Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

Cathedral

CzłowiekMłot 6 lata temu

Obrazek

Obrazek

Doom metalowy monolit stworzony w 1989 roku przez Lee Doriana po jego odejściu z Napalm Death. Jest to jedna z najważniejszych grup w gatunku. Na początku lat 90-tych, Cathedral było uważane za najcięższy zespół świata. W połowie tej samej dekady w ich muzyce pojawiały się słyszalne wpływy stonerowe, a pod koniec pierwszej dekady XXI w. nawet progresywne ("The Guessing Game"). Zespół zakończył działalność w 2013 r., a kontynuacją jego wizji artystycznej jest supergrupa With The Dead.

Skład:
Gaz Jennings - Guitars (1989-2013), Bass (1993-1994), Keyboards (1994-1996) Death Penalty, Septic Tank, ex-Acid Reign, ex-Lucifer
Lee Dorrian - Vocals (1989-2013) Septic Tank, With the Dead, Teeth of Lions Rule the Divine, ex-Napalm Death, ex-Armed Revolutionary Faction, ex-Pig Disease
Brian Dixon - Drums (1994-2013) The Skull, ex-Horakane, ex-Arabia, ex-Caprice, ex-Contagious
Scott Carlson - Bass (2011-2013) Repulsion, Septic Tank, Death Breath (live), ex-Genocide, ex-Church of Misery, ex-Death, ex-From Beyond, ex-The Superbees
▼ Byli muzycy
Andy Baker - Drums (1989) ex-Sacrilege, ex-Warwound, ex-Arbitrater, ex-Cerebral Fix, ex-The Varukers
Adam Lehan - Guitars (1989-1994) ex-Lord Crucifier, ex-Acid Reign, ex-Deadline, ex-Flight, ex-Park Drive
Mark Griffiths - Guitars (1989-1990), Bass (1990-1992) Arkazum, Year Zero, ex-Blackstar
Ben Mochrie - Drums (1990) Resurrrection Men, ex-Filthkick
Mike Smail - Drums (1991) Dream Death, Penance, ex-Under the Sun, ex-Internal Void, ex-Pentagram, ex-Monolith Wielder (live)
Mark Ramsay Wharton - Drums (1992-1994), Keyboards (1992) ex-Cronos, ex-Acid Reign, ex-Asomvel
Leo Smee - Bass (1994-2011), Guitars (2010) Age of Taurus, With the Dead, ex-The Oath (live), Chrome Hoof, ex-Trespass, ex-Firebird
▼ Muzycy koncertowi
Munch - Keyboards, Effects ex-No Dice
Mike Hickey - Bass (1992-1993) Goatreign, ex-Altered Dominance, ex-Cronos, ex-Venom, ex-Carcass (live)
Scott Carlson - Bass (1994) Repulsion, Septic Tank, Death Breath (live), ex-Genocide, ex-Church of Misery, ex-Death, ex-From Beyond, ex-The Superbees
Joe Hasselvander - Drums (1994) Armageddon USA, The Hounds of Hasselvander, Joe Hasselvander, ex-Devil Childe, ex-Guardians of the Flame, ex-Phantom Lord, ex-Death Row, ex-Black Manta, ex-Pentagram, ex-Raven, ex-Jack Starr's Burning Starr (live), ex-Mind Assassin, ex-Reactor, ex-Blue Cheer, ex-Forgotten Realm, ex-Overlord, ex-The Boyz, ex-White Lion
Barry Stern - Drums (1994) (R.I.P. 2005) ex-Septic Tank, ex-Trouble, ex-Debris Inc., ex-Zoetrope
Victor Griffin - Guitars (1994) In-Graved, Pentagram, Place of Skulls, ex-Victor Griffin, ex-Death Row, ex-Joe Hasselvander
Dave Hornyak - Drums (1995) ex-Shades of Grey, ex-Carnage
Max Edwards - Bass (2003-2004) ex-As She Screams, ex-Virus
Dyskografia:
1990 - In Memorium [demo]
1991 - Demo #2 [demo]
1991 - Rock Hard Presents: Gods of Grind [split]
1991 - Forest of Equilibrium
1992 - Gods of Grind [split]
1992 - Soul Sacrifice [EP]
1993 - Grim Luxuria [single]
1993 - Ride [single]
1993 - Twylight Songs [single]
1993 - The Ethereal Mirror
1994 - After Forever [split]
1994 - Statik Majik [EP]
1994 - Cosmic Requiem [EP]
1995 - New Metal Messiahs! [split]
1995 - The Carnival Bizarre
1996 - Hopkins (The Witchfinder General) [EP]
1996 - Supernatural Birth Machine
1998 - Caravan Beyond Redemption
1999 - In Memoriam [kompilacja]
1999 - Soul Sacrifice / Statik Majik [kompilacja]
2000 - Our God Has Landed (AD 1990-1999) [video]
2001 - Gargoylian [single]
2001 - Endtyme
2002 - The VIIth Coming
2004 - The Serpent's Gold [kompilacja]
2005 - The Garden of Unearthly Delights
2010 - The Guessing Game
2010 - Live in London [EP]
2011 - Anniversary [live]
2011 - A New Ice Age [EP]
2013 - Vengeance of the Blind Dead (Flexi Version) [single]
2013 - The Last Spire





MA: https://www.metal-archives.com/bands/Cathedral/1107
BC: https://cathedral-band.bandcamp.com/music
YT: https://www.youtube.com/channel/UC1fXqf ... 7ysu-6IMww
http://www.cathedralcoven.com/index2.php
Ostatnio zmieniony 01 lip 2017, 00:08 przez CzłowiekMłot, łącznie zmieniany 3 razy.
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.

