Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 988
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Poznań

Re: Slayer

CzłowiekMłot 3 lata temu

To pokaż może co TY sobą muzycznie prezentujesz, a nie pierdolisz jak potłuczony...cwelu pseudometalowy :D Na elektronice tez pewnie znasz się równie "dobrze" jak na cięzkiej muzyce wszelakiej. Mimo to wyślij mi na priv swoje wypociny skoro publicznie sie wstydzisz, jestem ciekaw jak brzmi polski J.M.Jarre.

Tagi:
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

CzłowiekMłot pisze:To pokaż może co TY sobą muzycznie prezentujesz, a nie pierdolisz jak potłuczony...cwelu pseudometalowy
Jakbym chciał to bym wpuścił na te forum swoich ludzi i zbudowałbym sobie te ugrupowanie na swoje bluźniercze podobieństwo i true metalowy obraz kultu celtyckiej metalurgii, bo niewątpliwie jestem mesjaszem metalu i konsekwentnym autorytetem w pewnych kręgach, tylko po co? Jedyna osoba, która by na tym zyskała to szanowny admin Wędrowycz bo uzyskałby duży ruch na forum, no i może młodzi adepci stali, których zostałbym nauczycielem.

Także waż słowa, muzykę robię nieprzeciętną i nie potrzebuję się nią chwalić na prawo i lewo ku uciesze gawiedzi.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Gruby Wiór pisze:Jedyna osoba, która by na tym zyskała to szanowny admin Wędrowycz bo uzyskałby duży ruch na forum, no i może młodzi adepci stali, których zostałbym nauczycielem.
Zgadza się, na samą myśl aż mi pejsy urosły ;)

A tak wracają do Slayera to coś mi gdzieś przemknęło, że niby Araya się na jakąś emeryturę wybrał/wybiera. Prawda to?
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Dawaj wiewiórki, pokaż tą swoją stal I żelazo. Przypominasz mi Goblina, takiego małolata sprzed lat.

Wszyscy się boimy i sramy w gacie leszku.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 3 lata temu

Gruby Wiór pisze:
Jakbym chciał to bym wpuścił na te forum swoich ludzi i zbudowałbym sobie te ugrupowanie na swoje bluźniercze podobieństwo i true metalowy obraz kultu celtyckiej metalurgii, bo niewątpliwie jestem mesjaszem metalu i konsekwentnym autorytetem w pewnych kręgach, tylko po co? Jedyna osoba, która by na tym zyskała to szanowny admin Wędrowycz bo uzyskałby duży ruch na forum, no i może młodzi adepci stali, których zostałbym nauczycielem.

Także waż słowa, muzykę robię nieprzeciętną i nie potrzebuję się nią chwalić na prawo i lewo ku uciesze gawiedzi.
Szczerze to nic do ciebie nie mam, bo zawsze uważałem cię za tylko nieszkodliwego za bardzo wariata, ale nie uważasz że za bardzo się tutaj rozkręcasz? Przecież oni szybko się dowiedzą kim tak naprawdę jesteś.

Ps to co piszesz wyżej, ten mesjasz, guru, trochę dziwnie koresponduje np z tym

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kelthuz

A za Slayerem nie przepadam, żeby nie było offtopa:D
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

A, to ten prawicowy trvowiec publikujacy na zydowskim I lewackim jutubie, parajacy sie videosami dla metalowcow co to membranki nigdy nie posmakowali!!!
Nuda I buda, nie bedzie smiesznie. Jestem rozczarowany :cry: Zaznaczam "ignoruj" Leszka a Leszkowi proponuje zadzwonic do jakiegos Darkena, dogadacie sie jak to Wieski I Janusze...

A moze to tylko wychowanek tamtej paly I moze Lisku jedynie podrapales jego ego..?
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 3 lata temu

To nie uczeń Rajtuza, a sam mistrz. Trochę beki zawsze zrobi, tym postem ostatnim to już poleciał w kosmos na całego :D Aż musiałem zareagować :)
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Widzę, że to forum to nie jest podatny grunt dla true ludzi jak ja, ale nie zniechęcicie mnie knypy i tak.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2062
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

Wracając do tematu, Slayer to najlepszy zespół na świecie i nikt ani nikt mi nie powie że tak nie jest, bo inaczej sprowadzę tu na forum rzeszę fanów i tu wszystkich ustawią argumentacją odpowiednią!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

HAIL SLAYER HAIL SLAYER HAIL SLAYER
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Czy najlepszy to nie wiem, ale napewno są jedną z najlepszych thrash metalowych kapel w ogóle. Ciężko mi też wyobrazić sobie, żeby ktoś mógł się określać jako true i nie lubić Slayera.

Dodam także, że oczywiście zgodzę się, że gdyby nie było Slayera to zapewne i tak metal wyglądałby i rozwinął się w tej samej formie jaką dziś obserwujemy. Tylko po co gdybać, skoro kapela istnieje i inspirowała się nią cała rzesza wielkich kapel ze wszystkich bez miara podgatunków metalu.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2684
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

Slayer był w pewnym sensie katalizatorem przemian i może Metal bez Slayera dziś by wyglądał podobnie, choć brak ten na pewno odbiłby się szerokim echem, co spowodowałoby nieco odmienne jego przekształcanie. Tym samym zapewne nie ukazałoby się w latach 80/90-tch wiele wspaniałych, tak bardzo lubianych przez nas płyt, które dzięki inspiracji ich muzą miały taka, a nie inną formę. To tylko gdybanie, ale np. mógłby wcześniej powstać i rozwinąć się taki Nu-Metal zalewając świat tonami gówna.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Nu-Metal był potrzebny dla sceny bardziej niż cokolwiek.

