"Into the Void"
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 480
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Katatonia

Post Nebiros » 9 mies. temu

A widzisz, ja wyżej w Twoim poscie przeczytałem, że to BMD wygrywa wokalami, nie zauważyłem "z". Oczywiscie nie masz racji, ale to tam taki szczegół :P
Ja własnie uważam, że dwójka jest mocno odmienna od innych płyt z tego nurtu i Blacku bym się prędzej na niej doszukiwał, niż na debiucie, ale to też taki tam szczegół. Zgodzę się tylko z tym, że debiut sam w sobie też jedyny w swoim rodzaju i drugiego takiego nie ma. No i, żeby nie było, ja debiut lubię. Nawet zapuszczam co iles tam... tyle, że go nie kocham, tak jak BMD. No, ale skoro tak uwielbiasz debiucik, to nie ma takiej siły, która by Cię od tego odwiodła. Po prostu jak zwykle, jestes w błędzie :P
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 9 mies. temu

Nie mylę się, po prostu Akerfeld ma nudziarski wokal ;) No chyba, że na The Human Equation Ayreona ;) Tam bardzo dawał radę.

Dla mnie to, szczerze mówiąc, Brave Murder Day się od zawsze jakoś szczególnie nie wyróżniała w ich dyskografii i od samego początku mojej przygody z Katatonią, która zaczęła się pewnie koło 2002-2003 roku, to dla mnie właśnie taki zacny album z najbardziej wypranymi z emocji wokalami w historii zespołu (no może poza ostatnimi wypocinami). I nie jest to komplement, choć to niby katatonia się zwie. Brave i Murder zajebiste kawałki, reszta już nie tak bardzo. No i nie jest to już taki METAL, jak na Dance of December Souls, prawie jakiś post-rock z tego. Pół Opeth taki. Lubisz Opeth? :D

Edit: Kurde serio sobie tak słucham teraz to to brzmi jak Tonight's Decision tylko z growlami Akerfelda :D Przynajmniej dwa pierwsze kawałki. No może czasem w ciut bardziej kwasowe jazdy wpada w Murder. Ale post-punkowa zimna fala już też tam wchodzi w basie.

O, ten Ensoph co ci podrzucałem jakiś czas temu to chyba moooocno inspirowany Day jest na tej EP-ce :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1057
Rejestracja: 2 lata temu

Post pp3088 » 9 mies. temu

Debiut to jak najbardziej black/doom, pomijając już ich foty z tamtych czasów to wystarczy sobie odpalić debiut Forgotten Tomb, Beatrik czy Raventale i już to słychać. A już najbardziej widać to tutaj: https://www.discogs.com/Various-Decembe ... ter/390381

Połowa tej składanki to zespoły black metalowe, a druga death/doomowe. I dwa gotyckie, ale o tym nie mówimy.

Lubię zarówno DoDS jak i BMD. DoDS wygrywa wokalami to nawet nie podlega dyskusji. Ma nietypową atmosferę i budowanie klimatu. BMD bardziej dołujący. A najbardziej lubię Discouraged Ones, więc jest nas trzech i trzy zdania :D
yog pisze:Ale post-punkowa zimna fala już też tam wchodzi w basie.
Zajebista sprawa co nie? na DO wpływy The Cure poszły jeszcze dalej i Jonas nagrał swoje najlepsze czyste wokale w karierze. No ale wracając do BDM to właśnie te post-punkowe bassowanie, lekkie post-rockowanie, trochę psychozy. To daje temu albumowi unikalność i nie ma co tu dyskutować chyba że wskażesz mi kilka rzeczy w tym samym stylu(ja znam z 2 ale nie powiem).
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » 9 mies. temu

pp3088 pisze:
9 mies. temu
A najbardziej lubię Discouraged Ones
Bo to album najlepszy z całego tego okresu niemetalowego, który zawiera najlepsze melodie, wokale i ogólnie kawałki, które nie są byle jakie i przynudzające.
Debiutancki album to klasa sama w sobie o czym świadczy fakt, że ta płyta nie ma odpowiednika. Nikt nie nagrał albumu z takim klimatem jak debiut Katatonia. Co do Brave Murder Day to album taki trochę na siłę, gdzie starali się jeszcze zagrać dla starej gwardii ale już puszczają oczko do smutnych dziewczynek i chłopców w koszulkach Tokio Hotel. Zdecydowanie jednak wolę For Funerals to Come... za Funeral Wedding.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 480
Rejestracja: 3 lata temu

