Pewnie części forumowego ludu znany - stołeczny zespół post metalowy początkowo (od 2008 r.) figurujący pod nazwą Satellite Beaver. Od 2013 r. już jako Sunnata, czterej panowie (DOB, ROB, GAD i SZY) rozwijają swoje brzmienia. Jest to jedna z lepszych doomo - pochodnych kapel z kraju nad Wisłą. Aktualnie zespół jest w trakcie nagrywania trzeciego albumu.
Zsamot pisze: 7 lat temuKoncerty dają jeszcze lepsze niż na płytach wypadają.
A z jakiej okazji udało Ci się ich zobaczyć? Ja wciąż na nich czekam
Swoją drogą, po poważnym rozłamie w Obscure Sphinx - moim skromnym zdaniem - jest to nasz najlepszy reprezentant post/sludge metalu. Plemienne, ciężkie granie. Polski Minsk. Po odsłuchu nowej płyty zdanie to podtrzymuję.
Zsamot pisze: 7 lat temuKoncerty dają jeszcze lepsze niż na płytach wypadają.
A z jakiej okazji udało Ci się ich zobaczyć? Ja wciąż na nich czekam
Swoją drogą, po poważnym rozłamie w Obscure Sphinx - moim skromnym zdaniem - jest to nasz najlepszy reprezentant post/sludge metalu. Plemienne, ciężkie granie. Polski Minsk. Po odsłuchu nowej płyty zdanie to podtrzymuję.
W Łodzi na feście, no i u Bazyla, i jeszcze z 1-2 razy na jakimś zbiorowym koncercie.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Stołeczniacy pracują obecnie w "Nebula Studio" nad płytą nr 4.
Non Stop Kolor!
Browar, knajpa, dupy i metal!
Zsamot5 lat temu
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno
Zsamot
Jestem cholernie ciekaw, dokąd zawędrują. Ostatni album mocno mi zdominował swego czasu moją "plejlistę". Czas wrócić do tej płyty. No i kto ich wyda. Cholernie szkoda, że Arachnofobii nie ma.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
yog5 lat temu
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja:9 lat temu
yog
A na co im Arachnofobia skoro sami sobie płyty wydają i o nich w Decibelu piszą? ;p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Zsamot5 lat temu
Tormentor
Posty: 4654
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno
Zsamot
Bo to była świetna wytwórnia, która jakoś konkretnie im pomogła.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Odsłuch nówki jeszcze przede mną, a tymczasem sprawdzam ich internetowy występ w ramach Soulstone Gathering z krótką pogadanką z kapelą pod koniec. Jak jestem przeciwny takim występom, to tu ładnie wyszło:
Non Stop Kolor!
Browar, knajpa, dupy i metal!
Vortex4 lata temu
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Jestem ogólnie w szoku. Że Polacy potrafią robić dobrą muzę to jest rzecz oczywista, ale jakie zaskoczenie namalowało się na mojej twarzy kiedy wpisuję nazwę Sunnata na forum i czytam, że to "nasi". Słuchałem na nieświadomce " Burning in Heaven, Melting on Earth" (nie słyszałem o tej kapeli, ze wsi jestem no co ) i myślę sobie, ja pierdole przecież to jest klasa światowa, a tu taka jeszcze niespodzianka. Świetnie, na koncerty będzie blisko.
Bardzo bardzo dobry jest to album.
I taka dygresja, niektórzy użytkownicy forum piszą jak słuchają po kilka kilkanaście razy pod rząd całych płyt lub wykonawców. Ogólnie szacun, ale lele mam inaczej; całą masę materiałów „odkrywam” po pewnym czasie, kilku miesiącach, roku, czasem dłużej. I wówczas kopie, mocno kopie, taką teorię wysnuwam, że gdzieś to się zapisuje, jakiś ślad i żarzy się, czeka i jak się go znajdzie, to wchodzi najbardziej, trochę zmieniając rosyjskie powiedzenie, wolniej słuchasz, lepiej smakujesz. Tak właśnie zadziałał ten album.
Trudna, a zarazem piękna muza potrzebuje czasu. Z Neurosis osluchiwalem się dość długo, podobnie z Minsk i długo myślałem ze nie ma u nas czegoś równie złożonego, choć inspirowanego powyższymi. Przez chwile takim wydawało mi się Obscure Sphinx, ale po tym co się z nimi stało po drugiej płycie medialnie jak i muzycznie wole nie komentować.
Na drugim miejscu w Polsce jeśli chodzi o te postnerwicowe klimaty była dla mnie Sunnata. Po spadku OS w niebyt zajęli pierwsza lokate, po zdaniu egzaminu trzeciej płyty. Teraz już czwartej.
W Obscure Sphinx wierzyłem w szczerość przekazu, okazało się to złudne, wiec stad obecnie mistrzostwo Polski w kategorii mantracore należy się bohaterom tematu.
