Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2324
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Gorefest

Vortex 4 lata temu

Obrazek

Obrazek
wikipedia pisze:Holenderski zespół muzyczny wykonujący death metal. Powstał w 1989 roku w Goes z inicjatywy wokalisty i basisty Jana Chrisa de Koeijera, gitarzystów Franka Harthoorna i Alexa van Schaika oraz perkusisty Marc'a Hoogendoorna. 11 sierpnia 1991 roku nakładem oficyny Foundation 2000 do sprzedaży trafił debiutancki album długogrający Gorefest pt. Mindloss. Materiał został zarejestrowany we współpracy z brytyjskim producentem muzycznym Colinem Richardsonem. Po premierze płyty z zespołu odeszli Hoogendoorn i Van Schaik, który zastąpili, odpowiednio Ed Warby i Boudewijn Bonebakker. Na początku 1992 roku zespół udał się do USA gdzie koncertował jako support Death. 15 października nakładem niemieckiej wytwórni muzycznej Nuclear Blast ukazał się drugi album grupy pt. False.

Do prac nad płytą muzycy zaangażowali producenta muzycznego Pete'a Colemana, znanego m.in. ze współpracy z Napalm Death. Pod koniec roku formacja intensywnie koncertowała w Europie poprzedzając m.in. amerykańską formację Deicide. Rok później grupa dała szereg koncertów w ramach objazdowego festiwalu Full Of Hate Osterfestival w Europie, m.in. u boku Cannibal Corpse i Carcass. 13 czerwca 1994 roku został wydany trzeci album długogrający kwartetu zatytułowany Erase. Zespół zaprezentował premierowe nagrania m.in. podczas letnich festiwali Lowlands w Holandii oraz Ultrabrutal w Portugalii.

W 1995 roku grupa wzięła udział w tournée Festival of Hate wraz z najpopularniejszymi ówczesnymi zespołami deathmetalowymi, w tym m.in. takimi jak: Grave i Unleashed. 10 czerwca 1996 roku ukazał się czwarty album formacji pt. Soul Survivor. Również w czerwcu kwartet wystąpił na festiwalach With Full Force w Niemczech oraz Graspop Metal Meeting w Belgii. Następnie na przełomie września i października grupa dała szereg koncertów w Europie w ramach Out Of The Dark Festival u boku zespołów Moonspell, Rotting Christ, Samael oraz Theatre of Tragedy. 23 lutego 1998 roku ukazał się piąty album studyjny zespołu pt. Chapter 13. Nagrania były promowane podczas europejskiej trasy koncertowej u boku Judas Priest. Grupa wystąpiła także m.in. na festiwalach Metalmania w Polsce oraz Dauwpop w Belgii. Z końcem roku, u szczytu popularności formacja została rozwiązana.

W 2004 roku zespół wznowił działalność oraz rozpoczął prace nad albumem studyjnym. W marcu 2005 roku muzycy podpisali kontrakt wydawniczy z wytwórnią Nuclear Blast. 28 października tego samego roku do sprzedaży trafił szósty album studyjny formacji zatytułowany La Muerte. Materiał był promowany teledyskiem do utworu "For The Masses", który wyreżyserował Maurice Swinkels. 6 sierpnia 2007 roku ukazał się siódmy album studyjny Gorefest pt. Rise To Ruin. Materiał był promowany podczas europejskiego tournée w którym uczestniczyły ponadto zespoły Before The Fall oraz One Man Army and the Undead Quartet. W 2008 roku muzycy kontynuowali występy sceniczne w całej Europie. Grupa wystąpiła m.in. w warszawskim klubie Stodoła z okazji jubileuszu dwudziestopięciolecia działalności zespołu Vader.