Tagi:
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2857
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 6 lata temu

Któż nie zna klipu do Ride???



Pamiętam, jak to nagrałem podczas jednego z "seansów" na MTV Headbangers Ball... Nie potrafiłem zdefiniować muzy, ale byłem zachwycony. Do tego mieli zajebiste okładki i wkładki. The Carnival Bizarre - piękny album. Po prostu magia. Czyżby czas, by ich sobie na oryginałach skompletować? ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4746
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 lata temu

Uwielbiam album "Forest of Equilibrium"... Następne płyty nie robią już na mnie takiego wrażenia.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 5 lata temu

Jeśli jeszcze nie słyszałeś to polecam finalny album i może zmienisz zdanie.
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3619
Rejestracja: 6 lata temu

Pioniere 5 lata temu

CzłowiekMłot pisze:Jeśli jeszcze nie słyszałeś to polecam finalny album i może zmienisz zdani
"The Last Spire" jest po prostu prze-zajebisty, również polecam.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 5 lata temu

Kurna, jedna z ich najlepszych płyt, powiedzmy top 3 kapeli jak dla mnie obok "Supernatural Birth Machine' i "The Garden Of Unearthly Delights" (z przepiękną okładką ukradzioną od mistrza H.Boscha).
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4746
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 lata temu

CzłowiekMłot pisze:Jeśli jeszcze nie słyszałeś to polecam finalny album i może zmienisz zdanie.
Płytę przesłuchałem, wzwodu nie odnotowałem... Ma kilka fajnych momentów, ale "FoE" to nie jest.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 5 lata temu

Endtyme to chyba najczęściej słuchana rzecz od nich, obok kultowego Carnival Bizzare, mistrzowie stoner/doomowego grania.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4746
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 lata temu

Tylko "Forest of Equilibrium"...
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15955
Rejestracja: 6 lata temu

yog 5 lata temu

Szacunek mam, ale stoner/doom uważam za maksymalnie niepotrzebną muzę w moim życiu i nudzi mnie śmiertelnie. Forest of Equilibrium spoko całkiem, ale też bez spustów - dość niedawno pierwszy raz słyszałem, bo kiedyś myślałem, że oni zawsze takie psychodeliczne smęcenie uprawiali.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3619
Rejestracja: 6 lata temu

Pioniere 5 lata temu

@yoguś zbyt mało słuchania za dużo suchych wniosków.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4746
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 lata temu

Pierwsza płyta wyraźnie odstaje od reszty i moim zdaniem jest to najlepsza rzecz jaka ten zespół nagrał. Pozostałe już mi się zdecydowanie mniej podobają - każda kolejna mniej. Debiut zrobił na mnie spore wrażenie swego czasu i spodziewałem się kontynuacji. Niestety wystarczy posłuchać pierwszego riffu z "The Ethereal Mirror" i już wiadomo, że cały klimat z jedynki szlag trafił.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

Vexatus pisze:
5 lata temu
Tylko "Forest of Equilibrium"...
Brawo, brawo.
Vexatus pisze: Pierwsza płyta wyraźnie odstaje od reszty i moim zdaniem jest to najlepsza rzecz jaka ten zespół nagrał. Pozostałe już mi się zdecydowanie mniej podobają - każda kolejna mniej. Debiut zrobił na mnie spore wrażenie swego czasu i spodziewałem się kontynuacji. Niestety wystarczy posłuchać pierwszego riffu z "The Ethereal Mirror" i już wiadomo, że cały klimat z jedynki szlag trafił.
Brawo i jeszcze raz brawo.

Przynajmniej nic więcej nie trzeba wyjaśniać.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1471
Rejestracja: 5 lata temu

pp3088 5 lata temu

Hajasz pisze:
5 lata temu
Vexatus pisze:
5 lata temu
Tylko "Forest of Equilibrium"...
Brawo, brawo.
Vexatus pisze: Pierwsza płyta wyraźnie odstaje od reszty i moim zdaniem jest to najlepsza rzecz jaka ten zespół nagrał. Pozostałe już mi się zdecydowanie mniej podobają - każda kolejna mniej. Debiut zrobił na mnie spore wrażenie swego czasu i spodziewałem się kontynuacji. Niestety wystarczy posłuchać pierwszego riffu z "The Ethereal Mirror" i już wiadomo, że cały klimat z jedynki szlag trafił.
Brawo i jeszcze raz brawo.

Przynajmniej nic więcej nie trzeba wyjaśniać.
Mam dokładnie takie samo zdanie. To był prawdziwy cios w ryja. Pamiętam jako młody doomster naczytałem się pochwał o Cathedral. Odpaliłem sobie kilka płyt i zdziwiłem się o co kaman, bo przecież to jakieś stoner z elementami doomu co najwyżej. Nie widziałem tam nic defniującego doom metal. No i potem ktoś polecił debiut. Pozamiatało mną kompletnie! To co tam zapodali ma tempo funeral doom metalowe, i tylko z racji braku growli dziś nikt tego nie ocenia jako funeral doom. Niesamowita płyta, bardzo nieprzyjemnie się robi od wokali Doriana, które mimo że "czyste" to są mocno obleśne.

