Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Lake Of Tears

Hajasz 2 lata temu

Obrazek

Obrazek

Z racji, że dzisiaj w Opolu chujowa pogoda to postanowiłem sobie stworzyć klimat i przypomnieć szwedzki Lake Of Tears. Wypłynęli w 1992 roku na fali świetności i popularności doom death metalu. Nigdy też nie zahaczyli o ciężary takie jakimi raczyli nas z początku Paradise Lost, My Dying Bride a nawet rodacy z Tiamat, do których w sumie im było najbliżej tudzież do Cemetary. Z całej dyskografii słyszałem tylko dwie pierwsze płyty, kiedy to jeszcze grali cięższe dźwięki a wokalista elegancko chrypiał. Debiut znam prawie na pamięć bo to niespełna 35 min hitowego grania.

Znawcy mówią, że potem odpłynęli w jakieś gotyckie i rockowe grania i z tego okresu należy znać płytę Moons And Mushrooms. Nie wiem, może kiedyś sprawdzę. A co do zespołu to od 2011 roku nic nie wydali a wszechwiedząca MA twierdzi, że jedynym pozostałym grajkiem jest Daniel Brennare.

Jeżeli lubicie klimaty Tiamat czy takie płyty jak Black Vanity od Cemetary to początki Lake Of Tears wejdą leciutko.

Skład:
Daniel Brennare - Guitars, Vocals (1992-2000, 2002-present) DJVL
▼ Byli muzycy
Mikael Larsson - Bass (1992-2000, 2002-2015)
Johan Oudhuis - Drums (1992-2000, 2002-2017) ex-Forsaken Grief
Jonas Eriksson - Guitars (1992-1997)
Ulrik Lindblom - Guitars (1997-1999) Centralstödet
Christian Saarinen - Keyboards (1999-2000) ex-Cemetary, ex-Evocation
Magnus Sahlgren - Guitars (2004-2009) ex-Celeborn, ex-Dismember
Fredrik Jordanius - Guitars (2009-2015) ex-Ablaze, ex-Conviction, ex-Egonaut, ex-Rising Faith, ex-Fierce Conviction
▼ Muzycy koncertowi
Bo Pettersson - Guitars Lords of Saturn, ex-Cromonic, ex-Freternia
Christian Saarinen - Keyboards (?-1999) ex-Cemetary, ex-Evocation
Dyskografia:
1993 - Demo 1 '93 [demo]
1994 - Greater Art
1995 - The Masters of Darkness [split]
1995 - Headstones
1997 - Lady Rosenred [EP]
1997 - A Crimson Cosmos
1999 - Forever Autumn
2002 - Sorcerers / Nathalie and the Fireflies [single]
2002 - The Neonai
2004 - Greatest Tears Vol. I [kompilacja]
2004 - Greatest Tears Vol. II [kompilacja]
2004 - Black Brick Road
2007 - Moons and Mushrooms
2011 - Illwill
2014 - By the Black Sea [live]
2014 - Wyverns [single]
2020 - At the Destination [single]
2021 - In Wait and in Worries [single]
2021 - Ominous




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Lake_of_Tears/2443
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13531
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Pamiętam tyle, że nigdy mi się to nie podobało, nawet jakem gotyków słuchał, znaczy się gówno pewnie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 981
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek 2 lata temu

Dla odmiany ja zawsze lubiłem, i to chyba jedyny zespół z takich klimatów do którego z chęcią wracam, tzn w sumie do dwójki i trójki. Debiutu słuchałem najmniej, prawie wcale.

Headstones to kawał klimatycznego death/doomu w szwedzkich barwach, przy tym przebój za przebojem, zresztą jak na kolejnej.

A Crimson Cosmos to moja ulubiona, miks szwedzkiego metalu, hard rocka i gothic doom, jeszcze bardziej przebojowe granie.

Forever Autumn jakoś nie mogę się zebrać.

The Neonai całkiem fajna, słabsza od wcześniejszych, ale zachowali ten charakterystyczny klimat.

