Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4085
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Miasma

Hajasz 4 lata temu

Obrazek

Obrazek

Austria, Wiedeń i cios Miasma czyli totalny death metal. Kto nie zna niech się nawet nie przyznaje. Powstali w 1990 roku i wszystko co najlepsze nagrali na przestrzeni trzech lat. Kaseta demo choć marnej jakości rzucała jakieś tam światełko na to z jakim zespołem mamy do czynienia. Wykurwisty death metal, pełen technicznych niuansów ale bez wiosłowania po gryfie, ordynarny i zarazem brutalny growl oraz pełne nisamowitych przejść partie perkusji.

Zanim usłyszymy jak się później okaże jedyny album Miasma wypuszcza jeszcze koncertową demówkę, która ukazuje nieokiełznaną agresję i wściekłość zespołu na scenie. Totalnie brutalny death metalowy debiut Changes debiutuje wraz z wytwórnią Lethal w 1992 roku. Ta płyta to istny rozpierdol, już wejście do kawałka Baphomet niszczy, są blasty, pędzące gitary na przemian by we właściwym momencie tuż przed wejściem wokalu odegrały taki riff i jeszcze kurwa starczyło na sprzęgnięcie. Miazga. Albo klawiszowe wejście do Schizophrenia ? czy już absolutne mistrzostwo w najbardziej romantycznym kawałku ten piękny akustyk rozpoczynający Drowning In Blood, który przechodzi w huraganową Kathrinę.

Wiadome było, że po takim debiucie albo poprawią jeszcze lepszym albo chociaż takim samym materiałem albo zakończą działalność. Wydają EP'kę Love Song, o której można powiedzieć tylko tyle, że wyszła. Miasma kończy żywot ale w 1995 roku powraca na chwilę wydając prawie 40 min demo, które również przechodzi bez echa. Podobno od 2005 roku zespół jest aktywny ale chyba tylko koncertowo bo żaden materiał się już nie ukazał.

Dyskografia:
1990 - Godly Amusement [demo]
1992 - Live Leipzig [live]
1992 - Changes
1993 - Love Songs [EP]
1995 - Miasma 1995 [demo]



Skład:
Ares Cancer - Guitars
Gerhard "Gorehead" - Vocals
Johannes Attems - Bass (1990-?)
▼ Byli muzycy
George Wilfinger - Vocals Destination Void, Disfigured Divinity, Monument of Misanthropy, Raising the Veil, ex-Seeds of Sorrow, Evil Tale, ex-Decay (Aut)
Gregor "Capral Adorator" Schmidt - Drums (1990-2008) Destination Void, ex-The Flow
Peter Prochazka - Guitars (1990-?)
Christian Woditsch - Vocals (1990-?)
Mike Fischer - Bass (2006-2008) Destination Void
Johnny Patrascu - Guitars (2006-2008) Destination Void, ex-Monument of Misanthropy
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Miasma/265
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Bydgoszcz

Epoxx 4 lata temu

Wczoraj i dzisiaj leciało. Przyznam, że nie znałem. Totalna miazga.
Hajasz pisze: Wykurwisty death metal, pełen technicznych niuansów ale bez wiosłowania po gryfie, ordynarny i zarazem brutalny growl oraz pełne nisamowitych przejść partie perkusji.
Od razu poszedłem włączyć.

Dodam, że już wrzucałem to to działu Hieny Cmentarne, ale po chwili pomyślałem, że musiał ktoś o nich wspomnieć.
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14956
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 lata temu

Miasma to taki w chuj 100% true death metal z krypty, tylko jak trzeba to z melodyjką, nienagannym brzmieniem i umiejętnie wpasowanymi ozdobnikami. Schizophrenia? najbardziej mi się podoba z całej płytki, ale ogólnie zdecydowanie jest na czym ucho zawiesić.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
STALOWY SYLWEK
Master Of Reality
Posty: 207
Rejestracja: 4 lata temu

STALOWY SYLWEK 4 lata temu

Death metal z Austrii jest ciekawym zjawiskiem. MIASMA, mój ulubiony PUNGENT STENCH, DISASTROUS MURMUR, DISHARMONIC ORCHESTRA - kapele z wybitnymi nagraniami. Jest coś jeszcze wartego uwagi w ojczyźnie Adolfa?
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4085
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 lata temu

Hollenthon, wczesny Cadaverous Condition itp. Większość zespołów skonała na etapie demosów. Poszukam co tam w moich zbiorach leży z Austrii.

Miasma według mnie to jedyny zespół na świecie, który nagrał płytę z tak cholernie zajebistym death metalem. Płyta absolutnie doskonała.

Co do samej Austrii to scena death metalowa była na prawdę oryginalna czego nie można już powiedzieć o black metalu skąd praktycznie 100% zespołów to straszna kicha i lepiej omijać to z daleka.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3313
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere 4 lata temu

Hajasz pisze:
4 lata temu
... wczesny Cadaverous Condition itp. Większość zespołów skonała na etapie demosów.
A o jakim to wczesnym okresie Cadaverous Condition wspominasz, chyba nie o demówkach? Ja lata temu zatrzymałem się właśnie na taśmach demo, gdzie grali, niezbyt zalatujący klasycznym DM-em, Goregrind?

Z wymienionych zaś wyżej przez @Stalowego kapel, tak naprawdę tylko bohaterzy wątku wywodzą się w prostej linii ze sceny DM, reszta to typowa wiodąca prym w owym czasie mieszanka ww. z Grind - bez którego wpływów, wszystkie te trzy kapele, straciłyby bez wątpienia swą siłę przebicia na starcie.
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 3550
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY 4 lata temu

Jeśli idee są jak stemple, a materia jak wosk (ćśśś, nie powiem kto stempluje), to Miasma odbija w dźwiękach idealny death metal. Uwielbiam "Zminany". Wszystkie tuzy death metalu, Morbidzi, Autopsy, Immolation i cała reszta, chowa się dla mnie przy tej właśnie płycie. To jest właśnie to, czego poszukuję w ciężkich brzmieniach. Napierdalanki, siarczystego growlu, a jednocześnie odrobiny melodii, która wpada w ucho. I kiedy następuje zwolnienie, a wokalista tym swoim zajebistym głosem mówi
Baphomet!
I show you the crucifix and tell you
Not to believe. Spit, deny Jesus Christ for
It's not true.
Baphomet, the one we hail.
dostaję gęsiej skórki. Niezmiennie od wielu lat. Mam taką z dupy teoryjkę na własny użytek (hehe), że najlepsze lata death metalu to tak circa 1988 - 1995 i ta kapela baaardzo ją potwierdza.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4085
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 lata temu

Pioniere pisze:
4 lata temu
A o jakim to wczesnym okresie Cadaverous Condition wspominasz, chyba nie o demówkach? Ja lata temu zatrzymałem się właśnie na taśmach demo, gdzie grali, niezbyt zalatujący klasycznym DM-em, Goregrind?
No właśnie demosy Cadaverous Conditions są warte uwagi i nie ma znaczenia, że to goregrind bo przecież kolega pytał o coś godnego polecenia.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Death Metal”