Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2029
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Anathema

Vortex 3 lata temu

Obrazek

Obrazek

Angielska grupa muzyczna. Powstała 1990 roku w Liverpoolu. Początkowo wykonująca drugofalowy death doom metal będąc wraz z grupami Katatonia, My Dying Bride i Paradise Lost prekursorem gatunku. Obecnie grupa zaliczana jest do nurtu art rocka oraz rocka atmosferycznego. Już tłumacze dlaczego zdecydowałem się umieścić ich w tym dziale. Dopełnienie złotej trójki doomowej Wielkiej Brytanii, oczywiście skupiamy się na korzeniach, jest to kawał historii dla gatunku, dlatego też moim zdaniem lepiej, aby zespół był tutaj. Oczywiście można by zrobić podział na Anatheme A i B, ale myślę że skoro grają tam ci sami ludzie, minęłoby się to z celem.

Skład:
John Douglas - Drums (1990-1997, 1998-2014, 2017-present), Keyboards (2011-present), Percussion, Programming (2014-present)
Vincent Cavanagh - Guitars (1990-present), Vocals (lead) (1995-present), Keyboards (2011-present) ex-Valle Crucis
Danny Cavanagh - Guitars, Keyboards, Piano, Vocals (1990-2002, 2003-present) ex-Lid, Daniel Cavanagh, Leafblade
Lee Douglas - Vocals (backing) (2000-present), Vocals (lead) (2003-present)
Daniel Cardoso - Keyboards, Drums (2012-present) ex-Arcane Wisdom, Head Control System, Kandia (live), ex-Holocausto Canibal, ex-Scar for Life, ex-Why Angels Fall, ex-Re:aktor, ex-Sirius, ex-Oblique Rain (live), ex-The Firstborn, ex-Leafblade, ex-Projecto Alpha, ex-SinDRomE, ex-Twilight (Prt), ex-Vertigo Steps
▼ Byli muzycy
Jamie Cavanagh - Bass (1990-1991, 2001-2018)
Darren J. White - Vocals (lead) (1990-1995) ex-The Blood Divine, ex-Serotonal, ex-Dead Men Dream
Duncan Patterson - Bass, Keyboards (1991-1998) Alternative 4, Duncan Patterson, Íon, ex-Antimatter, ex-Dreambreed
Shaun Taylor-Steels - Drums (1997-1998) Godthrymm, My Dying Bride, Vestige of Virtue, ex-Vagrant God, Combath, Nåe, ex-Severed Heaven, ex-Solstice, ex-Ironside, ex-Agone
Dave Pybus - Bass (1998-2001) ex-Darkened, ex-Angtoria, ex-Cradle of Filth, ex-Sarah Jezebel Deva, ex-Prong (live), ex-Massacre, ex-Anul Death, ex-Dreambreed, ex-The Hatebreeders
Les Smith - Keyboards (2000-2011) ex-Cradle of Filth, ex-Tourettes, ex-Ship of Fools
▼ Muzycy koncertowi
Les Smith - Keyboards (1996-1997) ex-Cradle of Filth, ex-Tourettes, ex-Ship of Fools
Martin Powell - Keyboards (1998-2000, 2009) Deezl, Leafblade, ex-Cradle of Filth, ex-My Dying Bride, ex-Sarah Jezebel Deva, ex-Sólstafir (live), ex-Tiamat (live), ex-Alternative 4 (live), ex-Cryptal Darkness
George Roberts - Bass (2001)
Nicholas Barker - Drums (2009) Ancient, Brujeria, Liquid Graveyard, Lock Up, Twilight of the Gods, Noctis Imperium (live), Nuclear Assault (live), ex-Monolith, ex-Catalepsy, Monstrance, United Forces, ex-Atrocity, ex-Cradle of Filth, ex-Dimmu Borgir, ex-Leaves' Eyes, ex-Sadistic Intent, ex-Anaal Nathrakh (live), ex-Benediction (live), ex-Borknagar (live), ex-Cancer (live), ex-Criminal (live), ex-Exodus (live), ex-Gorgoroth (live), ex-Nightrage (live), ex-Possessed (live), ex-Testament (live), ex-Voices (live), ex-Cerebral Fix (live), ex-Old Man's Child, ex-Driven by Suffering
Daniel Cardoso - Keyboards (2011-2012) ex-Arcane Wisdom, Head Control System, Kandia (live), ex-Holocausto Canibal, ex-Scar for Life, ex-Why Angels Fall, ex-Re:aktor, ex-Sirius, ex-Oblique Rain (live), ex-The Firstborn, ex-Leafblade, ex-Projecto Alpha, ex-SinDRomE, ex-Twilight (Prt), ex-Vertigo Steps
Tobel Lopes - Bass (2013)
Dyskografia:
1990 - An Iliad of Woes [demo]
1991 - All Faith Is Lost [demo]
1992 - They Die / Crestfallen [single]
1992 - The Crestfallen EP [EP]
1993 - Serenades
1994 - We Are the Bible [single]
1994 - Serenades / Crestfallen [kompilacja]
1995 - Pentecost III [EP]
1995 - The Silent Enigma
1996 - The Crestfallen EP + Pentecost III [kompilacja]
1996 - Eternity
1997 - Demos '97 [demo]
1997 - A Vision of a Dying Embrace [video]
1998 - Alternative 4
1999 - Deep [single]
1999 - Make It Right [single]
1999 - Judgement
2001 - Pressure [single]
2001 - Resonance [kompilacja]
2001 - A Fine Day to Exit
2002 - Resonance 2 [kompilacja]
2003 - A Natural Disaster
2004 - Were You There? [video]
2006 - A Moment in Time [video]
2008 - Flying / Unchained (Tales of the Unexpected) [single]
2008 - Hindsight
2010 - We're Here Because We're Here
2010 - Everything [single]
2011 - Original Album Classics [boxed set]
2011 - Dreaming Light [single]
2011 - Falling Deeper
2012 - Weather Systems
2013 - Untouchable [live]
2013 - Universal [video]
2014 - Untouchable [single]
2014 - The Lost Song Part 3 [single]
2014 - Distant Satellites
2015 - Fine Days: 1999-2004 [kompilacja]
2015 - Resonance 1 & 2 [kompilacja]
2015 - A Sort of Homecoming [video]
2017 - Springfield [single]
2017 - The Optimist
2018 - Internal Landscapes - The Best of 2008-2018 [kompilacja]

