Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 2046
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Re: Slayer

Kozioł rok temu

4 latka bez Slejera i dobrze bo na stare lata nie było już dobrze.

od jedynki do DI nie ma sensu dyskutować i rozdrabniać. Najlepszy brutal thrashowy zespół świata. Punkowe covery i Diabolus - inne, niemniej jednak ja mocno lubię... a co do reszty.... to zaraz polecą, jedna po drugiej, bo z nielubienia od lat tych gówien nie słucham.
Turris Babylonica e stercore facta est.

Tagi:
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2747
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

WPB to jeden z najlepszych Selerów. Poza tym nieszczęsnym Americon, to same thrashowe szlagi na japę, a Snuff czy Psychopathy Red śmiało mogą stać obok numerów z Rejdżinblodu. Christ Illusion też dobry, ale jednak punkt mniej od WPB.

SNM - 9/10
HA - 10/10
REJDZINBLOD - 10/10
SOH - 9/10
SITA - 9/10
DI - 9/10
DIM - 7/10
GHUA - 7/10
CHI - 8/10
WPB - 9/10
RIPENTLES - 6/10.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 2046
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł rok temu

z WPB zgodzę się. poleciało co miało polecieć i postawię ją pośród dobrych. Praktycznie zero klepania, zmęczenia i rutyny. Reszta nie musi istnieć chociaż poziom jest, tyle że nie w skali zabujcy, ale gatunku.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

No, World Painted Blood ma ten plus, że można sobie posłuchać, w przeciwieństwie do tych innych, Repentless to do dziś nie słyszałem i nie planuję prędko tego zmieniać.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 2046
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł rok temu

christ, repentstress i zaraz za nimi godka to psitowate granie w chuj. ale posłuchaj zanim skrytykujesz 🤔
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

Słyszałem jakieś teledyski czy tam liryczne widea i mi wystarczy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1877
Rejestracja: 7 lata temu

Blind rok temu

edi_gein pisze:
rok temu
Miałem przyjemność być w spodku w 98
A to nie był przypadkiem ten legendarny koncert, na którym SOAD został hucznie powitany różnymi latającymi przedmiotami? :)

A co do tego, co napisałeś o Bostaphie i aranżach na DI to się w pełni pod tym podpisuję.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
rok temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

GHUA to też pierwszy mój słyszany Slayer i jakoś ciężko mi uwierzyć, że tacy, którzy jak ja mieli w momencie premiery 14 lat byli na tyle zaznajomieni z metalem, że ich wiedza i obycie pozwalały na śmianie się z tamtejszych numerów. Chyba, że ktoś oparł swoją opinię na tym, że ktoś tam gdzieś w Mystic Art czy Tylko Rocku powiedział, że to numetalowy Slayer bo siedmiostrunowe wiosła i gawiedź po nim klepała bez sprawdzania. Wiadomo, że adepci, którzy potem poznali co to Hell Awaits czy Reign in Blood od razu słyszeli przepaść między nimi a nowszym, ale no jednak nie jest to zły album, po prostu dużo nowocześniejszy i używający innych narzędzi niż klasyki.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

Nie zastanawiałem, się ilu strunowy jest tam bas, ani co o tym piszą w teraz rocku, po prostu mi się bardzo nie podobało i znałem fajniejszy "nu metal", np. White Pony. Metalu dużo wtedy nie znałem, słuchałem Mety, starego Paradise Lost (z debiutu i Shades of God).

Slayera polubiłem za sprawą intro do South of Heaven parę lat później.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
edi_gein
Master Of Puppets
Posty: 144
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein rok temu

Blind pisze:
rok temu
edi_gein pisze:
rok temu
Miałem przyjemność być w spodku w 98
A to nie był przypadkiem ten legendarny koncert, na którym SOAD został hucznie powitany różnymi latającymi przedmiotami? :)
Tak oczywiście!!!

