasować Altars of Madness - że niby dwójka Malevolent Creation (dobry album, ale jak na moje to nic więcej), Effigy of the Forgotten (które uwielbiam) czy Dawn of Possession (tak samo - album, który bardzo lubię, ale to dopiero początki drogi Immolation do doskonałości)??
No nie, Altars of Madness to pierwotna dzikość, atmosfera rodem z później rozwiniętego black metalu, jakiś rodzaj tajemniczości i chwytliwe riffy oraz świetne wokale Vincenta + fakt, że to rok 1989, gdzie większość death metalowych klasyków miała zadebiutować dopiero za rok, dwa, trzy...
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
Speedy Gonzales
Posty: 8
Rejestracja: 4 mies. temu

Speedy Gonzales 4 mies. temu

Dlatego dodałem komentarz, że moja fascynacja drugim Malevolent Creation może być niezrozumiała, ale dla mnie to płyta z zawartością 200% tego co lubie w metalu. W Altars przeszkadza mi produkcja, chaos (w negatywnym tego słowa znaczeniu), produkcja i produkcja. Rozumiem, że to album który pchnął bardzo duży kamień w metalu i otworzył pieczę na setki bandów, ale to wciąż imo album bardziej ważny, niż dobry. Co do gadania, że DoP Immo dopiero był ich dziewiczym razem, a najlepsze stosunki miały się pojawić dopiero w przyszłości, równie dobrze mogę powiedzieć, że MA dopiero od C zaczęli wypluwać najlepsze rzeczy. Atmosferę, dzikość, tajemniczość, chwytliwe patenty i konkret wokal - to ma wszystko Infester. Tylko bardziej i lepiej. Ciężko mimo wszystko porównywać album z 89 do albumu z 94, a tym bardziej np odjazdów Lemaya bo to w metalu ekstremalnym lata świetlne są. Ale skoro już gdybamy (a w moim przypadku to walczymy z opinią, że A jest albumem doskonałym), to gdybajmy.
W sumie wychodzę z założenia, że wy mnie nie przekonacie, że A czy B jest lepsze od Suffocatiom czy Deicide, a ja was.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Pioniere pisze:
4 mies. temu
@Zsamot masz moda, możesz sprawdzić dziennik moderacji, wiec czemu podajesz nieprawdę i mieszasz mnie w jakieś utarczki, w których w żaden sposób, bezpośrednio i pośrednio, nie biorę udziału? Posty kto inny usuwał, sprawdź se.

Co by nie było, że nic na temat. Nie sposób nie zgodzić się z Rysiem, że każdy ich album przyjmuje zupełnie nowe formy dm-owej sztuki, gdzie bez utraty tożsamości, ukazują plastyczność formy i sposobności użycia różnorakich środków wyrazu oraz to, że prawie każdy z nich, otwiera niejako nowy rozdział w historii death metalu.

U mnie sprawa płyt MA ma się kolejno tak: Altars of Madness, Covenant, Blessed Are the Sick, Domination, Gateways to Annihilation/Formulas Fatal to the Flesh, Heretic, Kingdoms Disdained, Illud Divinum Insanus, choć do ostatniej z wymienionych to praktycznie wcale, nie wracam, nie słucham.
Zapowiadałeś TY, że pousuwasz, to po co miałem sprawdzać? Jak mi osoba dorosła mówi A, to nie latam i nie weryfikuję. Jak się pomyliłem, to przepraszam, sprawdzać nie będę, wiesz, to mi napisz. Choćby na PW.

Tak, każda litera to nowe wpływy. Pamiętam jak wyszedł Domination i za parę lat taki Zsamoth z Zyklon/ Emperor wskazywał na wpływ tego albumu. Jedynie literka E i I są u mnie w niższym pułapie. No i Heretic mi brzmienie nie pasuje. Z drugiej strony tak dawno nie słuchałem tego, że może zweryfikuję, jak dziś to oceniam...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4433
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 4 mies. temu

Speedy Gonzales pisze:
4 mies. temu
To the Depths...in Degradation (jest to mój numer 1 i raczej to się nie zmieni)
Bardzo dobra płyta! :twisted:
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1703
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

A jest cudowną iście diabelską wyrocznią DM. To oczywistość, pierwszy album którym wysadzili wrota do piekła, a za tym poszły następne, którymi także z wielkim hukiem wykopywali kolejne drzwi, ciągnąć za sobą hordy następców, siejących zniszczenie i strach. Jednak nie można zapominać, że tych drzwi jest całe mnóstwo, może nieskończoność i armia najeźdźców także niemała. Ale kończąc te próby metafor, Trey lub Vincent, nie pamietam, bodajże po Dominatuon powiedział, że już mieli dosyć tego grania, wszyscy wokół stosowali blastbeaty, ciężar ich przytłaczał, klasyczne wypalenie. Jakaś zmiana musiała nastąpić, stad może FFF i dalej G, nie mówiąc o H i I.
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 879
Rejestracja: 10 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 mies. temu

