Lis
Moderator globalny
Posty: 1916
Rejestracja: 7 lata temu

Re: Cradle of Filth

Lis 3 mies. temu

Ciekawe czy to faktycznie był zwyrodnialec czy kolejna ofiara intryg, jak Bathory. Zaciekawiło mnie to teraz, postaram się na dniach poszperać w jakichś wiarygodnych źródłach, jak ktoś coś ma to prosiłbym o wysłanie liny. Co do Bathory to dziś już większość historyków składnia się ku temu że padła ofiarą spisku, bo jakże to żeby kobieta, z samej natury przecież grzeszna, miała takie wpływy i dysponowała takim majątkiem, do tego dochodziły kwestie opozycji i inne takie.

Tagi:
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Celtic Frost o nim śpiewał zanim to było kul.
Zapewne przed nimi też. Poza tym wielkiej popularności nie zauważyłem, pomijając, że między CF a CoF pewnie z 3 dekady minęły. Zatem ciężko tu mówić o czymkolwiek z pogranicza inspiracji.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Lis pisze:
3 mies. temu
Ciekawe czy to faktycznie był zwyrodnialec czy kolejna ofiara intryg, jak Bathory. Zaciekawiło mnie to teraz, postaram się na dniach poszperać w jakichś wiarygodnych źródłach, jak ktoś coś ma to prosiłbym o wysłanie liny. Co do Bathory to dziś już większość historyków składnia się ku temu że padła ofiarą spisku, bo jakże to żeby kobieta, z samej natury przecież grzeszna, miała takie wpływy i dysponowała takim majątkiem, do tego dochodziły kwestie opozycji i inne takie.
O Bathory jest spoko film fabularny sprzed jakichś 15 lat produkcji chyba słowackiej czy jakoś tak, utrzymany w tym tonie. Przypuszczam, że z Żilsem to te powiązania z Joanną były gwoździem do jego trumny.
Zsamot pisze:
yog pisze:
3 mies. temu
Celtic Frost o nim śpiewał zanim to było kul.
Zapewne przed nimi też. Poza tym wielkiej popularności nie zauważyłem, pomijając, że między CF a CoF pewnie z 3 dekady minęły. Zatem ciężko tu mówić o czymkolwiek z pogranicza inspiracji.
Into the Crypt of Rays to zdecydowanie najbardziej znany metalowy, a może i w ogóle, kawałek poświęcony tej postaci, więc sądzę, że jak większość metalowców, tak i panowie z Cradle of Filth się z tą postacią zetknęli dawno temu za jego sprawą. Z innych mu poświęconych kawałków, to - może się mylę, ale pierwszy kawałek z debiutu Cultes des Ghoules - Baptised by Barron chyba też jest mu poświęcony i opowiada o jego mordach z perspektywy pierwszej osoby. Zresztą koleś z wczesnego CdG/Bestial Raids ma pseudonim de Retz, które to Retz jest zdaje się późniejszą nazwą księstwa Rais.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

Lis pisze:
3 mies. temu
Ciekawe czy to faktycznie był zwyrodnialec czy kolejna ofiara intryg, jak Bathory.
Wszystko jest dokładnie udokumentowane. Wystarczy tylko pojechać do Francji i w odpowiednich archiwach są spisane całe zeznania i proces. Jest taki serial Historia w Postaciach Zapisana i był odcinek o Elżbiecie i chyba też o Gilles'ie. Elżbietka padła ofiarą mitów i klechd domowych a Gilles autentycznie lubił się ostro zabawić. Na Węgrzech też jest jakieś muzeum co ma sporo rzeczy o Elżbiecie i tam jednak te wszystkie archiwa i dowody wskazują, że wcale nie była tym za kogo ją się posądza.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Są też akta spraw Templariuszy czy Joanny d'Arc, z których wynika, że mieli konszachty z diabłem, nie przywiązywałbym przesadnej uwagi do tego, co ówczesne sądy sobie spisały na zlecenie możnych.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

Różnica polega na tym, że ty wierzysz w przesądy i gusła i na hasło średniowiecze masz z góry założony pogląd. Tym bardziej odsyłam do poważnej tematyki miast słuchania black metalu.
Najciekawsze jest to, że w całym procesie obu postaci ani razu nie pojawia się słowo diabeł a zeznania składali chłopi jak i szlachta.
Ostatnio zmieniony 20 lut 2024, 21:24 przez Hajasz, łącznie zmieniany 1 raz.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Celtic Frost o nim śpiewał zanim to było kul.
Tak, dlatego też na płycie o takiej postaci nie mogli odmówić sobie hołdu
Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Cała ta płyta jest rewelacyjna.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Lis
Moderator globalny
Posty: 1916
Rejestracja: 7 lata temu

