Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

Re: Candlemass

TheAbhorrent rok temu

Uwielbiam Epicus, uważam, że Johan Langqvist nagrał z nimi ten ich najlepszy album i prawdę mówiąc zawsze żałowałem, że nie nawiązali dłuższej współpracy. Niestety teraz jest już po prostu za późno, koleś śpiewa siłowo bo nie wyrabia. I nie ma się co dziwić. Ostatnia płyta nie była zagrana pod niego, może nowa będzie?
Obrazek

Tagi:
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3066
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan rok temu

Nowa studyjna płyta o tytule Sweet Evil Sun ukaże się 18. listopada pod skrzydłami Napalm Records.
Obrazek
Tracklist:
1. Wizard Of The Vortex
2. Sweet Evil Sun
3. Angel Battle
4. Black Butterfly
5. When Death Sighs
6. Scandinavian Gods
7. Devil Voodoo
8. Crucified
9. Goddess
10. A Cup Of Coffin (Outro)
Do odsłuchu utwór z pozycji szóstej:
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Elegancki kawałek, wiadomo, że epicki, może i lekko diowato - baśniowy. Bardzo dobry riff przewodni i życzyłbym sobie by więcej kapel grających klasyczny heavy jak i doom tak ładnie się starzała. Oby tak dalej.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3206
Rejestracja: 5 lata temu

kurz rok temu

CzłowiekMłot pisze:
rok temu
Elegancki kawałek
Elegancki kawałek +++ / jak weszła solówa, to i lekki dreszczyk się pojawił.

Okładka miodzio.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Perka robi tu niesamowitą robotę. Z numerem pisanym bardziej pod aktualnego wokalistę spodziewałem się większej różnicy względem The Door to Doom ale faktycznie jest niżej. Zobaczymy czy cały album też będzie. Okładka wygląda świetnie, kojarzy mi się z fuzją King of the Grey Islands i Psalms for the Dead.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 70
Rejestracja: 2 lata temu

encyklopedia metalu rok temu

Nie wiem czy to Längquist taki słaby czy po prostu to wcielenie grupy po całości nie porywa
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

encyklopedia metalu pisze:
rok temu
Nie wiem czy to Längquist taki słaby czy po prostu to wcielenie grupy po całości nie porywa
Pewnie i jedno i drugie. No ale aby był komplet to rzut okiem na wydawcę i mamy gotowy scenariusz na katastrofę.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3066
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan rok temu

Animowane video do utworu Sweet Evil Sun.
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

No tutaj wokalnie gorzej niż poprzednio. Langquist sprawia wrażenie zmęczonego tym śpiewaniem. Utwór również nie porywa ani do tańca ani do różańca.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Refren niesie mi skojarzenia z albumem Psalms for the Dead z 2013 (pewnie przez organy) ale faktycznie, wokalnie nie porywa. Dobry główny riff.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Właśnie słucham sobie "Dactylis Glomerata", a jakiś czas temu poleciało też "From 13th Sun" i stwierdzam, że te albumy z Björnem Flodkvistem nie były żadnym drastycznym spadkiem formy dla zespołu. W dalszym ciągu sporo tu doomowych, klasycznych riffów, nie brakuje klimatu, moźe jest mniej "epicko" na drugiej z wymienionych płyt, lecz nadal daleki byłbym stwierdzeniu, że to słaba muzyka. Pomijana w kontekście dyskografii Mszy Świecowej owszem.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Z początku mnie nie porwało ale zamykające solo dało takiego klimatu, że dałem temu numerowi kilka kolejnych szans i refren wchodzi jednak jak złoto. Chociaz nadal czekam na sztosa pokroju Scandinavian Gods.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Te trzy nowe kawałki niezłe, po kolejnych przesłuchaniach podobają mi się bardziej, nawet wokalnie, co nie zmienia faktu, że nadal ten śpiewający stary Szwed brzmi jakby chciał, a nie mógł. Jak na razie najlepiej z nowych wypadają Skandynawscy Bogowie.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1726
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator rok temu