Kiedy w latach 80tych ludziki z przypadku porywały się na metal, to porywały się na najpopularniejsze kapele, często też takie gejowe typu Angel Witch czy Saxon. Pod koniec lat 90tych pizdeczki miały już Nu-Metal, Slipknoty, Symfo Kał w stylu Emperor i Dissection i masę innych gówien, które jasno przekreślały i wypluwały ich z towarzystwa.

Nie to, żeby owe towarzystwo było czymś zacnym, bo kuc to kuc zawsze.

A co do ciebie Wędrowycz - ja w muzyce Slayer nie odnajduję true metalu w ogóle (zresztą nie wiem czy ktokolwiek na tym forum oprócz mnie rozumie czym owy "true metal" jest.) może troszkę na debiucie dlatego uważam tę płytę za najlepszą, jeśli chodzi o dalsze to lepiej, szybciej, mroczniej i głośniej grał Dark Angel czy Niemieckie hordy rzędu Assassin.

Szanowanie Slayer za to że jest Slayerem jest dla mnie abstrakcją.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2684
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

Ta. Nu-Metal był potrzebny - szczególnie dla rosnącej ilości wypindrzonych pedryli, zalewających metalowy światek.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3369
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 lata temu

Gruby Wiór pisze:(zresztą nie wiem czy ktokolwiek na tym forum oprócz mnie rozumie czym owy "true metal" jest.)
Sprzedawanie internetu w call center to część etosu true metalowego wojownika? Bo może bym spróbował zrozumieć ten prawdziwy metal.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Gruby Wiór pisze: A co do ciebie Wędrowycz - ja w muzyce Slayer nie odnajduję true metalu w ogóle (zresztą nie wiem czy ktokolwiek na tym forum oprócz mnie rozumie czym owy "true metal" jest.) może troszkę na debiucie dlatego uważam tę płytę za najlepszą, jeśli chodzi o dalsze to lepiej, szybciej, mroczniej i głośniej grał Dark Angel czy Niemieckie hordy rzędu Assassin.

Szanowanie Slayer za to że jest Slayerem jest dla mnie abstrakcją.
Prowokujesz mnie do pytania czym dla Ciebie jest w takim razie "true metal", bo jestem cholernie ciekawy. Będzie to napewno mocny offtop, więc możesz mi zawsze napisać to w PM'ce ;)

Pierwsza płyta Slayera jest zajebista, u mnie bardzo często w notowaniach była moją ulubioną w ogóle w przypadku tej kapeli.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

True Metal to stal i moc, True Metal jest to gruby na 3 cale i długi na półtorej metra obusieczny miecz, po którym spływa krew transylwańskich dziewic i zabitych śmiertelników.

True metal to bluźniercze nasienie, ściekające z glinianego garnka z kręgu kultur ceramiki sznurowej, które wpada w pełnym majestacie do ust spragnionych mocy, nienawistników.

True Metal to wojna przeciw pozerstwu, marksizmowi kulturowemu i całemu zlewaczałemu robactwu tego świata, jest to muzyka kultywująca barbaryzm i krwawe kulty w świetle księżyce, które finalnie i tak zatriumfują nad ciepłą i poukładaną cywilizacją, opartą na kulcie pieniądza i zdewaluowanych wartości.
True Metal to nie jest przeciętność, to nie jest following, true metal ma charakter dominatora i lidera.

True Metal to muzyka mająca za zadanie zobrazować gnilność i próżność doczesnego życia i spotęgować ludzki melancholizm wynikający z pogardy do cywilizacji.

True Metal ma za zadanie przenosić człowieka na wielki step, na potężne fjordy, wgłąb tajgi i tam z nim obcować w pogoni za absolutem, gdzie duch muzyki i człowiek stają się jednym, i razem współistnieją jako całość, z dala od świata doczesnego.

Archetypem TRUE METALU jest płyta Hammerheart.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Lecisz grubo :D nie wiem co bierzesz, ale musi to być niezły stuff.

A tak już bez podśmiechujek, to jako archetyp podałeś bardzo dobrą płytę, w sumie to nie sposób się nie zgodzić. Dobra, dość już tego offtopu, bo to w końcu temat o Slayerze.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Ryszard pisze:Mam tylko nadzieje ze gosciu nie okaze sie monotematyczny bo znudzi sie w tydzien.
No póki co to ty jesteś nudny bo z twoich postów nic nie wynika.

Przejrzałem właśnie po łebkach twoje posty i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że jesteś typem forumowicza który pisze aby pisać i dalej napędzać karuzelę nabijania postów.

W swoich wypowiedziach często pokazuję rys historyczny metalu, daję lekcję z zakresu kultu stali, podchodzę do sprawy emocjonalnie i empirycznie, ale i na gruncie faktów jestem w stanie udowodnić i przedstawić swoje zdanie na jakiś temat.

Siedzę na tym forum od początków jego istnienia i mam więcej postów od ciebie, są też lepsze jakościowo bo zawierają treść a nie tylko puste wypowiedzi z których zupełnie nic nie wynika.

Wasze pojazdy personalne w kierunku mojej osoby to nic innego jak próba zaklinania rzeczywistości, że znaczycie więcej niż guma przyklejona do ławki w gimnazjum.

Zamiast dyskusji wolicie grzęznąć i uprawiać stagnację muzyczną a w końcu i regres intelektualny.