Lis 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu

O Bathory jest spoko film fabularny sprzed jakichś 15 lat produkcji chyba słowackiej czy jakoś tak, utrzymany w tym tonie. Przypuszczam, że z Żilsem to te powiązania z Joanną były gwoździem do jego trumny.
Tak, widziałem, w sumie średni, jeśli mówimy o tym w którym grał Hans Matheson.
Co do powiązań z Joanną, to bardzo możliwe, z tego co pamiętam był jej wierny do końca, i podobno zakochany, to mogło wystarczyć żeby zagarnąć jego ziemię i przy okazji rzucić kolejny cień na postać Joanny.
Edit. W jednym z pierwszych odcinków serialu Robin Hood jest postać wzorowana na Żilisie, czcci Barrona w jakichś angielskich ruinach i opętuje Nasira ;)
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 2774
Rejestracja: 7 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Po wpisach widzę, że Filcaki wracają do łask. I dobrze, bo widać ciągle potrafią nagrywać interesujące płyty. Po Nymphetamine był spory zjazd, ale nawet na tej płycie znalazło się kilka szlagów z pyty. Na Thornography chyba chcieli być komercyjno gotyckim bandem, nawet Ville Valo tam gościnnie wystąpił. Po latach jednak wrócili do tego, co im najlepiej wychodzi, czyli black/thrash/gothic metalu, w przeciwieństwie do Dimmu nie widać tu zmęczenia materiału i wypalenia twórczego.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
deathwhore
Tormentor
Posty: 4492
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

yog pisze:
3 mies. temu
Zresztą koleś z wczesnego CdG/Bestial Raids ma pseudonim de Retz, które to Retz jest zdaje się późniejszą nazwą księstwa Rais.
A daj spokój, jakiego wczesnego CdG? :D Nie wierz Metal Archives!
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Niestety zapominam często, że tam bzdury w tym temacie straszne :)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork 3 mies. temu

Cradle of Filth w formie. Mam nadzieję, że w sytuacji kiedy nie mamy żadnej pandemii na horyzoncie, będą odwiedzać nas częściej. Nie zabrakło klasyków jak Nymphetamine Fix, From the Cradle to Enslave, Cruelty Brought Thee Orchids no i oczywiście Her Ghost in the Fog. She is a Fire świetnie wkomponowało się w setlistę aż ciary przeszły mi po plecach (widać CoF nadal potrafią tworzyć hity). W porównaniu do koncertu sprzed 5 lat na wielki pozytyw zmiana dziewczyny na klawiszu, która faktycznie śpiewa żeńskie partie wokalne a nie (jak właśnie miało to miejsce na poprzednim koncercie) leci playback. Cudownie, że Rich Shaw pożegnał się z CoF bo jego zachowanie sceniczne przyprawiało mnie o dreszcze żenady.

Progresja pękała w szwach, publika raczej statyczna ale bardzo żywo reagowała na wszelkie zaczepki Dani'ego. Supporty dość specyficzne, powiedziałbym nawet, że mało pasujące do CoF. Dwa pierwsze odpuściłem totalnie, zaś Wednesday 13 "skoro i tak tu jestem" wysłuchałem. Taka krzyżówka Misfits i Robzombie. Może się podobać ale zupełnie nie moja bajka. Jednak pod sceną spory tłum a wokalista stwierdził, że to najlepsza publika jaką do tej pory mieli na trasie.

Wracając do gwiazdy wieczoru: 1,5h występ zleciał jak z bicza strzelił. Pozostaje tylko czekać nowej płyty i ponownego, oby szybszego, powrotu Dani'ego i ekipy do Polski.

Obrazek
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Był ktoś wczoraj? Mega koncert, Dani naładowany energią jak królik Duracella. Atmosfera trochę jak przed erą smartfonów, nawet ludzie latali nad publiką i nurkowali w fosie :mrgreen:

W sierpniu będą we Wrocławiu i w Katowicach w ramach drugiej części trasy :idea:

A wczoraj był fajny wywiad z Danim w Wyborczej przeprowadzony przez Szubrychta.