Ci to też nie wiedzą, kiedy skończyć. Gonią w piętkę od Psalms for the Dead i nadal wypuszczają nudne, nijakie balasy (pomijając epkę House of Doom).
Ryszard pisze:
5 lata temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Refren jest tak mocno w Avatarium, że aż sprawdziłem i faktycznie Jennie-Ann w chórkach tam wspomaga.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent rok temu

CzłowiekMłot pisze:
rok temu
ten śpiewający stary Szwed brzmi jakby chciał, a nie mógł.
No niestety. Uwielbiam wokal Johana na jedynce Candlemass, która to jest dla mnie jedną z najlepszych płyt ever. Dla jakiegoś ironicznego kontrastu teraz to jego wokal mnie wręcz odpycha. Na poprzednim EP i albumie jakoś jeszcze się w końcu przekonałem, ale już na koncertówce z ery covida był dramat. Teraz wciąż jest dramat, każdy z tych trzech nowych kawałków byłby lepszy z jakimś wokalistą, którego chęci dorównują mocy. Szkoda, że Johan nie nagrał więcej płyt z zespołem lata temu, zanim dopadła go starość :(
Obrazek
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent rok temu

Kończę drugi odsłuch na Spotify i nie wiem, czy będzie trzeci. Jak dla mnie nuda, jakieś to takie wymuszone wszystko. Całe szczęście na całej płycie nie męczą Johana tak jak na singlach. "The Door to Doom" miało chociaż momenty, jak zajebisty początek "Astrolus" czy zwyczajną, ale po prostu ładną balladę po nim. Tutaj nawet takich momentów brakuje.

Podsumowując dotychczasowy etap powrotu Johana do śpiewania z Candlemass jest to jedno z moich największych rozczarowań muzycznych.
Obrazek
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Może nie taka nuda, album przyjemny, fajny heavy doom, ale też mniej porażający przy pierwszym spotkaniu jak poprzednik, może z czasem jeszcze zapunktuje. Szkoda, że pan Mats Levén odszedł z kapeli, bo coś czuję, że aktualny śpiewak Candlemass może nie udźwignąć starych hitów na żywo...
Poprzedni, może nie wymiatał jak Löwe, czy Marcolin, jednak nie było lipy, dawał radę z chłopakami na BA w 2015.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Soczyście dojebali riffami. Zawsze ich za to ceniłem ale na tym albumie to głowa mała co tu się wyprawia. Osobiście album uważam za bardzo dobry. Wiadomo, że porównując do pierwszych, kultowych wydawnictw, można być trochę rozczarowanym ale nie oszukujmy się: jest Candlemass i długo, długo nic. Dlatego jestem wdzięczny, że wciąż coś nagrywają, dzięki czemu co w temacie epic doom metalu wciąż jest czego posłuchać. Co do wokalu Johana to swoje lata już ma ale uważam, że i tak trzyma się świetnie. Lubię np. wracać do albumu live Green Valley z 2021.
Z rzeczy które mi nie podeszły: Szkoda, że Devil Voodoo nie pociągnęli po całości tak jak się zaczynało, czyli balladą. Faktycznie, brakuje mi takiego Bridge of the Blind jak na poprzednim albumie. No i te outro A Cup Of Coffin wtf co to ma być? Musieli sobie brawa puścić na koniec żeby się połechtać po ego? :D Fajny tytuł a jeden z najgorszych zapychaczy jakie słyszałem.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4241
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Ostatnie kilka dni tam gdzie byłem, to leciał Candlemass. Niestety, nie udało mi się wyjść poza pierwsze cztery albumy, bo przekatowałem je po kilka razy każdy i jednak uznałem, że chwilowo wystarczy, a na pewno już nie chce mi się weryfikować późniejszej twórczości. Zwłaszcza, że można rzec, że jej nie znam, bo kiedyś tam słuchałem Białego Albumu i Króla, ale kompletnie ich nie pamiętam, zatem uznaję, że znam tylko początki.