I moje kontrowersyjne zdanie na temat zespołu Slayer nie ma tutaj nic do rzeczy, mam zdanie jakie mam i nie muszę świecić ślepym zapatrzeniem w zespół, który jest dla mnie co najwyżej ponad przeciętny, w przeciwieństwie do chorągiewek jakimi wy jesteście - ja twardo stąpam po globie i mam nieugięte zdanie, nienaginające się pod kucowym jadem, kuców z komputerka.

Mam oręż i tarczę z Brązu, jestem niepokonany i słucham swojej zajebistości. Elo.

Hail the Hordes!
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2062
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

Gruby Wiór pisze: ja twardo stąpam po globie
kontra
Gruby Wiór pisze: Mam oręż i tarczę z Brązu, jestem niepokonany i słucham swojej zajebistości. Elo.

Hail the Hordes!
Hmm, ja Cię zaczynam lubić, chcę być taki jak TY pierdolić Slayera, oni są niczym, tyś mą potęgą!!!!!!
"Between Shit and Piss we are Born"
deathwhore
Tormentor
Posty: 3369
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 lata temu

Gruby Wiór pisze:Bzdura kompletna. Zespoły punkowe blastowały na swoich taśmach 3 lata przed debiutem Slayer więc z czym do ludzi człowieku. Slayer wprowadził na salony coś co Hellhammer i im podobne zespoły serwowały dla podziemia od dawna, z tym, że skoro na salony to i w ugrzecznionej wersji.

Przypisywanie Slayerowi rewolucji w ekstremie metalowej jest tak złudne, naiwne i głupie że nie wiem jak to opisać nawet, wynika to albo z braku wiedzy, albo z miłości do Slayera.

Niemniej nie obchodzą mnie opinie, fakty są takie, że jakby Slayer się nigdy nie pojawił na rynku ewolucja esktremy potoczyłaby się tak samo, jedyne co by się zmieniło to ilość młodych hord sięgających po gitarę, bo Slayer miał dużą siłę przebicia i był jakimś mainstreamowym strzałem w mordę, jednak jego ślimacze tempa i skoczne riffy były w obliczu podziemia niczym.

Jeśli już chcemy przyjmować umowną granicę współczesnej ekstremy to przyjmowałbym liczenie od drugiej demówki Discharge, faktyczny przełom, zero pierdolenia.
Tomcio. Masz gitarkę w domu, co prawda z czterema strunami, ale jednak jakąś tam masz, więc powinieneś mieć też jakieś pojęcie o grze na instrumencie. Proszę nie porównuj precyzyjnych riffów duetu King/ Hanneman, opartych o tłumienia i akcenty z punkową jazdą na okostkowanie kilku dźwięków. Bo to po prostu śmieszne, zachowujesz się jak Pewex i mieszasz systemy walutowe.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie wątpił w to, że punkowcy grali szybciej i brutalniej. Tyle, że finezji w tym nie było za grosz, a toć to właśnie brak finezji zarzucasz Slayer. Slayer od początku łączył tradycję gitarową heavy metalu, w którym najmocniej słychać chyba coś co zaczęło rozwijać Judas Priest, z punkową szybkością i energią. Coś podobnego robiła na początku Metallica, tylko w trochę inny sposób, riffy nie były tak "twarde". Wyciąganie pojedynczych elementów muzyki (podwójna stopa, brutalność, tempa) i pisanie, że ktoś dany element wprowadził wcześniej, to sofistyka i to taka dość toporna. A już przywoływanie Hellhammer uważam za dość niesmaczne w tym wszystkim, bo ci akurat łączyli punka z Black Sabbath a nie z Judas Priest, byli dość pomysłowi w analizowaniu tego, dlaczego riffy BS są mroczne, no i grali sobie tego swojego hard rocka z punkowym kopem, ale obsługi instrumentów to dopiero się uczyli.

Notabene ten belgijski Blast to całkiem fajna ciekawostka, szkoda, że bębniarz brzmi jakby starał się za wszelką cenę utrzymać rytm, ale za bardzo mu to nie wychodziło ;)
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

PanLisek pisze:
Gruby Wiór pisze: Jestem nim, nie inaczej.
Są na to jakieś empiryczne dowody?
Tak zadecydowało grono stali, nie miałem na to żadnego wpływu.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 988
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Poznań

CzłowiekMłot 3 lata temu

Skończ waść, załóż sobie parę true tematów w których mógłbyś pospuszczać się nad swoją zajebistością i oczywistymi argumentami.

Wracając do wątku - Aktualnie mamy do czynienia z pół Slayerem, który wydał napisane na kolanie "Repentless" z dwoma dobrymi kawałkami. Ciekawe kto zastąpi Toma Czilijczyka...
Ostatnio zmieniony 20 maj 2017, 02:13 przez CzłowiekMłot, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

No kto? W.Axl.Rose
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2684
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

Trochę tu posprzątałem. Dla zainteresowanych dalszą częścią offtopa powstał nowy temat
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 3 lata temu

Dobry pomysł, trzeba tam wrzucać co lepsze teksty.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Tam to będzie widzę coś na miarę masterfulowych "złotych war" :D Dobry pomysł z osobnym wątkiem.

A co do Slayera, jakieś nowe wieści z ich obozu może do Was dotarły?
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Epoxx
Tormentor
Posty: 708
Rejestracja: 4 lata temu

Epoxx 3 lata temu

Chyba tylko to, że ruszają w trasę z Lamb of god i Behemothem :D
if you can find it on the internet, it's not underground.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Lamb of God kradli riffy Cirith Ungol
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12779
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

zawsze jakiś plus dla nich za gust
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Kyrie Elejson, co za niesamowita dysputa! Poprawiła mi humor. Wreszcie coś ciekawego się dzieje.