EDIT
Wkleję fragment zajebiście napisanego postu-relacji Remiego z Sanktuarium - forum fanów Iron Maiden. Znajdziecie tam całość i nagrany przez Niego filmik.
Zacznę od gwiazdy wieczoru - Cradle of Filth - co prawda skład to zawsze się wydaje - Dani i „wspólnicy” (najdłuższy stażem perkusista Marthus jest w zespole od 2006 roku), to na scenie sprawiają wrażenie naprawdę zgranego band’u.
Na dowód - 3 naprawdę dobrze przyjęte albumy i setki koncertów, które od 2015 roku prezentują równy, a nawet coraz lepszy poziom. Minimalne zmiany w składzie (chociażby od ostatniego LP z 2021 to 2 osoby!) są bez większej wagi, gdy sekcja rytmiczna jest zgrana, wzbogacana riffami świetnego M. od bodajże 2015 roku. Te 9 lat zgrania tu czuć.

Dani jest w życiowej formie. W 2012 roku, gdy ostatni raz widziałem Kredki na żywo - było dobrze, ale teraz było fenomenalnie.
Wiek - 51 lat, dojrzałość, stabilne życie prywatne - to wszystko wpływa na to, że czuje się od niego totalny profesjonalizm i fun z jego strony - tak jakby naprawdę chciał by najmniejszy koncert był dla uczestnika najważniejszy. Może wykonać wokale różnie, pobełkotać teksty (większość nie zauważy;)), a tutaj każda zwrotka tego pokręconego liryczne świata wybrzmiała. (Większość tekstów znam, gdyż „na nich” uczyłem się dla fun’u angielskiego w gimnazjum). De facto Dani tylko opuścił 2 linijki tekstu na cały wieczór.

W Progresji był ogień 🔥. Zespół, otoczka, dźwięk (byłem w drugim rzędzie), publika (gość w koszulce J*** is a Cunt był) - wszystko tu działa i pracuje. Riffy latały po sali, bębny brzmiały, blasty waliły po mordach.
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork 3 mies. temu

No proszę, długo czekać nie każą bo już w sierpniu. Support ponownie chujnia z grzybnią.

Obrazek
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Pisałem zanim było ogłoszone :D
Support gówno, ale to jest tylko gość specjalny, Dani pracuje nad Frozen Soul, których bardzo lubi muzycznie i prywatnie. Ale w sumie nie zrozumiałem czy na drugą część NF, czy na trasę w 2025.
Obrazek
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Możecie napisać co to jest to Centrum Koncertowe A2 we Wrocławiu? Czytam trochę w necie i różne rzeczy ludzie piszą, ale mało konkretnie. To duża sala?
Obrazek
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

Dosyć duże lokum na totalnym zadupiu Wrocławia. Dwa dobrze zaopatrzone bary. Minus taki, że nie można w przerwie wyjść z klubu tylko do takiej klatki jak w zoo, gdzie 5 tonowy topór można zawiesić bo tak najarane.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Dzięki za info. To może nie będzie najgorzej. Coś czuję, że koncert będzie wyprzedany.

A propos ostatniego słowa, widzę, że nie tylko ja mam zdziwienie co do tego, co miało miejsce w Progresji. Ludzie nie mieścili się w sali, a koncert nie był wyprzedany, Winiary pisało o 80% biletów. Chyba kogoś ostro popierdoliło. W Krakowie też być ścisk jak w kurzej fermie na ubój, ale tam chociaż było wyprzedane, więc można zrozumieć, że szczelnie wypchali lokal. No ale Progresja mi się teraz kojarzy z małymi cwaniaczkami, którzy sprzedają 120% pojemności sali, radośnie liczą hajs, a ludzi mają w dupie, bo przecież było, minęło i po co drążyć temat.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Albo masa akredytacji dla każdego pierdolonego Fanpejdża, do "redaktora" dodatkowo "fotograf: i masz kilkadziesiąt osób. Ja zobaczyłem, ile osób na krzywy ryj było na SDL, to mnie pusty śmiech ogarnął... Prasa... raczej net, bo tej prasy to wiele obecnie nie ma... Jeszcze fotografów rozumiem, bo mamy kulturę obrazkową, chociaż, kto obejrzy ponad 20 fotek na FB?
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
biały86
Posty: 41
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: skup metali kolorowych MIEDZIEX

biały86 3 mies. temu

TheAbhorrent pisze:
3 mies. temu
A propos ostatniego słowa, widzę, że nie tylko ja mam zdziwienie co do tego, co miało miejsce w Progresji. Ludzie nie mieścili się w sali, a koncert nie był wyprzedany, Winiary pisało o 80% biletów.
Dziwna obserwacja.
Pewnie byłeś na przedzie? Ja w okolicy "stacji kontroli lotów" i nie zanotowałem mega ścisku, można było nawet chodzić.
Na tyłach sali trochę luzu, poza tym antresola chyba w ogóle pusta (?)

