Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: 3 lata temu

Re: Paradise Lost

mork 5 mies. temu

Kolejne video z nadchodzącego live albumu:

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 mies. temu

Dziś premiera koncertówki The Mill, więc Nuclear Blast wrzuca kolejne wideo:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Przesłuchałem raz tę koncertówkę...

Takie uczciwe 3+

Wykonanie starszych i dynamiczniejszych kawałków naprawdę solidne. Czuć, że Holmes lepiej się czuje w growlu niż czystym wokalu. Niemniej powiem tak, sam dobór utworów mocno bezpieczny. Ito jest największą słabością tej płyty.

Plusy za Widow, Fall from Grace, Shadowkings, ale takie The Enemy czy So much czy One second to jakieś dyżurne kawałki mające co dać? Sygnał, że było inaczej? To z tych płyt nie ma innych utworów?

Kuźwa, zagrali by taki Sweetness, czy inny unikat. A tak bezpiecznie i tyle. To już bym wolał koncert z określonym ukierunkowaniem na 2-3płyty...


Jestem ciekaw, jak wyjdzie na Blu-Ray, to bym prędzej ogarnął, jeżeli jest jakaś fajna oprawa świetlna. A wygląda to całkiem przyzwoicie na tych klipach.
deathwhore pisze:
6 mies. temu
Holmes jest tutaj wręcz w rewelacyjnej kondyncji wokalnej. Powinni płyty nagrywać na żywo, bo ta wymuskana wersja studyjna jest przy tej strasznie spedalona.
Tak, tak. Stanowczo. Holmes akurat tu jest głównym walorem. ;-)

A koncertówką Gothic mi osłodzi tego średniaka. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 mies. temu

Jak dla mnie szmira, chyba najgorszy ich album, ale może ktoś lubi - album Paradise Lost po raz pierwszy na winylu, sumptem samego zespołu. 8 października 2021. Klasyczny czarny lub czarno-biały swirl z pomarańczowym splatterem. Poniżej link do preordera.

Obrazek

https://www.omerch.com/shop/paradiselost
Paradise Lost pisze:From now up until the 1st October, anybody who purchases Paradise Lost 'X' on black or coloured vinyl from Omerch will be automatically entered to win a test pressing of this release, signed by all the band!

⚠️ Please keep in mind this will only for purchases of PL 'X' made via the band's official store - Omerch. If you buy a bundle containing a vinyl it still counts as an entry ⚠️
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2300
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 mies. temu

Fajna "bezpieczna" koncertóweczka, bez jakiś specjalnych fajerwerków, natomiast fakt, Holmes po czystemu już słychać że się męczy. Jakoś mnie to nie martwi, bo jego growling to rekompensuje.
"Between Shit and Piss we are Born"
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
Jak dla mnie szmira, chyba najgorszy ich album, ale może ktoś lubi - album Paradise Lost
A tam szmira, całkiem fajny. No dobra, ja jestem takim fanem PL od dzieciństwa i lubię nawet ich średnie płyty. Jedynej której nie mogę znieść to Symbol of Life, to jest dopiero męczenie.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

To ja mam odwrotnie, byłem psychofanem PL jeszcze jak wychodziło Symbol of Life i ze 2 może 3 kawałki, które lubię bym tam znalazł, a na Paradise Lost zaczęli swój powrót do metalu i razem z In Requiem uważam je dwie za zdradę najwyższą, a łącznie z Faith Divides... jest to dla mnie najbardziej jałowy okres kapeli. Dwie wcześniejsze też nie powalają, ale na Believe in Nothing się choćby taki rodzynek jak World Pretending znalazł jednak.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 3 mies. temu

Jak wyszła Believe in Nothing, to bardzo mi się podobała. Ba, w Trójce usłyszałem Mouth i to chyba sprawiło, że zacząłem dokładniej grzebać za starszymi dokonaniami zespołu. I tak naprawdę to ostatnia płyta Paradise Lost, którą pamiętam w całości, żadna następna nie zapadła mi tak w pamięć jak tamta. Pewnie też z tytułu sentymentu uważam ją za całkiem słuchalną, z paroma przebojami (oczywiście w kontekście gotycko-post-depeszowego rocka, bo raczej niespecjalnie metalu).
Panzer Division Nightwish
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 mies. temu

Bo Belive In Nothing to bardzo dobra płyta, jedna z moich ulubionych, łączy w sobie właśnie ładne piosenki radiowego rocka z klimatem starego dobrego brytyjskiego doom metalu.

W ogóle to po latach przekonałem się do Icon i Host, i to na całego bo dziś uważam że to jedne z najlepszych rzeczy jakie nagrali.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Icon najlepsza Metallica po And Justice for All a może i po Ride the Lightning ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Believe, podobnie jak i Host to po prostu nudne albumy. Może jak komuś brakuje radiowych hitów, bo za mocno poszedł w onirowo-blackowe klimaty, to nagle takie podśpiewójki mają jakiś walor melodyczny, ale mnie nie przekonują.