W 2009 roku zespół Gorefest został rozwiązany. Muzycy swą decyzję umotywowali satysfakcją z osiągnięć oraz brakiem możliwości dalszego rozwoju artystycznego.
Skład:
Jan-Chris de Koeijer - Bass, Vocals (1989-1998, 2005-2009) ex-Cold Pop Culture, ex-Sjølmord
Frank Harthoorn - Guitars (1989-1998, 2005-2009) The 11th Hour, ex-The Hollow Men, ex-Weakling
Ed Warby - Drums (1992-1998, 2005-2009) Arjen Anthony Lucassen, Ayreon, The 11th Hour, Vuur, The Gentle Storm (live), Star One, ex-Aggressor, ex-Demiurg, ex-Hail of Bullets, ex-Impact, ex-Valkyrie, ex-Elegy, ex-Orphanage, ex-Tempter, ex-After Forever (live)
Boudewijn Bonebakker - Guitars (1992-1998, 2005-2009) Monomyth, ex-Gingerpig
▼ Byli muzycy
Marc Hoogendoorn - Drums (1989-1991) ex-Halcyon, ex-Hatred, ex-Remains
Alex van Schaik - Guitars (1989-1991) ex-MOT
René Merkelbach - Keyboards (1996-1998) ex-Kingfisher Sky
Dyskografia:
1989 - Tangled in Gore [demo]
1990 - Where Is Your God Now...? [split]
1990 - Horrors in a Retarded Mind [demo]
1991 - Mindloss
1992 - Live Misery [EP]
1992 - False
1993 - Nuclear Blast Promo EP II [split]
1993 - The Eindhoven Insanity [live]
1994 - Erase
1994 - Fear [EP]
1995 - Black Winter Day / Fear [split]
1996 - Love Nation Sugarhead / Freedom [split]
1996 - Soul Survivor
1996 - Freedom [single]
1998 - Chapter 13
2005 - The Ultimate Collection Part 1 - Mindloss & Demos [kompilacja]
2005 - The Ultimate Collection Part 2 - False & Erase + Bonus [kompilacja]
2005 - The Ultimate Collection Part 3 - Soul Survivor & Chapter 13 + Bonus [kompilacja]
2005 - To Hell and Back: A Goreography [kompilacja]
2005 - La Muerte
2007 - Rise to Ruin
2012 - The Demos [kompilacja]



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Gorefest/1334
"Between Shit and Piss we are Born"

Tagi:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3872
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 4 lata temu

Najwcześniejsze materiały nawet lubię, choć niezbyt często ich słucham. Poznałem ten zespól kiedy wypuścili "Erase" i do dzisiaj ten album mnie powala! :) Styl zespołu dość znacznie się zmienił i nie jest to już Death Metal znany z dwóch pierwszych wydawnictw - struktury kawałków i brzmienie są zupełnie inne. :) Następna w kolejności "Soul Survivor" również jest całkiem niezła, choć nie podoba mi się już tak bardzo - zespół po raz kolejny zmienił styl i całość materiału ma jakiś dziwny Hard Rockowy charakter. Po przesłuchaniu "Chapter 13" stwierdziłem, że chłopakom odpadły jaja i pzrestałem sobie zawracac nimi głowę. Nawet nie wiedziałem, że znowu nagrywają. :)

Tak czy inaczej wczesne materiały są bardzo dobre, "Erase" jest świetna, a Jan-Chris de Koeijer to zapewne w dalszym ciągu jakiś fenomen laryngologiczny. :)
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4090
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 lata temu

Mindloss i False niezmiennie najlepsze choć debiut absolutnie nigdy nie został pobity. Co by nie mówić osiągnęli ogromny sukces komercyjny bo przecież False i Erase sprzedały się w ponad 120 tyś egzemplarzy. Pamiętam jeszcze wywiad z Gorefest w jakimś starym Thrash'em All gdzie wokalista chwalił się, że żyją z muzyki i nie muszą zajmować się żadną inną pracą. Takie to były czasy. Kawałek Confessions of a Serial Killer z Mindloss na mojej liście znajduje się w pierwszej 10-ce najlepszych death metalowych numerów.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 793
Rejestracja: 4 lata temu

EdusPospolitus rok temu

Fajna ekipa, szkoda, że nie istnieją.

Najbardziej chyba lubię "Mindloss" i "False", z oczywistym naciskiem na dwójkę. Nie brak tam hitów i jednocześnie świetnie przemyślanego i zarazem dosyć brutalnego grania. Materiały po ostatniej reaktywacji też bardzo lubię.
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2101
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

No te albumy powrotne, to były konkretne albumy i nic na siłę, szkoda, że nie obejrzałem ich na żywo. Co by tu mówić, klasyka europejskiego death metalu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Deathhammer
Master Of Puppets
Posty: 126
Rejestracja: 3 lata temu

Deathhammer rok temu

Świetny zespół, choć Benton z Deicide śmiał się chyba z nich kiedyś, że grają life metal. Prawda, że tylko demosy i "Mindloss" to prawdziwie brutalny i surowy death metal, a potem się nieco ugrzecznili, ale jak dla mnie tylko Carcass na trójce nagrał tyle wpadających do głowy i pełnych charakteru utworów co Gorefest na "False". Genialna płyta i jeden z definitywnych klasyków gatunku. Potrafili też wytworzyć kurewsko niepokojący klimat - końcówka "From Ignorance to Oblivion" do dzisiaj jeży mi włosy tu i ówdzie.