Debiut to rozpierdalator, któremu do dzisiaj kłaniam się w pas, zwłaszcza przy obecnej fazie na doom metale. Każdy jeden utwór to srogi cios, a już Demon's Gate czy rewelacyjny zamykacz A Sorcerer's Pledge to nokauty. Płyta bez słabych punktów. Nightfall i Tales of Creation to bardzo dobre płyty, jednak oceniam je niżej niż Epicus Doomicus Metallicus. Na obydwu trafiają się numery, które bym wywalił, bo wystarcza mi to, co dają takie Well of Souls, At the Gallows End czy Bewitched. O właśnie, nie zgadzam się z umniejszaniem temu ostatniemu, bo to kurewsko świetny utwór i w 2023 macham przy nim banią nie słabiej, niż w 2010. No dobra, trochę słabiej, bo już włosy nie te.

Ancient Dreams słuchałem ogólnie najmniej, tak dzisiaj jak i te naście lat temu i w sumie to się nie dziwię, gdyż jest to zdecydowanie najsłabsza pozycja z pierwszej czwórki. Jak leci to ok, ale gdy się kończyła, to nigdy nie włączyłem jej ponownie, a od razu leciałem z powrotem do jedynki bądź dwójki.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

Jedyny średni kawałek na Nightfall to jest Dark are the Veils of Death, interludia superanckie są i niezbędne w odpowiednim odbiorze tej płytki, a Samarithan to już w ogóle rozpierdol i popis wokalny taki, że palce lizać tylko można i śpiewać razem z grubawym cherubinem. Mourner's Lament również zresztą zacny, no i kurwa dzwon jest. Oba te kawałki to pierdolone mistrzostwo, a Samarytanowi nic nie brakuje do przekatowanego miliard razy sporo przed 2010 rokiem Bewitched. Taki to jest cios, że w pale rwie.

Na Ancient Dreams blisko tego poziomu są chyba tylko Darkness in Paradise, tytułowy i Epistoł, ale jednak już oczko niżej.

A na debiucie to imo zarówno wymieniony powyżej Demon's Gate jak i przede wszystkim Black Stone Wielder odstają od przezajebistości Solitude, Crystal Ball czy A Sorcerer's Pledge, jak również sztosiku w postaci Under the Oak. Z tego wszystkiego najlepszy oczywiście Solitude i A Sorcerer's Pledge, na miejscu trzecim, ale jednak sporo niżej - Under the Oak.

Pozdrawiam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4241
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Gdzie tam, Samarithan i Mourner's Lament to właśnie kawałki, których absencja w niczym by temu albumowi nie zaszkodziła. Z zajebistym Bewitched czy At The Gallows End to nawet nie próbują stawać w szranki, bo ci ostatni są zaziewywani na śmierć.

Nie wiem jak niby Demon's Gate odstaje od przezajebistości czegokolwiek, skoro to drugi najlepszy numer na płycie, wraz z zamykaczem. Ale może jak ktoś woli placzliwe smutki i chlipanie pękniętego serca od przerażających piekieł, gdzie trzeba będzie nadaremno stawić czoła hordesom wrogów, to może i tak być. Jednak tu wystarczy jedynie zrezygnowane politowanie.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

