Jak oceniasz "Atonement"

10
4
13%
9
9
28%
8
11
34%
7
4
13%
6
3
9%
5
0
Brak głosów
4
0
Brak głosów
3
0
Brak głosów
2
0
Brak głosów
1
1
3%
 
Liczba głosów: 32

Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4500
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 8 mies. temu

Ale kto mówi o orkiestracjach?! Skoro tyle kawałków ma być to opcje są dwie a nawet trzy. Płyta w chuj długa i nudna, płyta pół na pół i tu może być ogień albo płyta z krótkimi strzałami ale to się nie może udać w przypadku tego zespołu. Intuicja podpowiada mi, że 20% tych utworów to będą jakieś intra, przerywniki, wprowadzacze. Jak dożyję do lutego to się przekonamy.
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1358
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 8 mies. temu

Hajasz pisze:
8 mies. temu
Intuicja podpowiada mi, że 20% tych utworów to będą jakieś intra, przerywniki, wprowadzacze.
Chyba jednak nie:


1. Abandoned 01:08
2. An Act of God 04:04
3. The Age of No Light 03:39
4. Noose of Thorns 05:12
5. Shed the Light 03:37
6. Blooded 03:15
7. Overtures of the Wicked 03:44
8. Immoral Stain 04:03
9. Incineration Procession 03:47
10. Broken Prey 03:03
11. Derelict of Spirit 04:12
12. When Halos Burn 03:08
13. Let the Darkness In 03:28
14. And the Flames Wept 01:38
15. Apostle 04:17
52:15
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4500
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 8 mies. temu

To i tak będzie ich najdłuższy album do tej pory. Czasy kawałków nie zapowiadają jakiegoś grania bez endu. Może być ciekawie.
GRINDCORE FOR LIFE
Jakub
Posty: 77
Rejestracja: 8 mies. temu

Jakub 8 mies. temu

Shadows in the Light trwa 56 minut.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1358
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 8 mies. temu

Jakub pisze:
8 mies. temu
Shadows in the Light trwa 56 minut.
No nie, trwa 40 z hakiem, te 56 to czas wydania z dodanym Hope and Horror.
Jakub
Posty: 77
Rejestracja: 8 mies. temu

Jakub 8 mies. temu

A to przepraszam i dziękuję za uświadomienie :)
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1358
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 8 mies. temu

Ale nowy numer zajebisty, z każdym odpaleniem podoba mi się bardziej. W dodatku świetnie to brzmi i nawet teledysk jakiś taki taki jak trzeba. No kurde, nie ma się do czego przypierdolić i takiej koniunkcji perspektywa tych 52 minut cieszy mnie zajebiście. Na poprzednią nie czekałem, ale teraz chyba będę...
HUMAN
Tormentor
Posty: 1269
Rejestracja: 5 lata temu

HUMAN 8 mies. temu

Nowy album
Acts Of God doczekał się powrotu długoletniego przyjaciela Paula Orofino z Millbrook Studios (BLUE OYSTER CULT, BAD CO, GOLDEN EARRING), podczas gdy ostatnie poprawki na miksowaniu i masteringu Zack Ohren z Castle Ultimate Studia.

Na okładkę zespół zaciągnął się do @EliranKantor, aby stworzyć nowe, nawiedzające arcydzieło, w którym znalazły się wyciszone kolory i eteryczne obrazy, które są znakami rozpoznawczymi dla dzieła sztuki IMMOLATION. Dzieła sztuki Wewnątrz książeczki zostały stworzone przez Santiago Jaramillo z @TripleSeisDesign.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1351
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 8 mies. temu

Dwie minuty wytrzymałem i zacząłem wszystko wiedzieć :) i ziewać. Terminator Death Metal. Wszystko idealne i jak od lat już niestety, strukturalnie sztywne i powtarzalne. Troszkę inaczej brzmiący, dowolny kawałek z ostatnich xyz albumów.