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Anathema/503
"Between Shit and Piss we are Born"

Tagi:
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 665
Rejestracja: 3 lata temu

EdusPospolitus 3 lata temu

Nowy utwór z nadchodzącej płyty "The Optimist":

I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2029
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

Przesłuchałem tę nową płytę i jak to już bywa przy nowych wydawnictwach tej grupy mam mieszane odczucia. Hmm, co nowego na pewno chęć wejście w rejony "Alternative 4", ale to tylko na kilku utworach, reszta to już typowe dla nich granie. Anathema drąży mocno swój unikalny, kwiatowy styl i potrafią w tym stworzyć naprawdę piękne kompozycję i za to ich cały czas lubię, choć muszę mieć odpowiedni nastrój na ich słuchanie.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12656
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 lata temu

Nigdy nie przepadałem, zdecydowana większośc twórczości Anathema nudzi mnie na śmierć. Akurat Crestfallen nie nudziło i było całkiem zacne, ale Serenades to bodaj najbardziej przereklamowany album death/doomu. Tam są w ogóle jakieś hity? Obok Shades of God czy tym bardziej Turn Loose the Swans to nawet nie stało.

Eternity słucha mi się najlepiej (bardzo piękny utwór Angelica tam jest i go znam na pamięć) Od tego albumu znowu ich nie mogę słuchać, a wręcz nie już dzierżę.



Kasetę A Fine Day to Exit wymienię za cokolwiek słuchalnego.