Ludzie poza salą to efekt, że w Progresji wszędzie są bary: sala - bar, klatka schodowa, wiatrołap - bar, poczekalnia przed bramkami - bar

Koncert uważam za udany, moje uznanie dla kondycji Filtha, order uśmiechu i paszport Polsatu za skakanie po scenie jak pojebanym będąc przez równe 1.5h; choć z przymknięciem oka na partie wokalne.
Wednesday 13 jako support też nawet spoko.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

W Progresji zawsze bardziej jest zapchany ten przedsionek przy schodach, gdzie sprzedają merch, niż tył sali. Osobiście, to nie byłem tam nigdy na gigu, na którym by było jakoś bardzo ciasno.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Ja tam byłem tylko ja kilku koncertach i takiego ścisku jak teraz nie widziałem. Fajnie, że z tyłu można było chodzić, no zajebiście :D Gdyby można było tylko leżeć to byłoby już coś mocno nie tak. Ciekawe gdyby wszyscy ludzie z okolic merchu weszli to sali, czy byłoby tak fajnie. Mając porównania na świeżo po Gdańsku i wyprzedanym Krakowie, gdzie i tak było więcej luzu niż w Progresji, to obstaję przy tym, że coś tam nie gra.

Mam już bilety na Wrocław, więc zobaczę co to jest to A2 :D
Obrazek
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 899
Rejestracja: 6 lata temu

mork 3 mies. temu

Nigdy nie byłem na wyprzedany koncercie w Progresji a chętnie bym to sprawdził bo byłem na kilku, że faktycznie ledwo dało się przemieszczać jak właśnie @TheAbhorrent pisze i żadnego info, że w ogóle zbliżyły się do wyprzedanych. Ja na CoF byłem mniej więcej w środku i nie dało się już kroku w żadną ze stron zrobić. Ciekawi mnie jak z ewakuacją w takich sytuacjach bo jak wszyscy ruszyli do szatni to tempo było "zawrotne".
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Akurat trudno przemieszczać, to tam zawsze jest przy schodach, bo one są zdecydowanie za małe jak na to, jak wielka jest sala i po gigu jak się idzie do szatni, to zwykle następuje tupot małych stóp, ale to też się za bardzo nigdy nie wiązało z tym, że cała sala jest zajebana po brzegi. No, ale nie wiem, może coś się zmieniło, może CoF jest niesłychanie popularne teraz, dawno nie byłem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Ewakuacji to tam sobie wolę nie wyobrażać. Jest tam w ogóle jakieś inne wyjście z sali? Np. w B90 są podwójne drzwi z boku, mniej więcej w połowie sali, otwarte podczas koncertów (ale zastawione płotkiem i pilnowane przez ochoniarza). Gdyby coś się działo, to naturalnie tworzą się 2 drogi wyjścia na różnych ścianach (to z boku i główne), co pewnie ogranicza szanse, że ktoś zostanie stratowany.

Żeby nie było, że tylko krytykuję, to z kolei w Progresji najlepsza ochrona. W Gdańsku ludzie bezradni, np, typ zdzielił z dyńki gościa przy barierce (między kawałkami, bo chciał się tam wpierdolić na chama), a ci patrzą po sobie przerażeni "i co teraz?!". W Wawie elegancko, także potafili ludzi ładnie wyłowić i zawrócić, zemdlonych sprawnie wyciągali i takie tam. Szacunek.
Obrazek
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Dani opowiada o black metalu - Black Metal's Gnarly Origins: With Cradle of Filth's Dani Filth:

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

3,2,1... "a co on może powiedzieć o black metalu skoro sam gra cipkometal" :mrgreen:
Obrazek
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 17601
Rejestracja: 7 lata temu

yog 3 mies. temu

Trochę głupot typu pierwszy Darkthrone czyli A Blaze in the Northern Sky powiedział, ale też trafił w sedno z tym, że black metal się urodził jako oryginalne brzmienia z każdej strony świata i dopiero Gorgorothy to zmieniły :(
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Lis
Moderator globalny
Posty: 1916
Rejestracja: 7 lata temu

Lis 3 mies. temu

Dobrze mówi, polać mu.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

Szkoda, że nie powiedział wiecie my graliśmy grindcore i brutalny death metal. Chcieliśmy miażdżyć i niszczyć no ale jak obczailiśmy co to ten blek metal no i że tam można śmieszne ciuszki nosić i japę malować a przede wszystkim kaskę większą kosić to powiedziałem sobie pierdolić grind jesteśmy blek metalowcami i kurwa będziemy nosić meloniki. Jesteśmy pozerami.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Z Darkthrone pewnie skrót myślowy i chodziło mu o pierwszy blackowy. Nie posądzam go o ignorancję w temacie, koleś jest absolutnym maniakiem takiej muzy. Nie znam się na tyle, żeby ocenić wypowiedź merytorycznie, ale jako szary słuchacz też sądzę, że słusznie prawi, przecież zespołów grających w podobnym duchu było wtedy pełno, nawet w tak egzotycznym metalowo kraju jak Czechy trafił się legendarny Master’s Hammer.

