Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Lake Of Tears

Hajasz 5 lata temu

Obrazek

Obrazek

Z racji, że dzisiaj w Opolu chujowa pogoda to postanowiłem sobie stworzyć klimat i przypomnieć szwedzki Lake Of Tears. Wypłynęli w 1992 roku na fali świetności i popularności doom death metalu. Nigdy też nie zahaczyli o ciężary takie jakimi raczyli nas z początku Paradise Lost, My Dying Bride a nawet rodacy z Tiamat, do których w sumie im było najbliżej tudzież do Cemetary. Z całej dyskografii słyszałem tylko dwie pierwsze płyty, kiedy to jeszcze grali cięższe dźwięki a wokalista elegancko chrypiał. Debiut znam prawie na pamięć bo to niespełna 35 min hitowego grania.

Znawcy mówią, że potem odpłynęli w jakieś gotyckie i rockowe grania i z tego okresu należy znać płytę Moons And Mushrooms. Nie wiem, może kiedyś sprawdzę. A co do zespołu to od 2011 roku nic nie wydali a wszechwiedząca MA twierdzi, że jedynym pozostałym grajkiem jest Daniel Brennare.

Jeżeli lubicie klimaty Tiamat czy takie płyty jak Black Vanity od Cemetary to początki Lake Of Tears wejdą leciutko.

Skład:
Daniel Brennare - Guitars, Vocals (1992-2000, 2002-present) DJVL
▼ Byli muzycy
Mikael Larsson - Bass (1992-2000, 2002-2015)
Johan Oudhuis - Drums (1992-2000, 2002-2017) ex-Forsaken Grief
Jonas Eriksson - Guitars (1992-1997)
Ulrik Lindblom - Guitars (1997-1999) Centralstödet
Christian Saarinen - Keyboards (1999-2000) ex-Cemetary, ex-Evocation
Magnus Sahlgren - Guitars (2004-2009) ex-Celeborn, ex-Dismember
Fredrik Jordanius - Guitars (2009-2015) ex-Ablaze, ex-Conviction, ex-Egonaut, ex-Rising Faith, ex-Fierce Conviction
▼ Muzycy koncertowi
Bo Pettersson - Guitars Lords of Saturn, ex-Cromonic, ex-Freternia
Christian Saarinen - Keyboards (?-1999) ex-Cemetary, ex-Evocation
Dyskografia:
1993 - Demo 1 '93 [demo]
1994 - Greater Art
1995 - The Masters of Darkness [split]
1995 - Headstones
1997 - Lady Rosenred [EP]
1997 - A Crimson Cosmos
1999 - Forever Autumn
2002 - Sorcerers / Nathalie and the Fireflies [single]
2002 - The Neonai
2004 - Greatest Tears Vol. I [kompilacja]
2004 - Greatest Tears Vol. II [kompilacja]
2004 - Black Brick Road
2007 - Moons and Mushrooms
2011 - Illwill
2014 - By the Black Sea [live]
2014 - Wyverns [single]
2020 - At the Destination [single]
2021 - In Wait and in Worries [single]
2021 - Ominous




MA: https://www.metal-archives.com/bands/Lake_of_Tears/2443
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog 5 lata temu

Pamiętam tyle, że nigdy mi się to nie podobało, nawet jakem gotyków słuchał, znaczy się gówno pewnie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Lis
Moderator globalny
Posty: 1923
Rejestracja: 7 lata temu

Lis 5 lata temu

Dla odmiany ja zawsze lubiłem, i to chyba jedyny zespół z takich klimatów do którego z chęcią wracam, tzn w sumie do dwójki i trójki. Debiutu słuchałem najmniej, prawie wcale.

Headstones to kawał klimatycznego death/doomu w szwedzkich barwach, przy tym przebój za przebojem, zresztą jak na kolejnej.

A Crimson Cosmos to moja ulubiona, miks szwedzkiego metalu, hard rocka i gothic doom, jeszcze bardziej przebojowe granie.

Forever Autumn jakoś nie mogę się zebrać.

The Neonai całkiem fajna, słabsza od wcześniejszych, ale zachowali ten charakterystyczny klimat.

Black Bride Road mroczniejsza i bardziej "doom" od rock'n'rollowej poprzedniczki, no i dwa pierwsze numery to ich największe przeboje.

Dalej już nam było nie po drodze, pewnie kiedyś do tego przysiądę.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

Lake Of Tears bardzo lubił niejaki Boss a jego syn z chłopakami z zespołu lubił poimprezować i tak ekipa trafiła pod skrzydła BMP.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Ryszard
Tormentor
Posty: 2991
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 5 lata temu

Właśnie włączyłem se The Greater Art bo nie słuchałem dluuuuuuuuuuuuuuuuugie lata. Oczywiście słychać ze wtedy zaczynali i muzycznie nie jest to monument jakiś. Ale strój, niektóre melodie są już specyficzne, rozpoznawalne i zdają się wystarczająco oryginalne. Dobry album. Najdziwniejsze ze jak bylem młody to na tego typu płytach obok tradycyjnego doom, nie słyszałem ewidentnych już dzisiaj ogromnych wpływów rocka czy Paradise Lost, Cathedral a nawet stonera... hahaha. Wtedy nie wiedziałem ze takie coś istnieje. A jak kapela brzmi ciężko i ma Dżyn, dżyn na death metalu czy jakim innym przesterze, to już ciężki metal. zdziwiło mnie w sumie ze pomiędzy GA i Illwill - albumem wydanym po reaktywacji nie ma jakiejś zasadniczej różnicy. Gotycki rock metal lepszego sortu.