DiabelskiDom pisze:
rok temu
Gdzie tam, Samarithan i Mourner's Lament to właśnie kawałki, których absencja w niczym by temu albumowi nie zaszkodziła. Z zajebistym Bewitched czy At The Gallows End to nawet nie próbują stawać w szranki, bo ci ostatni są zaziewywani na śmierć.
Chyba nie znasz tekstu do Samarithana i nie możesz sobie podśpiewywać o aniołkach razem z cherubinkiem. ŁAN DEJ AJ SOŁ A MEN!!!!!!! DRESD IN RAGS ŁIT A STAF IN HIS HEND! BEGING FOR A PENI TU SERWAA AAJJJJJJW!!!
DiabelskiDom pisze:
rok temu
jak ktoś woli placzliwe smutki i chlipanie pękniętego serca od przerażających piekieł
Tak. Nie ta liga.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 9 mies. temu

Zsamot pisze:
7 lata temu
Fenomenem jest, że kapela mimo wielu perturbacji nadal potrafiła wydać takie perełki jak albumy tytułowy czy Death Magic Doom. ;)
Właśnie wjechała mi faza na albumy z panem Lowe, a zwłaszcza "Death Magic Doom". Buja pięknie i nie chce przestać.

O debiucie napisano już wiele, ale pozwolę od siebie dodać, że to chyba najlepszy z legendarnych debiutów doomowych jakie wyszły, o! Wstrząsające za każdym jednym (jebanym) razem!

Z płyt z Marcolinem "Nightfall" sztos nad sztosy, a z utworów z tegoż prym wiedzie "At the Gallows End", będący jakby zapowiedzią tego co się stanie muzycznie z ówcześnie taplającym się w deathowej pieczarze Therionem. Kawałek wyprzedzający epokę. Do reszty albumu też nie ma się o co doczepić. Oczywista dyszka.
Z kolejnych dwóch trudno mi wybrać ten lepszy, bo mimo tego, że różnią się ciężarem to przejebanie dobre solówy chcą bym oceniał je na równi.

Zdecydowanie warto też rzucić uchem na "Chapter VI" z panem, który obecnie śpiewa w niestety już przaśnym Therion. Idealnie się wpasował w klimat Candlemass i sam album zasługuje na bardzo wysoką notę, bo niemało na nim muzycznych smaczków. Wypada przymknąć oko na weselsze krótkie kawałki psujące odrobinę odbiór calości. Do utworu "The End of Pain" jest idealnie.

Album z 2019 stawiam na równi z klasycznymi dokonaniami kapeli, a ostatni wciąż każe do siebie wracać mimo już gorszych wokali. Klimat i potęga riffów w dalszym ciągu na poziomie nieosiągalnym dla epigonów.
Sztos kapela na każdym z etapów dyskografii.
Niech grają aż po grób.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

Ostatnio wzięło mnie na wspominki. Tak oto wystąpiła Msza Świecowa na czeskim feście jeszcze z panem Levenem:









Przy okazji stwierdzam, że bardzo lubiłem krótki epizod studyjny z udziałem tego pana. Obie epki są super i szkoda, że to wszystko tak szybko się skończyło.

Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

Drugi link akurat ani z Brutal Assault ani z Levenem, ale można wybaczyć, bo to jeden z najlepszych kawałków Candlemass (może z dwóch najlepszych, bo rozpierdala totalnie!!!). Przy okazji zauważyłem, że chyba Leif, to z nimi nie gra na koncertach w ogóle?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

Prawda li, pomyłka spowodowana podwyższonym z emocji ciśnieniem (musiałem błędny link skopiować z ostatniej rozmowy o Candlemass na forumowym czacie, ale przynajmniej nie zaginie!).
Z tego co piszą na BA, bas na żywo obsługuje - chyba na zmianę - dwóch innych gości. Plusik za bystre oko i ucho.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent miesiąc temu