Co do stylu. Nie wiem co dziwnego w tym, że nastolatki eksperymentują z graniem różnej muzyki. Gdy ukazał się debiut Dani miał 20 lat, słuchał thrashu i pierwszej fali blacku, a jego ulubione zespoły to King Diamond i Mercyful Fate. Na tym tle debiut Cradle jest dość naturalny. Nie wszystkim w zespole to odpowiadało, więc po debiucie grupa dosłownie pękła na pół.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

TheAbhorrent pisze:
3 mies. temu
Na tym tle debiut Cradle jest dość naturalny.
Raczej jest nienaturalny. Jako fan brytyjskiej sceny ekstremalnej znałem ich demówki i kiedy mój kumpel Witalis z DCC zadzwonił do mnie z tekstem wbijaj mam debiut COF zapierdalałem ile wlezie. I co zastałem. Ekipa siedzi i ogląda ten znany krążek z dziwną okładką i jeszcze dziwniejszą sesją zdjęciową. Wspólny pierwszy odsłuch i jak zaczarowani wszyscy mówią ale pozerstwo i nie było to tylko czcze określenie na taką zmianę stylu ale generalnie na ich blek metal. Pięknie wykalkulowany i zaprojektowany album dla dzieciaków. No udało im się ale właśnie kogo przyciągnęli. Dzieci co to lubią kiedy Buka przychodzi nocą.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Skoro dla dzieciaków, to już wtedy byłeś takim dziadersem, że Ci się nie podobało? ;)

W książce "The Gospel of Filth" Dani wspomina, że nie planowali np. damskich wokali. Wyszło to dość naturalnie, gdy dziewczyna Samotha, Andrea Meyer, wpadła do studia. Spontan. Większą rolę klawiszy określa z kolei jako realizację ambicji o bardziej filmowym klimacie, jak z horroru (których też jest giga fanem). Co do demo. Mam list od Daniego, który wysłał razem z "Total Fucking Darkness" i z tego co pamiętam wspomina, że dopiero rozwiną skrzydła nagrywając pełniaka. Jak posłuchać do tego jeszcze oryginalną wersję "Dusk..." to słuchać, że to jest naprawdę naturalna ewolucja (zupełnie inaczej niż np. w przypadku Dimmu Borgir czy Darkthrone).

W ogóle jest dla mnie absurdalnie śmieszne założenie, że ludzie nieletni (!) mają wg Ciebie zostać zdefiniowani stylistycznie na całą karierę przez to, co sobie nabrzdąkali na wypuszczanych własnym sumptem taśmach demo :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

TheAbhorrent pisze:
3 mies. temu
Skoro dla dzieciaków, to już wtedy byłeś takim dziadersem, że Ci się nie podobało? ;)
Ktoś kto nagrywa tak masakrujący split z Malediction a potem wydaje taki cudaczny album nigdy nie jest wiarygodny. Po prostu wyczuli koniunkturę na blek metal bo widzieli, że death metal i grindcore popularność spada. Debiut to jedna z najlepiej wykalkulowanych stylistycznie płyt. Tam jest wszystko co było wtedy modne. Problemem jest tylko to, że zostało to upchnięte na jednym albumie. Dzieciaki takie rzeczy kupują. A teraz dla porównania największy cios stylistyczny od COF czyli V Empire, or Dark Faerytales in Phallustein. No i tu już słychać te fragmenty kiedy pojawia się growl a jest tego sporo i "hity" z debiutu brzmią przy wersjach z tego mini jak piosenki z filmów o panu Kleksie. Niestety ale tego nikt nie zmieni, że od debiutu COF był uznawany za pozerską grupę skupiającą się tylko na tym aby być w modzie. Ale życie nie lubi marazmu i to ich parcie do fleszy tak ich zaślepiło, że nie wiedzieli jaki podpisali kontrakt a potem to już każdy wie jaki był cyrk.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Z jednej strony cyrk, a z drugiej te opowieści o niewydanej Goetii i skasowanym pierwszym Dusk miały swój klimat. BTW, odzyskali jeden kawałek z Goetii, został nawet wydany. Tak samo jak pierwsze "Dusk". Jedno i drugie potwierdza to, że ich styl to ewolucja.