Cóż potem poszli w coś co dziś nazwałbym doom `n rollem, a co każdy nazywa stoner doomem. Z tego okresu najbardziej lubię The Ethereal Mirror, Carnival Bizzare oraz The Garden Of Unearthly Delights. Płyty te mają naprawdę mocne numery, a do bycia bardzo dobrymi przeszkadza obecność kilku nędznych, szybkich, radosnych niemalże rock `n rollowych numerów, które burzą fajny porządek i podniosły klimat płyty. Cytując gościa z internetów "After the somewhat classic "Forest of Equilibrium," almost everything from Cath has sounded like, "WHOA, HEY, WELL LET'S GROOVVEEE, OOOOHH YEAH!".

Okładki płyt mają genialne, można by z tego małą galerię zrobić i powiesić nad łóżkiem.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15955
Rejestracja: 6 lata temu

yog 5 lata temu

pp3088 pisze:
5 lata temu
Pamiętam jako młody doomster naczytałem się pochwał o Cathedral. Odpaliłem sobie kilka płyt i zdziwiłem się o co kaman, bo przecież to jakieś stoner z elementami doomu co najwyżej. Nie widziałem tam nic defniującego doom metal.
Miałem identycznie i z tego względu od przeszło 11 lat nie słuchałem Cathedral za wyjątkiem wspomnianego Forest of Equilibrium (polecanego na poprzednim forum jako jedyny prawdziwy doom od Cathedral) i jakimiś przypadkowymi sytuacjami w stylu: jedziemy na drugi koniec Polski autem, a jeden z pasażerów zabiera płytkę Cathedral, więc sobie wszyscy słuchamy.

Okładki to taki Bosch na kwasie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 5 lata temu

pp3088 pisze:
5 lata temu
Hajasz pisze:
5 lata temu
Vexatus pisze:
5 lata temu
Tylko "Forest of Equilibrium"...
Brawo, brawo.
Vexatus pisze: Pierwsza płyta wyraźnie odstaje od reszty i moim zdaniem jest to najlepsza rzecz jaka ten zespół nagrał. Pozostałe już mi się zdecydowanie mniej podobają - każda kolejna mniej. Debiut zrobił na mnie spore wrażenie swego czasu i spodziewałem się kontynuacji. Niestety wystarczy posłuchać pierwszego riffu z "The Ethereal Mirror" i już wiadomo, że cały klimat z jedynki szlag trafił.
Brawo i jeszcze raz brawo.

Przynajmniej nic więcej nie trzeba wyjaśniać.
Cytując gościa z internetów "After the somewhat classic "Forest of Equilibrium," almost everything from Cath has sounded like, "WHOA, HEY, WELL LET'S GROOVVEEE, OOOOHH YEAH!".

Okładki płyt mają genialne, można by z tego małą galerię zrobić i powiesić nad łóżkiem.
Dokładnie dzięki tej manierze wokalnej Doriana polubiłem Cathedral :D Robi to prawie tak dobrze ja wokalista Clutch. Doomowy ciężar w połączeniu z rock'n'rollowymi melodiami to coś co bardzo sobie cenię, szkoda tylko, że jestem z tym osamotniony :)

Co do oprawy graficznej pełna zgoda.
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4746
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 lata temu

pp3088 pisze:
5 lata temu
Mam dokładnie takie samo zdanie. To był prawdziwy cios w ryja. Pamiętam jako młody doomster naczytałem się pochwał o Cathedral. Odpaliłem sobie kilka płyt i zdziwiłem się o co kaman, bo przecież to jakieś stoner z elementami doomu co najwyżej. Nie widziałem tam nic defniującego doom metal. No i potem ktoś polecił debiut. Pozamiatało mną kompletnie! To co tam zapodali ma tempo funeral doom metalowe, i tylko z racji braku growli dziś nikt tego nie ocenia jako funeral doom. Niesamowita płyta, bardzo nieprzyjemnie się robi od wokali Doriana, które mimo że "czyste" to są mocno obleśne.
Wokalizy na tej płycie są niesamowite - zwykle wole growl, niż jakieś jęki i stęki, ale innych wokali sobie na tej płycie nie wyobrażam. Zdecydowanie (także dzięki wokalowi) jest to płyta jedyna w swoim rodzaju.
Awatar użytkownika
Odrowąż
Master Of Puppets
Posty: 165
Rejestracja: 5 lata temu

Odrowąż 5 lata temu

Cathedrala pierwsze 3 płyty i nieodżałowana Ep Static Majic bardzo często słucham i uwielbiam. Potem znam tylko Endytme. Ciekawe, czy nowszew wydawnictwa są dobre. Polećcie coś, najlepiej w deseń tego co ja słucham od Cathedral.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3619
Rejestracja: 6 lata temu

Pioniere 5 lata temu

Polecam w takim razie dwie najbliższe Statik Majik EP-ki - Cosmic Requiem i Soul Sacrifice oraz oczywiście ostatni wieńczący dyskografię album The Last Spire.
Decybel
Posty: 56
Rejestracja: 5 lata temu