Post Nebiros » 9 mies. temu

Debiut ma na pewno bardziej "efekciarskie" wokale, tam jest większa pokazówa wokalna, to fakt, ale sęk w tym, że ja generalnie w takiej bardziej emocjonalnej, klimatycznej muzie wolę woksy rodem z BMD. No ale to już tylko mój gust.
Mówię, ja debiut lubię, ale daleko mu dla mnie do jakiegoś kultu, ze względu właśnie na tę skoczność, która totalnie do mnie nie przemawia. Ciekawy i nietypowy album, bardziej rozbudowany muzycznie... ale do zamulania nieporównywalnie wolę dwójkę.

A Discouraged Ones to już prawie taki metalowy Depeche Mode jest, z tym to już mi nie po drodze, chyba że mam humor na lżejsze nuty ;p

edit, a no i w debiucie drażni mnie momentami ten łagodny dzwięk gitarek :P
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2142
Rejestracja: 3 lata temu

Post DiabelskiDom » 9 mies. temu

Jak sobie teraz słucham debiutu, to przez te niektóre melodie, jak np w Without God, przypomina mi się debiut Unholy, choć wiadomo, że tutaj grzybów i pojebanej pasji jest zdecydowanie mniej ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » 8 mies. temu

Hajasz pisze:
9 mies. temu
pp3088 pisze:
9 mies. temu
A najbardziej lubię Discouraged Ones
Bo to album najlepszy z całego tego okresu niemetalowego, który zawiera najlepsze melodie, wokale i ogólnie kawałki, które nie są byle jakie i przynudzające.
Debiutancki album to klasa sama w sobie o czym świadczy fakt, że ta płyta nie ma odpowiednika. Nikt nie nagrał albumu z takim klimatem jak debiut Katatonia. Co do Brave Murder Day to album taki trochę na siłę, gdzie starali się jeszcze zagrać dla starej gwardii ale już puszczają oczko do smutnych dziewczynek i chłopców w koszulkach Tokio Hotel. Zdecydowanie jednak wolę For Funerals to Come... za Funeral Wedding.
Kurwa, jakie Tokio Hotel... Przy takim Murder fani tej muzy uciekliby za kanapę i nie wyszli do końca kasety. Pomijam, ze Brave Murder Day to 1996, a Tokio Hotel, to https://pl.wikipedia.org/wiki/Tokio_Hotel -> 2003. No ale grunt, by napisać c oś kontrowersyjnie. Że bez sensu to już nieważne.
Rozumiem sentyment do starych nagrań, ale jak czytam takie głupoty to zastanawiam się, czy sentyment nie powinien u niektórych być wzmacniany być Prozac, by dzisiejsze realia nie przytłaczały..
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 8 mies. temu

Brave Murder Day jak najbardziej nadaje się dla fanów Tokio Hotel, wątpię, by gdziekolwiek przy tym uciekali :)

Przy okazji dodam, że kapela ma zaplanowane na najbliższy czas jakieś festiwale, czyli chyba wraca do działalności.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Astral
Master Of Reality
Posty: 266
Rejestracja: rok temu

Post Astral » 8 mies. temu

Jakie Tokio Hotel, akurat na Brave Murder Day grali jeszcze świetną muzykę, niesamowicie klimatyczną i zimną. Melodie pierwsza klasa, a mantryczność niektórych zagrywek gitarowych robi robotę na BMD. O właśnie, bardzo transowa jest ta płyta. Ok, jest tam takie Day, ale to akurat piękny kawałek, z którego wylewa się taki smutek, rozgoryczenie. Toterz dla mnie słychać tu więcej gotyckich ech a nie pizdusiów z TH.
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 480
Rejestracja: 3 lata temu