W tym co napisałeś nie widzę niczego złego. Kapela nastolatków zachwycona Płomieniem na północnym niebie nagrywa całkiem oryginalny debiut, mieszając na nim swoje muzyczne fascynacje. Jeszcze podczas nagrywania pałęta im się tam Samoth z Andreą Meyer. Do teraz nie brakuje "prawdziwków", że "Z COF tylko debiut i EP'ka".

Wykalkulowane i cyniczne to były ewolucje takich kapel jak Saxon, którzy będąc dziadersami chcieli nagle podniecić amerykańskie nastolatki, Celtic Frost, można sobie gdybać o tym, co odpieprzali Judas Priest, jak zmieniało się Dimmu Borgir, Darkthrone... Paradoksalnie Cradle Of Filth jest dość wierne sobie, pomimo mieszania w swoim artystycznym kotle wpływów w różnych proporcjach na przestrzeni całej kariery.

BTW, znów nagrali dwa nowe kawałki z debiutu. Wyjdą pewnie jesienią na specjalnej edycji nowej płyty.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

No i właśnie ironią jest to, że oryginalna wersja Dusk jest w chuj lepsza niż ta co została oficjalnie wydana. Oryginał ma sporo death metalowych zagrywek i przezajebiste wokale a to co wszyscy znają jest materiałem, który można porównać tylko do wystrzyżonego pudla w eleganckim salonie.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

O jakich death metalowych zagrywkach mówisz? Na pierwotnej wersji "Dusk...", wydanej ostatecznie po latach z podtytułem "The Original Sin", są praktycznie nuta w nutę te same kawałki, które trafiły na "Dusk..." z 1996 (i jeden na EP "V Empire"). Nie licząc intra i zmienionej kolejności kawałków to największa, chociaż i tak niespecjalna, różnica jest w "The Graveyard by Moonlight" (ale to instrumental :P ).

Lubię pierwotną wersję "Dusk...", fajnie wypełnia lukę w ewolucji zespołu, do której przez dekady fani nie mieli dostępu. Wersja z 1996 roku jest jednak wspaniała. Super, że obie są dostępne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 mies. temu

TheAbhorrent pisze:
3 mies. temu
O jakich death metalowych zagrywkach mówisz? Na pierwotnej wersji "Dusk...", wydanej ostatecznie po latach z podtytułem "The Original Sin", są praktycznie nuta w nutę te same kawałki, które trafiły na "Dusk..." z 1996
Widocznie mamy różne wersje tej płyty skoro nie słyszysz żadnej różnicy pomiędzy nimi bo nie dość, że czasy utworów są inne to właściwa wersja ma jeden kawałek więcej. Same utwory też mają inne brzmienie są bardziej brutalniejsze, pojawia się sporo deathowych riffów a Dani nie drze tak piskliwe japy jak na wygłaskanej wersji Dusk. Stąd też taka różnica nawet pomiędzy V Empire, or Dark Faerytales in Phallustein a następną Dusk. Gdyby po EP'ce wyszła ta pierwotna Dusk wszystko by się ładnie scalało a tak mamy brud na EP'ce i drugi album, który brzmi jak kryształ.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent 3 mies. temu

Napisałem, że "nie licząc intra i zmienionej kolejności kawałków" ;) Piszesz o ogólnych różnicach, a ja pytam, gdzie są te "death metalowe zagrywki", o których wspomniałeś? Przecież to nie wokal, nie brzmienie i nie klawisze, miałeś pewnie na myśli coś innego. Kawałki różnią się długością parę sekund, bo np. "Heaven..." ma ten deszcz na początku, a "Gothic Romance" dłuższe klawisze na koniec, które wprowadzają do "Malice...", którego nie ma na pierwotnej wersji. Nic z death metalem nie ma to wspólnego.