Co do Slayer, to zacytuje tutaj jakiegoś typka z Metal-Archives, z opinią którego odważę się zgodzić:
I don't have that much to say about them. The band is okay, IMO, but I don't love them. Their fanbase however... ouch! Loud drunks who seem to barely even know any other metal band but who still believe Slayer to be the heaviest, most brutal and revolutionary band in the world.


Just cringe :D

No niestety, fani Slayera są jednymi z najgorszych i najbardziej irytujących ludzi jakich można spotkać w internecie/na koncertach(najgorsi są fani Pantery, nu-metalu i innych zespołów przeznaczonych dla zbuntowanej młodzieży, ale to już miejsce na inny temat). Bardzo mało obeznani z innymi kapelami, znają może 4 na krzyż, ale "KURWA SLAYER NAJSILNIEJSZY METAL CIĘŻAR pozerska kurwo". Co zawsze mnie bawi i bawić będzie. Może dla zwykłego zjadacza chleba jest to dziś jeszcze jakaś ekstrema, ale ktoś chociaż lekko obeznany powinien wiedzieć lepiej.

Slayera słuchałem ostatnio z jakieś 5 lat temu, nie jest to złe ale nie widzę sensu słuchania thrashu gdy jest black/death/grind czy jakakolwiek inna ekstrema. Muzycznie mnie też to jakoś nie zachwyca. Szkoda mi czasu.

Fajnie, że Slayer w jakiś tam sposób wpłynął na popularyzację death metalu, ale myślę że bez Hellhammera i tak nic by nie ruszyło.

Konkludując, rozumiem że Slayer to dla wielu pierwsze wejście w metal ekstremalny więc spoko, dla mnie nie i z tego powodu nie widzę żadnych zachęt by wrócić. Dyskografię oczywiście znam, debiucik był fajny. "Diabolous in Musica", "Divine Intervention" czy "God Hates Us All" to niestrawna kupa, która byłaby obiektem kpin w dyskografii innych thrashowych gigantów, ale nie w przypadku Slayera. Widziałem karkołomne próby wychwalania tych albumów, można dostać konwulsji ze śmiechu, bo "Slayer się nie myli, Slayer slays!".
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
HUMAN
Tormentor
Posty: 1045
Rejestracja: 4 lata temu

HUMAN 3 lata temu



masz tu kurwa ludzi którzy, mało wiedza o muzyce, są ograniczeni i słuchają SLAYERA
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Podpisuję się obiema łapami pod postem pp3088
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

HUMAN pisze:
3 lata temu


masz tu kurwa ludzi którzy, mało wiedza o muzyce, są ograniczeni i słuchają SLAYERA
http://pl.bab.la/slownik/angielski-polski/fanbase

http://sjp.pwn.pl/sjp/uogolnienie;2532954.html

Polecam, ciekawa lektura.

Wiadomo, że są osoby słuchające Slayera które mają zajebisty gust muzyczny/tworzą super muzę(np goście z Converge). Ale mówię o większości.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
HUMAN
Tormentor
Posty: 1045
Rejestracja: 4 lata temu

HUMAN 3 lata temu

up. skoro tak podchodzisz do tematu, trudno, znaczenie znam....



a to dla miłej zgody
TaktycznyPingwin
Posty: 23
Rejestracja: 3 lata temu

TaktycznyPingwin 3 lata temu

Hehe, nie no spoko, Slayer gówno. Chuj, że to prawdopodobnie najważniejszy zespół od czasów Black Sabbath, który miął wpływ na całą dzisiejszą ekstremę, ale nie, fani są zjebami, więc musi ten Slayer to jakieś gunwo. Tak, też paliłbym w piecu gówniażerią piszczącą "Slayer kurwa!", ale nie zmienia to faktu,że do"Seasons..." włącznie to to jest zespół-absolut. Idzie mi o obiektywną wartość muzyczną, nie o poziom ekstremy (bo wydaje mi się,że na takie dyskusje jesteśmy nieco za starzy, z wyjątkiem może naszego młodego kolegi Kornelka), czy jakieś inne urojone kategorie. Jeżeli waszym argumentem przeciwko Slayer jest a) to że nie lubicie kretynów słuchających tego zespołu, b) to że są kapele, które grają ciężej, to jest to ostateczny dowód na to,że metalowiec słucha tego metalu najwyraźniej dupą.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12779
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Jakimś cudem nigdy nie spotkałem tego archetypicznego fana Slayera, więc nie pojmuję w czym problem z mitycznymi miłośnikami tej kapeli, co to sobie na czole żyletką logo wytną, byleby udowodnić, że należą do slaytanic wehrmachtu.

Argument "co to za ekstrema skoro jest black/death/doom/grind" to już zupełnie jakaś abstrakcja. Czyli co, im coś bardziej ekstremalne tym bardziej warto tego słuchać? No kurwa nie sądzę.

Inna sprawa, że taki Angel of Death zamiata pod dywan większośc deathów, blacków czy grindów. Gdzie kreskówki z Cannibal Corpse, a gdzie stary Slayer? O grindzie nie wspomnę, bo dla mnie gatunek zalicza się nierzadko do muzyki bardziej humorystycznej niż ekstremalnej. Przynajmniej się przy przebojach Slayerach nie zanudzisz na śmierć jak przy ekstremalnych wypustach od jakichś Skepticismów i innych nudziarzy o statusie kultu (o Evokenach i Esotericach nie mówię, bo oni akurat umią w tę muzę). Chyba, że mierzymy ekstremę przyswajalnością, to rzeczywiście, Slayer jest daleko z tyłu, za dużo przebojowości w riffach - odsłuch nie jest tu okupiony cierpieniem.