Symbol of Life jak wyszedł, to miał u nas chujową dystrybucję i cenę kosmos. ale szybko jakoś to dorwałem i byłem zachwycony powrotem na dobre tory kapeli. Nieco zachowawcze Paradise Lost i In Requiem nieco ostudziły, bo zaczęły być tam mielizny. Ale kierunek był dobry i wkrótce miało to dać sensowne efekty.

Za to pamiętam okres Faith Divides... i moje hiper pozytywne wrażenia z tej płyty. Potem kolejne - jeszcze lepsze- nieco przyćmiły pamięć o tej płycie, ale cały czas uważam ją za dobry album.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Zsamot pisze:
3 mies. temu
Believe, podobnie jak i Host to po purostu nudne albumy. Może jak komuś brakuje radiowych hitów, bo za mocno poszedł w onirowo-blackowe klimaty, to nagle takie podśpiewójki mają jakiś walor melodyczny, ale mnie nie przekonują.

Symbol of Life jak wyszedł, to miał u nas chujową dystrybucję i cenę kosmos. ale szybko jakoś to dorwałem i byłem zachwycony powrotem na dobre tory kapeli. Nieco zachowawcze Paradise Lost i In Requiem nieco ostudziły, bo zaczęły być tam mielizny. Ale kierunek był dobry i wkrótce miało to dać sensowne efekty.

Za to pamiętam okres Faith Divides... i moje hiper pozytywne wrażenia z tej płyty. Potem kolejne - jeszcze lepsze- nieco przyćmiły pamięć o tej płycie, ale cały czas uważam ją za dobry album.
Host to takie udawanie Depeszy. Trochę nieautentyczne, chociaż ta melancholijna melodyka PL często ma coś wspólnego z kompozycjami Martina Gore, tu jednak coś nie do końca poszło jak zamierzali. Believe in Nothing to zaś fajny rockowy album z kilkoma szlagierami, jak Mouth np. Powrót na dawne tory zaczęli od Faith Divide Us... a kulminacja i najlepsza płyta nowego PL to Tragic Idol.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 mies. temu

Poszło, poszło. Host jest świetny, to przerobienie muzyki z Icon i Draconian Times na electro pop/pop rock. Kiedyś uważałem że płyta ta jest słaba, nijaka, że miało być przebojowo, a nie wyszło. Dziś zmądrzałem i wiem że wcale tak być nie miało, wręcz przeciwnie, melancholia, nostalgia i smutek aż biją z tej muzyki, tylko nie są tak oczywiste, a podskórne, zakamuflowane pod popową powłoką mtv-rocka.

Naprawdę polecam dać szansę i pochylić się nad nią, gwarantuje że leżą tam całe pokłady starego dobrego brytyjskiego doom'u. Chyba najbardziej wyjątkowa płyta PL.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Tu nie ma czemu dawać szans, bo po prostu ten środek wyrazu , a już szczególnie efekt, w przypadku PL mnie nie przekonuje, nie trafia do mnie. To tak, jakbym szukał na siłę plusów w słabych albumach Tiamatu. i wskazywał echa najlepszych płyt. I od razu dodam, ze tu nie chodzi o woltę stylistyczna, ale o jej mizerny efekt.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Co to są słabe albumy Tiamatu? Dwa pierwsze i ostatni? Reszta same sztosiwa.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Nie przekonują mnie Judas Christ czy Prey.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Judas Christ jedna z moich ulubionych płyt w ogóle :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Tiamat nie ma słabej płyty😉 Co do Host, muszę odświeżyć, ale pamiętam jako słabsze Depesz wannabe granie. O ile na One Second wyszło im to świetnie, choć tam byli brzmieniowo bliżej Sisters of Mercy,tak depeszowanie średnio mi podeszło. Oczywiście ta specyficzna melancholijna melodyka PL jest obecna na każdej płycie, ale na Host czegoś zabrakło...
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: 3 lata temu

mork 3 mies. temu

Nie chce mi się znów pastwić nad Hostem. Na żywo So Much is Lost nawet się broni, ale na płycie zarówno ten numer jak i pozostałe to odpad.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 741
Rejestracja: rok temu

Szajtan 3 mies. temu

Obrazek

Prace nad tytułem trwały długo, było kilka opóźnień ale oto jest - biografia zespołu Paradise Lost do kupienia tutaj w cenie 42 zł:

https://vesper.pl/preorder/883-bez-cele ... 8364373732
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 741
Rejestracja: rok temu

Szajtan 3 mies. temu

Nick Holmes wystąpił gościnnie w utworze ukraińskiej grupy 1914.

Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 mies. temu

Kolejne wydawnictwo, tym razem z okazji 30-lecia Gothic box ze starociami. Dema Paradise Lost i Frozen Illusion, Lost Paradise, wspomniany Gothic oraz epka o tej samej nazwie i parę koncertówek typu Bradford, Liverpool, Ludwigsburg, Berlin, coś z trasy z Autopsy w 1990 oraz The Lost Tapes. Do tego okolicznościowa 92-stronicowa książka. Poniżej pełna lista kawałków, a nazywa się to The Lost & The Painless.

Obrazek
► Pokaż
CDI - THE DEMOS

PARADISE LOST, 1988

01. Drown In Darkness
02. Internal Torment
03. Morbid Existence

FROZEN ILLUSION, 1989

04. Paradise Lost
05. Internal Torment
06. Frozen Illusion

CDII - LOST PARADISE

01. Intro
02. Deadly Inner Sense
03. Paradise Lost
04. Our Saviour
05. Rotting Misery
06. Frozen Illusion
07. Breeding Fear
08. Lost Paradise
09. Internal Torment II

CDIII - GOTHIC

01. Gothic
02. Dead Emotion
03. Shattered
04. Rapture
05. Eternal
06. Falling Forever
07. Angel Tears
08. Silent
09. The Painless
10. Desolate

CDIV - GOTHIC EP

01. GOTHIC (mix)
02. ROTTING MISERY (Doom Dub)
03. BREEDING FEAR (Demolition Dub)
04. THE PAINLESS (mix)

CDV

'LIVE DEATH', LIVE IN BRADFORD UK, 1989

01. Deadly Inner Sense
02. Frozen Illusion
03. Breeding Fear
04. Paradise Lost
05. Our Saviour
06. Rotting Misery
07. Internal Torment

LIVE IN LIVERPOOL, 1989

08. Internal Torment
09. Our Saviour
10. Plains Of Desolation
11. Drown In Darkness
12. Paradise Lost
13. Nuclear Abomination

CDVI - LIVE IN LUDWIGSBURG, GERMANY, 1991

01. Intro
02. Dead Emotion
03. Gothic
04. Paradise Lost
05. Breeding Fear
06. Eternal
07. Shattered
08. Frozen Illusion
09. Angel Tears
10. The Painless
11. Our Saviour
12. Deadly Inner Sense

DVD

'LIVE DEATH', LIVE IN BRADFORD UK, 1989
01. Deadly Inner Sense
02. Frozen Illusion
03. Breeding Fear
04. Paradise Lost
05. Our Saviour
06. Rotting Misery
07. Internal Torment

ON TOUR WITH AUTOPSY, 1990
01. Deadly Inner Sense
02. Frozen Illusion
03. Breeding Fear
04. Paradise Lost
05. The Painless

'THE LOST TAPES' 1991
01. Intro
02. Dead Emotion
03. Gothic
04. Paradise Lost
05. Breeding Fear
06. Eternal
07. Shattered
08. Frozen Illusion
09. Angel Tears
10. Silent
11. The Painless

LIVE IN BERLIN, 1991
01. Dead Emotion
02. Gothic
03. Breeding Fear
04. Eternal
05. The Painless
06. Deadly Inner Sense
07 . Our Saviour
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Nie sądzę (...) Polecam sobie przesłuchać ten album ponownie, gdyż czas bardzo mu sprzyja, w przeciwieństwie do takiego Gothic.
Pioniere pisze:
miesiąc temu
Lost Paradise to arcymistrzostwo stylu i tak pozostanie — nawet tysiące lat i przesłuchanie miliarda współczesnych płyt tego nie zmienią.
No cóż, jak powiedziałem, tak zrobiłem i wróciłem sobie do debiutu. Oraz także do debiutu diSEMBOWELMENT, bo o nim też była dyskusja, a raczej padło nawiązanie do nich.

Podtrzymuję to, co pisałem. Transcendence Into The Peripheral masakruje debiut Brytoli. Nie chcę przez to powiedzieć, że Lost Paradise to gówno, rozumiem też spusty ludzi nad taką formą grania, ale to po prostu nie mój klimat. Wolę udziwnioną, nawet lekko, muzykę graną właśnie przez Australijczyków zamiast kwadratowego death metalu, który w zwolnionej wersji serwuje na swoim debiucie Paradise Lost.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Kierwa porównywanie Disembowelment do Paradise Lost pasuje tak samo jak kierwa tort z salami. Jakim trzeba być głupcem aby nie rozróżnić dwóch różnych stylów muzycznych zestawiając tak bezsensowne porównanie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog miesiąc temu