Z "Erase" tak naprawdę zapadł mi w pamięć tylko bardzo dobry tytułowy utwór, poza tym irytuje mnie to suche i zbasowane brzmienie. Za to "Soul Survivor" to fajna, niewymuszona płyta z licznymi hiciorami - taki death and roll to ja lubię. Po reaktywacji przypomnieli sobie chyba, że kiedyś grali death metal i dojebali do pieca dwoma świetnymi płytami. Co prawda "La Muerte" trochę za długa i przeładowana materialem, ale już "Rise to Ruin" to konkret i chyba najbrutalniejszy album od czasów debiutu.

Dla mnie Gorefest to jeden z przykładów świetności złotej ery death metalu i zespół, który na zawsze zapisał się w historii.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1382
Rejestracja: 4 lata temu

pp3088 rok temu

Świetny zespół, choć Benton z Deicide śmiał się chyba z nich kiedyś, że grają life metal.
Po prostu dupa go spiekła, że nigdy nie skomponuje takiego kawałka jak Confessions of a Serial Killer czy nawet pozostałych z debiutu. Biedny Glentonek :)

Demka, debiut i dwójeczka. Ze wskazaniem na debiut bo materiał daje po odbycie. Momentami jest brutalnie, momentami jest powolnie, ale zawsze z klasą. Dwójka ma zbassowane brzmienie i mi to niespecjalnie pasuje, ale muzyka tip-top. Potem poszli w def n rolle, a roll to ja lubię jedynie gdy kebab wchodzi(chociaż w bułce lepszy). Tak wiec wybieram bułkę by przypomnieć sobie, że ludzkość jest Mindless.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2101
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

No i genialna koncertówka. Chyba jedna z lepszych płyt "na żywo" w metalu. Totalnie odegrane, bardzo fajnie wszystko brzmi.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1363
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian rok temu

Gorefest poznałem w czasach Erase. Nagrywało się na VHS teledyski z MTV. Do dziś to chyba moja ulubiona płyta ekipy z racji sentymentu, ale też świetnej mikstury wpierdolu z melodyjnym graniem. Takie trochę Heartwork.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
deathwhore
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

A dla mnie Mindloss to taki przyzwoity średniak z dobrym wokalem, ale jednak strasznie toporny. Nawet wczoraj sprawdzałem raz jeszcze czy nic mi się przez lata nie zmieniło, nawet nieźle, ale brakuje momentów, żeby naprawdę przypierdolili. Taki trochę kloc. False lepsze. Erase nie znam, mam jeszcze Fear, ale w sumie nie pamiętam poza tym, że mi się podobało. Na żywo mnie wynudzili raczej, chociaż wokal robi wrażenie.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1382
Rejestracja: 4 lata temu

pp3088 rok temu

deathwhore pisze:
rok temu
A dla mnie Mindloss to taki przyzwoity średniak z dobrym wokalem, ale jednak strasznie toporny. Nawet wczoraj sprawdzałem raz jeszcze czy nic mi się przez lata nie zmieniło, nawet nieźle, ale brakuje momentów, żeby naprawdę przypierdolili. Taki trochę kloc. False lepsze. Erase nie znam, mam jeszcze Fear, ale w sumie nie pamiętam poza tym, że mi się podobało. Na żywo mnie wynudzili raczej, chociaż wokal robi wrażenie.
O, idealnie opisałeś dlaczego tak bardzo mi się ten album podoba.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
deathwhore
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore rok temu

Cieszę się niezmiernie, że możemy się tak pięknie różnić, jednocześnie zgadzając się ze sobą.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3313
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere rok temu

Jak dla mnie debiut i demówki najlepsze od nich, i tylko te posiadam. Kupiony na fali zachwytu uprzednimi nagraniami False, trochę posłuchałem po premierze, po czym płytę odsprzedałem znajomemu.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2101
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

Debiut? Nie, stanowczo nie jest to jeszcze TEN poziom. False to absolut, finezja. Demka do posłuchania. Ale fajnie poczytać inne opinie, nawet drastycznie inne. I dla mnie niezrozumiałe, ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 570
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 rok temu

Sorry chłopaki, ale Gorefest robili robotę na każdym albumie. Czy robili deff czy Death 'n' Roll, to zawsze grało. Jan-Chris zawsze robił robotę i dla mnie był i jest jednym z lepszych chujów na wokalu (spróbujcie go podrobić pod prycholem, albo w furze?:)). Rozwiązanie kapeli tak samo przeżyłem jak Dismember,... a to już jest tragedia. Rise to Ruin to jedne z najlepszych pożegnań.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2101
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

Pięknie wrócili, dwa konkretne ciosy, stanowczo bez kompleksów czy tanich nawiązań.

Wokal zawsze miał koleś przerewelacyjny. Zresztą w tej kapeli nie było słabego elementu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Death Metal”