O wpływie Slayera nie ma najmniejszego sensu dyskutować, bo wystarczyłoby spytać o to typów z nie wiem, Celtic Frost, Morbid Angel czy w zasadzie dowolnej kapeli zaczynającej w latach 80. i się okazuje, że powody do szybkiego grania są najczęściej dwa: Slayer i Venom (choćby ukochany na forum Peter mówił, że Show No Mercy było powodem, dla którego Vader skończył z Judasowaniem).

Pierwsze 5 Slayerów cult eternal, reszta by mogła nie istnieć, ale niech już tam sobie będą. W thrashu ciężko o coś lepszego, a jak komuś wadzi zachowanie fanów to jego problem. Jak ktoś nie lubi thrashu - jego strata, dużo dobrej zabawy mu umyka (jak nie najlepszej).

Taka osobista uwaga od słuchacza głównie blacku na koniec: thrash to dla mnie gatunek najbardziej utożsamiający metalowy etos i będący uosobieniem tego, co sobie myślę jak mi przychodzi do głowy słowo metal. Bez żadnego sztucznego podkręcania skrajności, brutalności itp. - tylko szczere, szczeniackie wkurwienie na kiepski przepis na ten świat. Tysiąc razy chętniej pójdę na koncert kapeli death/thrashowej, black/thrashowej itp. niż jakichś panów muskających struny z pełną precyzją. Metal to wkurwiona pięść przed twoją mordą, a bez thrashu można najwyżej pławić się w klimatach i zatapiać się w egzystencjalnych dylematach. Na wszystko jest czas, ale lepiej sobie za dużo nie kminić, czasem trzeba zalać pałę, wstać na kacu i ogarnąć co jest do ogarnięcia, a nie patrzeć w gwiazdy.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1203
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

TaktycznyPingwin pisze:
3 lata temu
Hehe, nie no spoko, Slayer gówno. Chuj, że to prawdopodobnie najważniejszy zespół od czasów Black Sabbath, który miął wpływ na całą dzisiejszą ekstremę, ale nie, fani są zjebami, więc musi ten Slayer to jakieś gunwo. Tak, też paliłbym w piecu gówniażerią piszczącą "Slayer kurwa!", ale nie zmienia to faktu,że do"Seasons..." włącznie to to jest zespół-absolut. Idzie mi o obiektywną wartość muzyczną, nie o poziom ekstremy (bo wydaje mi się,że na takie dyskusje jesteśmy nieco za starzy, z wyjątkiem może naszego młodego kolegi Kornelka), czy jakieś inne urojone kategorie. Jeżeli waszym argumentem przeciwko Slayer jest a) to że nie lubicie kretynów słuchających tego zespołu, b) to że są kapele, które grają ciężej, to jest to ostateczny dowód na to,że metalowiec słucha tego metalu najwyraźniej dupą.
Nigdy nie negowałem wpływów Slayera, ba jestem im za nie wdzięczny. Tak samo jak jestem wdzięczny np Discharge czy Refused, ale to nie znaczy że muszę odpalać ich płyty regularnie czy uważać za nieomylnych muzyczynch mesjaszy.

Secundo, nigdy nie nazwałem Slayera gównem(przynajmniej nie do DI, potem faktycznie śmierdzi).
Argument "co to za ekstrema skoro jest black/death/doom/grind" to już zupełnie jakaś abstrakcja. Czyli co, im coś bardziej ekstremalne tym bardziej warto tego słuchać? No kurwa nie sądzę.
Oczywiście, że nie. Jak napisałem, gdy dopada mnie chęć posłuchania czegoś ekstremalnego to dopadam się do black/doom/deathu albo jakiś avant-jazzu(inny temat). Muzycznie Slayer też mnie nie zachwyca, nie powiem że złe czy miałkie, ale nie są to kompozycje najwyższej próby. Rozumiem, że status kultu i wpływ na metal robią swoje.

Natomiast gdy chce coś ekstremalnego do potupania nogą to odpalam grind i dobrze się bawię.

Najzwyczajniej w świecie Slayer wpada u mnie w kategorię pomiędzy klasycznym ciężkim graniem, a ekstremalnym ciężkim graniem. I nie za bardzo wiem co z nim zrobić, bo przeważnie mam ochotę na którąś w dwóch wcześniej wymienionych szufladek.
Inna sprawa, że taki Angel of Death zamiata pod dywan większośc deathów, blacków czy grindów. Gdzie kreskówki z Cannibal Corpse, a gdzie stary Slayer? O grindzie nie wspomnę, bo dla mnie gatunek zalicza się nierzadko do muzyki bardziej humorystycznej niż ekstremalnej. Przynajmniej się przy przebojach Slayerach nie zanudzisz na śmierć jak przy ekstremalnych wypustach od jakichś Skepticismów i innych nudziarzy o statusie kultu (o Evokenach i Esotericach nie mówię, bo oni akurat umią w tę muzę). Chyba, że mierzymy ekstremę przyswajalnością, to rzeczywiście, Slayer jest daleko z tyłu, za dużo przebojowości w riffach - odsłuch nie jest tu okupiony cierpieniem.
Kreskówki z Cannibal Corpse to chyba nawet moje określenie :lol: Przy przebojach Slayer można się nieźle pobawić, potupać nogą, pomachać banią. Pełna zgoda. Skepticism to ekstremalni nudziarze, to właśnie w nich lubię. Ogólnie funeral doom nie jest specjalnie ekstremalny, po prostu wolny. Slayer bardziej by wstrząsnął nieopierzonym słuchaczem niż takie Mournful Congregation.