Black Bride Road mroczniejsza i bardziej "doom" od rock'n'rollowej poprzedniczki, no i dwa pierwsze numery to ich największe przeboje.

Dalej już nam było nie po drodze, pewnie kiedyś do tego przysiądę.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Lake Of Tears bardzo lubił niejaki Boss a jego syn z chłopakami z zespołu lubił poimprezować i tak ekipa trafiła pod skrzydła BMP.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2997
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 lata temu

Właśnie włączyłem se The Greater Art bo nie słuchałem dluuuuuuuuuuuuuuuuugie lata. Oczywiście słychać ze wtedy zaczynali i muzycznie nie jest to monument jakiś. Ale strój, niektóre melodie są już specyficzne, rozpoznawalne i zdają się wystarczająco oryginalne. Dobry album. Najdziwniejsze ze jak bylem młody to na tego typu płytach obok tradycyjnego doom, nie słyszałem ewidentnych już dzisiaj ogromnych wpływów rocka czy Paradise Lost, Cathedral a nawet stonera... hahaha. Wtedy nie wiedziałem ze takie coś istnieje. A jak kapela brzmi ciężko i ma Dżyn, dżyn na death metalu czy jakim innym przesterze, to już ciężki metal. zdziwiło mnie w sumie ze pomiędzy GA i Illwill - albumem wydanym po reaktywacji nie ma jakiejś zasadniczej różnicy. Gotycki rock metal lepszego sortu.

Headstones pamiętam poznałem na wakacjach nad jeziorem, gdzie koleś z drugiego ośrodka pożyczył mi razem Headstones i Buried Again od Niemcow z Dreadfull Shadows. Wchodziła moda na doom a Morbid Noizz seryjnie wydawali licencje... Tak, w tamte wakacje wszyscy nosili pogrzebowe koszule, ew bogatsi te ze sztruksu czy zamszu.

Pocisk wspomnień i naprawdę charakterystyczny sound.

Pinkflojdowa płyta rozczarowała mnie ale po kilku latach zrozumiałem i uważam za najlepsza.

Polecam posłuchać Ilwill bo pomimo nie niszczącej obiektów muzy, jak najbardziej słuchalny płyt. Ogólnie LoT nie jest jakimś morderca czy zmieniaczem świata, ale zespołem ze swoja własną wizja i sound-em.

P.S.

Dreadfull Shadows chyba na forum nigdy nie był prezentowany...

!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1310
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 rok temu

Debiucik to chamski worship Tiamatu. Gdyby ktoś otagował to jako zespół Johanna i wrzucił w internet to mało kto by się połapał. Są momenty niemal identyczne jak w Clouds, a wokalista zawodzi i brzmi kwadratowo. Niemniej całkiem fajna płytka, ale całkowicie pozbawiona indywidualności. Kto by pomyślał że ten zespół pójdzie później dość nietypową drogą.

Headstones to chyba ich najlepsze dokonanie. Dojrzały gothic/doom z duża dawką przebojowości i dobrymi kompozycjami. Po tym albumie postanowili ponownie ulepszyć formułę i nagrali miks doom metal z progresywno-psychedelicznym rockiem. Progressive doom? Można to tak określić i nikt nie miałby nic przeciwko. Okładka trochę w stylu Cathedral.

No i stało się coś dziwnego bo na czwartym pełnoprawnym materiale wrócili do dość sztampowego gothic/doomu z elementami folku. Sztampowego? Kilka lat temu obraziłbym się sam na siebie bo bardzo duże wrażenie robił na mnie ten album. Teraz uważam go tylko za przyzwoity, momentami męczący. Są mocne momenty na tym albumie, ba jestem pewny że gdyby pozbyto się wokali to album dużo by zyskał. Te pizdowato-płaczliwe wokale połączone z mocno delikatną i romantyczno-nostalgiczną atmosferą albumu momentami są niemalże zawstydzające. A przecież słuchałem i słucham dużo pierdołowatej muzyki. Niezłe osiągnięcie!