Bardzo szkoda Systemu. Wyszli po Vader, który wtedy miał status bóstwa. Rozgrzana pijana publika , która zobaczyła nikomu nie znany zespół z dziwna jak na tamte czasy muzyką. Serj w kostiumie jakiegoś czarodzieja. Koncert zajebisty. Zapamiętałem brzmienie , które było przepotężne. Growl tak niski jak u nikogo wcześniej. Naprawdę się starali. Ale chuja ugrali. Poleciały kanapki, napoje, wyzwiska. Krążył wtedy taki termin Slayerized. Czyli zostać zeszmaconym jako kapela supportujaca Slayer. Wokal z American Headcharge dostał butelka w łeb i takie tam. Nikt nie miał lekko.

Inna sprawa , że na koncert przychodziła publika się bawić. Nikt nie zaprzątał sobie głowy telefonem i zdjęciami. No i końcówka lat 90 czyli jeszcze napierdalanie się na koncertach. Starsi wiedzą. Szczecin kontra reszta kraju. Ech.....
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 199
Rejestracja: 5 lata temu

Elementw rok temu

Faktycznie publika była pijana. Ja np. nie pamiętam SOTD.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2747
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

A właściwie dlaczego Paprykarze napierdalali się z resztą krajowych kucy?
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3988
Rejestracja: 7 lata temu

Pioniere rok temu

Hmmm, odwieczna wojna wschodu z zachodem. A że w Szczecinie i Białymstoku bardzo dużo było wtedy Matali, to i odzwierciedlał się tak ten konflikt. Reszta przestawała do jednej lub drugiej grupy.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Ja akurat od starszych od siebie słyszałem, że w pewnej mierze wynikało to z faktu, że do paprykarzowych metalowców często dołączali kibole i skini, którym najbardziej zależało na rozróbie i mordobiciu (chociaż często byli to też ludzie słuchający metalu).

A jeśli o odwieczną wojnę chodzi, to raczej północ-południe, zwłaszcza w ramach black metalu.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3988
Rejestracja: 7 lata temu

Pioniere rok temu

Blackmetalowcy to raczej wtedy nie istnieli, jako taka grupa, chyba że fani Kinga Diamonda i Venom, którzy się nieco odróżniali z tłumu. A tak to każda odmienna grupa naparzała się z każdą Skini i kibole też, ale zazwyczaj miejscowi, ze Śląska, gdzie ich nie brakło. Jak zobaczyli gdzieś punka to marny jego los, podobnie z core-owcami w wielu odmianach - ci nawet sami ze sobą wojowali, ale jak w trakcie wypatrzyli gdzieś grupkę łysych, wszyscy razem zgodnie zmieniali kierunek przeciwko łysym.

Ale starczy już tego offtopu.

Słucham se właśnie, po paru latach przerwy, ostatniej płyty Zabójcy i wchodzi mi dziś znacznie lepiej, niż po premierze, Widocznie materiał musiał swoje odleżeć - niewiele słabszy jest od zachwalanej wyżej WPB. @yog śmiało możesz posłuchać, uszka ci nie zwiędną od tego.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5362
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Tak napierdalacie o tym Slayer, że dzisiejszy wieczór odbędzie się z wykurwistym jedynym albumem koncertowym jaki posiadam.
GRINDCORE FOR LIFE
kataton88
Tormentor
Posty: 426
Rejestracja: rok temu

kataton88 rok temu

DiabelskiDom pisze: Ja akurat od starszych od siebie słyszałem, że w pewnej mierze wynikało to z faktu, że do paprykarzowych metalowców często dołączali kibole
Nie tyle dołączali, co sami metale stanowili czołówkę ówczesnej kibolki PS. Taka specyfika.