Sporo kawałków, a skoro było o teoretyzowaniu:
1. Intro, 14. Outro, 15. bonus - wooden candle digipack z video CD deluxe, a pomiędzy 4 i 5 minutowe standardowe powtarzajki + 3 minutowe piekielne prędkości i powrót do korzeni pierwotniejszego łupania. Kasa musi się zgadzać. Obrazek podobny.
Turris Babylonica e stercore facta est.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1760
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 8 mies. temu

To samo można o Cannibalach napisać. Co z tego, że wiadomo co nagrają, skoro nadal ma to wysoki poziom. Immolation od lat gwarantem jakości. Ostoja prawdziwego, miażdżącego death metalu. Od kombinacji i awangardy masz Imperial Triumphant, które też cenię.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1351
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 8 mies. temu

dj zakrystian pisze:
8 mies. temu
To samo można o Cannibalach napisać. Co z tego, że wiadomo co nagrają, skoro nadal ma to wysoki poziom. Immolation od lat gwarantem jakości. Ostoja prawdziwego, miażdżącego death metalu. Od kombinacji i awangardy masz Imperial Triumphant, które też cenię.
I ja do tego nic nie mam. Jak by nie było pionierzy i przodownicy stylu grania. Nie podoba się jednak, że po kilku riffach domyślasz się całości. Nie wiem dlaczego kombinacje to od razu chuj wie co musi być. Incantation jakoś potrafili odnowić receptę.. A immolation... Wzorcowa fabryka i niemal identyczne albumy. Oczywiście po jednej piosence nie oceniam. Tylko samą piosenkę.
Racja z Cannibalami. Też zresztą urozmaicają. I chociaż nie kupuje ich klepania to również szanuję.

Edit. Tak jeszcze dodam. Kiedyś chciałbym by morbidzi nagrali 5x altars, ale po latach wolę o wiele bardziej ich urozmaicony ciąg 1 do 5.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 7 mies. temu

Ten syndrom "powtarzania" to można zarzucić każdej kapeli, co gra w swoim stylu. Immolation z racji stażu ma ku temu pełne prawa. ;-)
Koźle masz racje co do Morbidów- u nich te (r)ewolucje się sprawdziły, tu raczej nie koniecznie.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1351
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

Zsamot pisze:
7 mies. temu
Ten syndrom "powtarzania" to można zarzucić każdej kapeli, co gra w swoim stylu. Immolation z racji stażu ma ku temu pełne prawa. ;-)
Koźle masz racje co do Morbidów- u nich te (r)ewolucje się sprawdziły, tu raczej nie koniecznie.
A jakie to niekoniecznie masz na myśli?
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 7 mies. temu

Te zmiany na paru albumach. Niestety (stety), ale najlepsze albumy Immolation to ich Failures for Gods (1999)
Close to a World Below (2000). Z mega masywnym brzmieniem. Potem były pewne zarzuty przy Kingdom of Conspiracy (2013), pewnie, że to przy mega (r)ewolucji Morbidów jest jak żart, ale zawsze...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 1411
Rejestracja: 2 lata temu

Szajtan 7 mies. temu

Acts of God od zakrystii.
Only Death is Real
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 1411
Rejestracja: 2 lata temu

Szajtan 6 mies. temu

Drugi singiel zapowiadający płytę Acts Of God
Only Death is Real
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1760
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 6 mies. temu

Na moje zapowiada się wyśmienicie. Nic nowego, bo i po co naprawiać coś, co świetnie działa? Grają w wypracowanej latami formule i trzyma to wciąż wysoki poziom. Szkoda, że Deicide tak nie potrafili.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 6 mies. temu

Deicide nie potrafili, bo jak się nacisk kładzie na brednie, a nie na muzykę, to potem takie są efekty.