W ogóle zdałem sobie sprawę, że nie wiem, co to jest death metalowa zagrywka. Umiem kilka bluesowych, które przywodzą na myśl południe USA, ale o takich deathowych pierwsze słyszę.
Obrazek
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

Hajasz, że Ty ze swoim przewidywaniem wszystkiego jeszcze 6 w totka nie jebłeś to jest chyba cud. Albo zmowa.
Czasem ta megalomania tak wybija w gwizdek, że potem są takie felietony "praw", co jest, a co powinno być. Bawi mnie, jak ktoś obcy wie, przepraszam, WIE, co dana osoba chciała, jaki miała zamiar.
Dzieciaki pograły, osiągnęły pewnie ścianę w tym graniu, poszli dalej. Mówienie o kasie na etapie Cacophonus jest przezabawne i gdybym miał dłuższe życie, to bym wkleił tobie twe posty nt. jak ta wytwórnia robiła w ch...a zespoły. Zatem nie wiem, co też za kasę mieli mieć z grania tego black, który nie był black, bo byli pozerami. Tak, byli na etapie debiutu pozerami. ;-) Ciebie jak fantazja poniesie, to pewnie i samo wzięcie instrumentów jest pozerstwem, bo przecież nagranie czegokolwiek jest de facto chęcią osiągnięcia popularności.
Przejście w etap Music for Nations zaowocowało innym budżetem, zatem co dziwnego, że i inaczej brzmi dany album?
Temat, co słyszysz, to litościwie przemilczę, bo już klawisze, "których nie ma" przerabialiśmy. I mi starczy. Nie masz odwagi cywilnej się przyznać do błędu, zatem wszelkie dyskusje sobie odpuszczam.
Nie podoba mi się "pre Dusk". Drapieżność - dynamikę - jej szczyt osiągnęli w Vempire, "Dusk..." jest kwintesencją klimatu. Gęstego i scalającego każdą nutę w całość. Na tym cudzie nagranego wcześniej Dusku tego nie ma.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

A słyszysz tu klawisze czy MacBook'a? Pytam baaardzo poważnie.

Edit: a tu co słyszysz www.youtube.com/watch?v=47ZWmkkIrCs&t=6 ... cm5seXM%3D
GRINDCORE FOR LIFE
deathwhore
Tormentor
Posty: 4492
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 mies. temu

Przecież partie syntezatorów od dźwięków wyklikanych na na kompie różnią się jedynie sposobem w jaki zostały technicznie wprowadzone do nagrania. Różnica polega jedynie na tym czy zostało to wykonane na komputerze w czasie rzeczywistym z klawiaturą przypominającą fortepianową, czy na komputerze z klawiaturą przypominającą maszynę do pisania i wyposażonym w monitor.
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Cała zabawa polega na tym czy da się rozpoznać kiedy grają klawisze, syntezatory jako prawdziwy instrument a kiedy to są dźwięki z Macbook'a.?
GRINDCORE FOR LIFE
deathwhore
Tormentor
Posty: 4492
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 mies. temu

To mniej więcej taka rozkmina jak to, czy da się po smaku poznać, czy ciasto było wyrabiane ręcznie, czy maszyną.
Nebiros pisze:
4 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 5387
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 mies. temu

Też dobre.
W przypadku muzyki jest ułatwienie bo w składzie pisze, czy jakiś ludek obsługuje klawisze czy nie. Tak wiem, że czasem się nie chcą chwalić, że ktoś grał albo nie chcą się chwalić, że poszły klawiorki z MacBook'a.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 3870
Rejestracja: 7 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

deathwhore pisze:
2 mies. temu
To mniej więcej taka rozkmina jak to, czy da się po smaku poznać, czy ciasto było wyrabiane ręcznie, czy maszyną.
Dziękuję za tę metaforę, bo ona oddaje sedno tych pytań. I Tworzenia sztucznych problemów.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 619
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent miesiąc temu

Latem będą między innymi u nas 2 razy (łącznie 5 koncertów w Polsce!), a już jesienią i na początku zimy Australia, Europa Zachodnia (parę koncertów blisko nas) i osobno Wielka Brytania.

Jak dobrze pójdzie to zaliczę w tym roku 8 lub 9 koncertów Cradle w ramach 3 różnych tras. Ja, który za koncertami (ogólnie) nie przepadam. Dawno takiego roku nie miałem.

ObrazekObrazekObrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
void
Posty: 15
Rejestracja: 10 mies. temu

void 3 tyg. temu

W ramach wiosennego odświeżania płyt, przypomniałam sobie o CoF.

Total Fucking Darkness, The Principle Of Evil Made Flesh, V Empire, Dusk... And Her Embrace (do Malice Through the Looking Glass i Beauty Slept in Sodom wracam często, uwielbiam), Cruelty And The Beast, i jeszcze może From The Cradle To Enslave - świetne. Midian już średnio mi podeszło, na tyle średnio, że nie śledziłam dalszych poczynań Daniego. Ostatnie albumy nie nęciły nawet okładami, co zaskoczyło mnie o tyle, że np. Dusk… uważam za jedną z najlepszych okładek, w ogóle. Tak, oprawa graficzna jest dla mnie bardzo ważna.

