Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Dismember

Arson 3 lata temu

Obrazek
Dismember - jedna z najbardziej charakterystycznych i najlepszych kapel, jakie wydała żyzna szwedzka ziemia, a już na pewno moja ulubiona deathmetalowa załoga ze Szwecji. Przedstawiciel wielkiej czwórki szwedzkiego death metalu.

Zespół powstał w maju 1988 roku z inicjatywy Roberta Sennebäcka, Davida Blomqvista i Freda Estby'ego, ale niestety w takim składzie przetrwali tylko do października 1989, chociaż w tym czasie udało im się nagrać dwa legendarne demka. Estby i Blomqvist zasilili szeregi Carnage, zaś Sennebäck (łącząc siły z Hedlundem) powołali do życia Unleashed.

Po rozpadzie ekipy Mike'a Amotta, Fred i David wespół z Mattim Kärki postanowili wskrzesić Dismember w kwietniu 1990 roku, a niebawem dołączył do nich również Robert, opuszczając tym samym ekipę dzielnych wikingów, co poskutkowało zmajstrowaniem genialnego demka "Reborn In Blasphemy". Jakiś czas później do składu dołączył Richard Cabeza, brzdąkając na basie i już z nim w składzie został nagrany mistrzowski debiutancki album "Like An Everflowing Stream", który pełen był agresji, prymitywizmu i brutalności.

Niestety przysporzył również grupie problem natury prawnej. Mianowicie, brytyjscy celnicy, którzy otworzyli przesyłkę z Nuclear Blast, pod skrzydła której trafił Dismember, odkryli nieprzyzwoite treści, jakie zawierała. Chodzi głównie o szokujące tytuły utworów (np. "Soon To Be Dead") oraz o odrażające zdjęcie z tyłu okładki, na którym panowie ociekali krwią. Czarę goryczy przelał tekst do "Skin Her Alive", jak się później okazało, inspirowany prawdziwymi zdarzeniami, które miały miejsce niedaleko domu Kärki'ego. Dlatego też, 29 lipca 1992 roku grupa zjawiła się w sądzie. Postawiono im zarzut rozpowszechniania nieprzyzwoitych treści, a cały album wysłuchano na sali rozpraw. Koniec końców, sędzia zrozumiał absurdalność całej sprawy i oczyścił Dismember z wszelkich zarzutów. Paradoksalnie, plusem całej tej sytuacji był status najbardziej kontrowersyjnej kapeli oraz darmowa reklama.

W grudniu 1993 roku wydali swój drugi krążek, który chyba był jeszcze lepszy niż pierwszy - począwszy od dewastującego, miażdżącego brzmienia, poprzez masę gęstych riffów, charakterystycznych solówek czy bardzo dobrą pracę basu, po absolutnie genialne popisy wokalne Matti'ego. Jedynie okładka szału nie robi, porównując ją z genialnym obrazem Dana Seagrave'a z debiutu, aczkolwiek idealnie oddaje zawartość muzyczną albumu.

Na trzecim pełniaku już nieco odmienili swój styl, a później z formą bywało różnie, jednak nie zmienia to faktu, że to przykład klasycznego, oldskulowego death metalu rodem ze Szwecji. Dismember przez lata nie zatracił pierwotnego stylu, z czasem nieco ewoluował, silnie inspirując się Autopsy, a także dorzucił więcej maidenowiskich melodyjek.

Ostatnio coraz częściej w sieci pojawiają się głosy o reaktywacji, ale co z tego wyjdzie - czas pokaże. Niemniej, jak to określili własną muzykę we wkładce do ostatniego albumu zatytułowanego Dismember - "True Swedish Death Metal". I niech tak pozostanie.

