Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Midian

Re: Candlemass

TheAbhorrent rok temu

Uwielbiam Epicus, uważam, że Johan Langqvist nagrał z nimi ten ich najlepszy album i prawdę mówiąc zawsze żałowałem, że nie nawiązali dłuższej współpracy. Niestety teraz jest już po prostu za późno, koleś śpiewa siłowo bo nie wyrabia. I nie ma się co dziwić. Ostatnia płyta nie była zagrana pod niego, może nowa będzie?
Obrazek

Tagi:
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 2958
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan rok temu

Nowa studyjna płyta o tytule Sweet Evil Sun ukaże się 18. listopada pod skrzydłami Napalm Records.
Obrazek
Tracklist:
1. Wizard Of The Vortex
2. Sweet Evil Sun
3. Angel Battle
4. Black Butterfly
5. When Death Sighs
6. Scandinavian Gods
7. Devil Voodoo
8. Crucified
9. Goddess
10. A Cup Of Coffin (Outro)
Do odsłuchu utwór z pozycji szóstej:
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Elegancki kawałek, wiadomo, że epicki, może i lekko diowato - baśniowy. Bardzo dobry riff przewodni i życzyłbym sobie by więcej kapel grających klasyczny heavy jak i doom tak ładnie się starzała. Oby tak dalej.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 3143
Rejestracja: 5 lata temu

kurz rok temu

CzłowiekMłot pisze:
rok temu
Elegancki kawałek
Elegancki kawałek +++ / jak weszła solówa, to i lekki dreszczyk się pojawił.

Okładka miodzio.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 866
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Perka robi tu niesamowitą robotę. Z numerem pisanym bardziej pod aktualnego wokalistę spodziewałem się większej różnicy względem The Door to Doom ale faktycznie jest niżej. Zobaczymy czy cały album też będzie. Okładka wygląda świetnie, kojarzy mi się z fuzją King of the Grey Islands i Psalms for the Dead.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
encyklopedia metalu
Posty: 66
Rejestracja: 2 lata temu

encyklopedia metalu rok temu

Nie wiem czy to Längquist taki słaby czy po prostu to wcielenie grupy po całości nie porywa
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5282
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

encyklopedia metalu pisze:
rok temu
Nie wiem czy to Längquist taki słaby czy po prostu to wcielenie grupy po całości nie porywa
Pewnie i jedno i drugie. No ale aby był komplet to rzut okiem na wydawcę i mamy gotowy scenariusz na katastrofę.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 2958
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: From Hell

Szajtan rok temu

Animowane video do utworu Sweet Evil Sun.
I am Satan's generation and I don't give a fukk.
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

No tutaj wokalnie gorzej niż poprzednio. Langquist sprawia wrażenie zmęczonego tym śpiewaniem. Utwór również nie porywa ani do tańca ani do różańca.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 866
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Refren niesie mi skojarzenia z albumem Psalms for the Dead z 2013 (pewnie przez organy) ale faktycznie, wokalnie nie porywa. Dobry główny riff.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Właśnie słucham sobie "Dactylis Glomerata", a jakiś czas temu poleciało też "From 13th Sun" i stwierdzam, że te albumy z Björnem Flodkvistem nie były żadnym drastycznym spadkiem formy dla zespołu. W dalszym ciągu sporo tu doomowych, klasycznych riffów, nie brakuje klimatu, moźe jest mniej "epicko" na drugiej z wymienionych płyt, lecz nadal daleki byłbym stwierdzeniu, że to słaba muzyka. Pomijana w kontekście dyskografii Mszy Świecowej owszem.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 866
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Z początku mnie nie porwało ale zamykające solo dało takiego klimatu, że dałem temu numerowi kilka kolejnych szans i refren wchodzi jednak jak złoto. Chociaz nadal czekam na sztosa pokroju Scandinavian Gods.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Te trzy nowe kawałki niezłe, po kolejnych przesłuchaniach podobają mi się bardziej, nawet wokalnie, co nie zmienia faktu, że nadal ten śpiewający stary Szwed brzmi jakby chciał, a nie mógł. Jak na razie najlepiej z nowych wypadają Skandynawscy Bogowie.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
Nucleator
Moderator globalny
Posty: 1726
Rejestracja: 6 lata temu
Lokalizacja: LIPSK

Nucleator rok temu

Ci to też nie wiedzą, kiedy skończyć. Gonią w piętkę od Psalms for the Dead i nadal wypuszczają nudne, nijakie balasy (pomijając epkę House of Doom).
Ryszard pisze:
5 lata temu
Trochę za dużo wina, przystojny kolega w koszulce Dissection, At the Gates z dyktafonu... I zaraz pedałują się tekie satany w parku na ławce, za ręce się trzymają... Teczowy Black Metal hahahaha
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 866
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Refren jest tak mocno w Avatarium, że aż sprawdziłem i faktycznie Jennie-Ann w chórkach tam wspomaga.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent rok temu