Ekstrema i przyswajalność to wyjątkowo relatywne i "osobiste" pojęcia. Dla jednego ekstremą będą techniczne wygibasy Origin, dla mnie to zwyczajna nuda, i tak dalej. Najmniejsza przyswajalność ma dla mnie gospel, ale nie sądzę bym kiedyś określił to mianem ekstremy, może ekstrementów co najwyżej.

O wpływie Slayera nie ma najmniejszego sensu dyskutować, bo wystarczyłoby spytać o to typów z nie wiem, Celtic Frost, Morbid Angel czy w zasadzie dowolnej kapeli zaczynającej w latach 80. i się okazuje, że powody do szybkiego grania są najczęściej dwa: Slayer i Venom (choćby ukochany na forum Peter mówił, że Show No Mercy było powodem, dla którego Vader skończył z Judasowaniem).
Tak jak już pisałem, nawet Converge wymienił Slayera jako jeden z wpływów, więc nigdzie tego nie neguję.
Pierwsze 5 Slayerów cult eternal, reszta by mogła nie istnieć, ale niech już tam sobie będą. W thrashu ciężko o coś lepszego, a jak komuś wadzi zachowanie fanów to jego problem. Jak ktoś nie lubi thrashu - jego strata, dużo dobrej zabawy mu umyka (jak nie najlepszej).
Zgadza się, nie lubię thrashu. Z małymi wyjątkami.
Tysiąc razy chętniej pójdę na koncert kapeli death/thrashowej, black/thrashowej itp. niż jakichś panów muskających struny z pełną precyzją. Metal to wkurwiona pięść przed twoją mordą, a bez thrashu można najwyżej pławić się w klimatach i zatapiać się w egzystencjalnych dylematach.
Bardzo lubię takie materiały : )
Na wszystko jest czas, ale lepiej sobie za dużo nie kminić, czasem trzeba zalać pałę, wstać na kacu i ogarnąć co jest do ogarnięcia, a nie patrzeć w gwiazdy.
Ja ogólnie jestem zwolennikiem muzyki doznaniowej, więc możemy się nie do końca zgodzić co do meritum.
Jakimś cudem nigdy nie spotkałem tego archetypicznego fana Slayera, więc nie pojmuję w czym problem z mitycznymi miłośnikami tej kapeli, co to sobie na czole żyletką logo wytną, byleby udowodnić, że należą do slaytanic wehrmachtu.
Ja niedawno spotkałem na koncercie, stał i cały koncert komentował do swojego kumpla, że Slayer mocniej nakurwia. Co ciekawe był to koncert post-rockowy, nieźle mnie chłop ubawił.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Adi666
Master Of Puppets
Posty: 104
Rejestracja: 3 lata temu

Adi666 3 lata temu

To prawda, Slayer ma okropnych fanów. Nie chodzi tu tylko o to, że wywyższają swój ulubiony zespół ponad wszystkie, ale od razu po śmierci Jeffa Hannemana skreślili zespół pierdoląc w kółko jak pojeby "to już nie jest Slayer", "coverband jebany, skończcie grać skurwysyny". Owszem, Hanneman był moim zdaniem świetnym kompozytorem i gitarzystą, aczkolwiek nie śpieszyłbym się ze skreślaniem Slayera, i dałbym po prostu szansę na wykazanie się drugiemu gitarzyście; może gdyby Gary Holt miał swój wkład w Repentless, album nie byłby taką szmirą.

Wbrew ogólnym opiniom uważam, że każda płyta Slayera do czasu Repentless jest świetna, nawet kontrowersyjne Diabolus In Musica. Albumy nie nudzą, są riffy, jest dobrze. Dla mnie liczyło się w nich to, że pomimo upływu czasu grali na poziomie i nawet próbując dostosować się do panujących norm w metalu próbowali być sobą.
Będzie mi tu mekał.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

TaktycznyPingwin pisze:
3 lata temu
Hehe, nie no spoko, Slayer gówno. Chuj, że to prawdopodobnie najważniejszy zespół od czasów Black Sabbath, który miął wpływ na całą dzisiejszą ekstremę
Discharge.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Argument "co to za ekstrema skoro jest black/death/doom/grind" to już zupełnie jakaś abstrakcja. Czyli co, im coś bardziej ekstremalne tym bardziej warto tego słuchać? No kurwa nie sądzę.
A teraz zmiana taktyki, aha - od początku gadaliśmy o ewolucji ekstremy do ciężkiego chuja i o wpływie SLayera na kształtowanie się ekstremy - więc w tym kontekście nie ma zmiłuj, i musiałem zdyskredytować zespół SLayer, bo to co mówił o nim Pioniere i to co pisze teraz Taktyczny to po prostu złudne bajki.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2684
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

Cóż począć, skoro nadal nie rozumiesz znaczenia samej inspiracji i tego, jak się ona przełożyła na ów rozwój. Tu nie ma nic do rzeczy samo szczegółowe porównywanie form gatunków granych przez S i inspirujących się nim przyszłych ekstrem, na której oparła się po części twa negacja. Nie ważne kto wymyślił blasty i kto je pierwszy wdrożył do muzyki metalowej. Liczy się wpływ na mainstream, a tego S nie można odmówić.
Awatar użytkownika
Gruby Wiór
Tormentor
Posty: 415
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Ziemia Żelaza