Obrazek
Skład:
David Blomqvist - Guitars (1988-2011), Bass (1989-1990) ex-Carnage, ex-The Dagger, ex-Nihilist, ex-Entombed, ex-Necronaut (live)
Matti Kärki - Vocals (1990-2011) Murder Squad, ex-Berbe, ex-Carnage, ex-General Surgery, ex-Therion, ex-Carbonized
Martin Persson - Guitars (2003-2011) ex-Berserk, ex-Sins of Omission, ex-Mörk Gryning (live)
Tobias Cristiansson - Bass (2006-2011) Grave, Entombed A.D. (live), ex-The Dagger, ex-Empyreal, ex-Necronaut (live), ex-Nifelheim (live), ex-RedScream
Thomas Daun - Drums (2007-2011) GRGA, Iron Lamb, ex-Crashdïet, ex-Dr. Living Dead!, ex-Insision, ex-Repugnant, ex-Sacrifice Bitch, ex-Subvision
▼ Byli muzycy
Fredrik - Guitars
Erik Gustafsson - Bass (1988) Lust Murder Box, ex-Therion
Fred Estby - Drums (1988-1989, 1990-2007) Necronaut, ex-Carnage, ex-The Dagger, Shubniggurat, The A-Bombs, The Clint Eastwood Experience, ex-Terra Firma
Robert Sennebäck - Vocals (1988-1989), Vocals, Guitars (1989-1997) ex-Necrophobic, ex-Unleashed, ex-Damnation, ex-Souldevourer
Richard Cabeza - Bass (1991-1998, 2000-2004) Unanimated, Murder Squad, ex-Born of Fire, ex-Damnation, ex-Rape Pillage and Burn, ex-General Surgery, ex-Dark Funeral (live), ex-Satyricon (live), ex-Carbonized, ex-Obscuratum
Magnus Sahlgren - Guitars (1998-2003) ex-Celeborn, ex-Lake of Tears
Johan Bergebäck - Bass (2004-2005) Necrophobic, Ordo Inferus, ex-Morpheus, ex-Black Trip, ex-Exhumed, ex-Nifelheim, ex-VOJD, ex-Amon Amarth (live)
▼ Muzycy koncertowi
Sharlee D'Angelo - Bass (1998-2000) Arch Enemy, Spiritual Beggars, The Night Flight Orchestra, Witchery, Mercyful Fate, ex-Illwill, ex-King Diamond, ex-Facelift, ex-Sinergy, ex-Black Earth, ex-Firegod
Dyskografia:
1988 - Rehearsal Tape - 88 [demo]
1988 - Dismembered [demo]
1989 - Last Blasphemies [demo]
1989 - Rehearsal Demo '89 [demo]
1990 - Reborn in Blasphemy [demo]
1991 - Like an Everflowing Stream
1991 - Skin Her Alive [single]
1992 - Pieces [EP]
1993 - Indecent and Obscene
1995 - Casket Garden [EP]
1995 - Massive Killing Capacity
1997 - Misanthropic [EP]
1997 - Death Metal
2000 - Hate Campaign
2004 - Where Ironcrosses Grow
2004 - Live Blasphemies [video]
2005 - Complete Demos [kompilacja]
2006 - The God That Never Was
2008 - Dismember
2009 - Under Blood Red Skies [video]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Dismember/122
BC: https://helterskelterproductions.bandcamp.com/music
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."

Tagi:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3210
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 lata temu

Dismember to był w swoim czasie wielki zespół. "Like an Everflowing Stream" to genialna płyta - do dzisiaj ciary mi łażą po plecach kiedy słyszę riff otwierający "Override of the Overture". :)
Awatar użytkownika
Soulless
Master Of Puppets
Posty: 123
Rejestracja: 4 lata temu

Soulless 3 lata temu

@Up
Oni wtedy byli takimi muzycznymi świeżakami, że nie za bardzo umieli grac solów :D , i na tej płycie pomógł im w tych partiach perkusista Entombed Nicke Andersson.

A wyszła płyta, która rządzi do dzisiaj.
Metal ma mieć włochate jaja a nie jakieś symfoniczne cycki
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 343
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 3 lata temu

Zakończenie działalności Dismember boli do dziś. Byłem z nimi od początku mojej fascynacji death i jestem do dziś. Mieli to charakterystyczne, tnące brzmienie bez zbędnych solówek i chyba najlepszy "szwedzki" wokal Matti Kärki, który miał w sobie tą thrashową zaciętość. Uwielbiam wszystkie płyty i świetnie pożegnali się Dismember. Historia podobna do Gorefest.

Taka refleksja. Z tuzów Grave trzyma nadal poziom, Unleashed od Hammer Battalion w dół, a z Entombed i A.D to trochę cyrk. Kurcze gdzie te czasy, gdy rzępoliło Autopsy Torment, Carnage, Crypt Of Kerberos, Liers in Wait, Grotesque, Liers in Wait, Macrodex, Nirvana 2002...
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2059
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

