Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Re: Slayer

Ryszard rok temu

Hehehe. Z braku laku bywało odwrotnie.

Wiedza z plakatu Celtic Frost - dokumentem epoki. Wszystkie europekskie miasta oblepione plakatami. :D celtic frost to celtic frost tamto... King lost his diamond a metallica sika.

Jak byłem młody, to też byłem Murzynem i tak robiłem…
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
yog pisze:
rok temu
termin black metal był w użyciu przed pojawieniem się death metalu i sporo zespołów death grających było na początku tak tytułowane.
A jakież to zespoły death metal nazywano black metalowymi?
Nie chce mi się szukać, ale w starych zinach nie braknie wywodów typu "zaczynaliśmy [w latach 80] od black metalu...", najczęściej w przypadku kapel o tematyce demonologiczno-okultystycznej oczywiście.

@Rysiu nie wiem jak tam te Twoje plakaty, ten konkretny już kiedyś przytaczałem i pochodzi on z 1985 roku od Prowling Death Management, czyli chyba od samego zespołu Celtic Frost (wkleiłem poniżej). Można się spierać, czy to w ogóle coś znaczy, czy to o taki death metal chodzi albo czy szatanistyczne thrashe to black metal, ale myślę, że jak ktoś rozumie, co to jest black metal, co to jest death metal, co to jest thrash metal i jaki metal grano w latach 80, a jaki w latach 90, to nie powinien mieć problemu z nazwaniem Slayera black, death, thrash czy speed metalem i nie wiem, jak można zakładać, że jeden gatunek wyklucza drugi, bo przecież wszystkie one w połowie lat 80 przenikały się nagminnie. Potem weszły jakieś bezsensowne podziały, że tego nie wolno, tamto tylko w innym gatunku i nagle metalowce lat 90. zaczęły sądzić, że wszystko powstawało za ich obecności, a to co wcześniej to tfu heavy metal i pijacki thrash, wszystko takie samo ;)

W przypadku Slayera najwięcej (proto)-blacku jest oczywiście na Show No Mercy, Hell Awaits już bardziej po deathmetalowemu człapie, choć i wykreowana niespiesznymi pasażami atmosfera iście diabelska i na pewno była sporą inspiracją, choćby już samo intro.
► Pokaż
yog pisze:
2 lata temu
Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1291
Rejestracja: 2 lata temu

kurz rok temu

Pamiętam jak Bathory wydawał pierwsze płyty, to było ekstremum na maksa, ale nigdy nie słyszałem o tym ze to Black metal. Takie pojęcie nie istniało. Pojawiło się 2-3 lata później w określeniu na charczącą, surowa, prawie niesłuchalna muzę, nie wymienię tytułów bo nie pamiętam, miałem nawet winyl z czymś takim. Dopiero to, co teraz określamy druga fala BM, określiło i wprowadziło do w miarę precyzyjnego kontekstu ten rodzaj ekspresji jako Black. Slayer to był zawsze thrash, podobnie jak Sodom i inni, przynajmniej tak wtedy się o tym mówiło. Te wszystkie fale to wymysł dzisiejszych czasów.

Zresztą Metal to Metal. I Piekło. Rzekłem.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog rok temu

Prawda to Metal,
Czarny jak noc


Znane też na całym świecie jako:

Metal, truth is black metal
Dark as night


Pamiętam, jak się kiedyś na cały metal mówiło Metallika, przynajmniej u mnie we wsi ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop rok temu

yog pisze:
rok temu
jak ktoś rozumie, co to jest black metal, co to jest death metal, co to jest thrash metal i jaki metal grano w latach 80, a jaki w latach 90, to nie powinien mieć problemu z nazwaniem Slayera black, death, thrash czy speed metalem i nie wiem, jak można zakładać, że jeden gatunek wyklucza drugi, bo przecież wszystkie one w połowie lat 80 przenikały się nagminnie.
Kotlet schabowy można nazwać mielonym, bo oba kotlety właściwie się przenikają. Otóż nie, zamykamy różne zjawiska w ramach definicji nie bez powodu. Nikt np. nie nazwie Soulside Journey black metalem, chociaż to Darkthrone jest jednym z głównym odpowiedzialnych za to, jaką formę ostatecznie przybrał ten gatunek. Nikt tak nie zrobi, bo każdy gatunek ma swoje cechy charakterystyczne.

Na wczesnych Slayerach nie ma żadnego proto-blacku, jest tam po prostu jeszcze nie w pełni wysublimowany thrash, który pobrzmiewa klasyką (jak Judas Priest).

Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

yog pisze:
rok temu
Hajasz pisze:
rok temu
yog pisze:
rok temu
termin black metal był w użyciu przed pojawieniem się death metalu i sporo zespołów death grających było na początku tak tytułowane.
A jakież to zespoły death metal nazywano black metalowymi?
Nie chce mi się szukać, ale w starych zinach nie braknie wywodów typu "zaczynaliśmy [w latach 80] od black metalu...", najczęściej w przypadku kapel o tematyce demonologiczno-okultystycznej oczywiście.