Gruby Wiór 3 lata temu

Pisałem, że Slayer wnosił do mainstreamu ekstremę, ale wy zatwardziale mówiliście, że Slayer wpływał na podziemie i był trendsetterem, co jest po prostu brednią. Serio, zmieniacie stanowisko z każdym kolejnym postem. Nikt nie odmawia Slayerowi popchania ekstremy w mainstream, ale w ugrzecznionej formie i na raty, o czym pisałem ja, czy chopped air.
Jeśli metal to jest tort, a Slayer to jego wisienka, to ja kurwa nie chcę być na tych urodzinach.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2684
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere 3 lata temu

...ale wy zatwardziale mówiliście, że Slayer wpływał na podziemie i był trendsetterem, co jest po prostu brednią.
Wpływał i był, ale skąd Ci to wiedzieć, jak Cię na świecie wtedy nie było lub byłeś ino bez świadomości.
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

Gdyby nie Slayer nie bylo by Morbid Reich i a) Ultimate Incantation, b) Cannibal Corpse, w efekcie...... dalej c) itp. Jedna galazka z drzewa wplywow ;)

Slayer plus kilka zespolow, w skali rocka, ew kilkanascie formacji z lat 80tych, jezeli bierzemy pod uwage ekstreme to niepodlegajaca dyskusji sprawa. Wszyscy wiemy czego dokonaly/na co wplynely/kogo natchnely i bez wzgledu na nasz gust czy niechec do danego zespolu, nic na to nie poradzimy. Proste jak byk.

Dla ludzi podstarzalych i przygarbionych to czesto wlasnie Slayer byl opetana i mityczna JEDNA WIELKA EMOCJA, za ktora od czasu do czasu przelewali krew. Cwierc wieku pozniej, podobnie wielkie emocje, nasycone dla odmiany broadbandowa posoka, bronione sa zaciekle przez dzisiejszych ekstrementalistow. Dla ktorych czasy swietnosci Slayer to porownanie do fana ktory patrzy na swiezo zakupony winyl Reign in Blood, smiejac sie na dziadkow jarajacych sie ekstremalnymi LP od Black Sabbath czy Czerwonych Gitar cwierc wieku wczesniej.

Wypada popsioczyc ale ostatacznie pogratulowac. Jakby nie bylo scene tworza ludzie ktorzy wydaja na muzyke pieniadze + ci natchnieni muzyka, ktorzy wydaja pieniadze na sprzet, proby, koncerty i nagrania. Posrod nich Slayer.

Nie rozumiem psioczenia na fanow Slayer, po Divine Intervention "Juz nie maje czego bronic" :D

Kiedys w Polsce za kazda kapele mozna bylo dostac w dynie..... takze przewrocic sie na asfaltowym boisku, albo spasc z trzepaka. Zycie bylo organic wiec i wina wiecej pito... Slayer nie budzi wielkich emocji od "pokolenia" czasu wiec i die hardzi to juz dziadki albo poznikali... :D

Dzisiejsza "brutalnosc" to wczorajsze palace. Nie rozumiem narzekania.



Osobiscie mam wyjebane na dzisiejszy Serek, ostatni ich kvlt to DI oraz doloze plyte ktora lubie, Diaboluske. Wiadomo, srodek, poczatek, diabel. Taka kolejnosc.

Koniec elaboratu.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 4785
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz 3 lata temu

Dla mnie ta cała dyskusja powyżej jest o kant dupy potłuc. Wszyscy i tak wiedzą jaki wpływ zarówno na metal jak i ogólnie na muzykę miał Slayer i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tego próbował podważać, kiedy ich nazwa przewijała się w niezliczonej ilości programów telewizyjnych, top listach, podziemnych ziniaczach, wywiadach z całą plejadą zespołów z całego świata (i to nie tylko metalowych). Kapela posiada istną rzeszę fanów, w tym sporą część stanowią faktycznie ci wkurwiający mocno gówniarze od "Slayer kurwa!" itp. ale w czym to komukolwiek przeszkadza? Jeżeli miałbym mieć problem z fanami tego typu to nie słuchałbym w ogóle muzyki jako takiej. Zaliczyłem w życiu całą masę przeróżnych koncertów od metalowych przez rockowe, bluesowe, techno, rap itd. i widziałem takich pizdusiów chyba na każdym koncercie w jakim brałem udział (no może prawie każdym). Mnie osobiście wkurwiają ludzie w znacznej większości, tak po prostu, więc patrząc przez pryzmat fanów zespołów, które lubię nie mógłbym ich słuchać.

Podsumowując Wasza dyskusja jest jałowa totalnie i nie wiem po chuj chce Wam się nad tym dywagować. Czekam zatem aż ktoś założy temat o tym że trawa jest zielona i dlaczego tak jest :)
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12779
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Gruby Wiór pisze:
3 lata temu
yog pisze:
3 lata temu
Argument "co to za ekstrema skoro jest black/death/doom/grind" to już zupełnie jakaś abstrakcja. Czyli co, im coś bardziej ekstremalne tym bardziej warto tego słuchać? No kurwa nie sądzę.
A teraz zmiana taktyki, aha - od początku gadaliśmy o ewolucji ekstremy do ciężkiego chuja i o wpływie SLayera na kształtowanie się ekstremy - więc w tym kontekście nie ma zmiłuj, i musiałem zdyskredytować zespół SLayer, bo to co mówił o nim Pioniere i to co pisze teraz Taktyczny to po prostu złudne bajki.
Napisałem w tym temacie całe dwa posty (z czego jeden nie o Slayerze), więc z tą zmianą taktyki to raczej nie do mnie, nie uczestniczę w jakiejś gremialnej nagonce - odpowiadałem raczej pp3088 w poprzedniej wypowiedzi (spodziewając się z grubsza takiej riposty, jakiej udzielił).

