Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5367
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Abiosis

Hajasz 6 lata temu

Obrazek

Obrazek

Pochodzący z Kalifornii Abiosis grał deciora w latach 1991-1994 i w tym czasie wydał dwa zajebiste materiały demo odpowiednio Abiosis i The Killing.

Obie taśmy ukazały się w 1992 roku i prezentowały amerykański death metal z morbidowskim wokalem i sporym warsztatem zwłaszcza jeżeli chodzi o perkusję i gitarę. Jest sporo zwolnień i solówek a całość mocno podbija jak połączenie Morbid Angel i Miasma.

Na całe szczęście w 2017 roku ktoś uratował te materiały od zapomnienia i wypuścił kompilację z obiema taśmami pod tytułem Absence of Life.

Dyskografia:
1992 - Abiosis [demo]
1992 - The Killing [demo]
2017 - Absence of Life [kompilacja]



Skład:
Cisco Alcazar - Bass (1991-1994)
Lincoln Lucas - Drums (1991-1994)
Curtis Gray - Guitars (1991-1994)
▼ Byli muzycy
Dan Nicholson - Vocals, Guitars (1991-1993) ex-PCP
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Abiosis/3540399650
BC: https://darkblasphemiesrecords.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17580
Rejestracja: 7 lata temu

yog 6 lata temu

Trafiłem kiedyś na tę kapelę przypadkiem poszukując starego demosa członków My Dying Bride i choć był to niewątpliwie znany zespół, to łatwiej było znaleźć demówki amerykańskiego Abiosis. Zawiedziony, nie wnikałem w muzę, ale pamiętam, że początkowo myślałem, że to oni, bo kalifornijczycy grają death z elementami doomu z upodobaniem do niskich rejestrów. Sporo tu trupiego jadu, łupanej perkusji i headbangowych riffów. Nie wiem, czy dlatego, że ich pierwsze demo rozpoczyna kawałek o tytule Charred Remains, ale bardzo mi to granie z kompilacji Absence of Life przypomina stare Autopsy. Wokal rzeczywiście jak Vincent z debiutu Morbid Angel.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Derelict
Tormentor
Posty: 1154
Rejestracja: 5 lata temu

Derelict 3 dni temu

To promo demko Abiosis z 1992 zajebista rzecz, w dodatku świetnie zrealizowana. Zajebiste brzmienie garów, dużo połamanej pracy perki, energetyczne riffy no i wokal bardzo spoko. Całość brzmi chrupiąco i wręcz przepięknie.

The Killing odrobinę słabsze produkcyjnie, ale ogień w zasadzie taki sam, jak na poprzednim demie.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
HUMAN
Tormentor
Posty: 1581
Rejestracja: 7 lata temu

HUMAN dzień temu

Muszę zatem poznać te materiały .

Wróć do „Death Metal”