@Rysiu nie wiem jak tam te Twoje plakaty, ten konkretny już kiedyś przytaczałem i pochodzi on z 1985 roku od Prowling Death Management, czyli chyba od samego zespołu Celtic Frost (wkleiłem poniżej). Można się spierać, czy to w ogóle coś znaczy, czy to o taki death metal chodzi albo czy szatanistyczne thrashe to black metal, ale myślę, że jak ktoś rozumie, co to jest black metal, co to jest death metal, co to jest thrash metal i jaki metal grano w latach 80, a jaki w latach 90, to nie powinien mieć problemu z nazwaniem Slayera black, death, thrash czy speed metalem i nie wiem, jak można zakładać, że jeden gatunek wyklucza drugi, bo przecież wszystkie one w połowie lat 80 przenikały się nagminnie. Potem weszły jakieś bezsensowne podziały, że tego nie wolno, tamto tylko w innym gatunku i nagle metalowce lat 90. zaczęły sądzić, że wszystko powstawało za ich obecności, a to co wcześniej to tfu heavy metal i pijacki thrash, wszystko takie samo ;)

W przypadku Slayera najwięcej (proto)-blacku jest oczywiście na Show No Mercy, Hell Awaits już bardziej po deathmetalowemu człapie, choć i wykreowana niespiesznymi pasażami atmosfera iście diabelska i na pewno była sporą inspiracją, choćby już samo intro.
► Pokaż
yog pisze:
2 lata temu
Obrazek
Ja myślę że to usilne przybijanie plakietek i deformowanie ram czasowych jest znakiem czasu. Nie wiem co nam zarzucasz ale to ty drogi misiu komplikujesz niepotrzebnie i starasz sie dodać swojemu ulubionemu gatunkowi. Starsi pamiętają że łatkami nikt tak mocno się nie przejmował. Thrash mieścił się w bardzo szerokim przedziale. Od punkowców i crossoverów dri czy rtp przez slajery i assasiny po testamenty, voivody, coronery, keltiki a nawet savatage czy bathory. Jak dla mnie dowodzi to brak ograniczen wewnątrz gatunkowych :)

A. Quarterpounder sam nazywał płyty bathory death metalem czy punkiem. No i kto go słuchał?

B. Czy Celtic Frost grali death metal? (treść plakatu sugeruje że min są jego bogami) Zresztą w jaki konkretny sposób ten mały i wybiórczy fakt czygokolwiek dowodzi?
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog rok temu

Nekroskop pisze:
rok temu
Nikt np. nie nazwie Soulside Journey black metalem (...)
Sam Fenriz nazywa Soulside Journey black metalem, mówiąc, że dla niego jest nim każdy metal o tematyce satanistycznej.

Schabowy i mielony to kotlety, a przykład jest z dupy, tu się nic nie przenika, chyba że uznajesz mielony za kotlet z setek malutkich kotlecików schabowych. Black i death metal wywodzą się w thrash metalu, bycie jednym nie wyklucza drugiego, stąd mamy np. gatunki takie jak thrash/death, gdzie jeszcze ta przemiana się w pełni nie dokonała, a pierwsze kapele ekstremalnego metalu oscylują w ramach thrash/speed/black/deathu bez faktycznego zdefiniowania granic tych gatunków. Każdy z nich ma swoje cechy charakterystyczne, ale jego określanie nie polega na podliczeniu cech death metalu i black metalu i jak jest 5 do 4 to okrzyknięcie czegoś czystym death metalem. To nie działa tak, że coś jest jednym, albo drugim. Zbiory mogą do siebie wzajemnie należeć, wykluczać się, przenikać - nie mają obowiązku bycia rozłącznymi, jak jest w przypadku kotletów.

Jeśli na Show No Mercy nie słyszysz proto-blacku w riffach takich, jak Black Magic, to nie wiem, gdzie coś takiego byś mógł w ogóle znaleźć i wtedy faktycznie można założyć, że black metal narodził się w Norwegii. Jak dla mnie się narodził gdzieś między Morbid Tales, In the Sign of Evil i The Return.
Ryszard pisze: B. Czy Celtic Frost grali death metal? (treść plakatu sugeruje że min są jego bogami) Zresztą w jaki konkretny sposób ten mały i wybiórczy fakt czygokolwiek dowodzi?
Moim zdaniem grali między innymi death metal momentami, szczególnie w czasie z którego pochodzi plakat, premiery Emperor's Return (i wcześniejszego Morbid Tales). Dowodzić miało jedynie tego, że takie terminy jak death metal czy black metal krążyły w półświatku na długo zanim w PRLu ktokolwiek się nad tym zastanawiał, bo wszystko było i tak hard & heavy ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

yog pisze:
rok temu
Nekroskop pisze:
rok temu
Nikt np. nie nazwie Soulside Journey black metalem (...)
Sam Fenriz nazywa Soulside Journey black metalem, mówiąc, że dla niego jest nim każdy metal o tematyce satanistycznej.

Schabowy i mielony to kotlety, a przykład jest z dupy, tu się nic nie przenika, chyba że uznajesz mielony za kotlet z setek malutkich kotlecików schabowych. Black i death metal wywodzą się w thrash metalu, bycie jednym nie wyklucza drugiego, stąd mamy np. gatunki takie jak thrash/death, gdzie jeszcze ta przemiana się w pełni nie dokonała, a pierwsze kapele ekstremalnego metalu oscylują w ramach thrash/speed/black/deathu bez faktycznego zdefiniowania granic tych gatunków. Każdy z nich ma swoje cechy charakterystyczne, ale jego określanie nie polega na podliczeniu cech death metalu i black metalu i jak jest 5 do 4 to okrzyknięcie czegoś czystym death metalem. To nie działa tak, że coś jest jednym, albo drugim. Zbiory mogą do siebie wzajemnie należeć, wykluczać się, przenikać - nie mają obowiązku bycia rozłącznymi, jak jest w przypadku kotletów.