Ostatnio szło "Indecent and Obscene" no i to jest po prostu klasa. Szwedzkie deathowe melodyjne granie, napakowane wspaniałymi zagrywkami, że nie kiwać przy tym łepetyną to grzech. To buja, kwiczy i jest mistrzostwo. Dismember jak najbardziej to legendarna kapela.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Głupio się przyznawać, ale poza Like an Everflowing Stream to chyba świadomie nic innego nie słyszałem. A powód jest prosty - jak mnie nachodzi ochota na Dismember czy ogólnie bardziej melodyjną Szwecję to odpalam sobie wspomniany debiut i dotąd jeszcze nie poczułem potrzeby odmiany ani konieczności sprawdzenia kolejnych krążków. Póki co starcza mi ten jeden album.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Głupio się przyznawać, ale poza Like an Everflowing Stream to chyba świadomie nic innego nie słyszałem. A powód jest prosty - jak mnie nachodzi ochota na Dismember czy ogólnie bardziej melodyjną Szwecję to odpalam sobie wspomniany debiut i dotąd jeszcze nie poczułem potrzeby odmiany ani konieczności sprawdzenia kolejnych krążków. Póki co starcza mi ten jeden album.
:shock:

No kurwa, grzesznik! :o
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Całkiem często tak mam z tymi kapelami, które mi się bardzo podobają. Planuję jeszcze chwilę pożyć, więc trzeba mieć jakieś klasyki do odkopywania, a nie wszystko na raz zajebać i potem słuchać trzecioligowców licząc, że się na jakiś turbo-sztos trafi ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Głupio się przyznawać, ale poza Like an Everflowing Stream to chyba świadomie nic innego nie słyszałem.
Zarzuć sobie Indecent & Obscene, świetna płyta - jedna z pierwszych, które sprawiły, że pokochałem death metal :p
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Blind pisze:
3 lata temu
yog pisze:
3 lata temu
Głupio się przyznawać, ale poza Like an Everflowing Stream to chyba świadomie nic innego nie słyszałem.
Zarzuć sobie Indecent & Obscene , świetna płyta - jedna z pierwszych, które sprawiły, że pokochałem death metal :p
Ale ja teraz mam inne świetne płyty do słuchania. jak mi się skończą to wrócę do Dismember - o to mi chodzi :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 343
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 3 lata temu

Nie mogę sobie przypomnieć, ale Dismember miało chyba jakieś problemy prawne z powodu okładki Indecent & Obscene? Czy coś mi się pojebało? Muszę zajrzeć do Daniel'a Ekeroth'a....
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Głupio się przyznawać, ale poza Like an Everflowing Stream to chyba świadomie nic innego nie słyszałem. A powód jest prosty - jak mnie nachodzi ochota na Dismember czy ogólnie bardziej melodyjną Szwecję to odpalam sobie wspomniany debiut i dotąd jeszcze nie poczułem potrzeby odmiany ani konieczności sprawdzenia kolejnych krążków. Póki co starcza mi ten jeden album.
Nie sprawdzaj. Szkoda czasu IMO. Jeżeli bardzo chcesz to Indecent and Obscene, oraz ostatnia ich płyta z 2008 zatytułowana oryginalnie "Dismember" były zdecydowanie najlepsze poza debiutem. Reszta to takie melodyjne pitu pitu, z momentami thrashowymi, nie ma w tym ani mocy ani uwielbianych przeze mnie zwolnień, co rzutuje na całkowity brak dynamiki. Podobnie jak z piciem shakeów zamiast alkoholu. Alkohol po jakimś czasie się i kumuluje i daje bombę, tak środkowe płyty Dismember się kleją i mulą niczym szejki, po jakimś czasie zawartość cukru i jednolita, muląca konsystencja sprowadzą Cię na manowce wprost do krainy Morfeusza.

Debiut natomiast to super sprawa, nie tak dobry jak Grave i Entombed ale nadal mocny i po latach potrafi skopać dupsko. Świetne riffy i super solówki, musieli duże piwo postawić perkusiście Entombed, aż dziw bierze że chłopak się "marnował" za garami. Tak samo demka mieli fajne, chociaż tutaj też bez startu do G i E. Koniec końców jak nie umieli grać to robili to wyśmienicie, jak się nauczyli to coraz gorzej. Ciekawa sprawa.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

pp3088 pisze:
3 lata temu
Debiut natomiast to super sprawa, nie tak dobry jak Grave i Entombed ale nadal mocny i po latach potrafi skopać dupsko. Świetne riffy i super solówki, musieli duże piwo postawić perkusiście Entombed, aż dziw bierze że chłopak się "marnował" za garami. Tak samo demka mieli fajne, chociaż tutaj też bez startu do G i E. Koniec końców jak nie umieli grać to robili to wyśmienicie, jak się nauczyli to coraz gorzej. Ciekawa sprawa.
Piszesz, że debiut nie tak dobry jak Grave i Entombed ? Przecież ten debiut jest tak samo dobry jak pozostałych dwóch i co najważniejsze inny brzmieniowo.
A kiedy oni nie potrafili grać ? Na płycie Carnage czy jeszcze na debiucie Dismember ? Faktycznie ciekawa sprawa.