Cover Keep Talking floydów z szacownym profesorem Stephenem Hawkingiem zagrali, także fejm im się zgadza w chuj.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

yog pisze:
3 lata temu
Nigdy nie przepadałem, zdecydowana większośc twórczości Anathema nudzi mnie na śmierć. Akurat Crestfallen nie nudziło i było całkiem zacne, ale Serenades to bodaj najbardziej przereklamowany album death/doomu. Tam są w ogóle jakieś hity? Obok Shades of God czy tym bardziej Turn Loose the Swans to nawet nie stało.

Eternity słucha mi się najlepiej (bardzo piękny utwór Angelica tam jest i go znam na pamięć) Od tego albumu znowu ich nie mogę słuchać, a wręcz nie już dzierżę.

Kasetę A Fine Day to Exit wymienię za cokolwiek słuchalnego.
Zgodzę się, że Serenades blado wypada przy Turn Loose The Swans, czy Shades Of God. Inna sprawa, że powinniśmy porównywać debiut z debiutem, a więc: Serenades słabo wypada przy As The Flower Withers, Gothic (przyjmijmy tak), czy Dance Of December Souls znanych gości ze Szwecji. Porównałbym to z Clouds Tiamat, które to chmurki brzmią dziś kwadratowo. Co do hitów to pierwsza połowa jest całkiem udana, Lovelorn Rhapsody czy Sweet Tears są dobrymi kompozycjami. Jak to napisał ktoś mądrzejszy ode mnie :"Sweet Tears is the only song I know in which the riff is based on sliding up the fretboard." Nie przetłumaczę bo nie jestem muzykiem.

Największym hitem Serenad jest oczywiście Sleeples, i nawet nie mów że nie rusza Cie to nic a nic:



Nie ma jednak co ukrywać, że kolejna część płyty nie jest już zbyt dobra. Przede wszystkim jest ona jakoś chaotycznie poukładana i całkowicie traci naturalny flow albumu. Koniec końców za najlepszą rzecz z tej płyty uważam okładkę, jest super, zwłaszcza na koszulkach. Faktycznie death doomowe opus magnum Brytole nagrali dopiero rok później.

Co do materiałów z Darren White, bardzo lubię zarówno Crestfallen, z genialnym They Die i jeszcze lepszą okładką, jak i Pentecost III. Pentecost III to swoista perełka, jest tam dość niespotykany miks doom metalu z czymś co nazwałbym riffami rodem z Iron Maiden. Słychać wyraźne inspirację.



Dodać do tego miażdżący, brzmiący jak szybsza wariacja na temat nieodżałowanego Winter: Mine is yours to drown in (ours in the new tribe) i mamy jedną z najlepszych epek w historii doom metalu.



Płyty od Eternity do Judgement to mój osobisty kanon, chyba najważniejsze dla mnie wydawnictwa muzyczne, dzięki którym faktycznie wsiąkłem w muzykę na poważnie. Opus magnum emocjonalnego rockowego grania.



Nawet to Ciebie yogu nie rusza?

A Fine Day To Exit i A Natural Disaster też bardzo lubię, ale trochę zaczęli się brit-popować, więc tak trochę mniej.

Ostatnie 3 to w sumie porażki, optymistyczna Anathema to dla mnie to samo co baba z fiutem. Rozumiem, że kogoś to kręci, mnie nie bo to całkowita antyteza tego co rozumiem pod nazwą Anathema.

The Optimist? Niech się w odbyt pocałują.

Większe podsumowanie (podobne do tego z tematu o Convulse zrobię niebawiem).
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 3 lata temu

PanLisek 3 lata temu

Dla mnie The Optimist jest najlepszą płytą od czasów Judgement. Z kapitalnym początkiem- fajne klimatyczne intro, świetny, podbity gitchującą elektroniką przebojowy Leaving It Behind, i genialny Endless Ways. Dalej nie jest gorzej, tzn zdarza się że momentami trochę przynudzają, ale całość jest na tyle nośna że mogę im to wybaczyć, słucham tej płyty już czwarty dzień, i sprawia mi dużo radochy.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 982
Rejestracja: 3 lata temu