Jeśli na Show No Mercy nie słyszysz proto-blacku w riffach takich, jak Black Magic, to nie wiem, gdzie coś takiego byś mógł w ogóle znaleźć i wtedy faktycznie można założyć, że black metal narodził się w Norwegii. Jak dla mnie się narodził gdzieś między Morbid Tales, In the Sign of Evil i The Return.
Ryszard pisze: B. Czy Celtic Frost grali death metal? (treść plakatu sugeruje że min są jego bogami) Zresztą w jaki konkretny sposób ten mały i wybiórczy fakt czygokolwiek dowodzi?
Moim zdaniem grali między innymi death metal momentami, szczególnie w czasie z którego pochodzi plakat, premiery Emperor's Return (i wcześniejszego Morbid Tales). Dowodzić miało jedynie tego, że takie terminy jak death metal czy black metal krążyły w półświatku na długo zanim w PRLu ktokolwiek się nad tym zastanawiał, bo wszystko było i tak hard & heavy ;)
Oooo. Nawet nie zauważyłeś jak prawie celnie strzeliłeś.

Terminy krążyły a raczej były wymyślane na długo przed zaistnieniem czy wykształceniem gatunków. Wiele z tych terminów zostało zapomnianych. Inne, przypadkowo czy nie pokrywały się z przyszłymi nazwami gatunków. Nic więcej. Drugiego dna nie ma.

Kaci czasami wykazywali się lokalnym patriotyzmem i zwali swoją muzykę silesian. Tiamat bodajże morbid metal. Sam niesławny termin dark pojawił się między innymi również z powodu "braku blaku"
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog rok temu

Ryszard pisze:
rok temu
Nie wiem co nam zarzucasz ale to ty drogi misiu komplikujesz niepotrzebnie i starasz sie dodać swojemu ulubionemu gatunkowi.
Jeszcze co do tego, to moim ulubionym gatunkiem nie jest black metal, a pierwsza fala black metalu, a Wy tu mi próbujecie zaprzeczyć istnienie czegoś takiego, co uważam za skandaliczne!
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop rok temu

yog pisze:
rok temu
Sam Fenriz nazywa Soulside Journey black metalem, mówiąc, że dla niego jest nim każdy metal o tematyce satanistycznej.
Mógł sobie nazywać, dzisiaj nie ma wątpliwości co do tego, że jest to album death metalowy. Jak coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i zachowuje się jak kaczka, to jest to kaczka.

Nie wiem po kiego grzyba tak komplikować. Kiedyś w różnych kręgach inaczej się na te same zjawiska zapatrywano, pismaki – jak to pismaki – pisały wiele bzdur (o black metalu w szczególności), niektóre terminy jeszcze nie do końca się wysublimowały czy upowszechniły, fani szufladkowali kapele inaczej niż same kapele, a następnie, z biegiem lat, wiele informacji uległo zniekształceniu, pogmatwaniu, internetowi detektywi zaczęli łączyć i tworzyć etc. Tak więc można sobie na ten temat prowadzić akademickie dyskusje, ale koniec końców o muzyce lepiej mówić używając ugruntowanych i zrozumiałych terminów, miast bawić się tymi terminami w kucharza.

Nie, nie słyszę na Show no Mercy żadnego black metalu. Jak powtarza Arya, cała satanistyczna otoczka była po to, żeby odstraszyć „ludzi hollywoodu”.
yog pisze:
rok temu
Schabowy i mielony to kotlety, a przykład jest z dupy, tu się nic nie przenika, chyba że uznajesz mielony za kotlet z setek malutkich kotlecików schabowych.
No i sam sobie znowu komplikujesz. Schabowy i mielony przenikają się w polskiej kuchni jak Death i Black.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

yog pisze:
rok temu
Ryszard pisze:
rok temu
Nie wiem co nam zarzucasz ale to ty drogi misiu komplikujesz niepotrzebnie i starasz sie dodać swojemu ulubionemu gatunkowi.
Jeszcze co do tego, to moim ulubionym gatunkiem nie jest black metal, a pierwsza fala black metalu, a Wy tu mi próbujecie zaprzeczyć istnienie czegoś takiego, co uważam za skandaliczne!
Wiki

The first wave of black metal refers to those bands during the 1980s who influenced the black metal sound and formed a prototype for the genre. They were often speed metal or thrash metal bands. The term "black metal" was coined by the English band Venom with their second album Black Metal (1982).

Rate your music bardziej precyzyjnie:

\m/The First Wave of Black Metal was an ERA (not a genre) Which lasted from 1981 to 1991-ish that consisted of various Thrash Metal, Speed Metal, Doom Metal and Heavy Metal acts that influenced the sounds and ideas of the genre Black Metal and other future Extreme Metal Genres (Mostly Black Metal).

Jasno z tego wynika ze gatunku nie bylo a pojęcie wykute już po Norwegii, tylko po to by można było jakimiś charakterystykami wydzielić korzenie BMu. Skoro black powstal na początku lat 90 tych to jak mógł istnieć wcześniej?
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop rok temu

Ryszard pisze:
rok temu
Jasno z tego wynika ze gatunku nie bylo a pojęcie wykute już po Norwegii
No właśnie, że nie, bo kilka postów wcześniej cytowałem wywiad telewizyjny z Tomem Warriorem z 86 r., w którym jasno mówił o black metalu jako o gatunku. Przykład na to, ile są warte różne informacje.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog rok temu

Ryszard pisze:
rok temu
Jasno z tego wynika ze gatunku nie bylo a pojęcie wykute już po Norwegii, tylko po to by można było jakimiś charakterystykami wydzielić korzenie BMu. Skoro black powstal na początku lat 90 tych to jak mógł istnieć wcześniej?
Jasno z tego wynika, że część z kapel thrash, speed, doom i heavy metalowych przejawiała już w latach 80. pewne elementy charakterystyczne dla black metalu, a co za tym idzie wytworzyły podstawy tego gatunku, będąc tak zwanym proto-black metalem nazywanym zamiennie pierwszą falą black metalu. Można by się też kłócić, czy to to samo, bo o ile co do blackmetalowości przed-Norweskiego Master's Hammer czy Samaela chyba nikt nie ma wątpliwości, to te się często pojawiają w przypadku tych kapel proto-blackowych.
Nekroskop pisze:
rok temu
yog pisze:
rok temu
Sam Fenriz nazywa Soulside Journey black metalem, mówiąc, że dla niego jest nim każdy metal o tematyce satanistycznej.
Mógł sobie nazywać, dzisiaj nie ma wątpliwości co do tego, że jest to album death metalowy. Jak coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i zachowuje się jak kaczka, to jest to kaczka.