A zespołu nie znam, pierwsze słyszę.
Elementw
Master Of Puppets
Posty: 199
Rejestracja: 5 lata temu

Elementw rok temu

Nie zna, to cnotliwa Zuzanna, ale wie jak to się robi!
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2747
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian rok temu

Dodać należy, że Hanneman był mistrzem w tworzeniu genialnych riffów. Obok Iommiego i Papy Heta, to trójca nieświęta w tworzeniu motywów godnych mistrzów. Większość kultowych numerów Selera, jest jego autorstwa. Na Diabolus in Musica, udowodnił, ze potrafi też w nowocześniejsze granie. W zasadzie skomponował tam wszystko, poza In the Name of God. Taki opener jak Bitter Peace, czy urywający łeb przy samej dupie, Point. Pomiędzy to wcisnął klimatyczne Desire czy średniotempowy Screaming from the Sky, jak i skoczny nieco hard corowy Stain of Mind. Dobra płyta, choć sporo inna, ale nie można dzieki temu nazwać jej generyczną.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6109
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz rok temu

Odświeżeniem tematu narobiło również i mi smaka, więc również sobie zapuściłem starego dobrego Slayera. Tym samym przerwałem chwilowo passę industriali/dark ambientów/noisów i tego typu hałasów które tłukę od kilku dni.

Zgadzam się z przedmówcą, bo riffy tworzone przez Hannemana to klasa sama w sobie. Z tego względu bardzo mi szkoda, że nie ma go już między nami, czuję że mógłby jeszcze trochę ich przyjebać.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Derelict
Tormentor
Posty: 1144
Rejestracja: 5 lata temu

Derelict rok temu

God Hates Us All to zajebisty album, Disciple i God Send Death to dwa eleganckie siarczysto soczyste wpierdole. Diabolus in Musica całościowo jest gorsza, ale za to ma jeden z moich ulubionych i mocno niedocenianych wpierdolów Slayera - Bitter Peace. Wiem, że można narzekać na nu mtalowe naleciałości w tym utworze, ale do kurwy nędzy, riff, agresja i przede wszystkim genialny tekst w tym strzale to kwintesencja slayerowej zajebiozy.

PS
A World Painted Blood ma w chuj kiepski, płaski miks, co pierdoli strasznie odbiór tej płyty, mimo że kompozycyjnie jest bardzo dobra.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
Ith89
Posty: 39
Rejestracja: rok temu

Ith89 rok temu

W nawiązaniu do wątku dot. płyt z Bostaphem... Jako, że dawno nie słuchałem, to sobie odświeżyłem. Dalej uważam za nr 1 God Hates Us All za najlepszą, ale podskoczyły notowania Repentless, którą postawiłbym na równi z Divine Intervention. Na koniec Diabolus in Musica. W ogóle DiM to wg mnie najgorsza płyta Slayera. Wolę już Christ Illusion czy nawet World Painted Blood.

Mam wrażenie, że Repentless, poza pojedynczymi pozytywnymi opiniami, tu na forum jest niedoceniany. Nic odkrywczego, ale faktycznie dobry album na zakończenie kariery. Bez wstydu.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1877
Rejestracja: 7 lata temu

Blind rok temu

Ith89 pisze:
rok temu
Mam wrażenie, że Repentless, poza pojedynczymi pozytywnymi opiniami, tu na forum jest niedoceniany. Nic odkrywczego, ale faktycznie dobry album na zakończenie kariery. Bez wstydu.
Jak najbardziej!

To chyba ogromne oczekiwania, które metalowcy mieli przed wydaniem tej płyty wpłynęły na taką kolej rzeczy. Mając gdzieś tam na uwadze, że ten zespół dawno temu nagrał takie ikony jak Hell Awaits czy South of Heaven to trudno nie mieć wygórowanych oczekiwań.

