Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12219
Rejestracja: 3 lata temu

Witches Hammer

yog miesiąc temu

Obrazek

Obrazek

Witches Hammer to kanadyjski zespół thrash/speed metalowy, założony w 1984 roku przez czternastoletniego gitarzystę Marco Banco - który najbardziej znany jest zapewne z tego, że zagrał na niesławnym Fallen Angel of Doom Blasphemy pod kryptonimem The Traditional Sodomizer of the Goddess of Perversity - oraz dwóch braci, wokalistę Raya oraz perkusistę Johna E. Prizmiców. Po lekkich roszadach na stanowisku basisty, ostatecznie objął je Steve Withrow i w tym składzie kapela nagrała większość swoich starych nagrań, na które składały się 3 demówki oraz wydana dość chałupniczo EPka (jej okładka została przyklejona do kartonu).

Muzyka prezentowana na Witches Hammer, Damn Fuckin' Rights oraz Demo 87, a ostatecznie i na EP-ce o tym samym tytule, co pierwsze demo, jak i nazwa zespołu, to rączy thrash na speedowych sterydach jako żywo przypominający pierwsze dokonania Slayera, z naciskiem na Hell Awaits, ze szczyptą posypki z klasyków kanadyjskiego speedziora w stylu Razor czy Exciter.

Choć debiutancki album formacji zarejestrowano w 1988 roku, nie doczekał się on wydania, co zaowocowało ostatecznie zawieszeniem kapeli w 1990 roku, zaś siedem lat później, z powodu przedawkowania narkotyków, zmarł perkusista John E.

Mimo wszystko, maniacs o Witches Hammer nie zapomnieli, a w szczególności pewien Japończyk, który najpierw wydał w 2003 roku kompilację Canadian Speed Metal z materiałem z pierwszych dwóch demosów, następnie - w 2004 - wypuścił pod szyldem swej wytwórni Nuclear War Now! epkę zawierającą 3 utwory, w tym dwa ze wspomnianego długograja oraz Death of No Reprieve, który się na uprzedniej kompilacji nie zmieścił, a ostatecznie w 2011 roku - kompilację Stretching into Infinity, zawierającą epeczkę Witches Hammer z 1987, jak i 10 utworów z sesji nagraniowej debiutanckiego albumu sprzed 23 lat. Ten sam materiał, wzbogacony o dwie demówki wyszedł również w formie kasety Complete Discography (1985-1988) w tym samym roku. W 2012 - kolejna jeszcze kompilacja, tym razem pod banderą Iron Tyrant, na 2CD z wieloma nagraniami z rehów, livów i tym podobnymi. Okazało się jednak, że jej nazwa - Dead Forever - była błędna...

Witches Hammer do świata żywych powrócił w 2018 roku, a dwa lata później sumptem NWN! ukazuje się (drugi) debiutancki album kapeli, Damnation is My Salvation z charakterystycznym speedowym logosem spopularyzowanym przez kanadyjskie Banzai Records rozpierdalającym Ziemię w drobny mak. Przez te 30 lat horda dalej gra swoje, czyli siarczysty thrash/speed - z tą jedynie różnicą, że muzyka została wzbogacona o pewne wpływy Destroyera 666, co może nieco dziwić, zważywszy na historie o tym, jak to KK Warslut dostaje w pędzel za pytanie, czemu w Blasphemy gra czarnuch. W każdym razie, Damnation is My Salvation to 30 minutowy strzał w pysk riffami z pogranicza Hell Awaits, starego D666 czy nuklearnego Sodom.

Strzał prostacki, powodowany alkoholem i koksem, ale wywołujący uśmiech na twarzach obserwatorów.