CzłowiekMłot pisze:
rok temu
ten śpiewający stary Szwed brzmi jakby chciał, a nie mógł.
No niestety. Uwielbiam wokal Johana na jedynce Candlemass, która to jest dla mnie jedną z najlepszych płyt ever. Dla jakiegoś ironicznego kontrastu teraz to jego wokal mnie wręcz odpycha. Na poprzednim EP i albumie jakoś jeszcze się w końcu przekonałem, ale już na koncertówce z ery covida był dramat. Teraz wciąż jest dramat, każdy z tych trzech nowych kawałków byłby lepszy z jakimś wokalistą, którego chęci dorównują mocy. Szkoda, że Johan nie nagrał więcej płyt z zespołem lata temu, zanim dopadła go starość :(
Obrazek
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 576
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent rok temu

Kończę drugi odsłuch na Spotify i nie wiem, czy będzie trzeci. Jak dla mnie nuda, jakieś to takie wymuszone wszystko. Całe szczęście na całej płycie nie męczą Johana tak jak na singlach. "The Door to Doom" miało chociaż momenty, jak zajebisty początek "Astrolus" czy zwyczajną, ale po prostu ładną balladę po nim. Tutaj nawet takich momentów brakuje.

Podsumowując dotychczasowy etap powrotu Johana do śpiewania z Candlemass jest to jedno z moich największych rozczarowań muzycznych.
Obrazek
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot rok temu

Może nie taka nuda, album przyjemny, fajny heavy doom, ale też mniej porażający przy pierwszym spotkaniu jak poprzednik, może z czasem jeszcze zapunktuje. Szkoda, że pan Mats Levén odszedł z kapeli, bo coś czuję, że aktualny śpiewak Candlemass może nie udźwignąć starych hitów na żywo...
Poprzedni, może nie wymiatał jak Löwe, czy Marcolin, jednak nie było lipy, dawał radę z chłopakami na BA w 2015.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 866
Rejestracja: 6 lata temu

mork rok temu

Soczyście dojebali riffami. Zawsze ich za to ceniłem ale na tym albumie to głowa mała co tu się wyprawia. Osobiście album uważam za bardzo dobry. Wiadomo, że porównując do pierwszych, kultowych wydawnictw, można być trochę rozczarowanym ale nie oszukujmy się: jest Candlemass i długo, długo nic. Dlatego jestem wdzięczny, że wciąż coś nagrywają, dzięki czemu co w temacie epic doom metalu wciąż jest czego posłuchać. Co do wokalu Johana to swoje lata już ma ale uważam, że i tak trzyma się świetnie. Lubię np. wracać do albumu live Green Valley z 2021.
Z rzeczy które mi nie podeszły: Szkoda, że Devil Voodoo nie pociągnęli po całości tak jak się zaczynało, czyli balladą. Faktycznie, brakuje mi takiego Bridge of the Blind jak na poprzednim albumie. No i te outro A Cup Of Coffin wtf co to ma być? Musieli sobie brawa puścić na koniec żeby się połechtać po ego? :D Fajny tytuł a jeden z najgorszych zapychaczy jakie słyszałem.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4168
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Ostatnie kilka dni tam gdzie byłem, to leciał Candlemass. Niestety, nie udało mi się wyjść poza pierwsze cztery albumy, bo przekatowałem je po kilka razy każdy i jednak uznałem, że chwilowo wystarczy, a na pewno już nie chce mi się weryfikować późniejszej twórczości. Zwłaszcza, że można rzec, że jej nie znam, bo kiedyś tam słuchałem Białego Albumu i Króla, ale kompletnie ich nie pamiętam, zatem uznaję, że znam tylko początki.

Debiut to rozpierdalator, któremu do dzisiaj kłaniam się w pas, zwłaszcza przy obecnej fazie na doom metale. Każdy jeden utwór to srogi cios, a już Demon's Gate czy rewelacyjny zamykacz A Sorcerer's Pledge to nokauty. Płyta bez słabych punktów. Nightfall i Tales of Creation to bardzo dobre płyty, jednak oceniam je niżej niż Epicus Doomicus Metallicus. Na obydwu trafiają się numery, które bym wywalił, bo wystarcza mi to, co dają takie Well of Souls, At the Gallows End czy Bewitched. O właśnie, nie zgadzam się z umniejszaniem temu ostatniemu, bo to kurewsko świetny utwór i w 2023 macham przy nim banią nie słabiej, niż w 2010. No dobra, trochę słabiej, bo już włosy nie te.

