deathwhore
Tormentor
Posty: 3912
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Prohibitory

deathwhore 4 lata temu

Obrazek
I chuj, legenda death metalu rodem z Meksyku, grająca w typowo meksykański sposób. Pisząc o typowo meksykańskim stylu mam na myśli ten okres gdy Meksyk miał pozycję Chile i wystarczyło być z Meksyku, żeby być zajebistym.

Prohibitory powstało jeszcze w 1990 roku, czyli jak @Pioniere z @Hajaszem smarowali dolary mydłem i wciskali znaczki w koperty licząc, że ktoś z obcego kraju wyśle im kasety demo. Niewysokie skurwysyny z zespołu będącego przedmiotem tego tematu pewnie robiły to samo, bo Meksyk to biedny kraj.

Kompletnie nie pamiętam debiutu - Possessed and Dismembered - poza tym, że bardzo mi się podobał. Nie mam na półce, tak samo jak demówek. Słuchałem tego cuda u kumpla i pamiętam tyle, że bardzo mi się podobało. Podobne do drugiej płyty. Wydaje mi się, że tytuł debiutu nie mówi "o, od tych rżniemy". Ale mogę się mylić, bo piszę o płycie słuchanej z 10 lat temu, w stanie zamroczonej alkoholem świadomości.

Wspomniałem coś już o drugiej płycie. Ale może zanim szerzej, to napiszę jak to wyglądało. Otóż, Prohibitory grało kiedyś w Warszawie, bo jakąś trasę po Europie mieli. Chyba kosztowali z 15-20 złotych. Koncert był w Progresji. Kupiliśmy bilety o numerach 006 i 007. Potem chyba ktoś jeszcze przyszedł do klubu, ale nie wiem czy sprzedali bilety z drugiej dziesiątki. Wątpię, czy do drugiej dziesiątki doszli. Ale na koncert wpadł Peter z zespołu Vader (nie wiem czy płacił za bilet). Patrzył na nielicznie zebranych, ale nie podbiliśmy po autografy. Wtedy gardziłem Vader, jako i teraz. I na wieki wieków. W każdym razie po koncercie wesoło gadaliśmy z Meksykanami, a nagle podbija do nas ochrona wypraszając nas wpizdu na mroźny listopad czy październik, mówiąc, że muzycy chcieli się napić w swoim towarzystwie. No raczej nie Meksykany, bo ci mimo nędznej frekwencji byli bardzo pozytywnie nastawieni do tego, że paru pijanych popierdoleńców cały set napierdalało im pod sceną, a potem jeszcze kupowali płyty. Do dziś uważam, że to imć Wiwczarek, w zemście za olanie, poprosił o nasze usunięcie. Nie mam na to żadnych dowodów. W każdym razie kolegen wziął Possessed and Dismembered, a ja In Death We Trust oraz Battle Hymns from the Serpent Land.

Wymieniłem płyty w kolejności chronologicznej, więc wiecie już jaka była druga.

Tytuł w chuj odkrywczy i oryginalny, ale jakże pasujący. Weźcie se kurwa tak po prostu old school death metal, nagrany w 1999, ale wtedy był chyba archaiczny. Dziś byłby modny nawiasem mówiąc. Średnie, motoryczne tempa do machania łbem mieszają się z nieco brutalniejszym obliczem. Czasem wyjadą też dla odmiany z lekko melodyjniejszą solówką. Czasem zaatakują też klawiszem rodem z Altars of Madness, takim dyskretnym, jak delikatny damski palec zwilżony oliwką wślizgujący się w odbyt. Czasem też przypakują jakąś swoją indiańską wstawką, ale nie ma ich dużo. Dodajmy wyraźny, wysunięty bas, który nie zawsze gra to samo co gitary. Do tego dodajmy typową, południowoamerykańską wściekłość. I sporo mroku, który kojarzy się z ich krajanami z Shub Niggurath. I co mamy? A no mamy płytę, którą jeszcze całkiem niedawno można było dostać za śmieszne pieniądze, a za którą różne rodzaju "metal collectors polska" dawaliby duże kwoty na discogs opowiadając jakie to objawienie trafili. Gdyby oczywiście ktoś im Prohibitory podsunął.

Battle Hymns zapamiętałem jako brutalniejszą i bardziej przebojową płytę. Zaraz ją włączę, to może zrewiduję pogląd, ale zapamiętałem sobie jako meksykańskie Angelcorpse z bardziej typowym wokalem. Chyba więcej też ludowych wstawek. No mówię, jak włączę to pewnie dopiszę. Pamiętam, że wtedy bardziej mi się podobała od In Death We Trust, bardziej wściekła.

No, niniejszym polecam Wam Prohibitory. Zarówno jak jesteście @yogiem, jak i wtedy, gdy posiadacie dobry gust w muzyce.

Możecie posłuchać debiutu i powiedzieć mi jak brzmi:



A potem coś z dwójki:



I trójki:



Skład:
Hector Ortiz - Bass ex-Gates of Domination
Bruno Barajas - Drums Darkest Agony, Kai Flood, Shoah, Sadogoat
David G. Brambila - Vocals Armada, ex-Balam Akab
Eddie Monster - Vocals Light of Dark
Argel Osio - Guitars (1990-present)
▼ Byli muzycy
Daniel - Bass
Israel Muñoz Navarro - Bass
Marko Guevara - Bass, Vocals Denial, ex-Pulverized, ex-The Zephyr, ex-Hardcraäft
Guoy - Drums
Rogelio Sánchez - Drums Muthos Orbe
Jannif Daniel - Drums Balam Akab, ex-Acrimonia
Miguel Ventura - Drums
David Hernández Ríos - Drums Armada, ex-Pyphomgertum
Ivan Rueda - Guitars (R.I.P. 2010) ex-Pulverized
Jose Luis Atemperator - Vocals
▼ Muzycy koncertowi
Bichoatrox - Bass ex-Cryptic Realms, ex-Agnus Dei, ex-Barktok, ex-Dracko, ex-Mourtoria, ex-Tritton, ex-Voltax (live)
Ivan Rueda - Guitars (rhythm) (1998-1999) (R.I.P. 2010) ex-Pulverized
Dyskografia:
1991 - Virus [demo]
1992 - Excomulgado [demo]
1992 - Necrofilia [demo]
1995 - Waiting to the Darkness Grave [demo]
1997 - Promo 1997 [demo]
1998 - Possessed and Dismembered
1999 - In Death We Trust
2005 - Scars [EP]
2008 - Battle Hymns from the Serpent Land

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Prohibitory/27745
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
deathwhore
Tormentor
Posty: 3912
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 4 lata temu

Może z tym porównaniem do Angelcorpse to strzeliłem sobie na wyrost, ale trochę coś w tym jest. Płyta jest brutalniejsza, ale duch starodawnego, nieco prymitywnego i brutalnego metalu śmierci utrzymana. Znakomita pozycja, jak to niegdyś w Meksyku było normą, a i dziś można ustrzelić mocne kąski.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian

Wróć do „Death Metal”