Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Rotting Kingdom

Hajasz rok temu

Obrazek

Obrazek

Ze stanu Kentucky pochodzi Rotting Kingdom, który gra ciężki tzw. doom death metal. Mocno inspirowani początkami Paradise Lost czy My Dying Bride a także wczesną Katatonia, których to wpływów słychać sporo. Potężny growl przechodzący czasami we wrzaski towarzyszy raczej wolno-średnim tempom.

Chłopaki jednak potrafią wplatać ciekawe melodie, które tworzą ponury klimat dla swojej muzy przez co w ich muzyce sporo ciekawego się dzieje.

Pojawiają się świetne sola, które wtórują pochodom na garach a te raczej nie wygrywają w każdym kawałku tego samego tylko gość ładnie obsługuje wszystkie blachy i naciągi. EP'ki z 2017 nie słyszałem ale za to wpadł mi w łapska debiut wydany przez krajową GOW zatytułowany A Deeper Shade of Sorrow. Zawiera sześć dosyć długich opusów na całe szczęście ograniczonych łącznie do 38 min. Co można powiedzieć o tym albumie? Fani klasycznego deciora mogą sobie darować i powrócić do wpierdalania bigosu natomiast ci, którzy lubią death metal w wolniejszych odmianach i ponurym klimatem powinni sobie to sprawdzić bo najkrócej jak to opisać to Dance Of December Souls w doom death metalowym wydaniu.

Skład:
Chuck McIntyre - Bass Tombstalker
Brandon Glancy - Drums ex-Tombstalker
Kyle Keener - Guitars Nest, Sonic Altar, ex-Xelas
Clay Rice - Guitars Arktos, Stampede
Anton Escobar - Vocals Pyromancer, Tombstalker, Guignol

Dyskografia:
2017 - Rotting Kingdom [EP]
2020 - A Deeper Shade of Sorrow



MA: https://www.metal-archives.com/bands/Ro ... 3540430398
BC: https://rottingkingdom.bandcamp.com/music
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13529
Rejestracja: 4 lata temu

yog 10 mies. temu

Całkiem to niezłe, przez chwilę nawet myślałem, że będzie bardzo zacnie, ale niestety panowie z Rotting Kingdom serwują te swoje doomowe emocje na zasadzie cudzych receptur, przez co trudno się dać temu w pełni pochłonąć i ostatecznie okazuje się to, czego można było domniemywać przed zapoznaniem się z ich twórczością jeszcze, że okładki będą lepsze od samej muzy, która jest taka no, powiedziałbym, więcej niż poprawna, czyli bardzo poprawna. Jeśli to kogoś zachęci to jak najbardziej warto sięgnąć, jednak niczego specjalnego nie należy się spodziewać.

Oba wydawnictwa na podobnym poziomie, granie gdzieś na krawędzi pierwszego rezonującego ruinami Paradise Lost, utrapieńczej melodii wczesnego MDB i łagodnej bezlitosności Ahab. Nie jest to zbytnio opresyjny doom, raczej taka odsłona trochę z trzeciej osoby, gdzie trochę jesteśmy oderwani od opisywanych wypadków miejscem i czasem. Melodyjek faktycznie dużo, ale jakoś przesadnie mi wspomnianej w poście wyżej Katatonii nie przypominały, aż tak nie pływają, choć ogólnie to muza Rotting Kingom należy, trzeba im to oddać, do tych pływających. Chyba słyszę tu bardziej takie ciut późniejsze rockowe przygrywki z Katatonii, niż samo Dance of December Souls. Wokal momentami pod growle pana z Mourning Beloveth, także spoko, bardzo poprawne to wszystko.

Jak dla mnie doom, a nie death.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”