Singlowy kawałek idealnie nastraja na nowy krążek. Ja wierzę, że będzie dobrze. Ba, bardzo dobrze.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 6 mies. temu

Wałeczek bdb i sympatyczny, na pewno płytę pędem nabędę, ale też spójrzmy prawdzie w oczy. Oni od lat grają to samo. W tym kawałku nawet zakończenie brzmi jak we wszystkich innych, opierając się na ciężkim, powtarzającym się motywie przez kilkanaście sekund. Gdyby ten utwór nagrali na Hernessing Ruin, Atonement, czy którejkolwiek z płyt popełnionych w późniejszej fazie rozwoju kapeli, nie zauważylibyśmy różnicy. Także, jest dobrze, bo to Immolation, jest chujowo, bo znowu nagrali to samo.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 1094
Rejestracja: 5 lata temu

Czit 6 mies. temu

Jak zwykle rewelacja i klasa. Dojebany numer i fajny klip.
yog pisze:
3 lata temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
HUMAN
Tormentor
Posty: 1269
Rejestracja: 5 lata temu

HUMAN 6 mies. temu

Bede polował na japonskie wydanie chyba .
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2477
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 6 mies. temu

Genialny jest ten kawałek. Chyba z 7 razy odpalony. Po co Oni mają się zmieniać? Pasja pcha ich do kolejnych wspaniałych rzeczy i to jest najpiękniejsze. To musi być skupienie, cierpliwość, wiara w siebie. Zespół ikona.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1233
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 5 mies. temu

No jest świetny i z tym ich charakterystycznym ponurym niczym Pioniere w ciągu każdego dnia klimatem. Vigna wycina takie riffy, że aż miło. Czekam mocno na ten album i czuję, że w niejednym rankingu podsumowującym 2022 rok będzie o nim wzmianka.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1762
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 5 mies. temu

Blind pisze:
5 mies. temu
ponurym niczym Pioniere
Masz u mnie coraz większy szacunek Młody!

Immolation czasami posłucham, coby nie offtopować.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Już mi kumpel holuje CD. Będzie piękne poznawanie z fizyczniaka, bez żadnych zajawek. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1233
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 5 mies. temu

Jestem po dwóch odsłuchach i powiedzieć mogę, że dużo się na tym albumie dzieje (tak samo jak na każdej innej płycie Immolation).

Próbowałem znaleźć jakiś punkt odniesienia względem płyt poprzednich, ale Acts of God nie da się porównać do jednej konkretnej płyty Immolation. Ten ponad 50 minutowy kolos odnosi się do wielu albumów z dyskografii. A to gdzieś pobrzmiewają echa Majesty and Decay, a to gdzieś słychać zagrywkę rodem z Shadows in the Light, a jeszcze gdzieś indziej to brzmi jak kontynuacja Atonement.

No i na razie tyle. Jest dobrze, ale żeby coś konkretniej rzec to to za wcześnie, bo to materiał na wiele sesji.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
HUMAN
Tormentor
Posty: 1269
Rejestracja: 5 lata temu

HUMAN 5 mies. temu

Czekam na cd , zapłacone i kurwa nie ma .
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1760
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 5 mies. temu

Blind pisze:
5 mies. temu
Jestem po dwóch odsłuchach i powiedzieć mogę, że dużo się na tym albumie dzieje (tak samo jak na każdej innej płycie Immolation).

Próbowałem znaleźć jakiś punkt odniesienia względem płyt poprzednich, ale Acts of God nie da się porównać do jednej konkretnej płyty Immolation. Ten ponad 50 minutowy kolos odnosi się do wielu albumów z dyskografii. A to gdzieś pobrzmiewają echa Majesty and Decay, a to gdzieś słychać zagrywkę rodem z Shadows in the Light, a jeszcze gdzieś indziej to brzmi jak kontynuacja Atonement.

No i na razie tyle. Jest dobrze, ale żeby coś konkretniej rzec to to za wcześnie, bo to materiał na wiele sesji.
Bo to muzyka, którą trudno jednoznacznie ocenić po jednym odsłuchu i mowa o wszystkich płytach Immo, może poza debiutem, który był bardziej bezpośredni. Ja się np odbiłem od Unholy Cult za pierwszym podejściem. Za to Shadows in the Light chwyta prawie od razu. Mają płyty bardziej przyswajalne, jak i te ciężkostrawne. Nie jest to granie na jedno kopyto, ale mają od lat wypracowaną stylistykę.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Destro
Posty: 71
Rejestracja: 4 lata temu

Destro 5 mies. temu

Mam swoją :D :twisted:

Obrazek
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1233
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 5 mies. temu

Destro pisze:
5 mies. temu
Mam swoją :D :twisted:

Obrazek
Gratuluję, gratulacje!