Post Nebiros » 8 mies. temu

Kto w ogóle kurwa wpadł na pomysł przytoczenia Tokio Hotel w wątku o Katatonii? No ja pierdole :D
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 8 mies. temu

Jedno i drugie kierowane jest do smutnych chłopców i jeszcze smutniejszych dziewcząt :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2142
Rejestracja: 3 lata temu

Post DiabelskiDom » 8 mies. temu

Ale faktem jest, że Brave Murder Day jest o wiele bardziej przystępna, lekka i przyjemna niż debiut. Porównanie z Tokio Hotel miało, zdaje się podkreślać tę przepaść. Bo ona tam jest, to nie ulega wątpliwości. Przepaść względem ciężaru, gwałtowności i jakiejś takiej dziwnej choroby, zepsucia.
Panzer Division Nightwish
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 850
Rejestracja: 3 lata temu

Post dj zakrystian » 8 mies. temu

Nebiros pisze:
8 mies. temu
Kto w ogóle kurwa wpadł na pomysł przytoczenia Tokio Hotel w wątku o Katatonii? No ja pierdole :D
Ulubiona kapela Yoga, co sie dziwisz? Zreszta od kiedy w Katatonii chodzilo o jakies ciezary? Zawsze stawiali na tzw klimaty a death/black/doom byl jedynie punktem wyjscia. Fakt, ze na debiucie i BMD te wiosla mozna by nieco zdolowac to efekt bylby jeszcze lepszy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » 8 mies. temu

Zsamot pisze:
8 mies. temu
Kurwa, jakie Tokio Hotel... Przy takim Murder fani tej muzy uciekliby za kanapę i nie wyszli do końca kasety. Pomijam, ze Brave Murder Day to 1996, a Tokio Hotel, to https://pl.wikipedia.org/wiki/Tokio_Hotel -> 2003. No ale grunt, by napisać c oś kontrowersyjnie. Że bez sensu to już nieważne.
Może teraz zrozumiesz Panie Zsamot
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » 8 mies. temu

yog pisze:
8 mies. temu
Jedno i drugie kierowane jest do smutnych chłopców i jeszcze smutniejszych dziewcząt :)
Pierdolicie Hipolicie, ja nie jestem kużwa smutny, a jak czytam takie posty Hajasza, to wręcz wesoły.
Swoją droga co człowiek renesansu, zna każdą kapelę młodzieżową... bo ja TH nie znałem.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 8 mies. temu

Zsamot pisze:
8 mies. temu
yog pisze:
8 mies. temu
Jedno i drugie kierowane jest do smutnych chłopców i jeszcze smutniejszych dziewcząt :)
Pierdolicie Hipolicie, ja nie jestem kużwa smutny, a jak czytam takie posty Hajasza, to wręcz wesoły.
Nie oszukuj się Zsamot, każdy fan Emperor był smutnym chłopcem ;) Tak jak i Katatonii. No, chyba, że był dziewczęciem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » 8 mies. temu

To ja byłem podwójnie smutny. Ale teraz przebiję stawkę: LUBIĘ wczesny Theatre of Tragedy. ;) I co kurwa? Kto jest smutny? ;)
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » 8 mies. temu

Zsamot pisze:
8 mies. temu
To ja byłem podwójnie smutny. Ale teraz przebiję stawkę: LUBIĘ wczesny Theatre of Tragedy. ;) I co kurwa? Kto jest smutny? ;)
Potrójnie smutny. Smutas.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 8 mies. temu

Zsamot pisze:
8 mies. temu
To ja byłem podwójnie smutny. Ale teraz przebiję stawkę: LUBIĘ wczesny Theatre of Tragedy. ;) I co kurwa? Kto jest smutny? ;)
Woziłem w 3 klasie liceum ich epkę z elektronicznymi remixami Inperspective w samochodzie, dobrze się przy tym jeździło bez celu po mieście ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » 8 mies. temu

Nawet najgorsze płyty Katatonia przy TOT jawią się jako albumy doskonałe. Nigdy TOT nie słuchałem, jedyne co od nich kojarzę to jakiś album, gdzie tytułami kawałków były imiona żeńskie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 8 mies. temu

To są już twarde gotyki, sam potrafiłem tylko wspomnianą epkę (w nieco innym stylu) i debiut zdzierżyć, ale jak odpalałem go ostatnio to nie dałem rady.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » 8 mies. temu

Nie wiem, nie patrzyłem na gatunki, kupując te kasety. I byłbym hipokrytą, narzekając na te albumy ToT.