Swoją drogą, nawiązując do dawnej rozkminy slejerowej z poprzedniego forum - ten pp to chyba jakiś nazista, skoro takie cyferki?!

@Wiór - Pogadaj z kimś, kto współtworzył scenę w latach 80. to rozwieje wątpliwości odnośnie wpływu Slayera na podziemie. Albo nie musisz się trudzić - zrobiłem to za Ciebie.

Peter (Vader):
Vader na początku… To była dla nas ekstrema – Judas, Motörhead – to była ekstrema. Do momentu, jak się pojawił „Show No Mercy” to nie było nic mocniejszego. Ewolucja, że tak powiem, u nas była bardzo podobna, jak na zachodzie. Jak potem czytałem wspomnienia zespołów… Nawet Kreator… To wszystko wyglądało podobnie, tylko jakby trochę wcześniej oni…
No, ja szalałem na Kacie w Jarocinie właśnie „do utraty tchu”, także to… i to dwa razy. Także Kat, chociaż muzycznie może nie był tam absolutnym topem dla mnie, chociaż niewątpliwie „Wyrocznia” to było właśnie coś, czego poszukiwałem. Tam były takie riffy niektóre, że wiesz, nawiązujące właśnie do tych pierwszych kapel thrashowych. Ja już wtedy byłem pod wpływem Slayera mocno, tych pierwszych płyt, kurde, to… „Wyrocznia” to bardzo slayerowski kawałek, bardzo mocny, gęsty. Zupełnie inny, niż reszta tych, co grali wcześniej – typu „Tabory” czy pierwsze ich nagrania.
Wywiad oryginalnie na: http://www.antyradio.pl/Muzyka/Wywiady/ ... ogow-11781

W ramach bonusu Old Funeral z 1988 roku (ok 5 minuty coverują South of Heaven):



Mało podziemnie, co?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2996
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 3 lata temu

...wpierdole sie jeszcze bo przeczytalem cos o braku wplywu Slayera na podziemie i cos o mainstreamie...

Podziemie.

W metalu nie ma a raczej nie bylo zmilowania. Wszystkie te Vadery, Immolejszyny, Mayhemy i Dimmu Burgery je tworzyly a popularnosc dzieki ktorej z niego wypelzly, zdobyly dzieki amatorskiej infrastrukturze zbudowanej przez innych lebkow. Stworzonej dlatego ze nie bylo innej mozliwosci. Bajki o jego rzekomej mistycznej i kvltowej antimainstreamowej genezie to romantyczna bzdura.

Fascynaci nowych mocnych dzwiekow nie mogli poczytac, posluchac czy zobaczyc swoich idoli ktorzy mieli podobny problem z dotarciem do peersow. Sam Slayer musial przeciez jakos zaczac. Co jeszcze? Powstanie kilku gatunkow muz. oraz samego podziemia to bezposrednia wina takich bandow jak Slayer. Kropka

Mainstream

Tu bedzie krotko. Dla mnie mainstream to milionowe naklady i wplyw na muzyke popularna, czas emisyjny w okienkach najwiekszej ogladalnosci i udzial w sopockim festiwalu. TBH swiatowy Slayer sprzedaza pewnie moze konkurowac... z Wilkami czy Maryla Rodowicz. Taki to maistream...
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1608
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: ŁDZ/Bełchatów

Nucleator 3 lata temu

Ech, a Kerry'emu nadal niestety mało płyt studyjnych, mimo że Repentless był asłuchalny. Żeby było ciekawej, to połowę nadchodzącego albumu mogą wypełnić odrzuty z ostatniego "dzieła".

http://heavyrock.pl/slayera-nowy-album- ... -w-2018-r/

Swoją drogą puściłem sobie dzisiaj Seasons in the Abyss i South of Heaven , i o ile ten pierwszy album nadal zabija, tak przy SoH się przy kilku kompozycjach męczyłem (Spill the Blood, Cleanse the Soul). Jakieś takie przypitolone, ani w tym agresji, ani ciężaru. Z pierwszych 4 płyt to właśnie South of Heaven oceniłbym jako najsłabszą.
Ryszard pisze:
rok temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12779
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

no płyta z odrzutami z Repentless zapowiada się smakowicie w chuj :D nic tylko pakować hajs do skarbonki i zbierać na die-hard pre-order za 500 zł :)

South of Heaven wolę od Seasons i dla mnie chyba 3ci ulubiony Slayer po debiucie i Reign. Spill the Blood bardzo lubię, świetny kawałek na takich wolniejszych jak na Slayera tempach, fajny wokal i ciężar moim zdaniem całkiem spory. Tylko to jest bardziej takie doomowe oblicze Slayera jak też mamy np. w Mandatory Suicide. Bardziej refleksyjne i mniej agresywne granie w obrębie swojej stylistyki.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
STALOWY SYLWEK
Master Of Reality
Posty: 206
Rejestracja: 3 lata temu

STALOWY SYLWEK 3 lata temu

Czy forumowicze lubią albumik "diabolus in musica"?

Wróć do „Thrash Metal”