No i co do tego wszystkiego ma perkusista Entombed bo nie bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć ?
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Hajasz pisze:
3 lata temu
pp3088 pisze:
3 lata temu
Debiut natomiast to super sprawa, nie tak dobry jak Grave i Entombed ale nadal mocny i po latach potrafi skopać dupsko. Świetne riffy i super solówki, musieli duże piwo postawić perkusiście Entombed, aż dziw bierze że chłopak się "marnował" za garami. Tak samo demka mieli fajne, chociaż tutaj też bez startu do G i E. Koniec końców jak nie umieli grać to robili to wyśmienicie, jak się nauczyli to coraz gorzej. Ciekawa sprawa.
Piszesz, że debiut nie tak dobry jak Grave i Entombed ? Przecież ten debiut jest tak samo dobry jak pozostałych dwóch i co najważniejsze inny brzmieniowo.
A kiedy oni nie potrafili grać ? Na płycie Carnage czy jeszcze na debiucie Dismember ? Faktycznie ciekawa sprawa.

No i co do tego wszystkiego ma perkusista Entombed bo nie bardzo rozumiem co chciałeś powiedzieć ?
Dla mnie ten debiut jest trochę gorszy niż debiuty Grave i Entombed. Proste.

Piszę o debiucie zespołu Dismember. I o fakcie, że Nicke Andersson z Entombed nagrywał im solówki. Potrafili grać, ale nie potrafili nagrać solówek, które sobie zaplanowali na debiut. O to mi chodziło, w późniejszych materiałach już zasuwają swoimi solówkami.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

I, poza kwestią stricte muzyczno-instrumentalną, zaprojektował im logo. ;)
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 343
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 3 lata temu

pp3088 pisze:Nie sprawdzaj. Szkoda czasu IMO. Jeżeli bardzo chcesz to Indecent and Obscene, oraz ostatnia ich płyta z 2008 zatytułowana oryginalnie "Dismember" były zdecydowanie najlepsze poza debiutem. Reszta to takie melodyjne pitu pitu, z momentami thrashowymi, nie ma w tym ani mocy ani uwielbianych przeze mnie zwolnień, co rzutuje na całkowity brak dynamiki. Podobnie jak z piciem shakeów zamiast alkoholu. Alkohol po jakimś czasie się i kumuluje i daje bombę, tak środkowe płyty Dismember się kleją i mulą niczym szejki, po jakimś czasie zawartość cukru i jednolita, muląca konsystencja sprowadzą Cię na manowce wprost do krainy Morfeusza. Debiut natomiast to super sprawa, nie tak dobry jak Grave i Entombed ale nadal mocny i po latach potrafi skopać dupsko. Świetne riffy i super solówki, musieli duże piwo postawić perkusiście Entombed, aż dziw bierze że chłopak się "marnował" za garami. Tak samo demka mieli fajne, chociaż tutaj też bez startu do G i E. Koniec końców jak nie umieli grać to robili to wyśmienicie, jak się nauczyli to coraz gorzej. Ciekawa sprawa.
.

Brak dynamiki i melodyjne pitu, pitu? Sorry, ale to nie Finlandia. Zwolnienia masz w Where Ironcrosses Grow przy Where Angels Fear to Tread czy Children of the Cross, które łupią czaszkę przy wokalu Matti. Autopsy w The God That Never Was i wiele innych. A melodie i elementy thrash to cecha charakterystyczna szwedzkiej szkoły grania death. Dismember odróżniało od reszty "szweda" dzikie i nieokrzesane napierdalanie. Przy ich muzie ma się chęć coś rozjebać z browarem w łapie. Ostatni Dismember to piękne pożegnanie wielkiej kapeli, która tworzyła chyba najbardziej wpływową i najprężniej rozwijającą się scenę?
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Dismember dzikie i nieokrzesane? :o Debiut to prawie heavy metal i zdecydowanie najłagodniejszy album z tej 'wielkiej czwórki', a że teksty o mordowaniu to nie czyni z tego jakiegoś bestialstwa przecież :D No nie wiem, chyba że później jakoś bardzo zmienili swoje granie, czy coś :P