Nie wiem po kiego grzyba tak komplikować. Kiedyś w różnych kręgach inaczej się na te same zjawiska zapatrywano, pismaki – jak to pismaki – pisały wiele bzdur (o black metalu w szczególności), niektóre terminy jeszcze nie do końca się wysublimowały czy upowszechniły, fani szufladkowali kapele inaczej niż same kapele, a następnie, z biegiem lat, wiele informacji uległo zniekształceniu, pogmatwaniu, internetowi detektywi zaczęli łączyć i tworzyć etc. Tak więc można sobie na ten temat prowadzić akademickie dyskusje, ale koniec końców o muzyce lepiej mówić używając ugruntowanych i zrozumiałych terminów, miast bawić się tymi terminami w kucharza.

Nie, nie słyszę na Show no Mercy żadnego black metalu. Jak powtarza Arya, cała satanistyczna otoczka była po to, żeby odstraszyć „ludzi hollywoodu”.
yog pisze:
rok temu
Schabowy i mielony to kotlety, a przykład jest z dupy, tu się nic nie przenika, chyba że uznajesz mielony za kotlet z setek malutkich kotlecików schabowych.
No i sam sobie znowu komplikujesz. Schabowy i mielony przenikają się w polskiej kuchni jak Death i Black.
Co się przenika? Że jednego dnia tygodnia na obiad black metal, a drugiego death metal?

Pismaki nie pisały za wiele o black metalu w latach 80, takie terminy ukształtowali raczej fani czy same kapele. Uważam, że do dziś nie powstał lepszy opis gatunkowy Impaled Nazarene niż Industrial Cyberpunk Sadometal czy Tsatthoggua od Hyper-Speed Black Metal. Podpisałbym chętnie petycję za przywróceniem takiego nazewnictwa zamiast nudnego Progressive/Avant-Garde Masterpiece! na stickerach.

Co do Soulside Journey - nie ma wątpliwości, że to album death metalowy ale nie ma jej też według mnie co do tego, że w definicji black metalu papcia Gylvego również album blackmetalowy.

Może to nie być kaczka, a cybernetyczna kopia kaczki i obiadu nie będzie.

Każda forma opisu historii, standaryzacji jakiejś tam wiedzy na temat wydarzeń minionych pojawia się z czasem, nie inaczej jest w przypadku gatunków metalowych, szczególnie że wraz z zasypem kolejnych kapel można robić coraz to dalsze podziały na zasadzie nie wiem, kopiści Timeghoula w death metalu.

Nie rozumiem zastosowania anegdotki o szatanizmie Slayera i Hollywoodzie. Uważasz, że wszyscy blackmetalowcy to zatwardziali sataniści?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

Nekroskop pisze:
rok temu
Ryszard pisze:
rok temu
Jasno z tego wynika ze gatunku nie bylo a pojęcie wykute już po Norwegii
No właśnie, że nie, bo kilka postów wcześniej cytowałem wywiad telewizyjny z Tomem Warriorem z 86 r., w którym jasno mówił o black metalu jako o gatunku. Przykład na to, ile są warte różne informacje.
Rozumiesz po angielsku? Obejrzyj jeszcze raz...
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop rok temu

yog pisze:
rok temu
Co się przenika? Że jednego dnia tygodnia na obiad black metal, a drugiego death metal?
Jak na ironię, twoja ironia jest powszechną praktyką w przypadku wielu głowometalów.

Nie sposób dzisiaj stwierdzić ze stuprocentową pewnością, skąd się wziął termin black metal i jak oraz dlaczego się upowszechnił, zwłaszcza że prawda bywa często bardzo pogmatwana.

Jak pisałem wyżej, definicje/pojęcia czemuś służą i po coś są. Kiedy mówimy o krześle, biurku, szafce albo komodzie, to każdy wie, o co chodzi i może tych pojęć użyć szukając w googlach mebli do mieszkania, co oczywiście nie zmienia faktu, że komoda może mieć też szafki, a biurko można pomylić z toaletką. Nie ma jednak wielkich debat nad tymi pojęciami, bo spełniają swoją funkcję.

Podobnie jest w przypadku metalu. Ja w 90% przypadków nie mam problemu z przyporządkowanym danej kapeli gatunkiem (np. przez metallum) i co do zasady jest to dla mnie cenna informacja. Kiedy np. widzę „industrial death metal”, to wiem, że może mi się nie spodobać, bo death metal, albo nieco spodobać, bo industrial (co do zasady nie lubię death metalu, ale lubię industrialne brzmienie). Jedynie internetowe mądrale rozkładają wszystko na czynniki pierwsze i toczą wielostronowe spory o to, co jakim jest gatunkiem, od czego się wywodzi, jakie inne kapele przypomina (wczesne to, późne tamto, zalatuje mi tym). Ja zawsze miałem to w głębokim poważaniu i chyba w końcu sam sobie przyjebałem, bo uczestniczę w tej dyskusji.