Headstones pamiętam poznałem na wakacjach nad jeziorem, gdzie koleś z drugiego ośrodka pożyczył mi razem Headstones i Buried Again od Niemcow z Dreadfull Shadows. Wchodziła moda na doom a Morbid Noizz seryjnie wydawali licencje... Tak, w tamte wakacje wszyscy nosili pogrzebowe koszule, ew bogatsi te ze sztruksu czy zamszu.

Pocisk wspomnień i naprawdę charakterystyczny sound.

Pinkflojdowa płyta rozczarowała mnie ale po kilku latach zrozumiałem i uważam za najlepsza.

Polecam posłuchać Ilwill bo pomimo nie niszczącej obiektów muzy, jak najbardziej słuchalny płyt. Ogólnie LoT nie jest jakimś morderca czy zmieniaczem świata, ale zespołem ze swoja własną wizja i sound-em.

P.S.

Dreadfull Shadows chyba na forum nigdy nie był prezentowany...

!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 7 lata temu

pp3088 5 lata temu

Debiucik to chamski worship Tiamatu. Gdyby ktoś otagował to jako zespół Johanna i wrzucił w internet to mało kto by się połapał. Są momenty niemal identyczne jak w Clouds, a wokalista zawodzi i brzmi kwadratowo. Niemniej całkiem fajna płytka, ale całkowicie pozbawiona indywidualności. Kto by pomyślał że ten zespół pójdzie później dość nietypową drogą.

Headstones to chyba ich najlepsze dokonanie. Dojrzały gothic/doom z duża dawką przebojowości i dobrymi kompozycjami. Po tym albumie postanowili ponownie ulepszyć formułę i nagrali miks doom metal z progresywno-psychedelicznym rockiem. Progressive doom? Można to tak określić i nikt nie miałby nic przeciwko. Okładka trochę w stylu Cathedral.

No i stało się coś dziwnego bo na czwartym pełnoprawnym materiale wrócili do dość sztampowego gothic/doomu z elementami folku. Sztampowego? Kilka lat temu obraziłbym się sam na siebie bo bardzo duże wrażenie robił na mnie ten album. Teraz uważam go tylko za przyzwoity, momentami męczący. Są mocne momenty na tym albumie, ba jestem pewny że gdyby pozbyto się wokali to album dużo by zyskał. Te pizdowato-płaczliwe wokale połączone z mocno delikatną i romantyczno-nostalgiczną atmosferą albumu momentami są niemalże zawstydzające. A przecież słuchałem i słucham dużo pierdołowatej muzyki. Niezłe osiągnięcie!

Po wydaniu Wiecznej Jesieni z drzewa Lake Of Tears spadają ostatnie liście. Talent kapeli do tworzenia fajnych kompozycji zaczyna obumierać i nigdy nie wydadzą już nic wartego uwagi.

No może z wyjątkiem The Neonai gdzie do wspomnianego wyżej kotła gatunkowego dorzucili industrial rock i brzmi to momentami intrygująco. Następne albumy to nudny mariaż gothic metalu z progresją spod znaku Amorphis ale o dwie klasy niżej. Konkludując krótko - nie warto tracić czasu na substytut trzeciej kategorii. Muzyka tylko i wyłączenie dla arcyfanów wspomnianego wyżej stylu.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

E tam. Debiut fajowy i gdzie tam Tiamat. Kurwa jak to trzecioligowe granie to nie mam pytań.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1518
Rejestracja: 7 lata temu

pp3088 5 lata temu

Chociażby taki "Upon the Highest Mountain" z debiutu to przecież czyste Chmurki Tiamatowe. Tytułowy również.

Co do trzeciej ligii to dopiero po 2004. Wcześniej byli całkiem fajną, dość nietuzinkową kapelą.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

Z tym Tiamat to oczywiście żart bo wzorzec nr 1

Debiut fajowy lubię pośpiewać do drinka Come To Me
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17573
Rejestracja: 7 lata temu

yog 5 lata temu

Ano trzecia liga, nie inaczej, tak to zapamiętałem z dawien dawna, odkąd pamięcią sięgam. Tiamat mimo kwadratowizny z dzisiejszej perspektywy na Clouds proponował, przynajmniej w moim mniemaniu, znacznie ciekawsze granie i serwował jakieś szczersze emocje.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5360
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

Nie pierdol. Idź do fryzjera.
GRINDCORE FOR LIFE
Lis
Moderator globalny
Posty: 1923
Rejestracja: 7 lata temu

Lis 5 lata temu

pp3088 pisze:
5 lata temu
Po wydaniu Wiecznej Jesieni z drzewa Lake Of Tears spadają ostatnie liście. Talent kapeli do tworzenia fajnych kompozycji zaczyna obumierać i nigdy nie wydadzą już nic wartego uwagi.