A Finlandia to mi się kojarzy raczej z totalnym pojebaństwem jak Adramelech czy Demilich, ale może zrytą banię mam, bo winienem pomyśleć wpierw o jakimś Amorphis i tego typu słodszym graniu, a nie podejrzanej proweniencji schizolach? :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2666
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

W pierwszej kwestii masz oczywiście racje, lecz dalej już nie do końca. Jasne, że zrytą masz banie i stad oraz barku osłuchania całości dyskografii, wychodzą takie oto nieobiektywne osądy i fanfary na temat Heavy Metalu zawartego na debiucie. Posłuchaj kolejnych albumów, a zobaczysz ile patentów z Heavy da radę upchnąć w ramy DM-u jaki grał Dismember, co poniekąd zgadza się z twym dalszym podejrzeniem.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Pogan696 pisze:
3 lata temu
pp3088 pisze:Nie sprawdzaj. Szkoda czasu IMO. Jeżeli bardzo chcesz to Indecent and Obscene, oraz ostatnia ich płyta z 2008 zatytułowana oryginalnie "Dismember" były zdecydowanie najlepsze poza debiutem. Reszta to takie melodyjne pitu pitu, z momentami thrashowymi, nie ma w tym ani mocy ani uwielbianych przeze mnie zwolnień, co rzutuje na całkowity brak dynamiki. Podobnie jak z piciem shakeów zamiast alkoholu. Alkohol po jakimś czasie się i kumuluje i daje bombę, tak środkowe płyty Dismember się kleją i mulą niczym szejki, po jakimś czasie zawartość cukru i jednolita, muląca konsystencja sprowadzą Cię na manowce wprost do krainy Morfeusza. Debiut natomiast to super sprawa, nie tak dobry jak Grave i Entombed ale nadal mocny i po latach potrafi skopać dupsko. Świetne riffy i super solówki, musieli duże piwo postawić perkusiście Entombed, aż dziw bierze że chłopak się "marnował" za garami. Tak samo demka mieli fajne, chociaż tutaj też bez startu do G i E. Koniec końców jak nie umieli grać to robili to wyśmienicie, jak się nauczyli to coraz gorzej. Ciekawa sprawa.
.

Brak dynamiki i melodyjne pitu, pitu? Sorry, ale to nie Finlandia. Zwolnienia masz w Where Ironcrosses Grow przy Where Angels Fear to Tread czy Children of the Cross, które łupią czaszkę przy wokalu Matti. Autopsy w The God That Never Was i wiele innych. A melodie i elementy thrash to cecha charakterystyczna szwedzkiej szkoły grania death. Dismember odróżniało od reszty "szweda" dzikie i nieokrzesane napierdalanie. Przy ich muzie ma się chęć coś rozjebać z browarem w łapie. Ostatni Dismember to piękne pożegnanie wielkiej kapeli, która tworzyła chyba najbardziej wpływową i najprężniej rozwijającą się scenę?
Zakończyłem czytać na drugiej linijce. Melodyjne pitu pitu = Finlandia + DM. Śmiechłem okrutnie XD
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3210
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 lata temu

Pogan696 pisze:
3 lata temu
Brak dynamiki i melodyjne pitu, pitu? Sorry, ale to nie Finlandia.
Nawet nie będę próbował tego komentować... :)
yog pisze:
3 lata temu
Dismember dzikie i nieokrzesane? :o Debiut to prawie heavy metal i zdecydowanie najłagodniejszy album z tej 'wielkiej czwórki', a że teksty o mordowaniu to nie czyni z tego jakiegoś bestialstwa przecież :D No nie wiem, chyba że później jakoś bardzo zmienili swoje granie, czy coś :P
Dismember od początku grali melodyjnie, ale Heavy Metal to dopiero mniej więcej w środkowym okresie twórczości. :)
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Dismember dzikie i nieokrzesane? :o Debiut to prawie heavy metal
Ooo, teraz to kolega dojebał... :o

yog pisze:
3 lata temu
i zdecydowanie najłagodniejszy album z tej 'wielkiej czwórki', a że teksty o mordowaniu to nie czyni z tego jakiegoś bestialstwa przecież :D No nie wiem, chyba że później jakoś bardzo zmienili swoje granie, czy coś :P
Z tym już mogę się zgodzić, odnosząc się do kwestii brzmienia, oczywiście, bowiem "Like an Ever Flowing Stream" nie posiada tak przytłaczającego i tłustego soundu jak chociażby pierwsze Grave czy Entombed, jednakowoż żaden inny debiut nie posiada w sobie pokładów tak bezpośredniej agresji - wystarczy tylko wsłuchać się takie "Dismembered" tuż po intrze, kiedy dźwięk dzwonu oznajmia nadejście dewastującej siły w postaci wrzasku Kärki'ego (chuj wie jak to odmienić) i nawałnicy blastów Estby'ego albo chociażby w "Bleed for Me" czy "Skin Her Alive", przecież to, kurwa, od razu rzuca się w uszy.

