deathwhore
Tormentor
Posty: 4701
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

Fallen Christ

deathwhore

Obrazek No i to się nazywa dla mnie odkrycie z przeszłości! Zespół mógł być znany za sprawą gry na bębnach Alexa Hernandeza, który potem raczył się też w historii zapisać jako najlepszy bębniarz Immolation. I chociażby z tego powodu zespół powinien być bardziej znany niż jest, bardziej znany niż był. Ale nie tylko z tego powodu.

Fallen Christ było amerykańskim zespołem, grali sobie w Nowym Jorku, pozostawili po sobie jedną płytę poprzedzoną dwoma demówkami. Nieoficjalnych materiałów nie znam, jak znajdę to chętnie posłucham. Na Abduction Ritual pozostawili po sobie muzykę z gatunku "skurwysyn". Możecie stroszyć miny przed lustrem, bo wpadacie w otchłań i to ciemnej szafy razem ze swoimi mrocznymi zespołami, które zabierają Was na niezapomnianą wyprawę po krętych ścieżkach piekła? Zapomnijcie, Fallen Christ nie będzie Was prowadzić, będzie Was w tym piekle napierdalał brudnym kutasem po ryjach. Jaracie się, że w Teitanblood czy Black Curse to zespoły to W KOŃCU zespoły grające war metal, ale jednocześnie potrafiące grać na instrumentach? No to w 1994 wyszedł album przy których technika powyższych to śmieszne przygrywanie przy ognisku do kiełbaski z Pepco. Przy Concrate Winds jaraliście się, że w ramach black/death/thrash osiągnęli poziom absolutnej dziczy? No to Nowojorczycy na ten poziom wskoczyli sobie 30 lat wcześniej.

Dobra, to teraz już bardziej merytorycznie, bo poobrażałem sobie kapele, które sam też bardzo lubię, a nie o to chodzi. Fallen Christ w dużej mierze opiera się na riffowej spuściźnie Morbid Angel, to ten styl grania death metalu. Wczesnego Morbid Angel, żeby nie było nieporozumień, walcowatych ballad tutaj nie ma. Mnie w czasie odsłuchu pobrzmiewało też Shub Niggurath, bo sposób budowania mrocznej atmosfery w stylu morbidowskim mieli bardzo podobny do kultowych Meksów.

Ale te dwa odwołania zdecydowanie nie oddają estetyki Fallen Christ. Kto grał tak dziko wtedy z metaluchów? Sadistik Exekution? Tylko w przeciwieństwie do Australijczyków tutaj mamy przemyślaną jazdę w której muzycy panują nad swoimi instrumentami? Może O.L.D.? Tylko wiadomo, to nie weseli grindowcy, a dokurwione satanuchy z piwnicy. Z estetyką grindocore łączy ich jeszcze to, że nie pierdolą się z długością utworów - zanim zaczną przynudzać, to ucinają i jadą z następnym kawałkiem. Jeżeli miałbym powiedzieć uczciwie - riffy i pomysły na aranżacje są takie, że spokojnie mogliby z tymi samymi tematami pograć trochę dłużej i nagrać jakieś 30% materiału więcej. I podzielić to np. na dwie płyty. No i mogliby wypierdolić ten noise z końcówki płyty, bo po co to komu.

Ostatni skład:
Sean Morelli - Bass ex-Dehumanized
Ronnie - Guitars (lead), Vocals
Ryan - Guitars (rhythm)
Alex Hernandez - Drums (1992-?) ex-Disassociate, ex-Immolation, ex-Requiem Aeternam
▼ Byli muzycy
Chris - Drums ex-Hiroshima 22
Dyskografia:
1992 - Demo 1 - 1992 [demo]
1993 - Infernal Majesty [demo]
1994 - Abduction Ritual
1994 - Abduction Ritual [demo]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Fallen_Christ/4784
BC: https://listenable-records.bandcamp.com/music
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
HUMAN
Tormentor
Posty: 1972
Rejestracja: 9 lat temu

HUMAN

Napisze tylko Alex
Co do albumu jest tak jak piszesz a nawet jeszcze piekielniej .....szkoda , ze się skład wtedy posypał .
Awatar użytkownika
Jakub
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: 4 lata temu

Jakub

Nazwa znana mi od dawna ze względu na niezwykle utalentowanego Alexa Hernandeza, przyznaje się jednak, że nigdy nie poświęciłem Fallen Christ należytej uwagi. Ale skoro Szanowni polecają i przypominają to czas porządnie usiąść do tematu.

Kręci się już kolejny raz ten dziki i nieokrzesany death metal. Jest tu masa szaleństwa, wściekłości, ale i wyrafinowania oraz porządnego warsztatu instrumentalnego. Do wszystkich wymienionych wyżej nazw dopisałbym jeszcze Necrovore, Angelcorpse, Ascended Dead, Omegavortex.

Hernandez, jeszcze zanim dołączył do Najlepszego Zespołu Świata i pokazał swoją ogromną kreatywność w sztuce ekstremalnego bębnienia, miał pomysł żeby grać po swojemu. Wprawdzie nie nagrał tu jeszcze swoich dziwacznych, połamanych rytmów, bo do tego potrzebował zsynchronizować się z riffami Vigny, ale na Abduction Ritual gra gęsto nawet w wolniejszych partiach, te ekstremalnie szybkie przerywa co i raz wprowadzającymi chaos pauzami, a częstości zmian tempa pozazdrościłby mu sam James Read. I to wszystko w 1994 roku, co tylko utwierdza w przekonaniu, że był jednym z najbardziej utalentowanych muzyków w całej historii gatunku. Wielka szkoda, że zdrowie nie pozwoliło mu na nagrywanie kolejnych skurwysynów.

Aż dziwne, że samo Fallen Christ przykryła taka warstwa kurzu, w końcu nie wydało ich żadne nieistniejące od wielu lat podziemne i zapomniane distro, a znane Listenable Records. Dzięki wielkie za polecenie i mam nadzieję, że inni Użytkownicy także raczą poświęcić swoją uwagę na ten jakże cenny zabytek.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6272
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Jakub pisze: rok temu Aż dziwne, że samo Fallen Christ przykryła taka warstwa kurzu, w końcu nie wydało ich żadne nieistniejące od wielu lat podziemne i zapomniane distro, a znane Listenable Records.
Jak się nie mylę to była pierwsza duża płyta jaką wydało Listenable i praktycznie zaraz po wydali debiut Luciferion, który wtedy narobił sporo zamieszania a Fallen Christ jakoś przeszli bokiem. Być może była to wina tego, że raptem kilka miechów wcześniej pewien zespół dojebał "Przymierzem" i bardzo długo nie było co zbierać. Takie to było życie wielu świetnych kapel, których albumy gdzieś tam się pojawiły i zostały niezauważone.
Niestety i bohaterowie tematu szybko dali sobie pas z graniem widząc jak wygląda biznes. Szkoda bo pewnie gdyby byli w "odpowiednim" labelu to pewnie zrobiliby jakiś hałas a tak był zespół i nima.
GRINDCORE FOR LIFE
HUMAN
Tormentor
Posty: 1972
Rejestracja: 9 lat temu

HUMAN

No własnie Lucyferion wtedy kupiłem . Zdrówko Pany !