Tylko, że Slayer po prostu nagrał zbiór utworów będących takim przekrojem po dyskografii i na swoich warunkach zakończył wówczas studyjną karierę. No bo oprócz thrashowych szlagierów jak tytułowy, to słychać, że nie porzucili zupełnie stylu znanego z Diabolus in Musica czy God Hates Us All. Wyszła z tego udana płyta, taka, moim zdaniem, spokojnie na ósemkę.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
rok temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
STALOWY SYLWEK
Master Of Reality
Posty: 260
Rejestracja: 7 lata temu

STALOWY SYLWEK rok temu

Hehehe

A ja bym powiedział że repntless to słabizna w porównaniu do iluzji chytrusa czy świata krwią malowanego. Oczywiście były tam ciekawsze kawałki jak np tytułowy, chasing death czy hmm atrocity vendor, może coś tam jeszcze było nie pamiętam. Sprzedałem swoją kopię. Ale całościowo to najgorszy album aleja a zrównanie go do divine to zakrawa dla mnie na żart.

Ale spoko poczekamy kilka lat i chętnie poczytam wtedy ponownie takie werdykty, zestawienia. Porównamy, posmiejemy się.
edi_gein
Master Of Puppets
Posty: 144
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: (...)

edi_gein 11 mies. temu

Happy Day of Slayer.
To All Of You.

Dzień przepędziłem z Slayer. O dziwo najlepiej podeszło WPB. Hmmm.
In the depths of a mind insane, fantasy and reality are the same.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2493
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 11 mies. temu

Blind pisze:
rok temu
Dzisiaj prywatnie dyskutowałem sobie z @CzłowiekMłot o Slayerze ogólnie i zaczął się temat płyt z Bostaphem. Utkwiliśmy na poziomie lekkiej przepychanki czy lepsza Diabolus in Musica (zdaniem jego) czy lepsza God Hates Us All (zdaniem moim), więc pomyślałem, żeby dyskusję przenieść tutaj.

Wiadomo, temat płyt z Lombardo, zwłaszcza tych klasycznych, jest oklepany i jasny jak słońce, więc zachęcam do dyskusji o tych mniej oczywistych Slayerach.

Divine Intervention jest chyba moim ulubionym Slayerem. Bo tu taki Slayer brudny, niechlujny, lekko garażowy. Świetna, niedoceniana płyta.

Diabolus in Musica - nie przeszkadza mi fakt, że zabrzmieli nowocześnie, wręcz nu metalowo. Przeszkadza mi to, że ta płyta jest nierówna. Środek albumu mocny, a końcówka mnie trochę już przynudza.

God Hates Us All - drugie największe dokonanie z Bostaphem na perkusji. Hardcorowy wkurw słychać na każdym kroku, ale w przeciwieństwie do poprzedniczki - tutaj praktycznie nie ma zapychaczy. Jest kilka odstających kawałków (New Faith, Exile), ale i tak wchodzi o wiele lepiej niż poprzedniczka.

Repentless - mnie ten album satysfakcjonował w chwili premiery i dość często go słuchałem. Jak na moje, to godne zakończenie studyjnej kariery.

I ranking:
1. Divine Intervention
2. God Hates Us All
3. Repentless
4. Diabolus in Musica
A sobie odpowiem z okazji Dnia Slayera.


Nadal podtrzymuję zdanie o "Diabolus in Musica", jako najlepszej płycie bez Kubańczyka za garami. Jest to moim zdaniem najbardziej zróżnicowany album Zabójcy. Ulubione kawałki - "Overt Enemy" z przejmującą solówką, chyba najbardziej thrashujący z płyty "Bitter Peace" i "Point" oraz skaczący "Love To Hate". Po piętach depczą im dramatyczny, niepokojący Desire i kopiący dupsko riffem "In the Name of God".

Przy okazji wspomnę, że to mój ulubiony Slayer po wiadomych, krystalicznie doskonałych klasykach.