To nie taki spowolniony kwadratowy death metal po prostu. Spowolniony kwadratowy death metal gra Therion na debiutanckim Of Darkness... :) Lost Paradise jak dla mnie ma dużo więcej do zaoferowania, w tym dość rzadki i trudny do uchwycenia klimat jakiejś cybernetycznej religii, jednocześnie duchowo podniosły i zimny z logicznego wyrachowania. Może ten typ hailujący na okładce we wnętrzu gotyckiej katedry był stworzonym przez człowieka na jego własne potrzeby bogiem. Skoro już raz to zrobił, czemu by nie zrobić tego ponownie? Ile by ludziom to nadziei przyniosło, spokoju i bezpieczeństwa, że się ktoś nieskończenie mądrzejszy nimi opiekuje?
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Spowolniony kwadratowy death metal gra Therion na debiutanckim Of Darkness...
Kwadratowe to macie głowy. Kierwa kiedy w weekend czytam takie bzdety to wiem, że humor mi się zjebie i nic mi go nie poprawi.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
Kierwa porównywanie Disembowelment do Paradise Lost pasuje tak samo jak kierwa tort z salami. Jakim trzeba być głupcem aby nie rozróżnić dwóch różnych stylów muzycznych zestawiając tak bezsensowne porównanie.
Nie masz pojęcia czego dotyczy dyskusja oraz skąd takie a nie inne porównanie, to się nie wpierdalaj w tę dyskusję.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Hajasz pisze:
miesiąc temu
Kierwa porównywanie Disembowelment do Paradise Lost pasuje tak samo jak kierwa tort z salami. Jakim trzeba być głupcem aby nie rozróżnić dwóch różnych stylów muzycznych zestawiając tak bezsensowne porównanie.
Nie masz pojęcia czego dotyczy dyskusja oraz skąd takie a nie inne porównanie, to się nie wpierdalaj w tę dyskusję.
Nie ma znaczenia czego dotyczy dyskusja skoro wstawiasz takie bezsensowne porównanie. Chcesz mierzyć debiut Disembowelment to zestaw go z Need To Control a zobaczysz jak zaboli.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
yog pisze:
miesiąc temu
Spowolniony kwadratowy death metal gra Therion na debiutanckim Of Darkness...
Kwadratowe to macie głowy. Kierwa kiedy w weekend czytam takie bzdety to wiem, że humor mi się zjebie i nic mi go nie poprawi.
Ale co? Debiut Therion nie jest kwadratowy? Moim zdaniem po bandzie - i taki jego urok właśnie w dużej mierze. Bo tempa to tam wolniejsze od debiutu Paradajsów.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2937
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom miesiąc temu

Ma ogromne znaczenie. Jakbyś czytał forum zamiast pić perfumowaną wódkę i kręcić makowca do Jacka Ł., to byś wiedział.

Rozmawiałem sobie z bdb kolegą od s-ca @yogiem o starym doom metalu i o tym kto masakruje kogo i padły te dwie nazwy. Obydwaj mieliśmy odświeżyć dawno nie słuchane pozycje, co też uczyniłem. Na to wszystko przychodzisz Ty, machasz flagami z tęcza i krzyczysz o (nie)równości. Oddal się zatem słuchać naziolskiego neofolku, bo księżyc za oknem milczy luty a Tobie się zaraz skończy zawartość szklanki i zaczniesz tutaj rapować.
yog pisze:
miesiąc temu
Ale co? Debiut Therion nie jest kwadratowy? Moim zdaniem po bandzie - i taki jego urok właśnie w dużej mierze. Bo tempa to tam wolniejsze od debiutu Paradajsów.
Właśnie tempa na debiucie Paradajsów nie przekonują mnie do twierdzenia, że to jakaś wielka pozycja death/doomu. Death metalu ze zwolnieniami (kwadratowego ;) ) to może i jeszcze.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
Hajasz pisze:
miesiąc temu
yog pisze:
miesiąc temu
Spowolniony kwadratowy death metal gra Therion na debiutanckim Of Darkness...
Kwadratowe to macie głowy. Kierwa kiedy w weekend czytam takie bzdety to wiem, że humor mi się zjebie i nic mi go nie poprawi.
Ale co? Debiut Therion nie jest kwadratowy? Moim zdaniem po bandzie - i taki jego urok właśnie w dużej mierze. Bo tempa to tam wolniejsze od debiutu Paradajsów.
Nie wiem co to znaczy kwadratowy? Kierwa to były pierwsze płyty z nowym gatunkiem metalu, gdzie i same zespoły nie bardzo wiedziały co i jak nie wspominając o producentach w studio nagraniowym. Już wiele razy to pisałem przy okazji właśnie Therion, że Johnnson doznawał szoku jak brzmi jego płyta inaczej na nośniku niż to co słyszał w studio nagraniowym. Tu właśnie cała ta magia tkwi w tej prostocie i szczerości tych materiałów i jak się je włączy to od razu słychać, że chłopaki wtedy mocno wierzyli, że grają petardę a nie tak jak obecnie wszyscy kalkulują czego ile zagrać aby zadowolić wszystkich.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog miesiąc temu

No i właśnie to było to, nie wiedzieli i nie zastanawiali się, jak to będzie brzmiało, tylko grali co im w duszy gra.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