Po wydaniu Wiecznej Jesieni z drzewa Lake Of Tears spadają ostatnie liście. Talent kapeli do tworzenia fajnych kompozycji zaczyna obumierać i nigdy nie wydadzą już nic wartego uwagi.

No może z wyjątkiem The Neonai gdzie do wspomnianego wyżej kotła gatunkowego dorzucili industrial rock i brzmi to momentami intrygująco. Następne albumy to nudny mariaż gothic metalu z progresją spod znaku Amorphis ale o dwie klasy niżej. Konkludując krótko - nie warto tracić czasu na substytut trzeciej kategorii. Muzyka tylko i wyłączenie dla arcyfanów wspomnianego wyżej stylu.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

E tam. Debiut fajowy i gdzie tam Tiamat. Kurwa jak to trzecioligowe granie to nie mam pytań.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1310
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 rok temu

Chociażby taki "Upon the Highest Mountain" z debiutu to przecież czyste Chmurki Tiamatowe. Tytułowy również.

Co do trzeciej ligii to dopiero po 2004. Wcześniej byli całkiem fajną, dość nietuzinkową kapelą.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Z tym Tiamat to oczywiście żart bo wzorzec nr 1

Debiut fajowy lubię pośpiewać do drinka Come To Me
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13531
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Ano trzecia liga, nie inaczej, tak to zapamiętałem z dawien dawna, odkąd pamięcią sięgam. Tiamat mimo kwadratowizny z dzisiejszej perspektywy na Clouds proponował, przynajmniej w moim mniemaniu, znacznie ciekawsze granie i serwował jakieś szczersze emocje.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Nie pierdol. Idź do fryzjera.
GRINDCORE FOR LIFE
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 981
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek rok temu

pp3088 pisze:
rok temu
Po wydaniu Wiecznej Jesieni z drzewa Lake Of Tears spadają ostatnie liście. Talent kapeli do tworzenia fajnych kompozycji zaczyna obumierać i nigdy nie wydadzą już nic wartego uwagi.

No może z wyjątkiem The Neonai gdzie do wspomnianego wyżej kotła gatunkowego dorzucili industrial rock i brzmi to momentami intrygująco.
Zgadza się, mariaż z industrialnym rockiem sprawdził się świetnie. Numer otwierający to mega przebój. Swoją drogą ja tych wokali nigdy nie odbierałem jako płaczliwych, mnie to zawsze brzmiało jakby wokalista opowiadał jakąś bajkę, co idealnie pasuje do konceptu tego zespołu, i zdaje się taki był właśnie zamysł.

Całkiem spoko jest jeszcze Black Bride Road, która brzmi jak Deep Purple po narkotykach i alkoholu.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1714
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

Lakle of Tears i Tiamat? Tylko dlaczego niby? Bo podobne tematy i brzmienie? No takie czasy i takowa estetyka.

Gdyby od razu LoT trafiło do dobrej wytwórni, to by po drugim albumie sporo osiągnęli, a i debiut jest udany. Potem popłynęło w lata siedemdziesiąte, Hammondy itp. Nie jest źle, ale ja wolę chłodniejsze oblicze ich muzy.

Mam do nich słabość, powoli wykupuję brakujące albumy, jak mnie napadnie grzeszna myśl na softy, to sięgam.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Szajtan
Fallen Angel Of Doom
Posty: 305
Rejestracja: rok temu

Szajtan miesiąc temu

Obrazek

Po dziesięciu latach od wydania ostatniej płyty studyjnej przypomina o sobie LAKE OF TEARS. Album, zatytułowany "Ominous", ukaże się 19 lutego 2021 i zawierać będzie dziewięć kompozycji. Całość ma trwać około czterdziestu pięciu minut. Wydaniem zajmie się AFM Records, płyta wychodzi jako CD, oraz winyl w kilku kolorystycznych wariantach placków.


Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”