Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Śmiercionośne Perły Z Lamusa

Arson 4 lata temu

Na starym Brutalu był taki wątek, który powstał dzięki jednemu z nieprzeliczonych wcieleń @Ryszarda. Temat ten cieszył się całkiem niezłą popularnością i pamiętam, że sam również nieco się w nim udzielałem, dlatego też postanowiłem wskrzesić go na nowym obliczu forum. Dawniej umieszczało się w takowym wątku kapele o bardzo mizernej dyskografii czy nikłych szansach na drugie życie, niejednokrotnie nawet bez pełnowymiarowego wydawnictwa, dlatego też myślę, że spokojnie można tę ideę przywrócić, gdyż zakładanie tematu takim zespołom momentami mija się z celem, głównie ze względu na niski poziom zainteresowania czy marny odzew. Poza tym, ile i co można pisać o kapeli, która nagrała arcymistrzowski album w zamierzchłych czasach, po czym wszelki słuch (i duch) po niej zaginął...?

Tutaj spokojnie będzie można dyskutować i gromadzić takowe dobra, o których nawet najstarsi górale już nie pamiętają.

Obrazek
Dobra, wstęp był, zatem teraz już bez zbędnego pierdolenia przejdę do rzeczy i swoim przykładem powędruję do... Szwecji, a jakże! Mianowicie chodzi o Utumno, którego dyskografia prezentuje się bardzo mizernie, jednak wśród nich jest prawdziwa perełka - mianowicie 28 minutowa EP-ka zatytułowana "Across The Horizon", na której znalazły się oba utwory z singla. W mojej ocenie jest to wysokiej jakości szwedzizna, zaopatrzona w typowe, klasyczne brzmienie Sunlight (aczkolwiek dość "zimne") oraz charakterystyczne charczące krzyki Jonasa Stålhammara (znany z God Macabre, a obecnie z Bombs of Hades). Muszę przyznać, że wielbię klimat tego materiału, a już te melancholijne solówki i recytowane kwestie sprawiają, że mogę słuchać "Across The Horizon" w nieskończoność (a już w szczególności wałki "In Misery I Dwell" czy "Sunrise"). Pozostały dorobek tych Szwedów to: demko "Twisted Emptiness" z 1990 oraz singiel "The Light of Day". Okładkę do EP-ki stworzył Kristian "Necrolord" Wåhlin.

Obrazek
Tu zaś do odsłuchu cała EP-ka uzupełniona o singiel "The Light of Day" z 1991 roku:

"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1103
Rejestracja: 4 lata temu

dj zakrystian 4 lata temu

Tutaj wątek cieszy się zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem :mrgreen: Zespołem jednej ale świetnej płyty był np polski Monastyr - Never Dreaming, albo Necrophil z genialnym Cannibal Sex, jest tego mnóstwo i szczerze to wolę posłuchać właśnie takich głosów z ciemności, niż nowych wymuszonych płyt dinozaurów czy ikon death metalu :D
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3282
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 4 lata temu

O przepraszam bardzo, w podobnym wątku pisałem już o Monastyr, tym z "dyskusji muzycznych". A jeśli już jesteśmy w temacie krainy niegdysiejszych wikingów, a teraz pedałów, to można wspomnieć o:

Obrazek

Szwecja zdecydowanie nieszwedzka, bo po pierwsze brak tu charakterystycznego brzmienia gitar, po drugie jest zdecydowanie mniej agresywne, niż typowe szwedzkie granie; bardziej skomplikowane technicznie, choć oczywiście techniczny metal to nie jest. Dużo w tym melancholii, ale bez spedalenia. Nagrali jednego długograja i wyszła jakaś kompilacja dem oraz epek, a na tym koniec. Fajowa rzecz.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Soulless
Master Of Puppets
Posty: 123
Rejestracja: 4 lata temu

Soulless 4 lata temu

Zespół jednej płyty - Dreams of the Carrion Kind. Death metal urywający nogi przy samej dupie do dzisiaj po 24 latach.
James Murphy i jego Disincarnate.
Metal ma mieć włochate jaja a nie jakieś symfoniczne cycki
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13987
Rejestracja: 4 lata temu

yog 4 lata temu

Fourth Dimension - eksperymentalny death z Kanady. Jedno demo, Non-physical Reality w 1995 i odejście w niebyt. Grali muzę, którą bym nazwał proto-Mithrasem. Techniczne, bardzo agresywne, nierzadko konkretnie shreddowane zrywy przeplatane zwolnieniami i klimatycznymi fragmentami, gitary jadą ciągłe solówki o nadświetlnych prędkościach, dodatkowo lekko tripowe klimaty wewnętrznego kosmosu i dosyć thrashowy wokal. Wysoka technika instrumentalistów bez przesadnych skłonności do popisów. Trochę Azagthotha na gitarach. Na basie założyciel grindcorowego Fuck the Facts, Topon Das.

Na okładce - wzorem Pestilence ze Spheres:
There are no keyboards on this recording.
Obrazek

Parali się Annunaki death metalem zanim to było modne:
Alien eyes watches us
Wait for the fall of skies
Innocent race, put to the test
By galaxies beyond our reach.


@Ryszard, @CzłowiekMłot zachęcam do obadania.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Death Metal”