Decybel 5 lata temu

Odrowąż pisze:
5 lata temu
Cathedrala pierwsze 3 płyty i nieodżałowana Ep Static Majic bardzo często słucham i uwielbiam. Potem znam tylko Endytme. Ciekawe, czy nowszew wydawnictwa są dobre. Polećcie coś, najlepiej w deseń tego co ja słucham od Cathedral.
z nowszych przyjemnie się słucha The Garden of Unearthly Delights bez spiny i charakter bardziej rozrywkowy
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 lata temu

Chociaż jestem przeciwnikiem tego typu wydawnictw to jednak kompilacja z 2004 roku The Serpent's Gold jest świetna a zwłaszcza druga płyta z rzadkimi kawałkami.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Odrowąż
Master Of Puppets
Posty: 165
Rejestracja: 5 lata temu

Odrowąż 5 lata temu

Okiej zacznę od ostatniego longa, bo za składakami nie bardzo przepadam.
Rattlehead
Moderator globalny
Posty: 142
Rejestracja: 6 lata temu

Rattlehead 5 lata temu

Słucham właściwie tylko Forest Of Equilibrium i Epke Soul Sacrifice. I to jest kwintesencja doom metalu. Mocarne, potężne, przygnębiające dźwięki przeplatane grobowym wokalem. Wszystko okraszone dynamiką puszczonego w zwolnionym tempie konduktu pogrzebowego.

Niestety od Ethereal Mirror wszystko się zmienia i nie robi już na mnie ta muzyka takiego wrażenia.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4609
Rejestracja: 5 lata temu

pit 4 lata temu

Też długo uznawałem tylko debiut. Później przekonałem się do "The Carnival Bizarre" i "The Garden of Unearthly Delights". Taki humorystyczno-surrealistyczny koktajl z negatywnych i pozytywnych emocji mógł powstać tylko w Wielkiej Brytanii. "Upon Azrael's Wings" - rabunek Celtic Frost na chwilę zamienia się w coś w stylu Mr Bungle i znowu w Celtic Frost, nikt normalny by tego nie wymyślił.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3271
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 10 mies. temu

pit pisze:
4 lata temu
Taki humorystyczno-surrealistyczny koktajl z negatywnych i pozytywnych emocji mógł powstać tylko w Wielkiej Brytanii
Gorąco polecam zatem The Guessing Game, które ostatnio sobie odświeżyłem tak, że przez kilka dni nie leciało nic innego. Dziwaczna, pokręcona muzyka pełna nawiązań do kultowych melodii choćby Hawkwind, czy wręcz jakiejś dziwacznej ludowości. A jednocześnie doom metalowa na maksa. Może nie tak, jak na debiucie (czyli drugiej z dwóch najlepszych od nich), ale jednak bez podpierania się, tak niezgłębionym przez niektórych użytkowników, hehestonerkiem, jaki jednak na większości pozostałych płyt ma swój niemały udział.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 10 mies. temu

Ja bym powiedział, ze na tym obszernym dziele jest wszystkiego wlasnie za dużo, do listy różności dopisałbym może jeszcze progresywnego rocka czy czort wie co to jest. W każdym razie jest tam kilka hiciorow, koncept pewnie ciekawy, ale całościowo średnio mi się to klei i wolę poprzednie płyty jak i ostatnią.
Oczywiście posiadam na półce, dzieki @Kozioł!
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1665
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 10 mies. temu

Sharing is caring
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3271
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 10 mies. temu

pit pisze:
10 mies. temu
Obrazek
Dzięks. Początek... Cardiacs, Gong, Floydzi Barreta, Hawkwind ????
Spoko. Mówiłem, że Hawkwind :) Gong i Floydzi też, Cardiacs nie znam ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3619
Rejestracja: 6 lata temu

Pioniere 10 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
10 mies. temu
pit pisze:
10 mies. temu
Obrazek
Dzięks. Początek... Cardiacs, Gong, Floydzi Barreta, Hawkwind ????
Spoko. Mówiłem, że Hawkwind :) Gong i Floydzi też, Cardiacs nie znam ;)
@DiabelskiDom Zajrzyj tu viewtopic.php?p=28288#p28288
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 10 mies. temu

dj zakrystian pisze:
5 lata temu
Endtyme to chyba najczęściej słuchana rzecz od nich, obok kultowego Carnival Bizzare, mistrzowie stoner/doomowego grania.
Aż sam siebie zacytuję, bo pierdzenie o debiucie w przypadku tej kapeli jest nieadekwatne. Na tle funeral doom ten debiut jest zaledwie poprawny, przyzwoity. Dopiero potem odkryli swe powołanie. Carnival i Endtyme to tu się określili, jak Biedroń przed wyborami. Tylko zrobili to lepiej. Po czasie debiut wiele stracił, zaś późniejsze poszukiwania i sabbatowanie wiele zyskują.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 10 mies. temu

dj zakrystian pisze:
10 mies. temu
dj zakrystian pisze:
5 lata temu
Endtyme to chyba najczęściej słuchana rzecz od nich, obok kultowego Carnival Bizzare, mistrzowie stoner/doomowego grania.
Na tle funeral doom ten debiut jest zaledwie poprawny, przyzwoity.
No ale jak to tak? Przecież to żaden funeral doom tylko zwykły doom a tu już robi się ścisła czołówka.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 10 mies. temu