Osobiście kocham Candlemass, choć są dla mnie zespołem bardzo nierównym. Uwielbiam debiut, Epicus Doomicus Metallicus to dla mnie jedna z nadpłyt wszechczasów i ścisły top ulubionych albumów. Kolejne z Marcolinem też wspaniałe. Ten etap pięknie podsumowuje album Live. No i zaczyna się coś dziwnego, bo Chapter VI to jest coś, do czego nie mam ochoty w ogóle wracać. O Dactylis Glomerata i From the 13th Sun również nic dobrego nie powiem, straciłem już wtedy zainteresowanie ich graniem. Aż tu nagle, pamiętam jak z zaskoczenia zobaczyłem w 2005 białą okładkę w warszawskim sklepie płytowym w tunelu śpiesząc na dworzec. Myślałem, że to jakaś kompilacja, a koleś mówi, że to nowy album i wrócił Marcolin. Cóż, leciałem na pociąg i kupiłem za znaczącą wówczas dla mnie kwotę. W domu mnie absolutnie zmiotło, uważam, że biały album jest spokojnie na poziomie poprzednich z nim na wokalu, a nawet na równi z Nightfall. Przy czym bez silenia się na obiektywizm, to daję go wyżej, jako mój album nr 2, zaraz za debiutem. Dalej też dobrze, King of the Grey Islands pokazuje, że można grać fajnie bez zakonnika na wokalu. Chociaż nie jest to album tak dobry jak poprzedni, to wciąż jest to takie Candlemass, które uwielbiam. Podobnie Death Magic Doom, w ogóle te dwie płyty są dla mnie dość równe i wciąż często do nich wracam. Inaczej mam już w przypadku Psalms for the Dead.

Dalej faza stagnacji, nawet werbalizowanego zakończenia, ale tak jak piszecie, materiały z Levenem są fajne i szkoda, że nie nagrał pełnej płyty. Z nowymi mam pewien problem. Johan jest wspaniałym wokalistą na debiucie i genialnie, że wrócił... ale może z dwie dekady za późno. The Door to Doom jest OK, ale dobrze go obrazuje najlepszy moim zdaniem Astorolus - The Great Octopus. Ekstra klimat, fajny riff, wokal, wszystko się zgadza, aż do momentu, gdy kawałek przyśpiesza i Johan wchodzi z tym swoim siłowym jęczeniem. Nie chcę być zbyt surowy, ale dla mnie to wręcz niesłuchalne, odbiera mi całą radość z tej muzyki. W dodatku płyta jest, kurwa mać, muzycznie dobra. O Sweet Evil Sun niestety już tego dobrego nie powiem, tutaj już jest słabiej także muzycznie i dość nudno.

Ciekawy jestem, czy Candlemass nagra jeszcze coś nowego, ale jeżeli tak, to bardzo bym chciał, żeby było lepiej przystosowane do możliwości wokalisty (albo niech mu powiedzą, żeby się nie darł, przecież nie musi).

Na koniec przydługiego, w sumie po co pisanego wywodu nie wiem, jedna sprawa z innej bajki. Na absolutnie wybitnym debiucie debiucie jest absolutnie wybitny "Solitude". Słyszałem kilka wersji live tego kawałka w wykonaniu różnych wokalistów i zawsze miałem lekkie rozczarowanie. W połowie drugiej minuty na płycie Johan wyciąga to "ashes to ashes" bardzo wysoko, natomiast na koncertach wszyscy wokaliści, przynajmniej ci, których słyszałem, ignorowali to. Czasami w ogóle tego nie śpiewali, jakby poddając się, albo wchodzili w szept, czy nawet wskazywali publiczność. Zawsze mnie ciekawiło o co chodzi, przecież Lowe czy Marcolin bez problemu by sobie z tym poradzili. Uznali, że to brzmi głupio? Sam Johan już teraz nawet nie próbuje, ale jemu, w obecnej formie, akurat się nie dziwię (chociaż w innych kawałkach jakby tej świadomości nie miał).
Obrazek
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4241
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

TheAbhorrent pisze:
miesiąc temu
O Dactylis Glomerata i From the 13th Sun również nic dobrego nie powiem
Potwierdzam brak możliwości powiedzenia o nich czegoś dobrego. Ostatnio sobie słuchałem, bo w zasadzie praktycznie ich nie znałem. Ledwo dobrnąłem do końca. Wymęczone, nudne, bez polotu. Do pierwszych czterech (nawet do Ancient Dreams) nie mają startu.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