Oczywiście, są zespoły trudne do zaszufladkowania (CF jest chyba najbardziej znamiennym przykładem), które grają muzykę szerszego spektrum, ale to nie przekreśla faktu, że co do zasady pojęcia się sprawdzają.
yog pisze:
rok temu
Nie rozumiem zastosowania anegdotki o szatanizmie Slayera i Hollywoodzie. Uważasz, że wszyscy blackmetalowcy to zatwardziali sataniści?
Nie, piłem raczej do tego, że przez sam fakt, iż Slayer postanowił odstraszyć niechcianą publiczność satanistycznymi motywami, ktoś mógłby uznać ich muzykę za black metal – w myśl tego, co napisałeś wcześniej.
Ryszard pisze:
rok temu
Rozumiesz po angielsku? Obejrzyj jeszcze raz...
Rozumiem, ale drugi raz mi się nie chce. Może po prostu napisz.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

No black w latach 90-tych to Bathory, czasem ktoś rzucił Venom. ;-)

Samael to był niby dark itp. ;-)

To wszystko i tak nie ma znaczenia. Wspomniałem luźno o klimacie Hell Awaits.

A gdy poznawałem te wszystkie kapele, to było jedno kryterium- CZY TO MI SIĘ PODOBA.

Do dziś to jedyne kryterium. Po co inne? Slayer wywarł duży wpływ klimatem, intensywnością nagrań, sam nie będąc kapelą black, czy też death metalową. To oczywiste.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

Nekroskop pisze:
yog pisze:
rok temu
Co się przenika? Że jednego dnia tygodnia na obiad black metal, a drugiego death metal?
Jak na ironię, twoja ironia jest powszechną praktyką w przypadku wielu głowometalów.

Nie sposób dzisiaj stwierdzić ze stuprocentową pewnością, skąd się wziął termin black metal i jak oraz dlaczego się upowszechnił, zwłaszcza że prawda bywa często bardzo pogmatwana.

Jak pisałem wyżej, definicje/pojęcia czemuś służą i po coś są. Kiedy mówimy o krześle, biurku, szafce albo komodzie, to każdy wie, o co chodzi i może tych pojęć użyć szukając w googlach mebli do mieszkania, co oczywiście nie zmienia faktu, że komoda może mieć też szafki, a biurko można pomylić z toaletką. Nie ma jednak wielkich debat nad tymi pojęciami, bo spełniają swoją funkcję.

Podobnie jest w przypadku metalu. Ja w 90% przypadków nie mam problemu z przyporządkowanym danej kapeli gatunkiem (np. przez metallum) i co do zasady jest to dla mnie cenna informacja. Kiedy np. widzę „industrial death metal”, to wiem, że może mi się nie spodobać, bo death metal, albo nieco spodobać, bo industrial (co do zasady nie lubię death metalu, ale lubię industrialne brzmienie). Jedynie internetowe mądrale rozkładają wszystko na czynniki pierwsze i toczą wielostronowe spory o to, co jakim jest gatunkiem, od czego się wywodzi, jakie inne kapele przypomina (wczesne to, późne tamto, zalatuje mi tym). Ja zawsze miałem to w głębokim poważaniu i chyba w końcu sam sobie przyjebałem, bo uczestniczę w tej dyskusji.

Oczywiście, są zespoły trudne do zaszufladkowania (CF jest chyba najbardziej znamiennym przykładem), które grają muzykę szerszego spektrum, ale to nie przekreśla faktu, że co do zasady pojęcia się sprawdzają.
yog pisze:
rok temu
Nie rozumiem zastosowania anegdotki o szatanizmie Slayera i Hollywoodzie. Uważasz, że wszyscy blackmetalowcy to zatwardziali sataniści?
Nie, piłem raczej do tego, że przez sam fakt, iż Slayer postanowił odstraszyć niechcianą publiczność satanistycznymi motywami, ktoś mógłby uznać ich muzykę za black metal – w myśl tego, co napisałeś wcześniej.
Ryszard pisze:
rok temu
Rozumiesz po angielsku? Obejrzyj jeszcze raz...
Rozumiem, ale drugi raz mi się nie chce. Może po prostu napisz.
Ja tez nie będę. Ale że weekend spędzam w łóżku mam sporo czasu na tą bzdurną w sumie dyskusję.

Wideo. Z grubsza dał do zrozumienia że nie interesują go etykietki i że death mu najbardziej pasuje.

Jedyne czemu to dowodzi to temu ze masz zupełną rację pisząc o pogmatwaniu. Wywiad z roku 86. Dziennikarz wymienia black i death gdzie żaden z nich nie miał jeszcze prawa istnieć jako samodzielny gatunek.

Ogólnie. To pierwsze pojęcie, black metal, padające tu i ówdzie by podkreślić satanistyczny czy diabelski aspekt. Zapoczątkowane np przez Venom itp itd. Dlatego sam gatunek wlasciwy to druga fala. 1. "Druga fala" wymyślona przez samych muzyków żeby ten formujący się nowy true evil gatunek odciąć od własnych korzeni czyli pozerskiego zła fali pierwszej oczyli ogólnie pojętego heavy & thrash oraz jego pierwszego dziecka, wesołego trampkowo-bermudowego deathmetalu. Pierwotnie black metal odrzucał niemal wszystko jako fałszywe i niewystarczająco ekstremalne. 2. Pojęcie może również dotyczyć pierwszych formacji stricte blakowych które były zbyt gówniane w nihilizmie wg pionierów ze Skandynawii.