Forumowe opinie o Hammer of the Witches zachęciły mnie do sprawdzenia co u Kredek po latach i… mam mieszane uczucia. Niby wszystko na swoim miejscu, Dani, jak słyszę, w formie, jest i Walpurgis, i magick, ale jakieś cukierkowo-sflaczałe, wtórne, przeciętne. Nie wiem, być może nastrój podczas słuchania miałam nie ten, może za bardzo nastawiłam się na emocje z DAHE, co było złym założeniem od początku. Z tego albumu na chwilę w głowie został kawałek Blackest Magick In Practice, i tyle. Szkoda, bo album koncepcyjnie ciekawy.
Dałam szansę jeszcze Existence Is Futile (pomimo pokracznej okładki - to miała być beka z Boscha?). Klimaty Extinction Rebellion to bardzo, bardzo nie dla mnie.

Co do teledysków - w przypadku COF zdecydowanie wolę słuchać, zamiast oglądać, ale naprawdę przyzwoicie wypadł klip do Babalon A.D. Lubię Salo Pasoliniego, i wszelkie odniesienia naprawdę cenię, a tu jest i zacny pomysł, i całkiem dobre wykonanie.

Film Cradle of Fear obejrzałam wiele lat temu, po jakimś koncercie w Krakowie, z przypadkowo poznanymi ludźmi, po sporej ilości alkoholu, i w takich okolicznościach był przezajebisty :) W zeszłym roku przypadkiem na niego trafiłam i też całkiem dobrze się bawiłam (na trzeźwo). Do dzisiaj nie wiem o czym był. Aktorstwo na poziomie Trudnych spraw i podły budżet, ale klimat to wynagradza. Solidna klasa Z.

Zarówno de Sade’a, jak i Lovecrafta łykam bez mrugnięcia w jakiejkolwiek postaci - i taką kombinację poniekąd znajduję właśnie w Cradle of Filth. Czasem jest płytka, czasem kiczowata, często groteskowa, jednak nie kojarzę innego zespołu z podobną liczbą nawiązań do twórczości w/w panów. Doceniam za to, i chyba jeszcze bardziej za to, że Daniemu dalej się chce. Zostanę, póki co, przy pierwszych albumach, które ciągle uważam za bardzo dobre. Może jeszcze pojawi się coś, co znów mnie zaczaruje (Lovecraft i de Sade na jednym albumie - połączenie wizji obu to spełnienie moich marzeń).
Awatar użytkownika
biały86
Posty: 41
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: skup metali kolorowych MIEDZIEX

biały86 3 tyg. temu

TheAbhorrent pisze:
miesiąc temu
Jak dobrze pójdzie to zaliczę w tym roku 8 lub 9 koncertów Cradle w ramach 3 różnych tras. Ja, który za koncertami (ogólnie) nie przepadam. Dawno takiego roku nie miałem.
Po gigu w Progresji już nie mam motywacji, ale chętnie się dowiem czy forma i setlista (głównie stare szlagiery) podobne na innych występach, także liczę na sprawozdania.
void pisze: Midian już średnio mi podeszło, na tyle średnio, że nie śledziłam dalszych poczynań Daniego.
W Midian nastąpiło wyraźne tąpnięcie, tzn 50% rzeczy na nim jest do kosza, ale te pozostałe 50% robi dobrze: Safron`s Curse, Lord abortion, Tortured Soul, Creatures that Kissed in Cold Mirrors(!). Z kolei w Bitter Suites pomimo sporej dawki plastiku znalazły się też fajnie nagrane te kawałki, które były najbardziej zjebane produkcyjnie na Principle... Więc bywa różnie - tj również nieźle, ale nie ma co marzyć o tak kompletnych wydawnictwach jak Dusk.

Teledysk From the Cradle ryje beret zupełnie innym poziomem mroczno-zwyrolskiej tandety - w wersji uncensored-bondage-bdsm-sadło-masło (karły z dupą zamiast głowy atakują!) uważam go za niezapomniane doznanie do tego stopnia, że warto wspomnieć. tzn polecam.

Też uznaję Dusk za najlepszą okładkę, Cruelty też jest spoko (może nawet w końcu se flagę kupię) tym bardziej zagadką kosmosu pozostanie dla mnie, jak ktoś mógł wpaść na pomysł, że należałoby te okładki "poprawić" w ostatnich reedycjach...

Wróć do „Metalownia”