Zdecydowanie większość taguje to jako funeral doom, bo wolniej i ciężej i to jedyny prawilny Cathedral. Co jest bzdurą wierutną. Ani to klasyk funeral doom, ani zwykły doom, ani tym bardziej najlepsza płyta Doriana z ziomkami. Za taką uważam potężne i jednocześnie melodyjne Endtyme.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 10 mies. temu

Kiedy wyszedł debiutancki album chyba nawet w Thrashem' All był wywiad z Dorianem to on sam powiedział, że jego muzyka to doom metal. Żaden tam epicki, funeral czy inny po prostu doom metal. Za tagowanie powinno się jak u beżowych albo za króla Leopolda w Kongo robić odpowiednio "krótki albo długi rękaw". Ja Katedrę opuściłem po The Carnival Bizarre stąd resztę płyt znam pobieżnie i jakość nie ciągnęło mnie do sprawdzania. Pożegnalny album tylko słuchałem jeszcze po całości i jak już gdzieś tam wyżej wspomniałem jeszcze kompilacja The Serpent's Gold bardzo ładnie została ułożona.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 10 mies. temu

Nie chcę być złośliwy, ale w jakimś poście stwierdziłeś, że muzycy to debile i sami nie wiedzą co grają. Pamięć zawodzi, ale z tego co kojarzę, to w Metal Hammer było to jako funeral doom. Oczywiście ci dziennikarze to to tez z dupy wyrwani byli i pisali co im przyszło na myśl, lub redakcja kazała. Moim niezbyt skromnym zdaniem debiut stał obok funeral doom, ale nie był nim wg definicji gatunku. Sedno mego wpisu jest takie, że to tylko dobra płyta. Ma klimat i ja ją lubię. Jednak nie jest to najlepsze co paczka Doriana stworzyła.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 10 mies. temu

Raczej pomyliłeś mnie z kimś innym bo kto jak kto ale ja mam totalnie wywalone na style muzyczne. Skoro Dorian mówi, że gra doom to mi to starcza i po co dociekać jaki to doom. Stąd potem są durne kłótnie czy ktoś gra death black metal czy może black death metal bo na różnych płytach układ procentowy stylów się różni. W tym momencie aż mi się przypomniał taki slogan "Nie odbierajmy życia na poważnie".

GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 10 mies. temu

Po jednej z ostatnich czatowych wymian zdan na temat tejże kapeli z panem @DiabelskiDom posluchalem ponownie „The VIIth Coming” i teraz weszło to lepiej niż przed laty. Nie zgodzę się jednak, że to jakieś wybitne dzieło, raczej przeciętny całościowo album. Odrobinę jakby niedopracowany, bo trudno mi powiedzieć czy bardziej chcieli przyheheszkować muzycznie, czy też wgnieść doomowym ciosem w fotel i też jakoś to wszystko sie nie wyróżnia na tle reszty dyskografii Katedry. W każdym razie są tam hity i dobre teksty, zwłaszcza do gustu przypadł otwieracz i kawałek „Iconoclast”.


Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 8 mies. temu

Uwadze forumowej gawiedzi umknął fakt nagrania płyty w doomopodobnych klimatach przez dwóch byłych muzyków Cathedral - współzałożyciela, czyli Adama Lehana i perkusistę z drugiej płyty, a więc Marka Whartona. Całość do odsłuchu:

Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3271
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 7 mies. temu

A ja kupiłem i się pochwalę, że uzupełniłem półkę o pierwsze wydanie The Ethereal Mirror, bo doszedłem do wniosku, że chociaż debiut ani The Guessing Game toto nie jest, to bardzo ładnie mi ostatnio wchodziło, zatem nie wypadało nie nabyć.

Obrazek
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2113
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

The Last Spire!!!
Dzięki panowie @CzłowiekMłot i @Hajasz za super rekomendację.
Kapitalny kurwa album, urywa jajca!!!
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2113
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Długi, za długi czas Cathedral to był debiut i drugi album. Dobre płytki, ale nie wzbudzały we mnie większych emocji, ot granie jakich wiele na debiucie i ciut fajniejsze na drugiej. Błąd w ocenie potencjału ogromny, ale co się odwlecze to nie uciecze, słucham od ładnych kilkudziesięciu godzin tylko tej kapeli i im dalej w las tym lepiej. Niesamowicie fajny rozwój w granicach metalu, rocka, przecudne bujanie, energia wymieszana z ciężarem, patosem i fantastyczną nutką, którą wprost sugerują okładki albumów. Świetne, oryginalne granie, gdzie bazą jest oczywiście nieśmiertelny Black Sabbath, podlane psychodeliczno/metalowo/rockendrolowym sosem. Na ten moment Nieświęta Trójca grupy to dla mnie: Endtyme, The Garden of Unearthly Delights i The Last Spire, co pewnie ma szansę się jeszcze zmienić.