W temacie: Katatonia wydaje co chwila jakieś okolicznościowe wersje płyt. Ale powiem tak, nie kupię nic, to przegięcie, by kupować albumy, co to mają dwie płyty dodatków, które owszem sa fajne, ale nie będę kasy ładował w kolejne płyty rozszerzone.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pogan696
Master Of Reality
Posty: 253
Rejestracja: 2 lata temu

Post Pogan696 » 6 mies. temu

Dance of December Souls. Tęsknimy za Katatonia. Debiut brzmi bardziej jako fantasy/doom, ale jako "rozgrzewka" robi robotę. Brave Murder Day to już "goth deff" Katatonii. Najlepsza płyta i klasyk. Proste "aaachhh, ehhh!" i jaka moc ! Discouraged Ones to więcej czystych łez, fałszu, a jednak emocji. Moda na gotyckie granie w połowie lat 90'tych nie ominęła Szwedów, ale dali radę, orając np. Paradise Lost. Discouraged Ones, to już bardziej rockowe granie, ale jednak ma w sobie jakąś moc. Ciężko to nazwać metalem przez hardcor'ów, ale album daję radę. Chyba najbardziej depresyjny albumów w dyskografii? Last Fair Deal Gone Down to już produkt przełomu wieków. Eksperymenty i bardziej rock'owe wycie. Viva Emptiness to jakieś hardcore'we wycie o depresji, które w ogóle mnie nie ruszyło. Później przerwa. The Fall of Hearts to pierdy. Niestety.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 6 mies. temu

Dance of December Souls to surreal doom :P Planescape: Torment wśród płyt z doom metalem :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pogan696
Master Of Reality
Posty: 253
Rejestracja: 2 lata temu

Post Pogan696 » 6 mies. temu

Kurde rzeczywiście ;. Faktem jest to, że debiut Katatonia jest wyjątkowy.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2142
Rejestracja: 3 lata temu

Post DiabelskiDom » 6 mies. temu

yog pisze:
6 mies. temu
Dance of December Souls to surreal doom :P
Pierwsze dwie płyty Unholy kolega słyszał?

A debiut Katatonii to ich najlepsza płyta, nie ulega to wątpliwości.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
GingerDestroyer
Posty: 26
Rejestracja: 3 lata temu

Post GingerDestroyer » 6 mies. temu

yog pisze:
8 mies. temu
Brave Murder Day jak najbardziej nadaje się dla fanów Tokio Hotel, wątpię, by gdziekolwiek przy tym uciekali :)

Przy okazji dodam, że kapela ma zaplanowane na najbliższy czas jakieś festiwale, czyli chyba wraca do działalności.
Ty to się już w ogóle nie znasz. Widzę, że Tiesto wszedł za grubo :mrgreen:

Jestem mega fanką debiutu i późniejszych dokonań do momentu tych progresywnych, ciągle powtarzających się rzygowin.
W ogóle Brave Murder Day to jest "klasyg" i moja miłość od wielu lat, ze względu na growl Akerfeldta :)
So what you're gonna say at my funeral now that you've killed me?
Here lies the body of the love of my life, whose heart I broke without a gun to my head.
Here lies the mother of my children, both living and dead.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 6 mies. temu

Taaa i pewnie leciało Brave Murder Day, a zaraz potem Evanescence - Bring Me to Life :P
DiabelskiDom pisze: Pierwsze dwie płyty Unholy kolega słyszał?
A owszem, owszem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
GingerDestroyer
Posty: 26
Rejestracja: 3 lata temu