Uważam ,że jednym z najważniejszych czynników które wpływają na subiektywne oceny jest to w którym momencie naszego nazwijmy to metalowania poznajemy daną kapelę ... a co jeszcze ważniejsze konkretny album. Zupełnie inaczej podchodzą do oceniania młodsi słuchacze, dla których ,jak w przypadku Morbid Angel , większość albumów to wycieczka w daleką przeszłość..., a inaczej starsi którzy dorastając w latach 90tych byli
niejako naocznymi świadkami kolejnych premier.
Dlatego właśnie u mnie najbardziej osłuchany i lubiany jest Domination - bo mając wtedy w 1995 dokładnie 15 lat i wcześniej wychowując sie głównie na thrashu, dostałem od Amerykanów ostro w mordę już od pierwszych nut tego albumu. Po prostu miazga. Zresztą i tak samo było rok wcześniej po usłyszeniu The Bleeding Kanibali....
Większość albumów bohaterów tematu to klasa i niezaprzeczalny wzór dla wielu następnych kapel. Pchnęli ekstremalną muzę bardzo mocno do przodu.
Z drugiej strony nie byli jedynymi i w tamtym czasie wychodziło mnóstwo świetnych albumów i podobnie jak @Zsamot uważam twierdzenie "nikt nie ma/miał startu do MA" za delikatnie mówiąc śmieszne. W zależności od wielu czynników zespoły w bardzo różny sposób podchodziły do death metalu... i nie sposób nie docenić tu wielu innych wielokrotnie wymienianych przez innych wyżej. Jak dla mnie to Sweden Sweden über alles....no ale to me osobiste zdanie i gust.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3139
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 4 mies. temu

Hajasz pisze:
4 mies. temu
W tym miejscu stawiam kropkę i pytam Miecha bardzo poważnie. Dlaczego album Gateways to najlepszy morbid angel?
Napisałem przecież wyżej. Wolę wolniejszy (nie mylić z wolny) metal śmierci od szybszego. Wolę taki masywny metal śmierci, gdzie w riffach poza chaosem Treya mamy też miażdżącą gęstwę i nieprzebyty kanion półpłynnej magmy.

I jeszcze tylko jedna rzecz - poznawanie w konkretnym momencie "metalowania" ma z pewnością wpływ, ale ja Morbidów poznałem jakoś koło 2001-2002 roku, jak kolega mi przegrał Blessed Are The Sick. Potem akurat z tą kapelą leciałem po kolei i o ile na początku wcale jakoś nie wiadomo jak mnie nie rozjebało, to po kilku latach i przy bardziej świadomym słuchaniu wróciłem do wszystkich i zostałem najbliżej z Gateways.

Ach, co do porównywania płyt wychodzących w tym samym czasie - OK. Ale my cały czas dyskutujemy o tym, którą płytę każdy z nas uważa za lepszą. Wcale niekoniecznie znaczy to "bardziej wpływową". Rytmiczna Szwecja jest bardzo ważnym elementem całej sceny DM, co nie znaczy, że mi się podoba. Tutaj też nawiążę do Hajaszowego płaczu nad moimi rzekomo kabaretowymi wypowiedziami: kabaretowa wypowiedź, mój słodziutki, to byłoby pisanie "hehe, Grave gówno" i brak jakiegokolwiek rozwinięcia tejże, a jednak moje zdanie nt tego odłamu śmierciometalowania jest dosyć spójne, stałe i logicznie argumentowane, bo nie raz pisałem, czemu taka stylówa mi nie odpowiada. To, że Ty na siłę próbujesz wmawiać mi, że sobie sam zaprzeczam, bo nie możesz zdzierżyć jak ktoś może krytykować jakiś kamień milowy, to akurat nie zmienia tego faktu ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
4 mies. temu
To, że Ty na siłę próbujesz wmawiać mi, że sobie sam zaprzeczam, bo nie możesz zdzierżyć jak ktoś może krytykować jakiś kamień milowy, to akurat nie zmienia tego faktu ;)
Kiedy byliśmy w Łodzi nie chciałeś pójść pod manekina aby sobie wyjaśnić parę spraw.
Zapewne też nie pamiętasz jak przytaczałem płyty death metalowe, które lubisz a nawet masz, na których jest sporo grania w stylu, którego tak nie znosisz.
I teraz proponuję posłuchać twojego ulubionego Morbid Angel ale tylko sekcję rytmiczną.
Pewnie zaraz będziesz mi krzyczeć co w MA nie ma takiego grania a na pewno nie na G!!!
Otóż jest tylko potrzeba się wsłuchać bo Sandoval to nie byle pierdoła i nawet najprostrze rytmy i tempa gra w stylu, którego inni nie potrafią.
To czego tak bardzo się wyrzekasz jest na każdej płycie analogicznie możesz powiedzieć, że szukam auta, które nie jeździ na kołach bo nie lubię kół.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1058
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 4 mies. temu