Przepraszam za pod pod postem, nie miałem już możliwości edycji, a chęć podzielenia się wrażeniami była spora.
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 44
Rejestracja: 10 mies. temu

encyklopedia metalu 4 mies. temu

The Carnival Bizarre najlepsza i poza zasięgiem, potem Ethereal Mirror, Supernatural Birth, potem dopiero cała reszta jak dla mnie.
Debiutu nie lubię, choć zasługi dla funeral gatunku doceniam.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1977
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 4 mies. temu

encyklopedia metalu pisze:
4 mies. temu
Supernatural Birth
No w końcu ktoś docenił! Mankamentem albumu są trochę słabsze niż zazwyczaj, może przez rozemocjonowanie (lub przechlanie) wokale Doriana, ale za to mamy tu cały instrumentalny wachlarz rocka. Wisienka na torcie bardziej stonerowego stylu kapeli moim zdaniem. Supernaturalna Rodząca Maszyna nie należy do najcięższych pozycji w dorobku Katedry, co paradoksalnie nie odbiera jej siły uderzeniowej. Muzyka dla współczesnych hipisów, sentyment ogromny. Włączaj @kurz, ale już!
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3271
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom 4 mies. temu

Muszę przyznać, że skala niedocenienia przeze mnie tego zespołu była bardzo duża. Na dobrą sprawę znałem tylko debiut i drugi album, które i tak lata temu niespecjalnie mi podeszły. Mało tego, jak cyklicznie mam banię na okołostonerowe rzeczy, tak jakoś bardziej stonerujące Cathedral w ogóle mi nie wchodziło. Ani dawno temu, ani trochę mniej dawno, gdzie to "mniej dawno" to jakoś z pięć lat będzie, jak nie lepiej. Tak czy inaczej, z mojej strony był to błąd, bardzo duży błąd.

Tym razem, przy aktualnej wkrętce (trwającej już bez mała z półtora roku) w różnej maści doomowe dźwięki podczas wieczorku alkoholowego u koleżki zostałem uraczony albumem The Guessing Game prosto z placka w kolorze białym. To był chyba ten moment, mimo, iż skrzywiłem się na to, co poleciało z kolumn. Ziarno jednak zostało zasiane i parę tygodni później coś mi powiedziało, żebym sobie tej płyty posłuchał znowu. Posłuchałem i tak zaczęła się totalna bania na odświeżony debiut i tę właśnie, progresywną stronę kapeli. Obydwa albumy katowałem dzień w dzień i coraz bardziej obrastałem w bańkę oswojenia z zespołem w całości. One są od siebie totalnie różne, a jednak właśnie te skrajne twarze Cathedral otworzyły mi oczy na wjazd na pełnej w dyskografię.
Tutaj warto wspomnieć jeszcze raz to, co pisałem wcześniej. Przesłuchane miałem ogólnie wszystkie płyty, za czasów nastoleniego empetrójkarstwa i zasysania dyskografii na masę miałem okazję odhaczyć, tak, doskonałe słowo, odhaczyć żeby było, że słyszałem, wiem co jest grane i elo. Czasem, przy nawrotach na stonery i doomy słuchałem sobie jakiegoś środkowego albumu i w zasadzie nie znajdowałem tam nic dla siebie. Mało tego, takie Endtyme, czy VIIth Coming zapamiętałem jako lekkie meh. Rzucę jeszcze tylko, że ten pierwszy to wymieniam nie bez powodu, ale o tym za chwilę. Dzisiaj, gdy należycie doceniłem dźwięki grane przez ekipę Doriana podejście mam zgoła inne. O tym właśnie jest ten post.
Tak czy inaczej, na fali słuchania Candlemassów, Reverend Bizarrów i tych innych bardzo wkręcił mi się Forest of Equlibrium. Doomowy monolit, z momentami wręcz death-doomowym ciężarem wioseł (żaden funeral, nie bardzo kumam skąd tu i tam nawiązania do tego stylu, bo tego najzwyczajniej w świecie tam nie ma). Świetna płyta, którą dopełnia równie świetna EPka Soul Sacrifice z inną niż albumowa wersją tego właśnie kawałka. Na obydwu nie brakuje sztosów w rodzaju przytłaczającego Ebony Tears a z drugiej strony nośnego Autumn Twilight. Tutaj, w tym numerze już można poczuć powiew stonerowego tchnienia, bo właśnie taki luźny, rockandrollowy, ujarany luz zaczyna coraz dobitniej rozpychać się w muzyce Katedry, czego konsekwencją jest album The Ethereal Mirror. Tu już mamy co rusz skrzące się stonerową podbitką doomowe hity, z takim Midnight Mountain choćby na czele. O, ten kawałek to jest jeden z hajlajtów środkowego Cathedral i przy okazji warto wspomnieć o innym miniaku, na którym też on się znajduje. Mowa o Statik Majik, które z jednej strony kłania się ciężarowi z debiutu, z drugiej ciągle obstaje przy luzie muzycznym a ostatecznie odjeżdża w totalnie progresywny odpał w kawałku The Voyage of the Homeless Sapien. Co tam się odpierdala, to ja nawet nie. Ponad 20 minut progresywnego doomu z kwasami, psychodelią i kosmosem w roli głównej. The Guessing Game to wcale zatem nie jest pierwsza taka jazda w dorobku zespołu, zdarzały im się takie czapy wcześniej, dokładnie 16 lat wcześniej.