Drugie miejsce w dyskografii bez Lombardo zajmuje "Undisputed Attitude" z masą świetnych coverów okołopunkowych oraz autorskimi szlagierami i starymi pomysłami Jeffa. "Gemini" sztos nad sztosy i wielce żałuję, że nie po drodze mi było na ich ostatni koncert w Polsce, bo podobno zagrali to w Gliwicach...

Podium epoki bostaphowskiej zamyka "God Hates Us All" do którego mam spory sentyment, gdyż był to pierwszy usłyszany przeze mnie w całości album Slayera. Teraz już całościowo trochę nuży, ale warto wciąż do niego wracać dla takich megaszlagierów jak "Disciple", "Bloodline" i moje ulubione "Seven Faces".

W ostatnim czasie mocno zapunktował też "Repentless", który hołduje starym dobrym czasom kapeli, a nie jest próbą (choć wtedy udaną) poszukiwania nowych brzmień przy jednoczesnym zachowaniu ducha kapeli jak trzy powyższe.

Okrzykniętej przez część fanów kultową "Divine Intervention" jakoś nie potrafię polubić całej, ale wysoko cenię z niej trzy kawałki - "Sex.Murder.Art.", "Dittohead" oraz "213".
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2747
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 11 mies. temu

Divine jest wybitnie thrashową płytą. Bostaph odwalił tam popis życia. Świetne gary, produkcja nieco przybrudzona, wzorowana na underground, no i genialne numery. SS 3, Mind Control, czy Killing Fields to sztosy co rozpierdalają jak Ajtuj Szpilka Pudziana. Płyta niczym nie odstaje od klasyków. Pamiętam, że jak wyszła, to wszyscy prawie pisali, że to Rejdżinblod lat 90-tych.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2493
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 11 mies. temu

Owszem, obok ostatniej najbardziej klasyczna stylowo, ale cos mi w niej nie pasuje, czegoś brakuje w porównaniu z innymi, a jest to chyba brak mocy jakiej szukam w Slayerze.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
blue_calx
Fallen Angel Of Doom
Posty: 361
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Judaszów

blue_calx 11 mies. temu

Za mało smoły. Ona jest taka zimna, chirurgiczna, w moim odczuciu. Wciąż bardzo udana i na pewno lepsza niż GHUA, której nie potrafię zbytnio polubić.
Nothing inside.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3185
Rejestracja: 5 lata temu

kurz 11 mies. temu

Mi się podoba Show No Mercy. Czysta nastoletnia energia. Najlepszy ich wyziew.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2493
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 11 mies. temu

No taki Iron Maiden z debiutu na sterydach. Zdecydowana czołówka Selera.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1704
Rejestracja: 6 lata temu

porwanie w satanistanie 7 mies. temu

Widzę, że sporo miejsca na ostatnich stronach tego tematu zajmują życiowe podsumowania znajomości z zespołem Slayer, pomyślałem więc sobie: #Metoo.

Otóż jestem takim dziwnym przypadkiem, że teraz, ze Slayera poznałem na etapie “Diabolus In Musica”, a “Raining Blood” i “Hell Awaits” usłyszałem najpierw w wykonaniu Vader, a dwa, że tak czy siak przez całe dekady w sumie ten band dość olewałem. Kasetkę “Reign In Blood” sprawiłem sobie dość wcześnie i to akurat doceniłem, ale w sumie kojarzył mi się ten Slayer z przerośnięta legendą i niezbyt zrozumiałym dla mnie statusie. Ot, przecież Sepultura i Morbid Angel lepsze, co nie? No to tak mniej więcej rozumiem.

Z czasem słuchałem niby tego Slayera więcej i w ramach takiej ogólnej metalowej mimochodem zachodzącej edukacji skumałem intelektualnie dlaczego to taki ważny band i tak dalej, ale uszy i serce wiedziały swoje.

I tak się jakoś złożyło, że dopiero tuż przed 40-ką, po ćwierć wieku słuchania metalu, zakumałem, jaki to był zajebisty kapel.