Hajasz pisze:
4 mies. temu
Kiedy byliśmy w Łodzi nie chciałeś pójść pod manekina aby sobie wyjaśnić parę spraw.
Bał się, że spróbujesz mu odebrać pierścień!

A jak to jest chujowa okładka:
Obrazek
... to ja jestem papież. No ale trudno spodziewać się sensownego komentarza po kimś tak pozbawionym inteligencji jak Darski.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Bo większość się wypowiada nt. okładki, ale na jej 1/4 części. Ten pewnie dostał promo i nie spojrzał dokładnie.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Pamiętam tę recenzję Darskiego, zdaje się w Mystic Art, strasznie się wtedy wygłupił. Okładka jest świetna, totalnie w duchu death metalu i konceptu Morbid Angel, i czy to w całości czy częściowo. Chociaż Darski trochę racji miał z tą teorią, przykład to choćby Thelema.6, dobra muzyka, chujowa okładka.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1703
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Okladeczka zacna, nawet bym zaryzykował, że w duchu muzy na G, duszna, ciężka, ale ze światełkiem w tunelu, nawet jeżeli jest nim czarna dziura. Dodatkowo bym powiedział, że w duchu tej całej, zapoczątkowanej przez adminka, dyskusji.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3139
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 4 mies. temu

Hajasz pisze:
4 mies. temu
DiabelskiDom pisze:
4 mies. temu
To, że Ty na siłę próbujesz wmawiać mi, że sobie sam zaprzeczam, bo nie możesz zdzierżyć jak ktoś może krytykować jakiś kamień milowy, to akurat nie zmienia tego faktu ;)
Kiedy byliśmy w Łodzi nie chciałeś pójść pod manekina aby sobie wyjaśnić parę spraw.
Zapewne też nie pamiętasz jak przytaczałem płyty death metalowe, które lubisz a nawet masz, na których jest sporo grania w stylu, którego tak nie znosisz.
I teraz proponuję posłuchać twojego ulubionego Morbid Angel ale tylko sekcję rytmiczną.
Pewnie zaraz będziesz mi krzyczeć co w MA nie ma takiego grania a na pewno nie na G!!!
Otóż jest tylko potrzeba się wsłuchać bo Sandoval to nie byle pierdoła i nawet najprostrze rytmy i tempa gra w stylu, którego inni nie potrafią.
To czego tak bardzo się wyrzekasz jest na każdej płycie analogicznie możesz powiedzieć, że szukam auta, które nie jeździ na kołach bo nie lubię kół.
No widzisz, dalej brniesz w zaparte nie przyjmując żadnych tłumaczeń, bo na tym samym spotkaniu wyłożyłem dokładnie o co chodzi i wcale nie zanegowałem, że pewne motywy pojawiają się bardzo często i na wielu albumach z metalem. Ciągle przekręcasz to, o czym mówię i wypaczasz istotę wypowiedzi. Jak grochem o ścianę.

PS. Niedaleko Manekina to akurat szliśmy i wtedy sam zasugerowałem festiwal kujawiaków ;]
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

PanLisek pisze:
4 mies. temu
Pamiętam tę recenzję Darskiego, zdaje się w Mystic Art, strasznie się wtedy wygłupił. Okładka jest świetna, totalnie w duchu death metalu i konceptu Morbid Angel, i czy to w całości czy częściowo. Chociaż Darski trochę racji miał z tą teorią, przykład to choćby Thelema.6, dobra muzyka, chujowa okładka.
Nie wiem czy się wygłupił bo jak dokładnie przeanalizować to dzieło Seagrave'a to jest to taki zlepek motywów z wielu jego innych okładek. Trochę Obituary, trochę Seance, Entombed, wcześniejszy Morbid itd. Dodatkowo kolorystyka sraki małego bachora. A sama recenzja wtedy w Mystic to jeszcze było to na zasadzie Nergal vs Wardzała, kiedy brali jakiś znany album i się jeden znęcał a drugi chwalił.
GRINDCORE FOR LIFE
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Idąc tym tropem to też można powiedzieć że zachód słońca nad morzem to kolorystyka sraki małego bachora, kółko najprostsza figura, a wodę to mam w kiblu.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Gdzie tam, na tej okładce, jest wątek z Obituary (tożsamy im), to pewnie tylko Hajasz wie...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 1081
Rejestracja: 5 lata temu