dj zakrystian 3 lata temu

Serenades przy debiutach pozostałych gigantów death/doomowego grania wypada topornie, nie ma tam tylu chwytliwych tematów co choćby na debiucie Katatonii, riffy są proste i toporne, ale pojawiają się przebłyski w postaci np. wspomnianego Sleepless, który w sumie jest najlżejszą kompozycją z tej płyty i zapowiedzią tego co nastąpi za parę lat, czyli pójścia w bardziej złożone formy i nacisk na atmosferę utworu a nie ciężar gatunkowy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pro
Fallen Angel Of Doom
Posty: 314
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Łódź

pro 3 lata temu

Wrzucam tutaj moją krótką opinię dotyczącą nowego albumu Anathemy z wątku "czego słuchasz" - tak, żeby szybko nie spadła.

Zaskoczyła mnie ta płyta, ale pozytywnie. Bo po pierwszym przesłuchaniu miałem ją rzucić na półkę, ale dałem szansę i nie żałuję. Leci już któryś raz i ciągle odkrywam jakieś nowe smaczki. Momentami album jest nawet progresywny. Są też wkręty post-rockowe. I faktycznie "Endless Ways" to numero uno tego krążka (Lee to jednak potrafi zbudować elegancki klimacik). Niesamowicie emocjonalny kawałek. Końcówka płyty poza ostatnim utworem nieco słabsza - senna. Całość jednak oceniam dobrze, na pewno lepiej niż poprzednie wydawnictwo. Nawet "Can't Let Go", które zupełnie do mnie nie trafiło po pierwszym odsłuchu w Antyradiu, tutaj zaczęło chwytać. Trzeba sprawdzić jesienią jak nowe wałki bronią się na żywca podczas trasy po Polsce :) Największy minus? Beznadziejna wkładka do płyty z jakimiś bazgrołami, stwarzająca wrażenie jakby ktoś odarł ją ze strony tytułowej. Ale to wiadomo, detale. Liczy się muza.

Co do wątku, Anathema nadal jest jedną z moich ulubionych kapel. Z perspektywy czasu, niesamowicie ten zespół się rozwinął. Jak sięgnę pamięcią, mało jest bandów, które nagrały płyty tak zróżnicowane stylistyczne. To duża sztuka.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 lata temu

Co do wątku, Anathema nadal jest jedną z moich ulubionych kapel. Z perspektywy czasu, niesamowicie ten zespół się rozwinął. Jak sięgnę pamięcią, mało jest bandów, które nagrały płyty tak zróżnicowane stylistyczne. To duża sztuka.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że cały czas wydają płyty na poziomie, to znaczy w każdej z granej stylistyce nie spadli poniżej przyzwoitej płyty, a przeważnie nagrywają rzeczy co najmniej dobre. I nie zmienia mojej opinii fakt, że takie Distant Serenades to nudziarstwo, a niektóre ich utwory są bardziej pogodne od podkładu reklamy Almette.

Nowa płyta najlepsza od AND. Endless Ways spokojnie na Judgement mógłby wpaść i byłby tam mocnym punktem, naprawdę świetny utwór. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze Springfield oraz jazzujący Back to The Start. Bardzo przyjemnie słucha się także The Optimist czy San Francisco, mimo że ten drugi to chamska powtórka motywu z EW. Reszta przyzwoicie. O i jeszcze Can`t Let Go jest w porządku, taki radiowy brzdękacz do auta.

Nigdy nie sądziłem, że to napiszę ale najsłabiej na płycie wypada Vincent. Kurde to był kawał dobrego śpiewaka, a teraz brzmi jakby grał na jakimś pikniku country, no kurwa to jest regres na miarę Moonspella. Na odmiennym biegunie Lee Douglas, bo zawsze uważałem ją za swojego rodzaju piękny ozdobnik, ale tylko uzupełniacz i epizodyczny walor, tutaj natomiast pokazała, że potrafi wypełnić spora część płyty i to w sposób budzący uznanie. Kurdę, naprawde wolałbym całą płytę z wokalami Lee niż Vincenta, sorry Vinnie.