Kurde, wchodzę w ten wątek co kilka godzin i stypa. Kiedyś to były dyskusje, teraz nie ma dyskusji.
Piszcie coś, bo mnie ciekawość zżera :)

Od siebie dodam, że otwieracz wydaje się być niestety najgorszym z dotychczasowych płyt. Na każdej poprzedniej płycie Immolation właściwy utwór otwierający to była petarda, a tutaj jest zaledwie poprawny. Im dalej w las tym lepiej, ale nadal potrzebuję więcej odsłuchów. Na plus - Shalaty, który ostatnio tak dobrze brzmiał na Majesty and Decay i Providence.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1358
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 5 mies. temu

No, taka to płyta. Zaczyna się... zwyczajnie, a potem jest coraz lepiej. Na tyle, że finalnie moz eto byc jedne z ich najlepszych albumów od lat. Długość płyty i ilośc kawałków, czego wszyscy się obawiali, absolutnie nie sa IMO problem, w najmniejszym stopniu
Red Right Hand
Posty: 67
Rejestracja: 2 lata temu

Red Right Hand 5 mies. temu

Świetny album, lepszy niż się spodziewałem, a przecież Immolation to gwarancja jakości, zawsze dostarczająca dobre wydawnictwa. Od początku do końca słucha się wyśmienicie. Skojarzenia przede wszystkim z Majesty and Decay, ale ten album jest intensywniejszy. MaD przy nieodpowiednim nastroju potrafił przynudzić, wydawał się dość statycznym albumem. Tu jest dużo więcej dynamiki, pewnie pomaga też brzmienie, które jest przynajmniej dla mnie dużo lepsze niż na poprzednim albumie.
Nie zgodzę się z tym, że "im dalej tym lepie", raczej to dość równe wydawnictwo z momentami wybijającymi się ponad już i tak wyśrubowany poziom. Sam otwierający (pomijając zbędny Abandoned) należy do tych lepszych momentów. Później na wyróżnienie zasługuje choćby najdłuższy na płycie Noose of Thorns - rozpoczynający się miarowo, by potem zalać kawalkadą łamańców - czy zapadający w pamięć Let The Darkness In. Znany wcześniej zamykający album Apostle jeszcze lepiej wypada w perspektywie całości.
Na pochwałę zasługuje też okładka w stylu tych z ostatnich albumów Hate Eternal. Widać też nawiązanie do okładki debiutu jeśli chodzi o treść, choć stylistycznie to całkiem inna rzecz. Dla mnie odmiana na plus, bo większość okładek Immolation raczej stanowiła gorszą stronę ich wydawnictw.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1233
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 5 mies. temu

Nie zgodzę się, że Majesty and Decay to statyczny, czasem przynudzający album. Ta płyta jest jednym z najłatwiej przyswajalnych i hiciarskich albumów zespołu. Nowy album jest mniej hiciarski, a bardziej postawili na gęsty klimat.
Moi faworyci z albumu na ten moment to The Age of No Light, Noose of Thrones i Blooded, ale to się pewnie będzie jeszcze zmieniać.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 825
Rejestracja: 5 lata temu

EdusPospolitus 5 mies. temu

Wyjebisty jest ten nowy album, cieszy mnie zwłaszcza większa ilość grzania na większych obrotach, łamańców i ogólnej obskurnosci niż na "Atonement".

Tyle na szybko z wrażeń :)
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
beoelte
Posty: 4
Rejestracja: 5 mies. temu

beoelte 5 mies. temu

Kurde widzę tutaj naprawdę ciekawe opinie na temat Immolation, osobiście nie słyszałem nigdy tego zespołu, chyba najwyższa pora zacząć tzw. "journey" przez ich dyskografię :)
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 1094
Rejestracja: 5 lata temu

Czit 5 mies. temu

Zdecydowanie jedna z bardziej brutalnych, agresywnych i rzeźnickich płyt Immolation. Zarówno pod względem kompozycji jak i produkcji.

