Zespół Ningen Isu (人間椅子) powstał w 1987 roku. Panowie grają nieprzerwanie od tamtego czasu i mają obecnie na koncie około 20 płyt i całkiem sporo pomniejszych wydawnictw. W zespole od samego początku udzielają się gitarzysta/wokalista Shinji Wajima i basista/wokalista Kenichi Suzuki. Przez zespół przewinęło się przez te lata kilku perkusistów. Ningen Isu to wyjątkowo udane połączenie Hard Rocka, Heavy Metalu i Doom Metalu. Kawałki odśpiewane w całości po japońsku. Bardzo dobra muza ze świetnym klimatem.
No kurcze, myślałem, że to będzie coś na kształt żartu, góra ciekawostki, hasło wyjątkowo udane połączenie Hard Rocka, Heavy Metalu i Doom Metalu też kojarzy mi się raczej z Black Sabbath, niz jakimiś kwitnącymi wiśniami... tymczasem odpaliłem Namahage i okazało się, że to jest naprawde zajebisty kawałek muzy. Z zaproponowanych trochę mniej podeszło mi tylko The Colour out of Space, pozostałem dwa robią robotę. Sprawdziłbym coś od nich, tylko jak przedrzeć się przez te krzaczki w dyskografii?
porwanie w satanistanie pisze:
tymczasem odpaliłem Namahage i okazało się, że to jest naprawde zajebisty kawałek muzy
No i suprise. Ja ich odkryłem bardzo niedawno i jeszcze całej dyskografii nie przerobiłem. Płyty są dość zróżnicowane (nazbierało się różnych wpływów i inspiracji przez te wszystkie lata), ale generalnie trzymają (moim zdaniem) wysoki poziom.
porwanie w satanistanie pisze:
Sprawdziłbym coś od nich, tylko jak przedrzeć się przez te krzaczki w dyskografii?
Nieznajomość kanji wpływa jakoś na odbiór muzyki czy utrudnia znalezienie płyt w internetowych wypożyczalniach?
@porwanie w satanistanie zacznij do początku trzymając się dat, albo od np. tego albumu, który mi jako pierwszy jakoś lepiej wrył się w pamięć, osłuchując cześć z dyskografii Japońców ... takie specyficzne połączenie mrocznej wersji Uriah Heep i Black Sabath z już nieźle pokręconym wczesnym Melvins oraz nie tylko przez sam język japoński własnym klimatem.
No ja w ogóle nie znam i nie będę pierdolić... Mogłem w sumie poklikać po jutubach i kozaczyć ale wolałem wpierw poczytać o tej grupie min na JapaneseMetalForum.
Nie wiem co tam od nich jest na Spotify, ale chyba najlepiej zacząć od początku i zapoznawać się z materiałami chronologicznie. Wczesne materiały są zdaje się zdecydowanie bardziej rockowe i dopiero potem robi się ciężej i dziwniej. Sam jeszcze dużo rzeczy od nich nie słyszałem, ale załapałem na nich taką fazę, że teraz pewnie przez tydzień nic innego nie poleci.
Vexatus pisze: 6 lat temu
ale chyba najlepiej zacząć od początku i zapoznawać się z materiałami chronologicznie. Wczesne materiały są zdaje się zdecydowanie bardziej rockowe i dopiero potem robi się ciężej i dziwniej
No to ja w takiej sytuacji zacząłbym jedak gdzieś bliżej końca, za krótkie jednak jest to życie, żeby obracać w całości takie dyskografie, czas ucieka
porwanie w satanistanie pisze:
za krótkie jednak jest to życie, żeby obracać w całości takie dyskografie, czas ucieka
Ja to chyba jednak naprawdę jakiś inny jestem... Dla mnie osobiście czas poświęcony na przerabianie całej dyskografii zespołu, który w jakiś sposób mnie zaintrygował, nie jest w żadnym wypadku czasem straconym... Na przykład słucham sobie właśnie "Ningen Shikkaku", czyli ich debiutu i wiem, że raczej raczej prędko do tej płyty nie wrócę, ale jednocześnie wypada zaznaczyć, że ich wersja "Breadfan" wyszła całkiem nieźle.
Bardziej przychylę się do zdania @porwanie w satanistanie - nie warto tracić życia na poznawanie całych dyskografii, skoro spodobała nam się bardziej jakąś jedna płyta, czy utwór. Wystarczy trochę poczytać i już wiadomo, co brać na warsztat. Szczególnie w wypadku, gdy zespół porusza się w obrębie danego stylu, nie idąc co rusz w nowe, a kontynuuje wyklarowaną już obraną wcześniej własną ścieżkę muzyczną. Tu od płyty, którą podałem, wszystko m.w. jest już jasne i wiadomo czego się spodziewać. Od paru lat mam bez jednej chyba wszystkie ich pełniaki we flac i jakoś do dziś nie ogarnąłem całości, a jedynie ok. połowy. Z czego lepiej to przysłuchałem się właśnie tym płytom z wcześniejszego okresu grupy.