Skład:
Rayy Crude - Vocals
Marco Banco - Guitars (1984-1989, 2018-present) Tyrants Blood, ex-The Chargers, Odds Crypt, ex-Blasphemy, ex-Thor, ex-Cystem, ex-Pressure
AJ Kovar - Bass (2018-present) Pathetic, ex-Reverend Kill
Steve Shaw - Drums (2018-present) Assimilation, Tyrants Blood, ex-Sinned
Jesse James Jardine - Guitars (2018-present) Assimilation, ex-Ceaseless Discharge
▼ Byli muzycy
Allen Goddard - Bass ex-Catscan
Robbie Chase - Bass
John E. - Drums (R.I.P. 1997) ex-Procreation, ex-Armoros, ex-Wall of Noise
Danno - Bass (1984-1990) ex-Centurion, ex-Rahowa
Shawn Pitts - Guitars (1984-1985) ex-Karrion
Steve Naive - Bass (1985-1987) ex-The Chargers, The Fondlers, ex-Reverend Kill
Mike Death - Guitars (1987-2018) The Fondlers, ex-Procreation
Dyskografia:
1985 - Witches Hammer [demo]
1986 - Damn Fuckin' Rights [demo]
1987 - Demo 87 [demo]
1987 - Witches Hammer [EP]
2003 - Canadian Speed Metal [kompilacja]
2004 - Death of No Reprieve [EP]
2005 - Complete Discography (1985-1988) [kompilacja]
2005 - Stretching into Infinity [kompilacja]
2012 - Dead Forever [kompilacja]
2020 - Damnation Is My Salvation




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Wi ... mmer/10187
BC: https://nuclearwarnowproductions.bandcamp.com/music
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Tagi:
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4563
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz miesiąc temu

Mnie "Damnation Is My Salvation" zrobiło bardzo dobrze, wręcz od jakiegoś już czasu nie słyszałem thrash metali, które tak bardzo by mi się spodobały jak to. Tu jest taki w sumie klasyczny thrash/speed, który zawiera wszystko co w tym gatunku najlepszego. Są też melodie, ale nie pedalskie, tylko jak trzeba :) No i riffowanko pierwsza klasa, więc leci, macha się dyńką, nóżka sama chodzi pod rytm i piwko wchodzi przy tym idealnie.

Wspomniane przez Ciebie @yog wpływy Destroyera to właśnie słyszę głównie w tych melodyjnych fragmentach.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2292
Rejestracja: 3 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Dla mnie to najbardziej jedzie pod Unchain the Wolves oraz In the Sign of Evil. Taka brudna, thrash/speed/blackowa gonitwa na zajebistych melodiach. Bardzo dobry album, włączyłem sobie parę dni temu i od tych paru dni codziennie leci.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Canidia
Fallen Angel Of Doom
Posty: 354
Rejestracja: 11 mies. temu
Lokalizacja: Warszawa

Canidia miesiąc temu

Mnie także Witches Hammer kupił totalnie, a poznałam tu przez forum. Strasznie lubię mixy wściekłego thrashu ze skocznym speedem, znakomicie się to równoważy i WH dobrze sobie z tym poradziło. Rzeczywiście słychać tu wpływy i Sodom, i d666. Ta kapela obok Razor może moim zdaniem stanowić godną reprezentację speed/thrashu z Kanady.
yog pisze:
9 mies. temu
Jebać wasze zdanie w takim razie.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3537
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Od dłuższego czasu okładka tej płyty mi się wszędzie przewijała z podświadomym nakazem sprawdzenia. Tak też zrobiłem i okazało się, że strasznie miałkie to jest, wacław nie drgnie a twarz mimowolnie przyjmuje wyraz politowania. Po tylu latach należałoby przypierdolić z takiego kapcia, że zwrotnice w głośnikach by wyły z bólu i nawet jeżeli to jest takie wtórne granie. A tu chuj wielki. Retro thrashyk ze spidzikiem taki, że ludki siedzą i chleją piwsko, które leje im się bokami na przepocone koszulki na ramiączkach podczas gdy inni z uśmiechem wpierdalają grillowaną podwawelską nie zwracając uwagi, że uwalili sobie brodziska tanią musztardą. Albumik na bal maskowy lub jako podkład na wioski, które witają księdza prymicjanta.
GRINDCORE FOR LIFE

Wróć do „Thrash Metal”