Większość utworów, a zwłaszcza pierwsza połowa płyty (tak powiedzmy do 7 kawałka) opiera się na szybkiej bezkompromisowej jeździe.
Od utworu "Immoral Stain" pojawia się więcej takich bujających, klimatycznych, ciężkich, wolniejszych momentów, które jak zwykle są bardzo chwytliwe i stylowe dla Immolation.

Genialnie brzmi wokal Rossa - jest bestialski, potężny i wybornie łączy się z muzą, nadając jej potęgi.

Moimi ulubionymi utworami na ten moment są "Noose of Thorns", "Incineration Procession", "Derelict of Spirit" (mój faworyt, który trochę mi Unholy Cult przypomina) i "When Halos Burn".

Jak na razie jestem w chuj zadowolony, a miałem jakieś dziwne obawy. Jednak poznawania płyty jeszcze sporo, bo jest długa i złożona, ale nie dłuży się ani trochę.

No i mamy kolejny klip:
yog pisze:
3 lata temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Red Right Hand
Posty: 67
Rejestracja: 2 lata temu

Red Right Hand 5 mies. temu

Blind pisze:
5 mies. temu
Nie zgodzę się, że Majesty and Decay to statyczny, czasem przynudzający album. Ta płyta jest jednym z najłatwiej przyswajalnych i hiciarskich albumów zespołu. Nowy album jest mniej hiciarski, a bardziej postawili na gęsty klimat.
Moi faworyci z albumu na ten moment to The Age of No Light, Noose of Thrones i Blooded, ale to się pewnie będzie jeszcze zmieniać.
Może ta łatwa przyswajalność Majesty and Decay sprawia, że zdarza mu się mnie przynudzać, w końcu oznacza to, że kompozycje łatwo wchodzą, po czasie robią się przewidywalne. Co do statyczności, to trzeba przyznać, że żaden album Immolation taki nie jest. Niemniej jednak w porównaniu do choćby najnowszego to tak - MaD relatywnie jest statyczny.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1762
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 5 mies. temu

Kurde ekstra płytka, przestrzenna, przebojowa, ale i ciężka i brutalna. Wokal miazga, ogólne wrażenie total, jestem kupiony zupełnie. Będzie ostro słuchane.
Jak dla mnie poszli mocno do przodu, co mogłoby wydawać się mało prawdopodobne.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1233
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 5 mies. temu

beoelte pisze:
5 mies. temu
Kurde widzę tutaj naprawdę ciekawe opinie na temat Immolation, osobiście nie słyszałem nigdy tego zespołu, chyba najwyższa pora zacząć tzw. "journey" przez ich dyskografię :)
Proponuję rozpocząć przygodę od 'Close to a World Below', no chyba, że masz jakiś swój klucz poznawania zespołów to spoko. Immolation nigdy słabej czy średniej płyty nie nagrało, więc można łykać ich płyty w obojętnie jakiej kolejności. Ja w tym momencie, jeśli miałbym wskazać faworyta, to postawiłbym chyba na Harnessing Ruin, mimo wszystko.
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
miesiąc temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 5 mies. temu

osobiście nie słyszałem nigdy tego zespołu
A nieosobiście?