Ogólnie o death metalu. Jedna ciekawa sprawa. Pamiętamy rok wywiadu. Zestawny go z kilkoma wydawnictwami. Death Metal 84 i Seven Churches 85, Death by Metal 84 i Scream Bloody Gore 87, Death is Fun 84 i Season of the Dead 87.

Dla mnie dowodzi to toteorii chaosu wg której pewne określenia były tworzone powszechnie i spontanicznie podchwytywane. Bo nie możliwe jest aby świeżo debiutujący Possessed i walczący o deale Death i Necrophagia zdążył uformować scenę o której prowadzący talk show mialby prawo wiedzieć.

I jedno i drugie to bękarty o wielu ojcach.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop rok temu

Ryszard pisze:
rok temu
Wywiad z roku 86. Dziennikarz wymienia black i death gdzie żaden z nich nie miał jeszcze prawa istnieć jako samodzielny gatunek.
No nie wiem, bo Tom nazywa pojęcia „black metal” i „death metal” „kliszami” – czyli czymś utartym, wyświechtanym, powszechnie powtarzanym. Jako „coś nowego” zostaje wymieniona avant-garda.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2991
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard rok temu

Nekroskop pisze:
rok temu
Ryszard pisze:
rok temu
Wywiad z roku 86. Dziennikarz wymienia black i death gdzie żaden z nich nie miał jeszcze prawa istnieć jako samodzielny gatunek.
No nie wiem, bo Tom nazywa pojęcia „black metal” i „death metal” „kliszami” – czyli czymś utartym, wyświechtanym, powszechnie powtarzanym. Jako „coś nowego” zostaje wymieniona avant-garda.
Dokładnie. Dlatego przy porównaniu z narracją niektórych uzurpatorów tytułu miano dawcy gatunku, taki detal odstaje nadając zdrowej perspektywy. Patrząc na tytuły demolek trzech ponoć pierwszych załóg death-owych, możliwe że tak naprawdę chłopaczki nadawali formę już istniejącemu pojęciu. Na zasadzie: - CF to death metal? Ja ci pokaże jak Metal of Death Metal is Fun!
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1348
Rejestracja: 4 lata temu

pp3088 rok temu

https://rateyourmusic.com/release/comp/ ... ath-metal/

Tu idealny przykład jak przenikały się nazwy i że często zmieniały się wraz z biegem czasu.

Tutaj natomiast o meritum... https://rateyourmusic.com/release/comp/ ... eed-metal/
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

Warte obadania, covery tego gościa:

Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 5317
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 7 mies. temu

Nekroskop pisze:
7 mies. temu
Warte obadania, covery tego gościa:

Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się słucha jego gry. Gość ma feeling, co jest bardzo istotne w grze na perkusji.
Odium Humani Generis
pitbull
Master Of Reality
Posty: 202
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Rzeszów

pitbull 7 mies. temu

:) Szkoda, że Slayer tak się zbłaźnił na starość. Kończą karierę kiepskim - pretensjonalnym albumem. Niestety nie dali rady zakończyć kariery wydawnictwami tego sortu co choćby Motorhead.
KRZYSZTOF KAROŃ: www.historiasztuki.com.pl www.wiedzaspoleczna.pl kanał www.youtube.com/HISTORIASZTUKI2011 oraz czwartkowe programy z Krzysztofem Karoniem o 19:00 w telewizji wRealu24.pl https://www.youtube.com/channel/UCiwsDg ... Q/featured
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

5 solidnych albumów w dyskografii, z których większość (o ile nie wszystkie) to kultowe klasyki, a do tego jedna świetna EPka, to bardzo dobry wynik. Niestety, by grać taką muzykę trudno przeskoczyć istotny komponent w postaci młodości.

Jeżeli czegoś mi szkoda, to tego, że tak się pożarli z Lombardo, który w bardzo istotnej części po prostu był tym zespołem.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Bez Lombardo to już był tylko marny cień Slayera.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 7 mies. temu

Pierdolisz głupoty, z całym szacunkiem, ale taki Divine Intervention to po prostu klasyk Slayera, totalny album. Co prawda debilna okładka, niczym z gry komputerowej, ale już wkładka z logiem Slayera wyciętym na rękach budzi mocny dreszcz... Zresztą motyw ten był wykorzystany w klipie. A i wspomniane klipy to jedne z lepszych w historii Slayera.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 7 mies. temu

Okładka Divine Intervention zajebista przeca. Wes Benscotter stworzył.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Zsamot pisze:
7 mies. temu
Pierdolisz głupoty, z całym szacunkiem, ale taki Divine Intervention to po prostu klasyk Slayera, totalny album.
Ta, no, niezwykły klasyk w zestawieniu z pierwszymi pięcioma albumami. Jak ktoś lubi, to spoko, niech sobie lubi, ale nie wal takich tekstów :) Powtórzę - bez Lombardo Slayer nie ma startu do swoich klasyków.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 7 mies. temu

Będę obstawał- Divine stawiam na równi z klasykami. Najlepszy album poza pierwszą piątką. Zawsze kawałki z tej płyty bronią się na żywo.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3770
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 7 mies. temu

Divine oczywiście jest lepsza od poprzedniczki, która jak na standardy Slayer jest raptem poprawna.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
pitbull
Master Of Reality
Posty: 202
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Rzeszów

pitbull 7 mies. temu

Nekroskop pisze:
7 mies. temu
5 solidnych albumów w dyskografii, z których większość (o ile nie wszystkie) to kultowe klasyki, a do tego jedna świetna EPka, to bardzo dobry wynik. Niestety, by grać taką muzykę trudno przeskoczyć istotny komponent w postaci młodości.