Z drugiej strony, na "Indecent & Obscene" brzmienie już jest bardziej mięsiste i masywne. Co do reszty albumów, wielbię je wszystkie, ale żaden nie posiada już tego ciężaru, jakie noszą pierwsze dwie. Aczkolwiek pożegnalny "Dismember" jest chyba najbliżej, zwłaszcza biorąc pod uwagę takie "Black Sun" czy żwawsze "Dark Depths" lub "The Hills Have Eyes". "Under a Blood Red Sky" ma całkiem mocny początek, ale kończy się niczym Iron Maiden, co absolutnie mi nie przeszkadza. I gdyby mnie ktoś pytał, to powiedziałbym mu, że warto sprawdzić każdy krążek, no, może poza "Hate Campaign". ;)
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

No i kurwa klasyk nieokrojony z kultową minką bozi na krzyżu:

GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Odświeżam sobie materiały Dismember i jak "Massive Killing Capacity " nadal uważam za straszne chłamisko, tak Hate Campaign nawet daje rade. Zwłaszcza utwór "Questionable Ethics" kopie po dupie.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Nie no, ale bądźmy poważni :( Massive Killing Capacity to może nie jest żadne wybitne zjawisko, ale jest to zdecydowanie solidna płyta z dużą ilością rock n' rolla i z heteroseksualnymi melodiami. Otwieracz czy klasyczne już Casket Garden kopie dupala, że aż miło.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Blind pisze:
3 lata temu
Nie no, ale bądźmy poważni :( Massive Killing Capacity to może nie jest żadne wybitne zjawisko, ale jest to zdecydowanie solidna płyta z dużą ilością rock n' rolla i z heteroseksualnymi melodiami. Otwieracz czy klasyczne już Casket Garden kopie dupala, że aż miło.
Co Ty masz ostatnio z tymi heteroseksualnymi rzeczami? Najpierw z uporem maniaka wrzucałeś wszędzie płaczliwe pipki z depressive blacku, teraz piszesz o homo i hetero. Kurde Blind, na jakim ty forum jeszcze działasz?! Czy to forum o bolcowaniu się facetów przy muzycy Shinning?

Death `n` rolla bardzo nie lubię.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Jak tagować, to tagować:

Heteroseksualne melodie masz tutaj na trójce Dismember, a homoseksualne melodie masz w metalcore np.

A Niklasa bardzo nie trawię, i to nie tylko ze względu na to, że ma pedalskie zapędy. Z tego co tam od nich słyszałem to zdecydowanie muzyka nie dla mnie, a w dodatku ten cały Kvarforth lubi alkohol i pewnie też narkotyki. Nie, gardzę takimi ludźmi.

Ale to się wszystko łączy w jedną, spójną całość. Te depresyjne chłopaczki lubią sobie dawać w żyłę. Widziałem kiedyś nagranie ze studia jakichś śmieci grających ten podgatunek. Były strzykawki, była chujnia. Tyle w temacie, po prostu gardzę taką muzyką i takimi ludźmi.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3210
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 lata temu

Blind, o czym Ty do nas rozmawiasz? :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

hormony buzują chyba :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4777
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Co tu się odpierdala? :D

Uwielbiam Dismember, jest jedna z moich ulubionych szwedzkich kapel death metalowych. O ile zgodzę się że na niektórych płytach jest bardziej melodyjnie, ale po primo - nie jest to żadna heavy jazda czy tej gejo-melodyjność tylko szwedzka szkoła pełną gębą, a dwa że debiut niby zbyt melodyjny? Czy aby napewno słuchaliście tej płyty uważnie? Ja jebe, posty w tym temacie rozpierdalają :D
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3210
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 lata temu

Wędrowycz pisze:
3 lata temu
nie jest to żadna heavy jazda
Wcale... :)



