deathwhore
Tormentor
Posty: 3913
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Dr. Shrinker

deathwhore 4 lata temu

Obrazek
Zwróciliście uwagę na to, że po angielsku zawsze skrót od "doktora" pisze się z kropką, a po polsku tylko czasami? To ciekawe zagadnienie. Daleko ciekawsze jednak jest zagadnienie dotyczące pewnego amerykańskiego zespołu, który wydał swój debiut po 28 latach od powstania.

Dr. Shrinker to jedna z tych kapel które zdobyły swoją popularność i niemałą pozycję na podstawie tylko demówek. Istnieli raptem 4 lata i całkiem konkretnie zamieszali. Najbardziej namieszali materiałem z 1989, Wedding the Grotesque. Demówka, bagatela, 45 minut. Proste, bez przesadnego kombinowania, ale słychać, że chłopaki sroce spod ogona nie wypadli i dodatkowo mają swój rozpoznawalny styl. Styl w którym mieszało się trochę trochę takiej przyjemnej dla dewiantów patologii, trochę thrash metalowej motoryki, szczekliwe wokale. Niby to nic progresywnego, ale niektóre rozwiązania wcale nie są takie oczywiste. Wszystko spowite aurą trzeszczącej kasety. Jak ich słucham, to mam wrażenie, że to wyjątkowe zakapiory. To przy okazji czasy, gdy death metal był nierozerwalnie związany z horrorami klasy... no, dalszej klasy.

Potem było jeszcze The Eponym wydane rok później. Ubrane w lepsze brzmienie. Ubrane w lepsze kompozycje. Wszystko jest lepsze. Szkoda, że to tylko dwa numery. Rich Noonan brzmi jeszcze lepiej, jeszcze więcej wściekłości, jeszcze więcej bólu. Myślę, że w czasie nagrać przypalali go papierosami, żeby wyciągnął lepsze, bardziej autentyczne partie.

Pierwszej demówy nie pamiętam. Mam na składaku z Necroharmonic, może dziś posłucham. Albumu nie mam i nie znam, chociaż to może kwestia czasu.

W Polsce byli dość popularni chyba, pojawili się na Kmiołkowej Voices of the Underground.

Obrazek
Skład:
Jim Potter - Guitars Test-Site, Viogression, ex-Feck
Rich Noonan - Vocals
Jesse Kehoe - Drums (2013-?) Sexual Atrocities, Zombification, ex-Fleshgrind, ex-Screaming Afterbirth, Foetopsy, ex-Created to Kill (live)
Jason Hellman - Bass (2014-?) Master Fury, ex-Carnal Befoulment, ex-Morta Skuld, ex-9mm Solution, ex-MS2
▼ Byli muzycy
Scott McKillop - Bass ex-Human Evil, ex-Phantasm
Matt Grassberger - Bass (?-2014) ex-Zettilmeyer, ex-Apocalyptic Session, ex-Malignant Inception, ex-Phantasm, ex-Incendiant, ex-Feck
Tony Brandt - Drums Mad Laughter, ex-Human Evil, ex-Phantasm
Dave Priem - Drums
Brian Rehak - Drums (?-2013) Memories Wither, ex-Memory's Garden, ex-Planet Delirium, ex-Putrid Mass, ex-Sickness, ex-Damn the Damn
James Mayer - Drums ex-Rabid Captor, ex-Feck
Chad Hensel - Guitars
Grant Knoll - Vocals (1987-1988) Zombification
Dyskografia:
1988 - Recognition [demo]
1988 - Live (Oct. 8th, 88) [demo]
1989 - Wedding the Grotesque [demo]
1990 - The Eponym [demo]
2001 - Nunslaughter / Dr. Shrinker [split]
2004 - Grotesque Wedlock [kompilacja]
2015 - The Practice Sessions August 1990 [kompilacja]
2015 - Contorted Dioramic Palette
2017 - Archive I [kompilacja]
2017 - Archive II [kompilacja]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Dr._Shrinker/4753
BC: https://doctorshrinker.bandcamp.com/music
FB: https://www.facebook.com/DoctorShrinker
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian

Tagi:
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4593
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 lata temu

Obrazek
Gdyby wtedy wydali album to byłby to konkretny death metal. Album, który w końcu nagrali to bardziej techniczny thrash aniżeli death metal ale i tak zawiera kawał bardzo dobrej muzyki.

Dla mnie i tak na zawsze pozostaną totalnym demówkowym kultem.


GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15791
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 lata temu

Jak dla mnie, to oni zawsze grali tak na krawędzi takiego oldskulowego ekstremalnego technicznego thrashu i death metalu. Ich gitary mają co prawda brzmienie cieniutkie jak sik pająka (albo cięcie skalpelem pewnie), ale riffy słodzą należycie i ostatecznie staje się to bardziej znakiem rozpoznawczym Dr. Shrinker, niż powodem do wielkich zarzutów. Album jest bardzo dobry, ale liczyłem, że może nieco lepszy jeszcze będzie, a całość z pewnością nie zyskuje za sprawą nieco "photoshopowanej produkcji". Innymi słowy mogłoby być mniej plastiku, a materiał by z pewnością nie stracił.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Death Metal”