Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4594
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Cryptworm

Hajasz 11 mies. temu

Obrazek

Obrazek

Na debiutancki album brytoli czekam z niecierpliwością bo mix Undergang i Autopsy jaki prezentują na wydanych dotąd EP'kach bardzo mi leży.

Feeling jaki prezentują i pozornie surowe granie mocno owinięte gęstą atmosferą smolistości ładnie snuje się z głośników. Grobowy growl, sporo grania pod moshing i chwytliwe rytmy na garach. Oby tylko nie utracili mocy na przyszłość a jeszcze bardziej podkręcili opary i będę uradowany.

Skład:
Tibor Hanyi - Bass, Guitars, Vocals Coffinborn, Mörbid Carnage, Necrosodomy, Rothadás, Tyrant Goatgaldrakona, ex-Buried Remains, ex-Goblin Gore, ex-Gravecrusher, ex-Flood Has Come
Joe Knight - Drums Goatchurch, Haunted Sanity, Pale Mist, Swarost, Deheubarth (live), ex-Black Grave, ex-Rosicrucian, ex-Cernunnos, ex-Order of Tepes

Dyskografia:
2017 - Cryptworm [demo]
2018 - Verminosis [EP]
2019 - Archaic Tomb / Cryptworm [split]
2020 - Reeking Gunk of Abhorrence [EP]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Cr ... 3540425962
BC: https://cryptworm.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 1508
Rejestracja: 2 lata temu

Szajtan 7 mies. temu

Sunie nowe obrzydlistwo od Cryptworm. Płyta w marcu nakładem Me Saco Un Ojo Records (LP), Pulverised Records (CD) i Extremely Rotten Productions (taśma).

Only Death is Real
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 1104
Rejestracja: 5 lata temu

Czit 7 mies. temu

Nooo zajebiście przy całej swojej obrzydliwości się to zapowiada. Fajny, lepki obleśny klimacik i dobre riffowanko. Czekamy na 11 marca zatem!
yog pisze:
3 lata temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4594
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 mies. temu

No i kręci się płyt debiutancki od Cryptworm a tam od razu ostrzeżenie aby portowcy i bałuciarze wypierdalali bo nic dla nich tu nie ma. Może najpierw od tego co mnie wkurwia zacznę. No nie da się ukryć, że kilkaset kilo zeszło z brzmienia, które i tak jest rasowe ale najwyraźniej pan realizator od dźwięku w studio był najebany i niemiłosiernie podgłośnił blachy na bateriach, które skutecznie zabierają sporo mocy. Nawet na sprzęcie kiedy leci wykres jak biją blachy słupki dochodzą do obszaru czerwonego. Poza tym chujostwem goście dopierdolili cuchnącym gównem pierwszej klasy. Garki łupią jak na jebanym Mental Funeral, riffowanko może obdzielić kilkanaście płyt a wokal baaaardzo demilichowy wyszedł. Miało być lepkie klejące bagno i gówno a wyszło tak trochę asekuracyjnie ale i tak ukręcić makowca przy tym to zacna czynność. Nikt tak pięknie w 30 min nie potrafi zagrać stęchłego deciora jak oni i tu muszę się ukłonić bo chłopaki zagrali co mieli a nie aby dopierdolić więcej czasu na plastik. To lubię. Pokaż na co cię stać. Oni pokazali a jako, że brytyjska scena od dłuższego czasu Oasis stoi to tu konkretny szlag na japę jest.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Death Metal”