Partie gitar podobają mi się najbardziej od czasów AND. Mimo, że kontynuują ostatnio obraną ścieżkę łączenia post-rocku z progiem, to tym razem mają trochę cięższego posmaku, zwłaszcza w takim Springfield czy EW. Perkusyjnie jak zawsze przyzwoicie - właściwy człowiek na właściwym miejscu. No i jeszcze raz szacun za jazzowy utwór, mogliby więcej go rozwinąć np kosztem Ghost, które jest bezpłciowe.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 483
Rejestracja: 2 lata temu

mork 2 lata temu

Dla mnie brytyjski doom < skandynawski doom. Owszem, są momenty ale przeważnie krzywe to i niespójne jak angielskie uzębienie. Chociaż ma to swój specyficzny klimat, więc zrozumiem jeśli ktoś ma odmienne zdanie. Sam nie raz wracam do pierwszych płyt Anathema. Eternity brzmiał jak ciekawy eksperyment jednak od niego zaczęła się równia pochyła. Najnowszych wydawnictw Anathema nawet nie sprawdzam. Alternatywa w sam raz na eurowizje.

Na tegorocznym Prog in Park Vincent rewelacyjna forma wokalna. Czego nie można powiedzieć o Lee i jej dziwnej technice odsuwania się od mikrofonu przy każdym 'wyciąganiu'. Generalnie nie wiem po co ją tam trzymają. Chyba tylko dlatego, że to siorka drummera i może faktycznie przymierzają się do Eurowizji i fajnie to będzie wyglądać, że babeczka jeszcze na wokalu.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12656
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Powiedziałbym, że brytyjski doom > skandynawski doom > Anathema :) To się powinno nazywać Dwójka Peaceville, a nie trójka ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3692
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Gdyby te ich zmiany nie zachodziły tak szybko z płyty na płytę to ich status też byłby inny bo przecież EP'ki Crestfallen czy Pentecost III to świetne granie a nawet debiut ma kilka konkretnych ciosów. Niestety ale chłopaki chyba chcieli podobnie jak Cathedral pośmigać w kwiaciastych koszulach i spodniach typu dzwony ale im się nie udało. Kurwa ja to nawet nie wiem co oni grali już na drugiej płycie bo nie słyszałem nic co wyszło po Pentecost III
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 2 lata temu

Hajasz pisze:
2 lata temu
Gdyby te ich zmiany nie zachodziły tak szybko z płyty na płytę to ich status też byłby inny bo przecież EP'ki Crestfallen czy Pentecost III to świetne granie a nawet debiut ma kilka konkretnych ciosów. Niestety ale chłopaki chyba chcieli podobnie jak Cathedral pośmigać w kwiaciastych koszulach i spodniach typu dzwony ale im się nie udało. Kurwa ja to nawet nie wiem co oni grali już na drugiej płycie bo nie słyszałem nic co wyszło po Pentecost III
Pentecost III to jedna z najlepszych doomowych EP-ek w historii więc całkowita zgoda. Swoją drogą na The Silent Enigma jest jeszcze death doom niczym na Serenades, tylko lepszy i bardziej przemyślany. Zmiany zaczęli od 3 płyty, na której mieszali doom metal z rockiem gotyckim i szczyptą progresji. Biorąc pod uwagę, że lubisz niektóry rzeczy w tym stylu to mogłoby Ci się spodobać. Dalej nawet nie ruszaj.
Dla mnie brytyjski doom < skandynawski doom. Owszem, są momenty ale przeważnie krzywe to i niespójne jak angielskie uzębienie. Chociaż ma to swój specyficzny klimat, więc zrozumiem jeśli ktoś ma odmienne zdanie. Sam nie raz wracam do pierwszych płyt Anathema. Eternity brzmiał jak ciekawy eksperyment jednak od niego zaczęła się równia pochyła. Najnowszych wydawnictw Anathema nawet nie sprawdzam. Alternatywa w sam raz na eurowizje.