Pierwsze trzy albumy + pierwsza EP to jest prawdopodobnie po Black Sabbath najbardziej kreatywny run w historii metalu w ogóle, i piszę to zupełnie serio. Ci goście na pierwszym albumie poszli najdalej spośród sobie współczesnych, jeśli chodzi o kolektywne wymyślanie thrash metalu, na drugim albumie wymyślili death metal, nie wpadając jednocześnie w pułapkę, jaką ten styl sobą reprezentuje, a na trzecim doprowadzili thrash do apogeum, jeśli chodzi o czytelny nakurw i następnie zrobili bardzo mądrą rzecz, a mianowicie najwyraźniej zastanowił się, co można zrobić dalej.

I doszli do wniosków słusznych: dalsza brutalizacja nieuchronnie pchałaby ich w formułę bazujacego na ich wcześniejszej twórczości death metalu, zamiast tego więc sprawdzili co się stanie, jeśli zaczną grać swoje patenty nieco wolniej, opierając je o bardziej miarowy groove. Zażarło to jak skurwysyn i w efekcie mamy SOH i SITA: dwa albumy, na których Slayer pokazał swój dojrzały styl.

W tym momencie mamy zatem trzy albumy kipiące od młodzieńczej energii kreatywności i dwa pokazujące pewność siebie i formułę w pełni dojrzałą.

Okres z Bostaphem to było wielkie ryzyko ale też, uważam, wielki sukce Slayera, który lata 90, przeszedł godniej niż większość jego tradycyjnych konkurentów. Lata 90. przyniosły metalowi ze sobą wiele rzeczy, w tym estetykę dobrze wyprodukowanego brudu i pewnej ulicznej przyziemności, ucieczki od, jakby to paradoksalnie nie zabrzmiało, eskapizmu - i wszystko to słychać na DI, UA, DIM i GHUA. Szczególnie ten ostatni album był bardzo źle zrozumiany, bo to nie jest Slayer, próbujący skumać jak działa ten cały NU metal, tylko Slayer pokazujący, że szkieletem tego nowoczesnego bastarda jest bezlitosne podejście, które oni sami kiedyś tam zapoczątkowali. Te cztery albumy to brud, patologia i metafizyka psychozy, uwielbiam ten rozdział, będąc nota bene pod względem estetycznym najbardziej spójnym w historii Slayer.

CI to płyta przejściowa i mimo to spójny, dobry powrót. Lombardo pokazał, że reunion wart był zachodu. WPB to niestety dla mnie rozczarowanie, przede wszystkim ze względu na brzmienie, które w zakresie gitar przypomina trochę ten ściśnięty sound z DI, tylko że tu ma to jeszcze dodatkowy, jesienny aspekt, bo brzmią te gitary, jakby wzmacniacze ledwo wystawały z kopców mokrych, opadłych liści… Kompozycje też niestety tak średnio to ciągną, takie aż za mocno w stylu Slayer to jest, jakby AI z nikłym stopniu swobody te riffy generowała - z czym jeszcze gorzej jest na “Repentless”, ale to już dla mnie jakieś posta-slayerowskie przypisy. Trzyma ta płyta parametry, ma momenty, ale całościowo jakieś to takie smutne.
Awatar użytkownika
umagon
Posty: 73
Rejestracja: 6 lata temu

umagon 7 mies. temu

porwanie w satanistanie pisze:
Ci goście na pierwszym albumie poszli najdalej spośród sobie współczesnych, jeśli chodzi o kolektywne wymyślanie thrash metalu, na drugim albumie wymyślili death metal, nie wpadając jednocześnie w pułapkę, jaką ten styl sobą reprezentuje, a na trzecim doprowadzili thrash do apogeum, jeśli chodzi o czytelny nakurw i następnie zrobili bardzo mądrą rzecz, a mianowicie najwyraźniej zastanowił się, co można zrobić dalej.