Nie za bardzo wiem o co chodzi z OS. A Neurosis? Szczerze nawet o nich nie pomyślałem, słuchając powyższej płyty. Ale to oczywiście nieistotne, pozdro CM! A mantracore - podoba mi się to określenie.
Fakt, ze ostatnia płyta odbiega od tematów z dwóch poprzednich płyt, tam słychać wyraźne inspirowanie się muzyczną metalowo-plemienną tematyka serwowana przez mistrzów gatunku na literę N. A Obscure Sphinx odrobine wcześniej otwarcie się inspirowali ich dokonaniami i ładnie rozwinęli we własna stronę ten podgatunek podgatunku. „Zorya” była bardzo blisko stylistycznie do ekipy Yonego i stąd porównanie. Oba zespoły, mimo podobnych standardów brzmieniowych oryginalne mocno.
Na nowej płycie Sunnaty mantracorowania jakby mniej, inaczej to podane jest, ale nadal sensownie i spójnie, ambitnie, ale tez bez jakiejs z dupy otoczki jak u JesCze niedawno kolegow po fachu. Takie porównanie w połowie może trafione, może nie.
Generalnie ja mam tak, że muszę pewne rzeczy na później, pare razy podejść gdy słyszę coś dobrego, ale z pozoru nie do końca wiem co i później to procentuje. Olśnienie nie przychodzi od razu w przypadku tak zaangażowanej muzy. Tak miałem tez przy Neurosis. Stad pierwsza myśl.
kurz pisze: 4 lata temu
I taka dygresja, niektórzy użytkownicy forum piszą jak słuchają po kilka kilkanaście razy pod rząd całych płyt lub wykonawców. Ogólnie szacun, ale lele mam inaczej; całą masę materiałów „odkrywam” po pewnym czasie, kilku miesiącach, roku, czasem dłużej. I wówczas kopie, mocno kopie, taką teorię wysnuwam, że gdzieś to się zapisuje, jakiś ślad i żarzy się, czeka i jak się go znajdzie, to wchodzi najbardziej, trochę zmieniając rosyjskie powiedzenie, wolniej słuchasz, lepiej smakujesz. Tak właśnie zadziałał ten album.
Jak najbardziej się zgadzam. Chociaż ostatni album bohaterów wątku kompletnie mi nie wszedł. Ale pod kątem odczuć opisałem wszystko dość, myślę, dokładnie w wątku o Morbid Andrzej
Pierwszy singiel z najnowszego albumu, którego tytuł będzie brzmiał "Chasing Shadows".
Zapowiada się na kontynuację drogi z poprzedniego. Jest onirycznie, trochę alternatywnie, fajnie.
Obiektywnie oceniajac jest rewelacyjnie. Ale coraz mniej tu dźwięków dla mnie. No nic poczekam na całość. Doceniam odwagę i rozwój. Ale czasem wolałbym nieco więcej stagnacji.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Nowy album jest utrzymany w podobnym klimacie jak czwarty, choć w tym przypadku jakby więcej pustyni, orientu. Wokale niestety gorsze niż ostatnio, ale można się wkręcić i warto by poczuć ten piach w zębach. Utwory godne wyróżnienia - "Saviour's Raft" oraz zamykający album, odróżniający się od reszty, rewelacyjny " Like Cogs in a Wheel, We're Trapped Between Waves of Distorted Time".
Na całe szczęście wokalnie na żywo jest lepiej niż w studiu. Po świetnym, przekrojowym jeśli chodzi o set koncercie w Dwóch Progach odswieżylem sobie długo niesłuchany debiut. Wychodzi na to, że gdy zacząłem słuchanie tej kapeli, czyli jakoś w 2016 nie byłem gotów na ich wlasną interpretację Neurosis i reszty praojców post metalowego grania, bo tak bym właśnie określił zawartość "Climbing The Collossus". Bardzo dobre postsludgowe hipnotyzowania muzyką. Polecam jeśli ktoś olał ten płyt na lata lub po prostu nie zna.
Cóż, przesłuchałem ten nowy album i stwierdzam, że jest to po prostu słabe jak dla mnie. Są fajne i ciekawe momenty, ale jest ich zdecydowanie za mało, żeby wrócił po więcej. Najgorszym ogniwem śą w tym przypadku momenty, kiedy wchodzi pełnoprawny stoner rock. Zdecydowanie te etniczno szamanistyczne części utworów są o wiele ciekawsze.
"Jeżeli black metalowcy są ludźmi, to karaluchy również nimi są"
Vortexrok temu
Tormentor
Posty: 3398
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo
Vortex
Zgadzam się. Kiedyś mnie oczarowali, dziś rozczarowali. Sprawdzam ich twórczość regularnie, ale to już nie te wypieki na twarzy co kilka postów wyżej.
Albo jestem uprzedzony, albo jak widzę w zakładkach stoner/sludge to słyszę wszystkie kapele w gatunku naraz i ziewam. Sorry, ale ten gatunek chyba nie jest dla mnie?