Czit 4 mies. temu

Naprawdę @Zsamot nie przywodzi Ci na myśl okładka G Morbidów motywu z "Cause of Death" Obituary? Z tym, że mi się ona bardzo podoba.
Właśnie płytki słucham, bo dawno nie leciała.
yog pisze:
3 lata temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Nie. Całkowicie inna kreska, kolorystyka. I Seagrave nie ma tak naturalistycznej formy. U niego to zawsze ma wymiar wyimaginowany, taki ... bajkowy. ;-)
Cause ... okładka jest taka "naturalna".
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

Oczywiście Karolku możesz iść w zaparte, że tam nie ma Obituary ale jest i nawet Trey się kiedyś w wywiadzie do tego odnosił bo został zapytany a jak wiadomo z akumulatorem na jajach nikt nie kłamie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Masz naprawdę zaburzenia w relacjach. Ktoś Cię nie dopieścił w początkowych latach, że tak zabiegasz, by każdy się z Tobą zgadzał? Naucz się formułować osądy w konstrukcji "ja", nie jako prawdy objawione.
Napisałem, że ja tam tego nie widzę. Podałem też argumenty. Twoje zaś to jakieś z dupy wzięte bliżej nieokreślone/ fikcyjne wypowiedzi kogoś, kiedyś był taki serial: Tata, a Marcin powiedział... To właśnie Twoja argumentacja... Już przy promocji In flames to wypunktowałem.
Jak nie ma zgodności to emocjonalne napady (idioci) albo z dupy wzięte cytaty np. z Psów.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 157
Rejestracja: 3 lata temu

Elementw 4 mies. temu

Ważne , że na malunku jest celownik: "rozbłyśnie w chwale nasz celtycki krzyż" itd...
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 1058
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 4 mies. temu

Podobieństwo jest IMO w kompozycji, bo na obu okładkach centralnym motywem jest oko i instalacja po prawej stronie, ale na tym podobieństwo się kończy.
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

A ja nie widzę żadnych podobieństw z okładką Cause of Death, choćby mi to sam Seagrave mówił. Zresztą samo rozwodzenie się nad czymś tak oczywistym jest śmieszne.

ObrazekObrazek

Bądźcie poważni..
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1703
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Chuj z tym przecież czy podobne czy nie, dla jednego tak, dla innego nie. Obie zajebiste, bajkowe i po dziecięcemu przerażajace, jednym słowem KLASA!
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1683
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 4 mies. temu

Okładkowo wygrywa Obituary, muzycznie... no tu mam dylemat. Obie płyty są świetne a nawet wybitne momentami. Co je łączy? Pędzel zagrał tu wolniej niż zazwyczaj, Obituary raczej nigdy na szaleńcze tempa się nie siliło. Mamy tu wysokiej klasy średnio tempowy death metyl z przebłyskami ma dopierdolenie. Obie są też mocno klimatyczne jak na death metal.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

PanLisek pisze:
4 mies. temu
A ja nie widzę żadnych podobieństw z okładką Cause of Death
Gdyby teraz odpowiadał Karolek to na bank napisał by, że czytaj ze zrozumieniem i dopisał parę swoich studenckich mądrości zaczerpniętych od muminkowego kolegi Włóczykija ale to odpowiadam ja więc zapytam tylko, którym momencie padło zdanie o podobnych okładkach? Bo z tego co ja pamiętam napisałem, że okładka morbidów to zlepek kilku motywów z innych prac a NIE, ŻE TO OBRAZ PODOBNY DO klasyka Obituary.
GRINDCORE FOR LIFE
Lis
Moderator globalny
Posty: 1357
Rejestracja: 5 lata temu

Lis 4 mies. temu

Nekroskop pisze:
4 mies. temu
Podobieństwo jest IMO w kompozycji, bo na obu okładkach centralnym motywem jest oko i instalacja po prawej stronie
kurz pisze: Chuj z tym przecież czy podobne czy nie, dla jednego tak, dla innego nie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15508
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 mies. temu