I doszli do wniosków słusznych: dalsza brutalizacja nieuchronnie pchałaby ich w formułę bazujacego na ich wcześniejszej twórczości death metalu, zamiast tego więc sprawdzili co się stanie, jeśli zaczną grać swoje patenty nieco wolniej, opierając je o bardziej miarowy groove. Zażarło to jak skurwysyn i w efekcie mamy SOH i SITA: dwa albumy, na których Slayer pokazał swój dojrzały styl.

Generalnie podpisuje się pod tym, bardziej się dotarłem ze Slayerem z upływem lat, chociaż nadal nie przesłuchałem całej dyskografii. Chłopaki mieli łeb na karku i gdy ujarzmili chaos na Reign In Blood postanowili nagrać zupełnie coś innego nie tracąc nic a nic swojej tożsamości. Dla mnie osobiście SOH i SITA mogły by być jednym krążkiem po dokonaniu selekcji utworów. Wielka kapela ugułem całe te.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6109
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 7 mies. temu

W tym roku słuchałem cały tydzień tylko i wyłącznie Slayera. Dzięki czemu przewałkowałem całość dyskografii, oglądałem sobie różne koncerty i przerobiłem ileś wersji ich największych szlagierów w odsłonach z różnych okresów kariery zespołu.

Mógłbym tu wepchnąć teraz masę peanów na ich cześć, ale mi się zwyczajnie nie chce ;)

Od wielu lat jest to mój ulubiony zespół thrash metalowy i jeden z absolutnie ulubionych metalowych w ogóle.

Jako, że gdzieś i tutaj i na shitboxie było wspomniane, że przewijał się w ich twórczości nu metal. Wydaje mi się, to mocno na wyrost. Owszem były momenty kiedy Slayer próbował swoich sił z bardziej nowoczesnym graniem, ale zupełnie nie określiłbym tego mianem nu metalu. To po prostu zdecydowanie wolniejszy, bardziej oszczędny w formie Slayer. Gdybym miał na siłę próbować zaszufladkować czasy kiedy tak grali, to już bardziej pokusiłbym się o miano groove metal, co zresztą jak dobrze kojarzę w odniesieniu do ich muzyki też się przewijało.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 7 mies. temu

Taa, kilka tonów o niższym stroju i nu metal. Tylko ciekawe, ze jakoś ci, co słuchają nu metalu, to jakoś nie zaczęli szaleć za Slayerem. Takie czepianie się i nic więcej.

Dla mnie gorsze jest to, że większość ostatnich płyt jest po prostu słaba. Taki Divine I. to hit za hitem, każdy kawałek ma charakter. Potem? No już tak dobrze nigdy nie było.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 6349
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej. Specjalista ds. Złej Reklamy.

Vexatus 6 mies. temu



Całkiem zajebiście mu to wyszło. Idealnie w klimacie "Bloodline". :) Tylko zdecydowanie za mało z klimatu oryginału się ostało...
Raw Black Metal w rowie!!!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Dzisiaj quiz. Proszę wskazać najlepszy riff w metalu.

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom 3 mies. temu

Też niedawno słuchałem, przy okazji licytowania pierwszego wydania na winylu, z którego ostatecznie zrezygnowałem (m.in. po to, żeby kupić coś innego). Generalnie to jak z rok czy ileś tam temu sobie przypomniałem te klasyczne płyty i utwierdzałem w przekonaniu, że Hell Awaits to najlepszy Slayer, tak doszedłem wtedy do wniosku, że debiut to na obecną chwilę będzie drugie miejsce w rankingu. Ogromna porcja kultu, ogromna porcja wspomnień oraz ogromna porcja metalu to the bone.

