Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4432
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Cavernus

Hajasz miesiąc temu

Obrazek

Obrazek

Oto wjeżdżają na pełnej piździe dwaj sicarios z obskurnego meksykańskiego pueblo i na słowo hola sprzedają solidne szlagi na japę, poprawiają to kujawiakami a na odchodne ładują gęstą charę na ryj. No kierwa zanim postanowiłem coś o nich napisać postanowiłem poszukać info na ich stronach czy aby moje stare uszy dobrze słyszą co tam się dzieje. A kurwa dzieje się tyle, że już nie pamiętam kiedy tak było ostatni raz.

Kolesie grają od 2018 roku i po jedynym demosku nagrali w tym roku debiutancki album i nie dość, że kurwa za free na BC to jeszcze taki masakrator.

Cavernus łączy zatęchły obskurny prymitywny death metal z black metalem i taka jest właśnie Ápeiron, która oprócz klimatycznej okładki rozpierdala już intrem, na którym ewidentnie chłopaki rozgrzewają instrumenty a zwłaszcza sekcję rytmiczną bo ta płyta to granie na bateriach i basie. Nie lubię opisywać płyt po poszczególnych kawałkach ale tu muszę zrobić wyjątek ze względu na styl, brzmienie itp. I tak, kiedy po intro wycierasz juchę spod kichawy wjeżdżają dwa ciosy w postaci Total Death i Post Mortem. Pizdeusze wymiękną już po pierwszych riffach chujowego brzmienia, gdzie bas dudni i centrala na jednym kopycie sprzedaje sowite ciosy. Gdzieś tam w tle gitara sobie gra ale nie odważy się przebić przez ten dudniący rytm. No i tu pierwsze jebane wow bo goście grają na tzw. setkę i chyba gdzieś w jakiejś jebanej piwnicy. Stąd jak wspomniałem wcześniej musiałem się upewnić czy jeszcze mam dobry słuch i rzut okiem na ich FB a tam filmiki z nagrywania płyty. Goście grają razem w jakiejś pierdolonej piwnicy i mają wyjebane, że ktoś się pomylił, coś się omsknęło. Tak ma wyglądać obskurny decior bez lizania się po rowach. Numer cztery na płycie to Invocatio czyli niespełna 2 minuty aby się pozbierać, obetrzeć ryj, naciągnąć szmaty i stanąć na drugą rundę. Jebana druga runda to też dwa ciosy ale tym razem ich wersja black metalu, gdzie poza tremolowankiem dalej gardłowy rzęzi i rzyga do studni bez dna. Black Magick Hell to już hymn w refrenie a trwa ponad siedem minut by potem zapierdolić sztyletem w postaci Through the Icy Flames of Darkness... O ja pierdolę goście obsłuchali się w demówkach rodaków z Tormentor i Shub Niggurath konkretnie i dalej jadą nie patrząc na pomyłki i drobne wpadki. Kiedy kończy się druga runda ponownie wjeżdża numer na pozbieranie się tym razem jest to Eon i znowu dwie minuty akustycznego gitarowanka aby przed rundą numer trzy wyjść na ring i wyglądać jak człowiek. Kurwa runda trzeci i ostatnia to już połączenie deciora i blacku w postaci La noche del vampiro i Abraxas Kommando. No i tu różnica taka, że te dwa kawałki zostały nagrane już w profesjonalnych warunkach ale dalej na setę. No i szacun za to, że choć brzmienie inne to nadal goście mają wywalone na pomyłki i drobne wpadki. No i tak to powinno wyglądać, bez oglądania się na motłoch goście grają swoje i w 2022 roku nagrywają sobie taki goatlordowy klimat. Po ostatnim nokaucie jest jeszcze zamykający album Remembrance of the Dormant i ponownie dwie minuty aby pójść na chawirę i poskarżyć się mamie jaki ten death metal jest zły bo koledzy spuścili mi sowity wpierdol i to trzy razy i nawet nie podali ręki aby wstać. Tak więc jak nie zniechęciłem was tym lekko długim opisem to dopiszę tylko abyście tego nie sprawdzali bo to paskudne granie pełne zamierzonych pomyłek, brudne i syfiaste brzmienie, gdzie basior i naciągi dudnią a muzycy kiedy grają pokazują wam środkowy palec. Od piątku jestem totalnie rozjebany ich debiutanckim albumem i jeszcze raz przypomnę, że jest kierwa za free. Nie byłbym sobą gdybym nie napisał z zapytaniem o ten materiał na fizyczniaku i nadzieja umiera ostatnia. Kolesie w chuj zajarani, że ktoś z Polski napisał i kręcił przy tym makowca niczego nie wykluczają tym bardziej, że ich demo z 2018 roku wyszło na srebrnym krążku. Kierwa czekam bo nigdy nie byłem tak zajarany, że jest zespół, który ma w piździe standardy bo only death metal is real.

Skład:
Luis Vieyra - Bass, Drums Gûl
Milton Núñez - Guitars, Vocals

Dyskografia:
2018 - Non Omnis Moriar [demo]
2022 - Ápeiron



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ca ... 3540444971
BC: https://cavernus.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1699
Rejestracja: 3 lata temu

kurz miesiąc temu

Posłucham posłucham. Ciekawym czy muza równie dobra co opis..
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4426
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus miesiąc temu

Kiedy @Hajasz dostaje słowotoku to wiedz, że coś się dzieje. Będzie przesłuchane...
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1699
Rejestracja: 3 lata temu

kurz miesiąc temu

Jak na razie ilość postów przekracza ilość przesłuchań, nie licząc hajaszowych, ale powoli, powolutku, nie spieszy nam się. Co ma być, to będzie, jak głosi kurewskie orędzie.

Nie ma w tym nowoczesnego gówna, ani żadnego gruzu. To po prostu pachnący zgnilizną, soczysty, energetyczny Death Metal, szczera, naiwna muzyka, w jak najbardziej tego pozytywnym sensie, odprężająca skołatane nerwy. Meksykańce wiedzą jak się gra prawdziwe kantry!
Zdecydowanie propsuję!

Edit! Przepraszam wszystkich wrażliwych za post pod postem, no ale jestem trochę usprawiedliwiony, bo kontekst każdego z nich jest inny.

Wróć do „Death Metal”