TheAbhorrent pisze:
miesiąc temu
Na absolutnie wybitnym debiucie debiucie jest absolutnie wybitny "Solitude". Słyszałem kilka wersji live tego kawałka w wykonaniu różnych wokalistów i zawsze miałem lekkie rozczarowanie. W połowie drugiej minuty na płycie Johan wyciąga to "ashes to ashes" bardzo wysoko, natomiast na koncertach wszyscy wokaliści, przynajmniej ci, których słyszałem, ignorowali to. Czasami w ogóle tego nie śpiewali, jakby poddając się, albo wchodzili w szept, czy nawet wskazywali publiczność. Zawsze mnie ciekawiło o co chodzi, przecież Lowe czy Marcolin bez problemu by sobie z tym poradzili. Uznali, że to brzmi głupio? Sam Johan już teraz nawet nie próbuje, ale jemu, w obecnej formie, akurat się nie dziwię (chociaż w innych kawałkach jakby tej świadomości nie miał).
Ciekawe spostrzeżenie szanowny Panie. Podobnie wątpię by którykolwiek z wokalistów miałby większy problem z wyciągnięciem tej "góry" w tym konkretnym utworze, ale może żaden z nich nie chciał zaśpiewać identycznie tego utworu by nie być porównywanym do tego wokalisty, lub taka była wspólna decyzja reszty muzyków? Moim zdaniem co śpiewak to trochę inne oblicze zespołu (podobnie jak było w Black Sabbath). Trudno stwierdzić jaki był tego zamysł.

Pełna zgoda co do powrotu Johana. Za późno, niepotrzebnie. To chyba była zagrywka która miała chwycić za serce starych fanów. Żeby nie było - bardzo lubię powrotny album z nim, a kolejny uważam za dobry, choć nie brakuje na nim niedociągnięć o czym wcześniej już pisałem.
Co do białego albumu z "mnichem" to uważam go za bardzo dobry, lecz do czołówki dysko Candlemass bym go nie zaliczał.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

No tak, już widzę, jak każdy wokalista to ashes to ashes wyciąga xD Chyba King Diamond w czasach świetności co najwyżej.

PS. To jest połowa trzeciej minuty kawałka, a nie drugiej :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2529
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot miesiąc temu

Chodziło o wokalistów Candlemass. No nie róbmy już z Johana takiego geniusza wokalnego. Charakterystyczny był, ale nie on jedyny umiał w takie falsety. Kwestia barwy głosu, więc możliwe że np. Mesjasz by umial, ale wiedział, że mogłoby to zabrzmieć dla niego nienaturalnie to i se odpuscił.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog miesiąc temu

No nie oszukujmy się, że wokale z debiutu Candlemass by mógł jakiś randomowy wokalista z łapanki zrobić, bo by nie mógł, one w dużej mierze stanowią o tym, że jest to album wybitny i niepowtarzalny. Messiah został o ile pamiętam przyjęty z tego względu, że potrafił dobrze naśladować poprzedniego wokalistę, ale w kawałkach z debiutu to jednak nikt się nawet do Johana nie zbliża. Także - co nie dziwi - on sam po 30 latach.

Jak by było z Messiahem jest akurat sprawdzić dość prosto, bo Candlemass nagrał z nim w 1988 roku Solitude na singiel Samarithan. Nawet nie próbuje do tego ashes to ashes podchodzić. Możecie sobie wmawiać, że jest tak dlatego, bo cośtam, ale jak dla mnie jest to sprawa banalna - po prostu tak nie umiał.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 5601
Rejestracja: 6 lata temu

pit 4 tyg. temu

Debiut ma najlepsze wokale w Candlemass, nie inaczej.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”