Jeżeli czegoś mi szkoda, to tego, że tak się pożarli z Lombardo, który w bardzo istotnej części po prostu był tym zespołem.
:?: Jakoś niemiecki Sodom dalej, regularnie wydaje porządne albumy. Nie generalizujmy. Tu decydują umiejętności gry, kreatywność, polot. Niestety, po odejściu Hanemanna i Lombardo jest kiepsko. Zresztą, wybaczyłbym gorszy wokal na albumie, ale tego mixu i sztampowych patentów już nie. Każda z ich płyt trzymała poziom, ale ostatnia to badziew. Do tego Araya zestarzała się jak menel, zrobił z siebie metalowego Santa Clausa.
KRZYSZTOF KAROŃ: www.historiasztuki.com.pl www.wiedzaspoleczna.pl kanał www.youtube.com/HISTORIASZTUKI2011 oraz czwartkowe programy z Krzysztofem Karoniem o 19:00 w telewizji wRealu24.pl https://www.youtube.com/channel/UCiwsDg ... Q/featured
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1439
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 7 mies. temu

Bez Lombardo nagrali dwie świetne płyty (Divine Intervention, Undisputed Attitude), jedną średnią (Diabolus in Musica) i jedną słabą (Repentless). To tak w skrócie.
Non Stop Kolor!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

I jeszcze niedojebane God Hates Us All.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1439
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 7 mies. temu

Może trochę na jedno kopyto, ale na pewno nie niedojebana.
Non Stop Kolor!
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

To nie jest "prowokacja" humoreska ani wątek o jakiś BMach... Więc piszę serio.
Zsamot pisze:
7 mies. temu
Będę obstawał- Divine stawiam na równi z klasykami. Najlepszy album poza pierwszą piątką. Zawsze kawałki z tej płyty bronią się na żywo.
Zgoda. Absolutny klasyk i udana transformacja w bardziej dorosłą estetykę drugiej połowy lat 90tych.
Dodatkowo...
CzłowiekMłot pisze: Bez Lombardo nagrali dwie świetne płyty (Divine Intervention, Undisputed Attitude), jedną średnią (Diabolus in Musica)
To samo, jeno DI klasyk, UA 9/10 a DIM czyli udany mariaż z nowym metalem, to bardzo dobra pozycja. Szczerze na tej płycie kończy się slayer właściwy a zaczyna dorabianie do emerytury. Kazda z późniejszych płyt gorsza nawet od tego diabolusa.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

CzłowiekMłot pisze:
7 mies. temu
Może trochę na jedno kopyto, ale na pewno nie niedojebana.
Dla mnie - niedojebana, jak to miało premierę, to się śmiałem ze Slayera.

Nazywanie Undisputed Attitude albumem Slayera delikatnie nad wyrost. Czyli co - jeden niezły album wychodzi, jak ktoś pamięta jego premierę, a starszych nie bardzo, to może nawet go nazwie klasykiem. Dla mnie - ze 3 dobre kawałki.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

yog pisze:
7 mies. temu
CzłowiekMłot pisze:
7 mies. temu
Może trochę na jedno kopyto, ale na pewno nie niedojebana.
Dla mnie - niedojebana, jak to miało premierę, to się śmiałem ze Slayera.

Nazywanie Undisputed Attitude albumem Slayera delikatnie nad wyrost. Czyli co - jeden niezły album wychodzi, jak ktoś pamięta jego premierę, a starszych nie bardzo, to może nawet go nazwie klasykiem. Dla mnie - ze 3 dobre kawałki.
Dla mnie LOL. Chciałbym dowiedzieć się np w czym DI ustępuje innym płytom Slayera. Poza gwoździami.

Pamiętasz premiery starszych albumów?
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Riffami ustępuje, a czym innym ma ustępować gorszy thrash od lepszego?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

pitbull pisze:
7 mies. temu
Jakoś niemiecki Sodom dalej, regularnie wydaje porządne albumy. Nie generalizujmy.
Nie generalizowałem, napisałem, że trudno przeskoczyć istotny komponent, czyli młodość, co znaczy dokładnie to, co znaczy (czyt. że nie jest to niemożliwe).

Dla mnie Slayer kończy się na Seasons In The Abyss, a z późniejszych mogę czasem zapuścić jakieś pojedyncze kawałki.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Z późniejszych to mi wystarczy kawałek Gemini. Divine Intervention nawet uznałem eee może źle pamiętam i to wyjebane, jak tu wszyscy piszą. Odpaliłem. Po dwóch kawałkach uznałem, że może kiedy indziej. Szkoda się męczyć na początek długiego weekendu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

yog pisze:
7 mies. temu
Riffami ustępuje, a czym innym ma ustępować gorszy thrash od lepszego?
Sola dynamika i brzmienie. Obiektywnie najlepsze albo prawie wydawnictwo. Na 100 obok trójcy i lepiej niż 1-2.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Dynamika lepsza? Od Seasons in the Abyss? Od South of Heaven? No kurwa nie sądzę. Brzmienie? Nie wiem, nie dla mnie - ostro zamulona jest ta płyta i płaska jak decha. Nawet nie trzeba sobie na specjalistyczne stronki wchodzić, żeby na słuch oczywiste było, że DR tam dychy to nie przekracza. Sola lepsze niż na 1-5? xD

Gdyby było obiektywnie najlepsze albo prawie najlepsze, to by było wszędzie wymieniane jako najlepszy, od biedy prawie najlepszy Slayer, a nie jest, bo subiektywnie dla większości słuchaczy i krytyków nie stoi obok klasycznych riffów klasycznego Slayera.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

yog pisze:
7 mies. temu
Dynamika lepsza? Od Seasons in the Abyss? Od South of Heaven? No kurwa nie sądzę. Brzmienie? Nie wiem, nie dla mnie - ostro zamulona jest ta płyta i płaska jak decha. Nawet nie trzeba sobie na specjalistyczne stronki wchodzić, żeby na słuch oczywiste było, że DR tam dychy to nie przekracza. Sola lepsze niż na 1-5? xD