Na tegorocznym Prog in Park Vincent rewelacyjna forma wokalna. Czego nie można powiedzieć o Lee i jej dziwnej technice odsuwania się od mikrofonu przy każdym 'wyciąganiu'. Generalnie nie wiem po co ją tam trzymają. Chyba tylko dlatego, że to siorka drummera i może faktycznie przymierzają się do Eurowizji i fajnie to będzie wyglądać, że babeczka jeszcze na wokalu.
Co rozumiesz pod pojęciem skandynawski doom? Draconian, Katatonia, October Tide, V:SDoom? Candlemass, 3rd and The Mortal? Jestem bardzo ciekaw.

Anathema i jej pierwsza płyta to najsłabsze wydawnictwo wielkiej Trójki. To fakt niezaprzeczalny. TSE była całkiem spoko, ale ich opus magnum w doomie to już wspomniane Pentecost III.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Ryszard
Moderator globalny
Posty: 2945
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard 2 lata temu

Przecież to inne czasy były. Z dziesięć kapel na górze, kilkanaście na etapie prób i zinów. Death Metal i Doom były jeszcze bardzo prymitywnymi i ograniczonymi gatunkami, stąd popularność Tiamat, Anathema etc. Crestefallen powszechnie jebana dla mnie miała specyficzny amoralny klimat. Jest prostacka ale sensowna, zawiera taką zakazaną bękardską melancholię. Czarne dżinsy i białe retro koszule, długie falowane włosy... ;) Serenades, Pentecost, The Silent Enigma to klasyczny Deathdoom lat 90tych. Jeszcze deathmetalowy i budowany śmierciowym brzmieniem. Przyznam się szczerze że dawno nie słuchałem ale wspomnienia mam bdb. Słuchałem za to Eternity i uważam że album zestarzał się niestety. No ale tak to bywa z początkami alternatywy czy postów(?) Reszty jakoś nie próbowałem. Kiedyś obraziłem się i ich olałem za Eternity. Potem polubiłem wspomnianą ale reszta zawsze już pozostała mi obojętna. Każdy kto lubi ich ciężki okres powinien popatrzeć za siostrą Anathemy: The Blood Divine czy Dovone Blood? Coś Divine :)

Edit.

!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 553
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros rok temu

pp3088 pisze:
2 lata temu
Anathema i jej pierwsza płyta to najsłabsze wydawnictwo wielkiej Trójki. To fakt niezaprzeczalny. TSE była całkiem spoko, ale ich opus magnum w doomie to już wspomniane Pentecost III.
W jakim sensie najsłabsze? Że to najgorsza płyta ze wszystkich krążków wydanych przez wielką trójkę, czy najgorszy debut z W3 czy jak?

Tutaj nie ma co dywagować nad zajebistoscią Serenades badź jej brakiem, skoro The Silent Enigma jest od niej pod każdym względem lepsza ;)
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 rok temu

Nebiros pisze:
rok temu
pp3088 pisze:
2 lata temu
Anathema i jej pierwsza płyta to najsłabsze wydawnictwo wielkiej Trójki. To fakt niezaprzeczalny. TSE była całkiem spoko, ale ich opus magnum w doomie to już wspomniane Pentecost III.
W jakim sensie najsłabsze? Że to najgorsza płyta ze wszystkich krążków wydanych przez wielką trójkę, czy najgorszy debut z W3 czy jak?

Tutaj nie ma co dywagować nad zajebistoscią Serenades badź jej brakiem, skoro The Silent Enigma jest od niej pod każdym względem lepsza ;)
Najgorszy debiut jak i najgorsza death doomowa płyta z kompletu. Z Serenad pamiętam w zasadzie tylko genialne Sleepless, Sweet Tears z unikalnym riffem czy Lovelorn Rhapsody. No i absolutnie genialny riffowanie w They Die. Reszta jest taka se, a suita Dreaming: A Romance jest zwyczajnie męcząca. Fajna okładka nie ratuje mankamentów płyty. Jak Więdnie Kwiat i Zagubiony Raj ją deklasuja.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12656
Rejestracja: 4 lata temu

yog 3 tyg. temu

Wygląda na to, że panowie z problemami z pieniążkami nie żartowali - Anathema zawiesza działalność na czas nieokreślony, zaś muzycy zamierzają podążać nowymi ścieżkami życia.