Post GingerDestroyer » 6 mies. temu

yog pisze:
6 mies. temu
Taaa i pewnie leciało Brave Murder Day, a zaraz potem Evanescence - Bring Me to Life :P
To chyba jak siedzieliśmy u Ciebie na chacie i byłeś dj'em, a potem Oranssi Pazuzu wjeżdżało
So what you're gonna say at my funeral now that you've killed me?
Here lies the body of the love of my life, whose heart I broke without a gun to my head.
Here lies the mother of my children, both living and dead.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 6 mies. temu

To chyba trochę pinkflojd, nie evanescence :P
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1057
Rejestracja: 2 lata temu

Post pp3088 » 6 mies. temu

Nie ulega wątpliwości, że pierwszy okres Katatonii jest najlepszy.

Zaczynali od blackowania na pierwszym Rehearsalu z 91 (polecam można się zdziwić), a potem poszli w klimatu. Już na Rehearsalu z 92 można było słyszeć... czyste wokale. Dance of December Souls to jak już wiadomo klasyk black/doomu czy tam dark metalu, jak to niektórzy zwykli mawiać. Mocno surrealistyczna, psychodeliczna płytka, ale niepozbawiona pięknych melodii. Prawdziwe aksamitne ciernie. Brave Murder Day trochę przereklamowane jest, ale dalej kawał świetnej muzy. Wbrew temu co mówi yog fani Tokio Hotel uciekliby z krzykiem, przy okazji kręcąc nosem i kolczykami. Solidny kawał death/doomu. No i ostatni z pierwszego okresu - Discouraged Ones. Moim skromnym zdaniem najlepszy, a na pewno mój ulubiony. Wyjątkowo oryginalny jak na tamte czasu miks doomu z gothic rockiem w stylu The Cure. A na bonusie w utworze Quiet World to brzmią prawie jak Slowdive na Catching The Breeze. Nikt wtedy tak nie grał, a więc znowu dali początek pewnemu stylowi muzycznemu. Trudno nie uznać tych 3 płyt za najlepsze, skoro były najbardziej wpływowe i najbardziej wyraziste.

Potem mamy rozwinięcie formuły na Tonight`s Decision. Genialna okładka płyty i genialny otwieracz - For My Demons zamiata i już. Potem bardzo fajny I Am Nothing i nagle coś mi nie pyka. Środek płyty bardzo dziwny, rzadko słucham, zbyt melodyjne i łzawe nawet jak dla mnie. Na szczęście zamykacz Black Session jest zajebisty. Tak samo jak dwa bonusy - Fractured i No Devotion (mocno polecam, dają do pieca). Last Fair Deal Gone Down bardzo lubię, tutaj już rozwinęli progresywny sznyt i nagrali przebojowego prog/alt/gothic rocka. Kawałki takie jak Dispossession, Teargas, Tonight's Music, The Future of Speech to jedne z ich największych przebojów z zajebistymi melodiami. Z kolei Sweet Nurse, Clean Today czy zwłaszcza Don't Tell a Soul to już mariaż z bardziej ambitnymi pomysłami, zwłaszcza ten ostatni jest mocno nietypowy. Szanuję bardzo.

No i etap 3 - prog metalowe pierdy. Prowadząc konwersację z moim kumplem zastanawiałem się jak to jest możliwe, że prog rock jest uznawany za szczytowe osiągnięcie swojego gatunku, a prog metal to śmierdzące pierdy, będące przedmiotem wyśmiewania. No i widać to na Viva Emptiness, której szczerze nie lubię najbardziej z dorobku Szwedów. Lubię jedynie Inside the City of Glass oraz Omertę. Poza tym Sleep i Criminals są ok. Reszta śmierdzi momentami nu-metalem czy tam metalem alternatywnym. Mniejsza o nazewnictwo, ale po prostu nie brzmi to ani godnie ani ciekawie. Koncepcje udoskonalili lepiej na The Great Cold Distance - ich największym hicie i ich przekleństwie. Po odniesieniu wielkiego sukcesu stali się niejako zakładnikami tego stylu i do dnia dzisiejszego nie mogą się od tego uwolnić. Kolejne albumy to TGCD w nowej wersji, przeważnie lżejszej, a najczęściej po prostu gorszej.