Gdyby było obiektywnie najlepsze albo prawie najlepsze, to by było wszędzie wymieniane jako najlepszy, od biedy prawie najlepszy Slayer, a nie jest, bo subiektywnie dla większości słuchaczy i krytyków nie stoi obok klasycznych riffów klasycznego Slayera.
Dynamicznie miałem na myśli bezpośrednio szybko galopujac energicznie. Poprzednie są dynamiczne inaczej, urozmaicone ale pięknie zaplanowane., z temperamentem. DI to masakra.

Brzmienie bardzo m8 leży. Nie kurwa wykresy i cyferki, tylko to co moje uszy subiektywnie odbierają. Płaska? Moze, ale z tym całkiem jej do twarzy. Pankowo i hardkorowo.

No i na koniec jak coś słyszę i mi leży to nie próbuje równać do reszty. Co z tego że dla ciebie czy 10000000000 innych nie najlepszy, skoro ja mam inaczej. Co to za współczesna moda by koniecznie lecieć za stadem, równać do ogółu i jakieś normy wyznawać. Opinie sprawdzamy i nastawiamy wg www? Nie lubie takich argumentów. Bo w Metal hammer dał 10/10., bo RYM 3.8 a ranker 0.0001.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Dynamiczne ruchy to jest raz galopując, raz się schylając, robiąc salto w tył itp. a nie ciągły sprint, moim zdaniem. Mi to brzmienie nie leży totalnie, nie mówię o cyferkach, po prostu - mało ma jebnięcia, suche jest na maksa, na ich ejtisowych albumach masz brzmienie zajebiste, na każdym z nich.

Napisałeś o obiektywnej ocenie tego albumu jako najlepszego Slayera sam, bo cośtam Ci najbardziej pasuje, też nie lubię takich argumentów. Wolę zdecydowanie coś na zasadzie agregacji opinii recenzentów z całego świata. Według mnie jedynym plusem Divine Intervention jest to, że fani byli zaniepokojeni po poprzednim albumie czy Slayer nie zwolni jak Metallica i oni zrobili odwrotnie, poszli w te panki właśnie. Jedynym plusem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 851
Rejestracja: 2 lata temu

Nekroskop 7 mies. temu

Dla mnie te albumy po SitA brzmią po prostu generycznie. Kilka fajnych kawałków bym z nich wybrał, tak, żeby trochę dynią potrząchać, ale klimatu klasycznego Slayera w nich nie uświadczyłem. Ot typowy metal tej epoki.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

Nekroskop pisze:
7 mies. temu
Dla mnie te albumy po SitA brzmią po prostu generycznie. Kilka fajnych kawałków bym z nich wybrał, tak, żeby trochę dynią potrząchać, ale klimatu klasycznego Slayera w nich nie uświadczyłem. Ot typowy metal tej epoki.
Brawo. Tyle się jebalismy a tutaj taki przytomny post. Tyle że ja przesuwam krechę do Diabła w muzyce
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1439
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 7 mies. temu

J.w. uzupelnie tylko, że Bostaph ładnie się wpasował w lekko odmieniony styl Slayera, nagrali razem kilka dobrych płyt w stylu thrash punkowym (najbardziej na UA, wiadomo, że tam większość to punkowe kowery, ale pięknie podane plus kilka bardzo dobrych utworów Hannemanna i reszty. Gemini roxx). Wszyscy zaznajomieni z tematem wiedzą jak kończyli ich również słynni koledzy po fachu, poddający się ówczesnym trendom muzycznym. A Slayer przez cały czas grał to co grał. Płyty z okresu bez Dejwa są zdecydowanie warte uwagi.

Ktoś pisał, że po powrocie Lombardo niczego dobrego nie nagrali. Ja mam odmienne zdanie na temat CI i WPB. Powrót do thrashu ostrego jak maczeta plus kilka fajnych, jak na nowy wiek przystało, świeżych patentów. Dobre, choć nie wybitne jak klasyczne albumy. Repentless sredniawka niestety.
Non Stop Kolor!
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 950
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 7 mies. temu

SLAYER = H + L, King w pojedynkę nie podołał. Araya nawet się nie starał. Ale za pierwszy okres działalności, podobnie jak meta, kupony na starość jak najbardziej się należą.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 7 mies. temu

Kozioł pisze:
7 mies. temu
Araya nawet się nie starał. Ale za pierwszy okres działalności, podobnie jak meta, kupony na starość jak najbardziej się należą.
I tu zgoda w 100%.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 977
Rejestracja: 5 lata temu

Blind 7 mies. temu

yog pisze:
7 mies. temu
Z późniejszych to mi wystarczy kawałek Gemini. Divine Intervention nawet uznałem eee może źle pamiętam i to wyjebane, jak tu wszyscy piszą. Odpaliłem. Po dwóch kawałkach uznałem, że może kiedy indziej. Szkoda się męczyć na początek długiego weekendu.
Dla mnie "Divine Intervention" chyba nawet lepsza od klasyków z Lombardo. Wkurwiony, z zajebistym brzmieniem i zajebistą okładką. Słuchaj uchem, a nie brzuchem :(
Gdybym za każdy mózg, którego Belzebóbr nie ma, dostawał złotówkę, to miałbym złotówkę.
UP THE VERONICAS

Wróć do „Thrash Metal”