No i dlatego to jest szczera muzyka. Te wszystkie zespoły łącznie z Paradise Lost przecierały szlaki death metalu a ich debiutanckie albumy na zawsze zostaną zapamiętane czego niestety nie można powiedzieć o 99,99% współczesnych albumów z metalem.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3218
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere miesiąc temu

DiabelskiDom pisze:
miesiąc temu
Podtrzymuję to, co pisałem. Transcendence Into The Peripheral masakruje debiut Brytoli. Nie chcę przez to powiedzieć, że Lost Paradise to gówno, rozumiem też spusty ludzi nad taką formą grania, ale to po prostu nie mój klimat. Wolę udziwnioną, nawet lekko, muzykę graną właśnie przez Australijczyków zamiast kwadratowego death metalu, który w zwolnionej wersji serwuje na swoim debiucie Paradise Lost.
Tak o Lost Paradise może napisać tylko zatwardziały jajogłowy blackmetalowiec, "poszukujący dziury w dupie". Nie zamierzam się z tobą spierać i tak to nic nie da, gustu ci nie zmienię 8-)
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

yog pisze:
miesiąc temu
To nie taki spowolniony kwadratowy death metal po prostu. Spowolniony kwadratowy death metal gra Therion na debiutanckim Of Darkness... :) Lost Paradise jak dla mnie ma dużo więcej do zaoferowania, w tym dość rzadki i trudny do uchwycenia klimat jakiejś cybernetycznej religii, jednocześnie duchowo podniosły i zimny z logicznego wyrachowania. Może ten typ hailujący na okładce we wnętrzu gotyckiej katedry był stworzonym przez człowieka na jego własne potrzeby bogiem. Skoro już raz to zrobił, czemu by nie zrobić tego ponownie? Ile by ludziom to nadziei przyniosło, spokoju i bezpieczeństwa, że się ktoś nieskończenie mądrzejszy nimi opiekuje?
Za sprawą uwielbienia "Gothic" nieco potrwało, nim ten debiut uznałem za "swój". Ale Yog tak ładnie to opisał, że właśnie chętnie to podbiję. Płyta doskonała, nawet mimo masy mankamentów. Ale jak to @Hajasz z wspomniał:
No i dlatego to jest szczera muzyka. Te wszystkie zespoły łącznie z Paradise Lost przecierały szlaki death metalu a ich debiutanckie albumy na zawsze zostaną zapamiętane czego niestety nie można powiedzieć o 99,99% współczesnych albumów z metalem.
Zapamiętane i uwielbiane właśnie za tę, nie inna formę. Może rzeczywiście taki Death ma debiut, który wyraźnie odstaje stylistycznie od reszty, ale jest tam ten pewien zamysł, co dalej będzie kiełkować.
No i właśnie to było to, nie wiedzieli i nie zastanawiali się, jak to będzie brzmiało, tylko grali co im w duszy gra.
@yog Ależ oczywiście. W tym urok, płynąc w nieznane. Ale też powiem, że czy taka szczerość nie może być udziałem obecnych bandów? Pewnie, że mają tysiące płyt jako punkt odniesienia, ale i tak (naiwnie?) wierzę, że jest cała masa płyt, gdzie są ludzie z pasją i to muzycznie przekazują.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 562
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 miesiąc temu

Piszecie o debiutach małolatów, którzy próbowali stworzyć coś "swojego". Kwadraty czy nie, każda z wyżej wymienionych kapel miała coś do zaoferowania... bardziej lub nie. Bardzo niepotrzebna dyskusja o albumach, które są kultowe. Mocniejsza dyskusja, miała by miejsce w stosunku do późniejszych dokonań. Debiuty mają to do siebie, że są debiutami ;). Transcendence into the Peripheral zawsze mi się kojarzyło z miażdżonym mięchem, debiut Paradise Lost to epoka kamiennego death/doom. Of Darkness.... to Szwecja z piwnicznym brzmieniem, pierwszych doom/death. Koniec kłótni ;).
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 tyg. temu

Jestem takim trochę fanboyem Paradise Lost, nie to żebym uważał że to jakiś genialny zespół (chociaż kilka razy tacy byli), raczej dlatego że słucham ich od komunii i to jedna z tych kapel których styl lubię na tyle że nawet jeśli wydają coś słabego to i tak puszczam z przyjemnością. I tak ostatnim latem przekonałem się do Symbol of Life, co posłuży jako pretekst do subiektywnej retrospekcji dyskografii.

Paradise Lost demo 8/10
No cóż klasyka, a z klasyką się nie dyskutuje, nie no żartuje ;) Świetne numery walące trupem i stęchlizną, bardziej niż na kolejnym, chłopaki nie wiedzieli jeszcze do końca co chcą grać i tak powstał grobowy mix średnich i szybszych temp, i obłąkanych solówek.

Frozen Illusion demo 8/10
Do powyższych dodano kilmatyczne klawisze, doomowe zwolnienia i więcej przestrzeni, szczerze to chyba nawet wolę oba dema bardziej niż debiut.