Z perspektywy czasu Night Is the New Day po latach zupełnie się nie broni. Niby jest niezły, ale zupełnie bez wyrazu, a w dodatku jego następca zupełnie wypełnia moją potrzebę na takie dźwięki. Dead End Kings, który jest chyba najlepszy z okresu po Wielkim, Chłodnym Dystansie. Dethroned & Uncrowned - to akustyczne wersje bardzo już delikatnych utworów, zupełnie niepotrzebne i po prostu nietrafione. W utworach nie słychać prawie żadnej różnicy, jeżeli już nagrywać album akustyczny to czegoś bardziej żywiołowego, tak by było widać jakąkolwiek różnicę. The Fall Of Farts - okropna nuda, nie jestem w stanie nawet wydać opinii, ten album jest tak bezjajeczny i pozbawiony charakteru, że mimo 10 jego przesłuchań nie pamiętam z niego nic, nawet nie jestem w stanie powiedzieć czy mi się podobał, ba nawet nie wiem czy istnieje. Nic dziwnego, że nawet Szwedzi mieli dość po tym. Wypalili się do cna.

1991 - Rehearsal [demo] - 5/10
1992 - Jhva Elohim Meth [demo] - 7/10
1992 - Rehearsal 92 [demo] - 7/10
1993 - Dance of December Souls - 9/10
1995 - For Funerals to Come... [EP] - 8/10
1996 - Brave Murder Day - 8/10
1997 - Sounds of Decay [EP] - 8/10
1998 - Saw You Drown [EP] - 10/10
1998 - Discouraged Ones - 10/10
1999 - Tonight's Decision - 7/10
2001 - Teargas [EP] - 7/10
2001 - Last Fair Deal Gone Down - 9/10
2001 - Tonight's Music [EP] - 10/10
2003 - Viva Emptiness - 4/10
2006 - The Great Cold Distance - 7/10
2007 - Live Consternation [live] - 8/10
2009 - Night Is the New Day - 5/10
2010 - The Longest Year [EP] - 6/10
2012 - Dead End Kings - 6/10
2013 - Dethroned & Uncrowned - 4/10
2015 - Sanctitude [live] - 7/10
2016 - The Fall of Hearts - ??/10 BRAK OCENY
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 408
Rejestracja: rok temu

Post mork » 6 mies. temu

U mnie od Brave Murder Day się zaczęło. Do dziś mój ulubiony album Katatoni. Myślę, że w dużej mierze przez sentyment. Ciekawe na ile ta progresywna zmiana w zespole zaszła ze względu na upodobania muzyków, a na ile przez fakt, że wokalista stracił growl (o ile w ogóle go wcześniej miał). Debiut Dance Of December Souls to bardziej krzyki niż growl, na For Funerals to Come już nawet, nawet. Na Brave Murder growluje Mikael z Opeth no i Discouraged Ones już czysty śpiew.



Fantastyczny live ale słychać, że wokal ostatkiem sił. Generalnie wracam tylko do 3 pierwszych albumów. Pozostałe mają swoje momenty ale nie mają tej magii. Katatonie spotkał podobny los co Anatheme z tym, że tych drugich obchodzę szerokim łukiem.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 850
Rejestracja: 3 lata temu

Post dj zakrystian » 6 mies. temu

Fall of Hearts to wyraz rozczarowania dojrzalych osob. Wczesniej to mlodziencze rozterki ubrane w nostalgiczne nuty. Teraz maja hajsy, jakas slawe a jednak cos nie tak. Zrozumiecie za pare, kilkanascie lat jak dorosniecie :mrgreen:
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » 6 mies. temu

pp3088 pisze:
6 mies. temu
Nie ulega wątpliwości, że pierwszy okres Katatonii jest najlepszy.
Nie ulega wątpliwości tylko ten okres kończy się na debiutanckim albumie ewentualnie na świetnej EP'ce For Funerals To Come...

Dalej to można od razu wjechać na trzeci album bo otóż Brave Murder Day miał w całości mieć normalne wokale ale wydawca z lekka ponaciskał aby jednak od razu nie szokować fanów. Dlatego wydanie tej płyty tak się przeciągało a ostateczny termin wydania był parę razy przekładany.