Kolejne trzy albumy zespołu to kontynuacja nieco lżejszego gatunkowo grania, jednak w swojej podróży przez katedralne wnętrza do powyższych zakamarków zaglądałem rzadziej niż do pozostałych wymienionych i kilku tych, do których jeszcze nawiążę. Warto jednak nadmienić, że Carnival Bizarre, Supernatural Birth Machine i Caravan Beyond Redemption to także wartościowe krążki. Zespół eksplorował na nich dalej klasyczny doom na stonerowym wajbie, środek ciężkości przestawiając z ciężkości na klimat i riffy (Birth Machine 2000, Witchfinder), ciągle jednak nie nagrywając kopii samych siebie, co czasem przechodziło mi przez myśl, kiedy słuchałem ich dyskografii hurtem za gówniarza. Za to po wspomnianych, nieco lżejszych płytach, Cathedral dowalił albumem Endtyme. Wcześniej pisałem, że w różnych próbach podejścia do dyskografii kapeli ten album jawił mi się przydługi i przynudny. To jest jednak cholerny cios, o nudzie nie ma mowy a dodatkowo warto nadmienić, że to właśnie na nim zespół zarzuca stonerowanie (choć nie całkowicie) i spogląda w stronę początków. Ciężki, mocarny, doomowy, przytłaczający i przesiąknięty negatywną aurą, także tekstowo. Taki Melancholy Emperor, Whores to Oblivion czy Alchemist of Sorrows mówią same za siebie. Zero luzu z Autumn Twilight, Midnight Mountain czy takich właśnie, który zastąpiony został posępnym doom metalem w charakterystycznym stylu środkowej Katedry. Świetnie się tego słucha po latach i przeproszeniu z muzyką zespołu i jeden z jaśniejszych punktów w ich dyskografii.

Seventh Coming oraz The Garden of Unearthly Delights mam również dosyć słabo osłuchane, dlatego na ich temat nie będę się zbytnio rozwodził, za to od razu przeskoczę na wspomniane już w tym poście The Guessing Game. Przy okazji Statik Majik wspomniałem o odjazdach zespołu w stronę progresji i psychodelicznego rocka i na tej płycie mamy tego kwintesencję. Tutaj te gatunki nie są uzupełnieniem i ciekawostką w rodzaju kawałka na zamknięcie, a równorzędnym gatunkiem. Jakieś melodie, mnie osobiście kojarzące się z folkiem, awangardowe zacięcie w mieszaniu motywów kompletnie od czapy, do tego echa Hawkwind i Pink Floyd odbijające się nad całością. A nade wszystko cholerna przebojowość tych wszystkich dziwactw, praktycznie wszystko daje się nucić od pierwszego kontaktu. W tym momencie dochodzimy do zwieńczenia płytoteki grupy, ale jakież to jest zwieńczenie....

Zamykająca dyskografię zespołu Ostatnia Iglica to jest pierdolony majstersztyk. Kwintesencja metalu zagłady. Prawdziwy doom, od prawdziwych doomersów dla prawdziwych doomersów. Zero naleciałości stonerowych, zero zabawy, zero luzu, ale to tak absolutnie, że nawet Endtyme jawi się przy niej jako zbakana impreza bananowej młodzieży. Na The Last Spire nie ma nawet pół grama światła słonecznego, jest tylko mgła, kondukt pogrzebowy, niosący trumnę smutni panowie i zacinająca mżawka drobiąca na dymiące zgliszcza budynków pod ruinami zbombardowanej katedry. Mamy tu takie żywiołowe ciosy jak Cathedral of the Damned czy Tower of Silence, ale też sunące walce w rodzaju pointrodukcyjnego Pallbearer. Niby powrót do debiutu, ale jednak nie do końca, bo ta płyta, choć równie przygnębiająca, to jest jednak w zupełnie inny sposób ciężka. Tu ciężar jest doprowadzony do potęgi dziesiątej. Płyta, które niby suchałem jak wszystkich innych, ale która po latach rozwaliła mnie chyba najbardziej ze wszystkich. Absolutna czołówka zespołu, najlepsze pożegnanie jakie mogli zrobić.