Obrazek
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 665
Rejestracja: 3 lata temu

EdusPospolitus 3 tyg. temu

W sumie już od dawna nagrywają cieniznę, może to najwyższy czas na długaśną przerwę :)
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1569
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

Ostatnia płyta była totalnie rozczarowująca, co było niemiłym zaskoczeniem po paru dobrych albumach.

Niech może lepiej sobie odpoczną. Na szczęście widziałem ich kilka razy, zatem na SDL w Aleksandrowie mogę sobie ich nie obejrzeć.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 326
Rejestracja: 4 lata temu

synu 3 tyg. temu

Czuję w kościach, że będzie to raczej casus Katatoni i po krótkiej przerwie braciszkowie znów się zejdą. Całe życie zarabiali na muzyce, więc nie wydaje mi się, by te nowe ścieżki poprawiły znacząco zasobność ich portfeli (choć kto wie).

Zresztą przez koronę co druga kapela nie koncertuje, ani nie nagrywa, więc każda mogłaby sieknąć takim "nieokreślonym zawieszeniem" i cyk, zainteresowanie i sprzedaż wcześniejszych płyt, merchu i innych rośnie 8)
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1569
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

Jakby nie pojechali tak z denną muzą jak ostatnia płyta, to byłaby inna sytuacja w kapeli. Dla kogo jest obecna muzyka? mam wrażenie, że obecnie dla nikogo.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 982
Rejestracja: 3 lata temu

dj zakrystian 3 tyg. temu

Powrócą z czymś na miarę Judgement... albo nie daj bobrze City Burials😆
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 tyg. temu

Zsamot pisze:
3 tyg. temu
Jakby nie pojechali tak z denną muzą jak ostatnia płyta, to byłaby inna sytuacja w kapeli. Dla kogo jest obecna muzyka? mam wrażenie, że obecnie dla nikogo.
Mi się akurat w miarę podobała. Nic wielkiego, do żadnej ze starszych startu nie miała ale jak na moje ucho najlepsza z okresu po AND. Endless Ways, Springfield, kawałek jazzowy i jeszcze jeden były naprawdę bardzo spoko.

Mimo wszystko przerwa im dobrze zrobi, bo od tego "optymistycznego" pitu pitu w lirykach aż pałka mięknie.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1569
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

dj zakrystian pisze:
3 tyg. temu
Powrócą z czymś na miarę Judgement...
Niestety, ten poziom emocji to już chyba poza ich możliwościami...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2029
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 tyg. temu

Myślę że manedżerowie takich grup przechodzą specjalne szkolenia jak z zawieszenia/zakończenia działalności można trzepać pieniążki. Komunikat, obraz jest już wszystkim tak dobrze znany, że aż ciężko uwierzyć że takie rzeczy się jeszcze dzieją. @Zsamot, myślę że spokojnie jeszcze ich na SDL zobaczymy, będzie co niemiara dramaturgii, teraz fani ich zagłaszczą i wrócą ;)
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 553
Rejestracja: 3 lata temu

Nebiros 2 tyg. temu

Może za pół roku wyjadą z akcją ogłaszając, ze ich powrót zależy od sytuacji finansowej, którą poprawić mogą tylko fani i zorganizują kolejną zbiórkę.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 319
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 2 tyg. temu