Lost Paradise 8/10
Brzmienie straciło tej grobowej stęchlizny, a muzyka stała się przystępniejsza, ale nie ma co narzekać bo to świetne numery, bardzo klimatyczne, mieszające doom i old schoolowy death metal, a tych chorobliwych riffów i solówek to by się Trey A nie powstydził.

Gothic 7/10
Nie należę do tych hurra optymistów, ale jednak posłucham od czasu do czasu, mimo tych tragicznych damskich wokali i to zaras na starcie. Nie uważam też jak wielu że płyta ma niewiadomo jaki klimat, bo nie ma, ale za to ma dobrze napisane utwory, ładne melodie i kapitalną gitarę Grega, które to zapoczątkowały całą lawinę kapel podobnie łączących rock gotycki z metalem, a Katatonia nawet zbudowała dwie płyty na riffie z utworu tytułowego ;)

Shades Of God 8/10
Chyba jednak trochę niedoceniana, a jedna z moich ulubionych, złożona, bogata aranżacyjnie, gitarowo dużo się tu dzieje, na ogół nie przepadam za takimi rzeczami ale tutaj wszystko gra jak trzeba, świetne wokale Nicka, w pół drogi między growlem a czystym śpiewem, no i te cytaty z Black Sabbath. Nie można też nie wspomnieć o zamykającym album As I Die, metalowo gotyckim hicie jakich mało, i pomyśleć że wahali się czy umieścić go na płycie.

Icon 10/10
Album aż kipi od emocji, a na starcie Embers Fire jeży włosy, genialny utwór. Płyta kontynuuje klasycznie metalowe wątki poprzedniczki, doom spychając na drugi plan, ale też pokazuje już że na eksperymenty krzywo nie patrzą, w końcu obok brytyjskiego metalu i rocka gotyckiego, Celtic Frost zawsze był równą inspiracją.

Draconian Times 10+/10
Chyba nigdy mi się nie znudzi. Miałem jakieś 13 lat gdy usłyszałem i do dziś pozostaje dla mnie jedną z najważniejszych. Pod względem emocji i klimatu monument, jeśli Icon w tym kierunku był literką A, to Draconian Times jest resztą alfabetu. Każdy dźwięk jest genialny. Tak powinno się grać klimatyczny metal. Amen.

One Second 10/10
Jeśli każda poprzednia płyta ewoluowała w coraz to nowe kierunki, tak tu mamy kompletną rewolucję, gothic/doom metal zastępuje radiowy rock, naszpikowany elektroniką, ale i kapitalnymi przebojami. Zespół jak sam twierdzi nie chciał już grać metalu, a za całość w równym stopniu odpowiada szwedzki producent muzyki house a mający uczulenie na metal Ulf Sandqvist, który wpadł do studia jak torpeda i pozmieniał w materiale bazowym co tylko się dało, wyszło świetnie bo jak nie lubić takich sztosów jak One Second, Mercy, Another Day czy Dissapear..

Host 10/10
Późno się do niej przekonałem, ale gdy już to po całości. Najsmutniejsza płyta w ich dorobku. Greg przez problemy rodzinne na skraju załamania zamykający się w pokoju na całe dnie z klawiszami, alkoholem i lekami na receptę. Nick nie mogący sobie poradzić z właśnie umierającym na raka na jego oczach ojcem, też uciekający w picie i psychotropy, nikt z nikim się nie odzywa, królująca grobowa cisza, tak wyglądała sesja i pisanie materiału na Host. To siedzi w tej muzyce.

I see no life behind your weary eyes
I see the looks you struggle to disguise
I've seen all vital signs begin to slip
Oh its much too late for you to aim, you only miss


Cdn.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 tyg. temu

PanLisek pisze:
3 tyg. temu
Nie można też nie wspomnieć o zamykającym album As I Die, metalowo gotyckim hicie jakich mało, i pomyśleć że wahali się czy umieścić go na płycie.
I w wersji winylowej się nie znalazł na płycie, jako jedyny. Jak dla mnie najlepsze są Icon, Draconian Times i Shades of God, w tej kolejności pewnie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1277
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 3 tyg. temu

Ale to ładnie Lisek opisał i w zasadzie to się podpisuję pod jego opiniami. Od debiutu do One Second zdarzało się PL być genialnymi. Tylko ten Host nie do końca mnie przekonuje, choć okoliczności powstawania tej płyty były nieciekawe. Czekam na ciąg dalszy rozkmin o płytach PL.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 412
Rejestracja: 3 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 3 tyg. temu

@PanLisek dość wysoko ocenił nam tu tych sympatycznych Brytoli, i ciężko ich faktycznie nie lubić... a przy tak bogatej dyskografii każdy znajdzie u nich coś dla siebie.