Słuchając tego albumu wyraźnie da się wyłapać te fragmenty, gdzie aż prosi się o czysty wokal a zamiast tego jest niezbyt pasujący growl.

Drugi etap bezapelacyjnie najlepsze albumy to Discouraged Ones i Tonight's Decision, na których chłopaki wypstrykali wszystko co najlepsze. Kolejne płyty mocno odstają od tych albumów. Po odsłuchu Viva Emptiness postanowiłem położyć na nich lagę ale coś nie dawało mi spokoju i sprawdziłem jeszcze niby album w powrotnych klimatach The Great Cold Distance, który faktycznie okazał się świeżym i co najważniejsze nie nużącym graniem. Sił wystarczyło jeszcze na Night Is the New Day choć tu już można w kilku fragmentach zaślinić koszulkę na barku. Reszty nie słyszałem i nie mam potrzeby.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » 2 tyg. temu

Szwedzi są w studio i nagrywają nowy album.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » tydzień temu

1991 - Rehearsal [demo] - ?/10
1992 - Jhva Elohim Meth [demo] - 7/10
1992 - Rehearsal 92 [demo] - ?/10
1993 - Dance of December Souls - 9/10
1995 - For Funerals to Come... [EP] - 8/10
1996 - Brave Murder Day - 10/10
1997 - Sounds of Decay [EP] - 8/10
1998 - Saw You Drown [EP] - 8/10
1998 - Discouraged Ones - 8/10
1999 - Tonight's Decision - 9/10
2001 - Teargas [EP] - 8/10
2001 - Last Fair Deal Gone Down - 9/10
2001 - Tonight's Music [EP] - 10/10
2003 - Viva Emptiness - 9/10
2006 - The Great Cold Distance - 6/10
2007 - Live Consternation [live] -6/10
2009 - Night Is the New Day - 9/10
2010 - The Longest Year [EP] - 7/10
2012 - Dead End Kings - 6/10
2013 - Dethroned & Uncrowned - 4/10
2015 - Sanctitude [live] - 7/10
2016 - The Fall of Hearts - ??/10

Miałem tę frajdę, że poznawałem ich na bieżąco. Nie wiem, co prawda, gdzie na Viva Emptiness są nowomoetalowe motywy. Dla mnie to jedna z ciekawszych pozycji Szwedów. Zresztą oceny w miarę oddają mój stosunek do tych albumów. Co prawda nawet te słabsze pozycje mam na półce i czasem chętnie po nie sięgam.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 11259
Rejestracja: 3 lata temu

Post yog » tydzień temu

Zsamot pisze:
tydzień temu
2006 - The Great Cold Distance - 6/10
(...)
2009 - Night Is the New Day - 9/10
Nie ogarniam, jak można przedkładać zjadanie własnego - wypchanego już i tak trocinami - ogona z Night is the New Day nad apogeum emo-hipsterskiej Katatonii dla mas w postaci The Great Cold Distance ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1078
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Post Zsamot » tydzień temu

The Great ... cholernie mnie rozczarował, ba powiem dosadniej- gdyby nie zbieractwo, to pewnie w danym momencie, bym sprzedał, chyba tylko limitowana edycja z koncertem mnie przed tym powstrzymała.
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3276
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Opole

Post Hajasz » tydzień temu

Akurat The Great Cold Distance to najlepszy ich album z okresu 2001 do dzisiaj.
Night Is The New Day jest zaraz po nim. Reszta z tego okresu do zaorania.
GRINDCORE FOR LIFE
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 850
Rejestracja: 3 lata temu

Post dj zakrystian » tydzień temu

Ja tez nie kumam gdzie Wy ten nu metal na Viva Emptiness slyszycie? Pewno chodzi o sound gitar i dosc wyeksponowany bas, bo same riffy nijak sie maja do POD czy Korna. Co do nowej plyty to mam nadzieje na nowy kierunek, bo ten po GCD zostal juz wyeksplatowany na calkiem niezlych Dead End Kings i Fall of Hearts.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”