Czyli co? Na koniec mogę tylko napisać, że bardzo żałuję, że tak późno doceniłem większość wcześniej pomijanych pozycji grupy. I zachęcić wszystkich do odświeżenia klasyki doomu, może mój wpis kogoś popchnie do uważniejszego posłuchania, tak jak mnie kiedyś popchnął winylowy odsłuch The Guessing Game.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2857
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Żałuję tylko, że nie można jakoś promować, wyróżniać wpisów. Bo ja bym tego typu wpisy walił jako początek wątku, jako coś, co jest najlepszą zachętą.
Zachęciłeś mnie, poważnie. Wiele razy próbowałem , było fajnie ale... itp.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
4 mies. temu
Warto jednak nadmienić, że Carnival Bizarre, Supernatural Birth Machine i Caravan Beyond Redemption to także wartościowe krążki. Zespół eksplorował na nich dalej klasyczny doom na stonerowym wajbie, środek ciężkości przestawiając z ciężkości
To się nazywa poświęcenie bo chodząc dzisiaj deszczowym mieście spotkałem mojego daaaaawno nie widzianego kolegę Twardochleba, który jak sobie przypomniałem ma całe dysko Cathedral i to w japońskich wersjach. Tak więc nieskromnie zapytałem o możliwość wypożyczenia na studia i tym samym na początek dwie płyty czyli Supernatural Birth Machine i Caravan Beyond Redemption. Dlaczego te dwie? Bo moja kolekcja kończy się na płycie The Carnival Bizarre, gdzie zagrali to co najlepsze w tym śmiesznym stylu. No ale aby nie było Hajasz wziął na warsztat dwie kolejne płyty i jako, że to wersje japońskie to każda z dodatkowym kawałkiem a więc ponad dwie godziny słuchania. I tak bierzemy SBM a tam autentycznie poza Stained Glass Horizon i przebojowym Fireball Demon reszta wieje taką nudą, że nawet ciężko przysnąć. Oklepane riffy, monotonny wokal nic ciekawego. Godzina zleciała ale na deser jeszcze kawałek bonus Tuckers Ruck czyli pięć minut instrumentalowego pierdzenia, którego żaden nawet najbardziej obleśny kierowca ciężarówki nie chciałby słuchać. Płyta nuda i tyle. Lecimy dalej czyli Caravan Beyond Redemption i poprawy nie ma. Efekt taki jakbyś słuchał Rotting Christ, który gra smutki. Prawie cały album zagrany na dżyn, dżyn, dżyn. Można mieć nadzieję, że po żwawym Voodoo Fire coś się zacznie dziać. Ni chuja. O przepraszam Satanikus Robotikus wjeżdża niczym kawałek z debiutu jest ciężar, klimat ale co z tego skoro dalej jest dożynkowa papka. Podobnie spierdolony jest mający potencjał Captain Clegg i Heavy Load. Wszystko i tak kończy się na redneckowych heheszkach i nawet już znane yeeeee itp teksty zachęcające do ubrania gaci typu ogrodniczki i pierdolnięcia prosto z gara jeszcze ciepłego moonshine'a nie powodują, że japa się śmieje. Mija godzina muzyki nijakiej ale, że to japoniec więc idzie bonus Black Sunday. Siedem minut takiego samego grania, które i tak nic nie wnosi a tylko wydłuża płytę do 80 minut !!!! Jakieś pozytywy? Japońskie wersje mają zajebiste wkładki a zwłaszcza SBM, gdzie są naklejki z wszystkich wcześniejszych płyt, które jak się okazuje odpowiednio sklejone tworzą mega świetny obraz. Tyczy się to również wszystkich przyszłych płyt Cathedral, gdzie każda okładka stanowi swoiste puzzle do całego obrazu z jakiego się składa dyskografia. Tak więc oba albumu niczego nie wnoszą i są typowym grankiem na wiejskich festynach, gdzie zmroczeni alkoholem autochtoni lubią sobie poklaskać kiedy trafią w rytm albo zespół wyjdzie na scenę ubrany w wiejskie szmaty. Płyty wracają do Twardego a za jakiś czas kolejne dwie do analizy.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2113
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Że też ci się chce tyle pisać o i przede wszystkim słuchać czegoś, co cię nudzi, jak rozumiem potyczka kto ma większe ego jest ważniejsza.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1665
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 4 mies. temu

Kurzyku, zajrzyj do behemotha, tam 23 strony z niemal identycznymi postami od ludzi którzy ani muzyki behemotha, ani osoby nergala nie lubią. Tam metalowcy chyba sobie urządzili auto terapię bo dowartościować się mogą 😜 Zaraz przy niedzieli, sam coś tam napiszę.

A żeby nie było offtopa, cathedral, podobnie jak Hajasz, ndd również zaliczę do nudnych zespołów. Wystarczyło zainteresować się tematem stonerskiego doomu bym doszedł do tego wniosku.
Turris Babylonica e stercore facta est.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2113
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 4 mies. temu

Kozioł pisze:
4 mies. temu
cathedral również zaliczę do nudnych zespołów
Zawiodłem się na tobie, mój drogi.. ale cóż, przynajmniej coś piszesz w tematach.

Cathedral naprawdę fajny, dla mnie zaczyna się od Caravan Beyond Redemption. Każdy album coś wnosi nowego do ich muzy. A dlaczego Caravan, a nie poprzedni lub Carnival Bizarre, ano dlatego, gdyż na nim słyszę, że poszli na całość w tym kwiecisto-metalowym klimacie zabarwionym soczystym rockiem. Następne to była zabawa z nowymi elementami, nie czuję tylko VII-ki, a Endtyme i Last Spire, to była zabawa na poważnie, bo to jednak metal jest. Hajaszowa składanka też zajebista.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4689
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

kurz pisze:
4 mies. temu

Cathedral naprawdę fajny, dla mnie zaczyna się od Caravan Beyond Redemption. Każdy album coś wnosi nowego do ich muzy. A dlaczego Caravan, a nie poprzedni lub Carnival Bizarre, ano dlatego, gdyż na nim słyszę, że poszli na całość w tym kwiecisto-metalowym klimacie zabarwionym soczystym rockiem.
Towarzyszu Kurz uważam, że właśnie z tych czterech albumów do słuchania w dzwonach i hawajskich koszulach to właśnie Catnival Bizarre jest najlepszy. Tam choćby gitara Iommiego w kawałku Utopian Blaster jest lepsza niż całe pozostałe płyty. Na tej płycie choć ona z tych heheszkowych jednak znalazło się miejsce na odrobinę mroku i poważnego grania. To ma sens i tu raczej poszli po całości.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 1665
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Forteca trolli.

Kozioł 4 mies. temu

Postawię tezę. Cathedral był duży bo byli z earache i poza nimi, metalowcy nic nie wiedzieli albo raczej olewali całą rodzącą się scenę doomowo stonerską. Często traktowano jak guilty pleasures bo wtedy metal raczej brutalizowano.
Turris Babylonica e stercore facta est.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”