Z przykrością muszę stwierdzić, że nowy album podoba mi się mniej od poprzedniego, ale też to tak jakby uczeń, który dostaje piątki, dostał teraz pięć z minusem. Mimo wszystko jednak "Atonement" jest dla mnie bardziej zróżnicowany kompozycyjnie, spokojniejszy więc bardziej nastrojowy, no i przez to wszystko więcej tam moim zdaniem się dzieje. Pisałem wyżej, że ekipa Rossa gra już w zasadzie to samo, odkrywszy przepis na zajebisty life metal, przy którym większości kuców robi się ciasno w kroku niczym na widok blachary w dżinsowej miniówie, co jest porównaniem zamierzonym, ponieważ w obu przypadkach nikt nie przyzna, że to prawda i będzie siebie okłamywał, jednak jakieś różnice pomiędzy tymi albumami są i np. kiedy po raz pierwszy puściłem sobie poprzednią płytę, przy ostatnim utworze musiałem sprawdzić, czy to nie jakiś cover, tak różni się stylistycznie od reszty. Na "Acts of God" tego nie słyszę. Album jest równy od pierwszej do ostatniej minuty i reza miło narząd słuchu. Jest na czym zawiesić ucho, bo wiadomo, że chłopaki doszli już do takiego mistrzostwa w tym, co robią, że nie ma mowy o jakichś niedociągnięciach, więc te 50 minut w ogóle się nie dłuży ( no dobra, może ostatnie 10), jednak to wciąż tylko warianty tego samego pomysłu . I to jest rzeczą, która mnie od pewnego czasu uwiera w muzyce Immolation. Jakkolwiek uważam, że za każdym razem nagrywają doskonale płyty, od pewnego czasu nie jestem w stanie robić sobie z nimi maratonu, ponieważ zwyczajnie się męczę. Po jednej, maksymalnie dwóch puszczonych po sobie, muszę włączyć coś innego. Tak też odbieram tę najnowszą. Z pewnością będzie to jeden z najlepszych tegorocznych strzałów w tym nudnym gatunku jakim jest life metal i niewiele zespołów będzie w stanie choćby zbliżyć się do poziomu tych Amerykanów, a już z pewnością nie zrobią tego żadne siusiumajtki grające "os dm", jednak mimo wszystko chciałbym czegoś więcej. Żeby ten zespół mnie zaskoczył, pokazał że potrafi wyjść poza schemat tworzenia utworów wypracowany wiele lat temu. Tego mi brakuje na tej płycie i w muzyce Immolation w ogóle. Ale ma to też swoje plusy. Można kupować ich płyty w ciemno, mając pewność, że za każdym razem człowieka nie zawiodą.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2477
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 mies. temu

Dość mocno moje odczucia wedle nowego Immo zlewają się z tym co, @TITELITURY napisał w "Czego ostatnio słuchaliście". No bo tak, każdy kawałek osobno, to faktycznie wykalkulowane mistrzostwo świata, i weź tu szukaj kogoś, kto by się choć zbliżył, no Panowie mają te rifska w sercach, to kwintesencja death metalu. Natomiast kiedy zbieramy kilkanaście takich, bardzo podobnych do siebie kompozycyjnie utworów, to może gdzieś ich magia uciekać, i nie pomoże tu 123 odsłuch, tylko ewentualnie słuchanie tego albumu za każdym razem w innej kolejności. Ciężko przebrnąć przez całość, w taki sposób, aby myśli nie skręciły gdzieś w bok. To świetny materiał i bardzo dobrze, że jedynymi zarzutami co do "Actos of God" to długość, i powtarzalność.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Też nie jestem porwany tym nowym albumem. Takie mocne 4+.
Co prawda to poziom nieosiągalny dla wielu. ale od najlepszych wymaga się najwięcej.
Ale dam sobie małą przerwę i machnę ten album "na świeżo".
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1760
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 5 mies. temu

A mnie pasuje ten nowy Akt Boży od Immo. Pisałem już , że z nimi jest jak z Cannibalami. Wiadomo co się dostanie i zero zaskoczenia, przy czym zawsze jest to wyśrubowany, wysoki poziom def metylu. Ciekawi mnie, co by poszły za opinie, gdyby nagle zaczęli grać niczym Amon Amarth, albo Portal?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4500
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 mies. temu

Nie ma co ukrywać, że nowy album jest zwyczajnie nudny i nie mylić ze słowem słaby. Poprzedni album o wiele lepszy i jakby to rozrysować to powstanie swoista sinusoida, na której Atonement będzie na szczycie a nowy album na samym dole. Generalnie gdyby zebrać wszystkie death metalowe płyty, które trwają ok godziny to niestety ale ponad 90% z nich jest nudna.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2643
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Tak, bo idealny album death metalowy to dobre 40-45 minut. Podobnie thrashowy. Tyle percepcja daje radę. I jest to ok 8 utworów, czasem więcej, czasem niej, ale do ogarnięcia. Z ery kaset to było by 4 na A stronie, 4 na B. Pamiętacie? Każdy utwór się wtedy pamiętało.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1762
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 5 mies. temu