Podobno Commando dołącza do I Am Morbid. Na ostatnie 50 postów może później odpowiem, póki co mi się nie chciało ich czytać, bo bym się musiał dalej kłócić.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1683
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Poleciało sobie do porannej kawusi Covenant i tak sobie myślę, czy to nie najlepsza płyta w historii death metalu? Od niej poznałem Morbid Pędzel kiedy w MTv i Viva Cwaj zapodali teledysk do Rapture. Ten numer to wręcz wizytówka Pędzla. Wspaniałe dopierdolenie na początek, potem miażdzące zwolnienia i chore solówki Treya. Dalej jest równie genialnie, bo Pain Divine i World of Shit w niczym gorsze nie są. Kolejne numery to death metalowe el Dorado, pełne złota riffy, genialna perka i świetne growle Vincenta. No i na do wiczenia jeden z najmroczniejszych walców God of Emptiness. Zaraz poleci Domination i chyba dziśiejszy dzień sponsoruje literka M, jak Morbid Pędzel.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1703
Rejestracja: 3 lata temu

kurz miesiąc temu

dj zakrystian pisze:
miesiąc temu
Covenant
najlepsza płyta w historii death metalu?
Ha! Trochę tych najlepszych by się zebrało. Z czego minimum 90% lata 1988/1996.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1195
Rejestracja: 5 lata temu

Blind miesiąc temu

dj zakrystian pisze:
miesiąc temu
Poleciało sobie do porannej kawusi Covenant i tak sobie myślę, czy to nie najlepsza płyta w historii death metalu?
A ja myślę, że się z Tobą zgodzę. Czysto subiektywnie (bo im starszy jestem tym mniej wierzę w gust obiektywny i prawdę obiektywną):
1. Covenant
2. Clandestine
3. Legion

Covenant to płyta wybitna. Dziś takie albumy już, niestety, nie wychodzą i nie ma co się łudzić. Wszystkie te dzisiejsze rewelacje typu Tomb Mold czy nawet Blood Incantation to są ze dwa-trzy oczka niżej. Nawet moje ukochane Dead Congregation nie wspięło się na ten Olimp death metalu.
Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, ale dziś już takich uber hitów jak właśnie, na przykład, Rapture już się nie tworzy.
Owszem, przez ostatnie lata były zespoły, które wzbudziły u mnie szybsze bicie serca jak Bolzer na epkach, Malthusian na demo, Cruciamentum na debiucie, Witch Vomit na dwójce, wspomniane już Dead Congregation na obu albumach czy Ossuarium na debiucie, ale... ale żaden z tych zespółów (Grecy z DC są najbliżej) nie potrafi zrobić czegoś, co robiły w latach 90 Morbid Angel, Entombed, Grave, Autopsy, Incantation, Immolation, Cannibal Corpse, Suffocation, Vader... itd. Nie potrafią dokurwić albumu, który od początku do końca trzyma w napięciu i nie odpuszcza nawet na sekundę. Jakoś w latach 90 takie albumy wychodziły regularnie.
No i te wnioski, do których regularnie dochodzę, sprawiają, że robi mi się przykro :)
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2580
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Tak jak nie odtworzysz wrażenia pierwszego stosunku, tak nie da się zachwycić tak, jak wcześniej pewną muzyką.
Nigdy nie będę miał takiego poczucia chłodu jak na debiucie Unleashed, czy brudu Grave. Nie da się.
Ale tu wtedy włącza się coś, co nie pomaga pasji, ale jest ... doświadczenie.

Morbidzi dla mnie: C,D,G potem F i K. Brzmi bluźnierczo? A i B to płyty monumenty. Od "A" zaczynałem i kolejne, bo człek stary. Ale mam swe ulubione i tu subiektywizm rządzi. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5575
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz miesiąc temu

kurz pisze:
miesiąc temu
dj zakrystian pisze:
miesiąc temu
Covenant
najlepsza płyta w historii death metalu?
Ha! Trochę tych najlepszych by się zebrało. Z czego minimum 90% lata 1988/1996.
Oczywista oczywistość, podobnie jak to co opisał w swoim nieco obszernym poście kolega @Blind :) To co najlepsze już dawno zostało wydane i nawet jak co raz wyjdzie naprawdę dobry materiał death metalowy, to mimo wszystko dzieli go jakaś przepaść w stosunku do żelaznej klasyki.
Ja z wiekiem coraz bardziej skupiam się właśnie na tych wszystkich starociach, bo robią mi najlepiej, zaś coraz mniej szperam w nowościach.
Odium Humani Generis

Wróć do „Death Metal”