Ja najbardziej cenię Shades of God, którego to tuż po wydaniu pokazał mi starszy o kilka lat kolega w 92gim. Była to w ogóle u mnie jedna z pierwszych płyt z growlingiem jakie usłyszałem w całości i na dobrą sprawę to m.in. od niej sporo się u mnie zaczęło dziać jeśli chodzi o muzę. Świetna płyta.

Bardzo lubię też następną po niej czyli Icon, choć w chwili wydania po pierwszym odsłuchu pamiętam jak dziś mój zawód związanym z lżejszymi wokalami:) . Mimo wszystko dość szybko bardzo ją polubiłem traktując jako naturalną kontynuację Shades i ich muzyczną ewolucję.

Trzeciej 'naj' nie będę wskazywał ... bo i bardzo lubię zarówno ich zupełne początki, jak i np. powrót do mocniejszego grania w postaci świetnej Plague Within.

One Second i Host traktowałem swego czasu jako świetny podkład muzyczny, czy to w domu czy w aucie, często będąc w towarzystwie osób niekoniecznie słuchających na co dzień metalu - sprawdzały się znakomicie. I ja byłem zadowolony ... i nikt nad uchem nie stękał, że "znów te twoje wrzaski"...

Zabieram się niedługo za biografię wydaną kilka miesięcy temu i pewnie będzie to świetna okazja by poodświeżać sobie ich albumy.
'napuchną mną drzewa'
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 tyg. temu

Sprawa prosta z debiutem bo jak wiadomo mało komu udało się dopierdolić brzmieniem klimatem demosów nagrywając pierwszy profesjonal w studio za pieniądze sponsora. O gotyku można nawijać całą noc. Wtedy to był taki termin, który obecnie znaczy całkiem coś innego. Nagrali, wyszło jak wyszło, zajebiście. Też bym wyjebał Panią z wokalu. Dalej utrata dobrych 50% mocy na kolejnych albumach ale wiadomo MFN płaci to i wymaga. Ładne płyty. Od Host mam wywalone bo jednak orginalni twórcy Violator lepsi we wszystkim.
GRINDCORE FOR LIFE
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 tyg. temu

brzask pisze:
3 tyg. temu
Zabieram się niedługo za biografię wydaną kilka miesięcy temu i pewnie będzie to świetna okazja by poodświeżać sobie ich albumy.
Czytałem jakoś pod koniec lata, Vesper wysyłają książki jeszcze przed premierą. Czyta się bardziej jak powieść przygodowo obyczajową. Jest tam też masa zabawnych historii, np jak Steve Edmondson nie chciał grać w żadnym zespole a tylko plumkał na basie w garażu, chłopaki dowiedzieli się że jest jakiś typ co ma bas i bez jego wiedzy wymienili nazwisko na okładce kasety demo, no bo jak to żeby profesjonalny zespół nie miał basisty :D albo jak pijany Nick tak długo prowokował Grega aż ten się na niego rzucił i .. złamał rękę :)
dj zakrystian pisze: Ale to ładnie Lisek opisał i w zasadzie to się podpisuję pod jego opiniami. Od debiutu do One Second zdarzało się PL być genialnymi. Tylko ten Host nie do końca mnie przekonuje, choć okoliczności powstawania tej płyty były nieciekawe. Czekam na ciąg dalszy rozkmin o płytach PL.
Dzięki. Nie dziwię się że Host może się komuś nie podobać, bo to zupełnie inna muzyka, pop/elektronika, nawet nie rock. Ale poza tym to 100% Paradise Lost, tylko w innych szatach. Może popołudniu dokończę resztę.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 2 tyg. temu

Believe In Nothing 6.5/10
Nie ciesząca się dobrą opinią. Misz masz wszystkiego, od klubowej elektroniki (Look At Me Now) po mainstream rocka (Divided), co mnie bardzo odpowiada bo lubię takie zróżnicowanie, nawet jeśli wygląda jak posklejana z różnych kawałków. Do tego są tu zwyczajnie dobre numery, charakterem nawiązujące do One Second.I znów zjebana atmosfera gdzie do wszystkiego doszła presja wytwórni. Sami twierdzą że nie przemycają do muzyki problemów osobistych, a wszyscy w około nich że nie prawda i podskórnie wszystko czuć, a wiadomo im Paradise Lost smutniejsze tym lepsze.

Symbol Of Life 7/10
Jeszcze niedawno uważałem że to najsłabsza ich płyta, no cóż biję się w pierś, to jednak dobre utwory, choć brak im spójności. Kontynuowane wątki elektroniczne, tym razem podbite szczyptą ciężaru, taki efekt chciał wyciągnąć Rhys Fulber, a wiadomo że głowę ma nie od parady. No i Isolate i Erased to dyskoteka ;) Za to Pray Nightfall to jeden z najsmutniejszych utworów w całej ich karierze, z absolutnie genialną robotą Nicka.
Pray nightfall release me
Then i could wander, wander to deep sleep


Paradise Lost 6/10
Nieśmiała próba powrotu do starych czasów, ale jednak zabierająca ze sobą wszystko po drodze. Mamy tu i dynamiczne utwory z metalowym pazurem, gotyckie klawisze i przygnębiające melodie, podkreślone od czasu do czasu pulsującą elektroniką, i lekkość nawiązującą do BiN i OS. Dobre Paradajsowate utwory.