Zsamot pisze:
5 mies. temu
idealny album death metalowy to dobre 40-45 minut
Tyczy się to każdego rodzaju muzyki. Era CD zakłóciła te „naturalne” ramy, w których musieli się mieścić muzycy. Dużo by o tym pisać.
Jakub
Posty: 77
Rejestracja: 8 mies. temu

Jakub 4 mies. temu

Nowy album nie zawiódł, ale i nie wniósł nic przełomowego do twórczości Amerykanów. Wydaje mi się, że zachęci do sprawdzenia wcześniejszego dorobku Immolation tych, którzy przy Acts of God mają z nimi doczynienia po raz pierwszy, dla całej reszty będzie to już doskonale znany, klimatyczny i mroczny death metal bardzo wysokiej jakości, który znajduje się na każdym krążku kapeli. Liczę, że wkrótce zespół zawita do nas na koncert, z pewnością chciałbym się wybrać i sprawdzić nowy materiał na żywo.


Gratuluję więc ekipie kolejnej udanej płyty i mam nadzieję, że wydawniczo nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1358
Rejestracja: 5 lata temu

porwanie w satanistanie 4 mies. temu

kurz pisze:
5 mies. temu

Tyczy się to każdego rodzaju muzyki.
No nie, nie każdego. Na grindcore to za długo, na goa czy jakieś psybienty za krótko ;)

A nowe Immo? Zajebiste, ciągle odkrywam.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1762
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

porwanie w satanistanie pisze:
4 mies. temu
kurz pisze:
5 mies. temu

Tyczy się to każdego rodzaju muzyki.
No nie, nie każdego. Na grindcore to za długo, na goa czy jakieś psybienty za krótko ;)

A nowe Immo? Zajebiste, ciągle odkrywam.
Wyjątki potwierdzające regułę. Miałem na myśli pewne ramy jakie tworzył winyl, czasami było to dwadzieścia kilka minut, a czasem ok. pięćdziesięciu. Plus strona A i B. I to wszystko spójne i klarowne. W erze CD artyści często przesadzali/przesadzają z długością albumów, bo można więcej zmieścić.

Immo bardzo mi podeszło na początku, chociaż widzę że tu raczej ma kiepskie notowania. Nie weryfikuję na razie; siedzę teraz w zupełnie innej muzie..
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 4 mies. temu

Dla dobrego, przemyślanego BM godzina jest spoko. Np. dla "Istiny" NM, o czym pisałem w temacie zespołu. Ale dla takiego grania, godzina to chuj. A teraz proszę sobie zapamiętać, że jeśli chodzi o nowe Immo, zachodzi zgodność zdań pomiędzy mną oraz Hajaszem. Jest to wydarzenie niebywałe na skalę kosmiczną, zatem niewątpliwie godne odnotowania w annalach historii. Wiem, co odkrywa PWS w tym materiale. Za każdym razem wsłuchuje się w poszczególne kawałki, idę o zakład. Ale całość, to coś więcej, niż suma części, co odkrył był Arystoteles, a poza Arystotelesem nie ma myślenia, tylko bajanie i gaworzenie niemowląt. Ale nie będę się powtarzał, bo co o tym nowym Immo myślę, napisałem już dwukrotnie. Co by było gdyby Immo zagrało jak Anal Wallmart lub Postal ? Chuj wielki i szelki. W tym rzecz geniuszy, żeby zagrać coś nowego tak, żeby się podobało. Rzecz, na której wyłożył się Morbid Pendzel, nagrywając to gówno "Illus - debillus - cos - tam ". wierzę jednak w geniusz Rossa Donata i jego kolegów, wierzę i jestem głęboko przekonany, że kiedyś wpadną na coś, co sprawi, że krew pocieknie nam z uszu jakby to były kuciapy podczas periodu.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.

Wróć do „Death Metal”