A jeszcze jak jadąc na Omen/Metalucifer nakurwialiśmy to w Wesołym Mitsubishi (R.I.P.) to w ogóle micha się cieszyła człowiekowi jak złoto.
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 4476
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

Z pierwszych czterech nie ma czegoś takiego jak lepszy czy gorszy Slayer, chyba że ktoś nie lubi metalu!
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5362
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Obrazek
A ta biała metka to czemu szpeci tak to. Widzę, że stan okładki tylko dobry z tego powodu.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Z tego co zauważyłem, w niemieckich sklepach namiętnie naklejano ceny bezpośrednio na okładki, często z przodu zresztą :) Zresztą płytka kupiona za 70 zł przy okazji innego zakupu jako VG :D
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1739
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 3 mies. temu

Zgadzam się z @deathwhorem ale jednocześnie dołączyłbym jeszcze do tej czwórki 'Season in the Abyss' i 'Divine Intervention'.

A tak poza tematem S...to najlepsze metalowe riffy to te z Iron Man i Paranoid BS!
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4217
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom 3 mies. temu

Szczerze, to taka naklejka w chuj gorsza niż bump corner albo nawet dwucentymetrowy seam split, jeśli już o jakości typu śmieć mówimy ;)

A co do najlepszych Slayerów to jak najbardziej jest coś takiego, może być to zmienne, ale generalnie jest. No chyba, że ktoś lubi to, co koledzy każą, albo co piszą w internecie, a nie to, co faktycznie mu się podoba.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

deathwhore pisze:
3 mies. temu
Z pierwszych czterech nie ma czegoś takiego jak lepszy czy gorszy Slayer, chyba że ktoś nie lubi metalu!
Z pierwszych 5.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1877
Rejestracja: 7 lata temu

Blind 3 mies. temu

A ja bym jeszcze bardziej podbił stawkę i powiedział, że nawet z pierwszych sześciu.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
rok temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 1739
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 3 mies. temu

To jeszcze ze 3x proponuję napisać to samo
There's something growing in the trees__Through time war prevails_____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
________Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
____Face the consequence alone
____With honour - valour - pride
Awatar użytkownika
Derelict
Tormentor
Posty: 1144
Rejestracja: 5 lata temu

Derelict 3 mies. temu

Pierwsze dwa Slejery to homage dla Venom (jedynka) i Mercyful Fate (dwójka). Mięsko zaczyna się od Chemical Warfare na Haunting the Chapel, a Reign In Blood to najlepszy thrashowy krążek w historii metalu. Amen.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
blue_calx
Fallen Angel Of Doom
Posty: 361
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Judaszów

blue_calx 3 mies. temu

Zgadzam się, że pierwszy Slayer to taki lepszy Venom. Drugi jako homage do MF... nigdy nie przeszło mi to przez głowę. RIB wiadomo - złoty krążek, nieprzerwana agresja i kreatywny wpierdol. Do Divine Intervention słuchałem, potem jeszcze Undisputted Attitude + Repentless.

WPB, CI, GHUA i DIM średnio podejszły. Chociaż WPB chyba najszybciej z nich sobie odpalę, bo coś ostatnio tytułowy numer dobrze siadał, bo słychać rękę Jeffa.
Nothing inside.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5548
Rejestracja: 6 lata temu

pit 3 mies. temu

blue_calx pisze:
3 mies. temu
Zgadzam się, że pierwszy Slayer to taki lepszy Venom. Drugi jako homage do MF...
Trzeci dla Discharge.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2747
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Jakby Vemon nauczył się grać, to grałby jak Seler. Ale byli i nadal są kiepscy technicznie. Taki ich urok. To taki punk metal. Co do Slejera, to do Divine Intervention jest to wykładnia najlepszego trasz metalu. Potem też jest dobrze, ale już nie wybitnie. Diabolus i GHUA były dość odważne i nawet udane jako odświeżenie stylu. Powrót do traszu na 2 kolejnych, też udany. Repenttless taki se. Araya wiedział kiedy ze sceny zejść niepokonany, wśród tandety lśniąc jak diament.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem

Wróć do „Thrash Metal”