Ancient Dreams słuchałem ogólnie najmniej, tak dzisiaj jak i te naście lat temu i w sumie to się nie dziwię, gdyż jest to zdecydowanie najsłabsza pozycja z pierwszej czwórki. Jak leci to ok, ale gdy się kończyła, to nigdy nie włączyłem jej ponownie, a od razu leciałem z powrotem do jedynki bądź dwójki.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17505
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

Jedyny średni kawałek na Nightfall to jest Dark are the Veils of Death, interludia superanckie są i niezbędne w odpowiednim odbiorze tej płytki, a Samarithan to już w ogóle rozpierdol i popis wokalny taki, że palce lizać tylko można i śpiewać razem z grubawym cherubinem. Mourner's Lament również zresztą zacny, no i kurwa dzwon jest. Oba te kawałki to pierdolone mistrzostwo, a Samarytanowi nic nie brakuje do przekatowanego miliard razy sporo przed 2010 rokiem Bewitched. Taki to jest cios, że w pale rwie.

Na Ancient Dreams blisko tego poziomu są chyba tylko Darkness in Paradise, tytułowy i Epistoł, ale jednak już oczko niżej.

A na debiucie to imo zarówno wymieniony powyżej Demon's Gate jak i przede wszystkim Black Stone Wielder odstają od przezajebistości Solitude, Crystal Ball czy A Sorcerer's Pledge, jak również sztosiku w postaci Under the Oak. Z tego wszystkiego najlepszy oczywiście Solitude i A Sorcerer's Pledge, na miejscu trzecim, ale jednak sporo niżej - Under the Oak.

Pozdrawiam.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 4168
Rejestracja: 7 lata temu

DiabelskiDom rok temu

Gdzie tam, Samarithan i Mourner's Lament to właśnie kawałki, których absencja w niczym by temu albumowi nie zaszkodziła. Z zajebistym Bewitched czy At The Gallows End to nawet nie próbują stawać w szranki, bo ci ostatni są zaziewywani na śmierć.

Nie wiem jak niby Demon's Gate odstaje od przezajebistości czegokolwiek, skoro to drugi najlepszy numer na płycie, wraz z zamykaczem. Ale może jak ktoś woli placzliwe smutki i chlipanie pękniętego serca od przerażających piekieł, gdzie trzeba będzie nadaremno stawić czoła hordesom wrogów, to może i tak być. Jednak tu wystarczy jedynie zrezygnowane politowanie.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17505
Rejestracja: 7 lata temu

yog rok temu

DiabelskiDom pisze:
rok temu
Gdzie tam, Samarithan i Mourner's Lament to właśnie kawałki, których absencja w niczym by temu albumowi nie zaszkodziła. Z zajebistym Bewitched czy At The Gallows End to nawet nie próbują stawać w szranki, bo ci ostatni są zaziewywani na śmierć.
Chyba nie znasz tekstu do Samarithana i nie możesz sobie podśpiewywać o aniołkach razem z cherubinkiem. ŁAN DEJ AJ SOŁ A MEN!!!!!!! DRESD IN RAGS ŁIT A STAF IN HIS HEND! BEGING FOR A PENI TU SERWAA AAJJJJJJW!!!
DiabelskiDom pisze:
rok temu
jak ktoś woli placzliwe smutki i chlipanie pękniętego serca od przerażających piekieł
Tak. Nie ta liga.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 2429
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 7 mies. temu

Zsamot pisze:
7 lata temu
Fenomenem jest, że kapela mimo wielu perturbacji nadal potrafiła wydać takie perełki jak albumy tytułowy czy Death Magic Doom. ;)
Właśnie wjechała mi faza na albumy z panem Lowe, a zwłaszcza "Death Magic Doom". Buja pięknie i nie chce przestać.

O debiucie napisano już wiele, ale pozwolę od siebie dodać, że to chyba najlepszy z legendarnych debiutów doomowych jakie wyszły, o! Wstrząsające za każdym jednym (jebanym) razem!

Z płyt z Marcolinem "Nightfall" sztos nad sztosy, a z utworów z tegoż prym wiedzie "At the Gallows End", będący jakby zapowiedzią tego co się stanie muzycznie z ówcześnie taplającym się w deathowej pieczarze Therionem. Kawałek wyprzedzający epokę. Do reszty albumu też nie ma się o co doczepić. Oczywista dyszka.
Z kolejnych dwóch trudno mi wybrać ten lepszy, bo mimo tego, że różnią się ciężarem to przejebanie dobre solówy chcą bym oceniał je na równi.

Zdecydowanie warto też rzucić uchem na "Chapter VI" z panem, który obecnie śpiewa w niestety już przaśnym Therion. Idealnie się wpasował w klimat Candlemass i sam album zasługuje na bardzo wysoką notę, bo niemało na nim muzycznych smaczków. Wypada przymknąć oko na weselsze krótkie kawałki psujące odrobinę odbiór calości. Do utworu "The End of Pain" jest idealnie.

Album z 2019 stawiam na równi z klasycznymi dokonaniami kapeli, a ostatni wciąż każe do siebie wracać mimo już gorszych wokali. Klimat i potęga riffów w dalszym ciągu na poziomie nieosiągalnym dla epigonów.
Sztos kapela na każdym z etapów dyskografii.
Niech grają aż po grób.
Non Stop Kolor!

Browar, knajpa, dupy i metal!

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”