Przyznaję, że miałem gdzieś Anathema, będąc fanem MDB czy Paradise Lost z początków kariery. Od paru dni (jesień) wałkuje różne doomy i przypomniałem sobie, że była jakaś Anathema na słuchawkach przy okazji We're Here Because We're Here, które strasznie mnie znudziło. I jako, że kapela "encyklopedycznie" należy do sławetnej Wielkiej Trójcy Death/Doom z lat 90's, po latach z posypaniem głowy popiołem i wziąłem się za początki. Przewałkowałem The Crestfallen EP, Serenades, Pentecost III i The Silent Enigma. The Crestfallen EP dość surowe, ale miękkie doom-we granie, które naprawdę doceniam. Czuć początki emocjonalnego zacięcia w tym wszystkim. Jakoś mi przypina to początki Katatonii? I co robi na okładce Anja Orthodox po kosie na okładce? Pentecost III skradło mi serce. Świetna surowizna pięknych lat 90' z poetyckim zacięciem deff doom. Bardzo przypomina Tiamat (znowu Szwecja?) z podobnego okresu. Super się tego słucha. Czasami naprawdę ma mocne momenty. Serenades ma dość ma nierówny koncept. Pierwsza połowa ciągnie niezły deef/doom, by później trochę przymulić. Ciężko się wczuć w całość. The Silent Enigma to już trochę inna bajka. Określił bym tą płytę jako "bardzo ładny death/doom". Świetnie mi się tego słucha w samochodzie. Klarowne brzmienie, płynący klimat, przestrzenne kompozycje. Trochę Empyrium. "I'm Dyyyingg!....". Jest miękko, trochę melancholijnie, ale z zacięciem. Super album. No i cóż. Wstyd przyznać, ale dopiero poznaję zespół po latach odsłuchiwania wszelakiego death/doom. Ale przyznam, że fajnie jest po tylu latach odkrywać jakieś klasyki i się po prostu jarać.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1569
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot tydzień temu

Cóż rzec, pierwszy okres, do Judgement, to dla mnie najlepsze lata. Oczywiście są tam lepsze i gorsze albumy, bo taki Eternity trochę słabiej lubię, z drugiej strony, to gdy słucham danej płyty , to znikają wszelkie mankamenty. ;-)

Nigdy nie porównywałem do niczego Anatrhemy, bo... oni byli tymi pierwszymi, którzy byli topem w tzw. klimatycznym metalu. Co prawda bardzo szybko zaczęli iść w kierunku progresywnego grania, ale patrząc na ówczesną publikę, to trzon jej byś stricte metalowy.

Dziś słuchałem Weather system- piękny album, absolutnie udany powrót po mocno zniżkowej formie, bo ani Fine day ani Natural Disaster to nie były wg mnie udane albumy. Parę dobrych utworów i jakoś tak potem średnio. Po prostu średnio, mało emocji.

Za to wspomniany Weather sysdtem i poprzedni- We're here..., pięknie się wpisują w ten nowy styl. Metal pozostał już tylko wspomnieniem, jest za moc uczuć i dobrych melodii. Zwieńczeniem jest perfekcyjny album koncertowy Universal. Potem niestety dwa kolejne były już tendencją spadkową.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 319
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 tydzień temu

Każdy kto lubi ich ciężki okres powinien popatrzeć za siostrą Anathemy: The Blood Divine czy Dovone Blood? Coś Divine
Przesłuchałem Awaken i dla mnie bieda straszna. Płytkie i bez mocy. Może kompozycje miałyby rację bytu, przy chociaż podstawowej produkcji, ale brzmi to dość infantylnie. Tak jakby licealiści, chcieli by kopiować profeskę.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1186
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 tydzień temu

Pogan696 pisze:
tydzień temu
Każdy kto lubi ich ciężki okres powinien popatrzeć za siostrą Anathemy: The Blood Divine czy Dovone Blood? Coś Divine
Przesłuchałem Awaken i dla mnie bieda straszna. Płytkie i bez mocy. Może kompozycje miałyby rację bytu, przy chociaż podstawowej produkcji, ale brzmi to dość infantylnie. Tak jakby licealiści, chcieli by kopiować profeskę.
Zgadza się, bieda straszna. Szkoda czasu na wersje demo a może nawet alfa.

Kapele które grały podobnie do Anathemy z czasów death/doom, jeżeli ktoś ma ochotę to tutaj faktycznie jest i podobieństwo muzyczne i dobry poziom grania:

https://www.metal-archives.com/bands/Avernus/649
https://www.metal-archives.com/albums/L ... andum/8292
https://www.metal-archives.com/albums/M ... ress/33891
https://www.metal-archives.com/bands/Amentes/12352
https://www.metal-archives.com/albums/B ... _Love/6502
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”