Żeby nie było - bardzo lubię Dismsmber i to praktycznie całą dyskografię, ale nikt mi nie wmówi, że ten kawałek wyżej to nie jest Heavy Metal. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12763
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Vexatus pisze:
3 lata temu
Wędrowycz pisze:
3 lata temu
nie jest to żadna heavy jazda
Wcale... :)



Żeby nie było - bardzo lubię Dismsmber i to praktycznie całą dyskografię, ale nikt mi nie wmówi, że ten kawałek wyżej to nie jest Heavy Metal. :)
Pierwsze kilkanaście sekund to 100% slam :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4777
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

No dobra, może ten kawałek akurat tak brzmi :D
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Tam wyżej to ja chciałem jedynie przekazać, że trójka to męskie granie i bardzo fajna płyta. :shock: :shock: :shock:
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2666
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

Jakoś zbytnio od dupy strony, żeś to przekazywanie zaczął, ale spoko wiedziałem, o co chodzi, nawet jak nie do końca wiedziałem, o czym czytam. Ogólnie spoko album - pomimo znacznego nacisku na melodyjność oraz dodatki D'N'R-owego groove, wciąż jest to słuchalny DM, a nie typowe Melo pitu pitu.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3210
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 3 lata temu

Pioniere pisze:
3 lata temu
wciąż jest to słuchalny DM, a nie typowe Melo pitu pitu.
Wszystkie płyty Dismember to słuchalny DM. :)
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2666
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

@Vexatus Temu nie zaprzeczam, jedynie podkreślam, iż przez tą wielokrotnie ww. melodyjność, wcale nie należy go zaliczać do Melo Syfu, za którym wielu jednak nie przepada i który dla mnie jest asłuchlny.
tomder
Posty: 82
Rejestracja: 3 lata temu

tomder 3 lata temu

Vexatus pisze:
3 lata temu
Pioniere pisze:
3 lata temu
wciąż jest to słuchalny DM, a nie typowe Melo pitu pitu.
Wszystkie płyty Dismember to słuchalny DM. :)
Nie tylko słuchalne ale i bardzo dobre. Młodsi słuchacze death metalu chyba w tym temacie nieco szaleją :lol:
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Drugi obok Dissection zespol ktorego kultowosci kompletnie nie rozumiem. I chyba najlepszy przyklad na to ze szwedzki stoner/dessert/autopsy death metal po prostu mi nie lezy. Z posrod wielu wielu plyt to zdecydowanie Clandestine dobrymi piosenkami, przebija sie przez skorupke niezrozumienia i rozpierdala mnie od lat. Wnioskuje z tego ze Entombed winno byc glownym konkurentem Dismember w wyscigu o berlo sniegowej pustyni... Drodzy czytacze, w waszym mniemaniu: Najlepsza waszym zdaniem plyta Entombed vs adekwatna od Dismember...





Obrazek VS Obrazek
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Dismember nigdy nie nagrał równie dobrej płyty co Entombed. Nie te wibracje, nie ten poziom :D Ale dwójka to bardzo dobry death metal, tylko gdzie jej tam do genialnej Clandestine?
Awatar użytkownika
Czit
Moderator globalny
Posty: 848
Rejestracja: 4 lata temu

Czit 3 lata temu

To fakt, ale po "Clandestine" Entombed nagrał jak dla mnie już same kiepskie płyty, a Dismeber nagrywał zawsze albumy co najmniej OK. To coś jak w porównaniu Deicide vs Cannibal Corpse. CC nigdy nie był tak zajebisty jak Deicide na pierwszych dwóch, ale wszystko pozostałe co nagrało Diecide było słabsze o ile nie beznadziejne w porównaniu do reszty materiałów Cannibali.
yog pisze:
rok temu
Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem ;)
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Nie lubisz Morning Star ani Wolverine Blues?
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

Blind pisze:
3 lata temu
Nie lubisz Morning Star ani Wolverine Blues?
Odniosę się do tego, chociaż pytanie nie do mnie kierowane. Akurat wymienione przez Ciebie albumy lubię, aczkolwiek nie jest to już death metal sensu stricto. Te dwa to całkiem dobre krążki, ale porównując chociażby takie płyty z 1997 roku jak: "Death Metal" i "To Ride, Shoot Straight and Speak the Truth", to bez chwili wahania wybieram Dismember. Kolejne płyty w dorobku obu, to również plus w kierunku ekipy Kärki'ego (jak to, kurwa, odmieniać?). "Same Difference" to dla mnie taka bieda, że nawet najmniej przeze mnie lubiany "Hate Campaign" jest przy tym arcydziełem. Ogólnie ten death'n'rollowy kierunek, jaki obrał Entombed ni cholery mi nie leży.