In Requiem 6/10
Gotycki doom metal pełną gębą, nawet sesja zdjęciowa w wiktoriańskiej rezydencji i strojach brytyjskich arystokratów, żeby nie było, wymysł menagementu na który zespół narzekał na każdym kroku :) ale sprawdziło się dobrze. Ciężkie brzmienie, metalowe riffy jak na Icon, Greg na każdym kroku twierdzi że przy Over The Madness po raz drugi pokochał gitarę, to nadało mu rozpędu i znów został metalem.

The Anatomy of Melancholy 9/10
Koncertowy best of, daję 9 za świetnie motorycznie odegrane utwory, kapitalną atmosferę i rewelacyjne brzmienie, jest dynamika, jest szczypta brudu i piasku, jest selektywność, czuć prąd i że grają to żywi ludzie, no i Holmes w kondycji jak na dopalaczach. Polecam.
Taka ciekawostka, Nick nauczył się tego gadulstwa na pierwszych koncertach, gdy mieli za mało materiału i trzeba było czymś zapełnić "zakontraktowany" czas ;)

Faith Divides Us - Death Unites Us 6/10
Za samo ciężkie zmasowane brzmienie, death doomowe riffy na zmianę z tymi klasycznie metalowymi, dynamikę przywołującą Draconian Times czy Icon, przecinane gotyckimi motywami, a to ładna solówka, a to klawisze czy inne smyczki, warto jej posłuchać. Aranżacyjnie dzieje się tu najwięcej od czasów Shades of God.

Draconian Times MMXI 5/10
DT genialnymi wokalami stoi, i na Anatomy było już widać że nie da się ich odtworzyć. Można posłuchać, ale dla kogoś kto zna DT na pamięć momentami może być to ciężkie.

Tragic Idol 6/10
Muzycznie to powrót do złotej ery, czysty gothic metal, ten prawdziwy, nie parodiowany przez jakieś Tristanie. Nostalgiczne melodie, gitarowe popisy, żadna nowość, a wręcz przeciwnie, ale nikt kto lubi ich styl raczej zawiedziony nie będzie.

The Plague Within 8/10
Jedna z tych bardziej urozmaiconych płyt, mamy tu i numery mocno zakorzenione w brytyjskiej tradycji heavy metalu i grobowy death doom, chórki czy wiktoriański klimat. No i zdaje się od tego momentu zespół znów w pełni złapał wiatr w żagle.

Symphony For The Lost 6/10
Koncert z Bułgarii, zarejestrowany w ruinach rzymskiego teatru. Pierwsza połowa to kilka utworów z całej kariery odegrane z orkiestrą, wypadają całkiem fajnie, arcydzieło to nie jest, ale słucha się przyjemnie. Cześć druga to orkiestra do domu i zabawa na całego

Medusa 9/10
Najlepsza od niemal dwóch dekad, doomowy i death-doomowy kolos. Całkiem fajnie pod koniec urozmaicony Blood & Chaos o niemal rock n rollowym sznycie. Polecam też sprawdzić kapitalny utwór który nie zmieścił się na płytę Shrines. Co by o nich nie mówić to jednak Greg jest świetnym gitarzystą.

Obsidian 8/10
I znów rozbudowany album w ich charakterystycznym stylu. Pełno gitarowych zawijasów, klimatycznych wyciszeń czy doomowych walców, a nawet bezpośrednie nawiązania do rocka gotyckiego, takie Hope Dies Young brzmi jakby Fields Of The Nephilim zaczęli grać metal.

Pewnie trochę zawyżyłem oceny, jak wspomniałem słucham ich całe życie, nie jest to mój ulubiony zespół, ani nawet w pierwszej 10, ale na pewno jeden z tych do których zawsze przyjemnie mi się wraca.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14711
Rejestracja: 5 lata temu

yog 2 tyg. temu

Najgorsze są Paradise Lost, In Requiem i Faith Divides Us... - Tragic Idol nieskończenie bardziej mi się podobał, to był powrót Paradise Lost po długich latach posuchy jak dla mnie. Dwa ich ostatnie albumy, niestety, mimo początkowego pozytywnego odbioru, bardzo prędko mi się znudziły całkowicie i raczej ich specjalnie pozytywnie nie wspominam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 2 tyg. temu

Prawda, mogą wydawać się takim graniem dla samego grania, ale ja tam lubię, jest tam parę dobrych utworów.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 tyg. temu

Oj muszę wrzucić swe podsumowanie. ;-)
Mam inne zdanie, ale na tym polega urok wymiany opinii. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”