No może z wyjątkiem The Neonai gdzie do wspomnianego wyżej kotła gatunkowego dorzucili industrial rock i brzmi to momentami intrygująco.
Zgadza się, mariaż z industrialnym rockiem sprawdził się świetnie. Numer otwierający to mega przebój. Swoją drogą ja tych wokali nigdy nie odbierałem jako płaczliwych, mnie to zawsze brzmiało jakby wokalista opowiadał jakąś bajkę, co idealnie pasuje do konceptu tego zespołu, i zdaje się taki był właśnie zamysł.

Całkiem spoko jest jeszcze Black Bride Road, która brzmi jak Deep Purple po narkotykach i alkoholu.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 lata temu

Lakle of Tears i Tiamat? Tylko dlaczego niby? Bo podobne tematy i brzmienie? No takie czasy i takowa estetyka.

Gdyby od razu LoT trafiło do dobrej wytwórni, to by po drugim albumie sporo osiągnęli, a i debiut jest udany. Potem popłynęło w lata siedemdziesiąte, Hammondy itp. Nie jest źle, ale ja wolę chłodniejsze oblicze ich muzy.

Mam do nich słabość, powoli wykupuję brakujące albumy, jak mnie napadnie grzeszna myśl na softy, to sięgam.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3022
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan 3 lata temu

Obrazek

Po dziesięciu latach od wydania ostatniej płyty studyjnej przypomina o sobie LAKE OF TEARS. Album, zatytułowany "Ominous", ukaże się 19 lutego 2021 i zawierać będzie dziewięć kompozycji. Całość ma trwać około czterdziestu pięciu minut. Wydaniem zajmie się AFM Records, płyta wychodzi jako CD, oraz winyl w kilku kolorystycznych wariantach placków.

I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 3022
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan miesiąc temu

Utwór “The Secrets of the Rain” (Movement I) znajdzie się na 7-calówce dołączonej do boxu LOT "Forever Autumn" i będzie też dostępny w formatach cyfrowych nakładem należącej do Daniela wytwórni roQon (będzie to debiut wydawniczy stajni).
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3821
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Widziałem też jakąś wypasioną wersję ich najlepszej płyty, czyli Headstones.
Ja wiem, że poziomu debiutu i zwłaszcza dwójki nigdy nie powtórzyli, ale parę płyt z przyjemnością słucham.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 1876
Rejestracja: 7 lata temu

Blind 6 dni temu

Sprawdziłem sobie dwa razy Greater Art, skoro Hajasz się przyznał, że czasem staje się romantykiem z wine... drinkiem w dłoni przy tej płycie, no i spoko granie. Ani wybitne, ani słabe. Fajny album, trudno coś więcej powiedzieć. Na pewno jest nieco nierówny. Pierwsza połowa płyty zdecydowanie lepsza, pod koniec trochę siada napięcie i kawałki zaczynają się ze sobą zlewać.
Najdłuższy na płycie Upon the Highest Mountain wypada najlepiej i rzeczywiście ma klimat Tiamat. Z kolei w głowę mocno wkręca się to "come to me!" z otwieracza.
UP THE VERONICAS
KIERWA TAKE ME ON THE FLOOR TARARATA TARARARA
yog pisze:
rok temu
polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
kataton88
Tormentor
Posty: 426
Rejestracja: rok temu

kataton88 6 dni temu

"Headstones" najbardziej lubię + mam sentyment.

"Forever Autumn" słuchałem swego czasu sporo, teraz raz na ukraiński rok wracam, oczywiście najlepiej, gdy polska martwa jesień pizga po szybach deszczem. Płyta cieplusia jak uśmiech Śmiszka, ale bez jakiejś gotyckiej płaczliwości. Aczkolwiek zgadzam się z jednym z przedmówców, że wokale mają wkurwiającą manierę. Najlepiej wypadają kawałki z przyciętym, ale jednak pazurkiem. Jak otwieracz albo Lilly Ann czy jak jej tam było. Z drugiej strony "Pagan wish", który, jeśli dobrze pomnę, promował płytkę, był nie dość, że mylącym, to niezachęcającym kawałkiem.

"The Neonai" specyficzna, ale ma dużo wkurzających momentów.

"Black Brick Road" - lajtowe, pozytywne rockowanko. Grzybki musiałbym sobie odświeżyć, ale z tego, co pamiętam, były całkiem zjadliwe.

Ogólnie fajny kapel był. Był, bo tego najnowszego wysrywu pod szyldem LoT nie za bardzo idzie słuchać. Od "Illwill" zresztą też się odbiłem po jednym czy dwóch odsłuchach.

I mimo że sami mocno zainspirowani, to z tych "mniejszych" kapel mieli - obok Sentenced czy Amorphis, choć to już inne granie - całkiem spory wpływ na tę niszę klimatycznego metala.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”