Gwoli ścisłości - wszystkie płyty Dismember bardzo lubię, mając oczywiście na uwadze fakt, że są lepsze i gorsze, jednak do tych słabszych pozycji z ich dyskografii zaliczam właśnie wspomniany album z 2000 roku. Tylko, czy ja się z tym czasem nie powtarzam? :D
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Areczku, To Ride, Shoot Straight and Speak the Truth to nie jest zły album, tylko jeszcze bardziej rock n' rollowy niż kultowa poprzedniczka. Death Metal pomimo, że to płyta przyjemna, która ma kilka hitów, to jednak nie ten poziom. Entombed bawiło się muzyką, byli wizjonerami, nie przejmowali się opinią metaluchów - grali to na co mieli ochotę. Dismember z kolei nagrywał mało odważne płyty, ale klasy im nie odmawiam. Słucha się tego z przyjemnością. Entombed jednak kilka oczek wyżej.
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

Ty mi nie musisz takich rzeczy tłumaczyć, bo jestem tego świadom ;) Ja po prostu jestem konserwa i nie trafia do mnie takie granie, nie czerpię z słuchania czegoś takiego przyjemności, dlatego naturalnym jest fakt, że tamten okres żywotności Entombed uważam za chujowy - to też nie jest trudne do pojęcia, zwłaszcza że nikomu tego nie narzucam.
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

Co Wy pierdolicie. Pomiędzy Dismember vs Entombed należy postawić znak równości !!! Obie ekipy wypstykały się na dwóch pierwszych płytach. Na trzecich obie zagrały luźną muzyczkę do potupania nóżką. Potem obie pojechały w dół równi pochyłej. Nie no jednak punkt więcej dla Dismember bo przecież Bóg Którego Nie Było pozamiatał pozostałe albumy Entombed jak odkurzacze iRobot.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Aruś, wiem, wiem - mam podobnie. Lubię te rock n' rollowe płyty, ale Left Hand Path i Clandestine to jest kosmos. Tego się nie da przebić. To jest tak świeży schabowy prosto z patelki bez żył i chrząstek. Kurwa, poezja.
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

Akurat co do wyższości jednej kapeli nad drugą, biorąc pod uwagę całokształt, się nie odnoszę, ale już wyższość Dismember nad Entombed w późniejszym okresie, w moim mniemaniu, jest kwestią oczywistą. O lepszości "Clandestine", a może "Indecent & Obscene" się nie wypowiadam, bo tutaj mi ciężko zdecydować, które dwa pierwsze krążki robią na mnie większe wrażenie. Każda z tych płyt jest dla mnie cholernie wyjątkowa, toteż takie typowania mogę pierdolnąć w kąt i zapuścić sobie wszystkie te albumy po kolei, co byłoby najlepszym wyjściem.
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 801
Rejestracja: 4 lata temu

Blind 3 lata temu

Clandestine traktuję jako absolut, płytę zupełną, z której nie wyciąłbym ani sekundy. Indecent & Obscene to natomiast po prostu bardzo dobra death metalowa płyta, do której mam wielki sentyment.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2666
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

A ja potwierdzę tu zdanie młodego, bo akurat ten Entombed to dobry album, ino nie dla fana stricte DM-ego grania. Jest to taka frywolna interpretacja Black Sabbath przełożona na DM-owe riffy, zagrane ze sporą dozą skoczności i groove feelingu. Dismember zaś nagrywał płyty bezpieczne, dla swych fanów, stąd trudno tu o kontrowersje, jak i powiew świeżości, nieprzeciętności kolejnych materiałów, które od debiutu były jednak raczej coraz słabsze, choć wciąż na zadowalająco wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 lata temu

Blind pisze:
3 lata temu
Indecent & Obscene to natomiast po prostu bardzo dobra death metalowa płyta, do której mam wielki sentyment.
Bez żartów !!! Bardzo dobra płyta ? Przecież to jest taki przeskok jakościowy w stosunku do debiutu, że z początku ciężko ogarnąć i nadążyć. Wystarczy posłuchać choćby teledyskowego Dreaming In Red, który kosi cały debiut !!! Jeden numer !!! A przecież na tej płycie jest ich 9 !!! Jedynym czym debiut wygrywa z dwójką jest okładka. Okładka drugiej płyty to totalna klęska.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Death Metal”