Metalowy kocioł - pozostałe podgatunki metalu
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 10535
Rejestracja: 2 lata temu

Saviour Machine

#1

Post yog » 2 tyg. temu

Obrazek

Obrazek

Parę dni temu po którejś z burzliwych dyskusji na temat prawilności My Dying Bride naszło mnie na jakiś total hardcore gotyk i pomyślałem, że dawno nie rzucałem uchem w stronę australijskiego ansamblu Virgin Black, który znany jest chyba przede wszystkim jako zespół, którego męskość byłoby niezwykle łatwo podważyć, jednakże przez wzgląd na zaskakująco udany rezultat granego przez nich symfonicznego gotyckiego metalu, jakoś nikt w historii świata dotąd tego nie uczynił. Coś tam zaraz poklikałem oczywiście i tak trafiłem na zespół pod tytułem Saviour Machine, który ocenki miał dobre, fota na profilu MA kuriozalna i gustowna jednocześnie, wokalistę Erica Claytona - tego z pieczęcią na łbie - znałem z najlepszego albumu Ayreona, The Human Equation, tu gra z bratem i mnie to trochę już kupiło, bo lubię takie cudactwa, jednak zupełnie nie czegoś takiego się spodziewałem, odpalając debiut. Virgin Black olałem, innym razem.

Tutaj przywołam wcześniejszą wypowiedź spisaną w trakcie pierwszego zetknięcia:
yog pisze:
2 tyg. temu
Co tam raw black, odkryłem gotycki US power o progresywnym zacięciu. Coldwavowe bity pod pochody riffów jak wyjęte z jakiego Savatage, to jest to. Wokal taka mieszanka Roberta Smitha z Bowiem, zresztą typek występował na najlepszym Ayreonie, tylko tu brzmi lepiej.

Chyba śpiewają o Chrystusie.
Wróciłem dziś oczywiście (i wczoraj) do gotyckich "chrześcijan" łojących podniosły progressive metal, bo połowa kawałków na debiucie Saviour Machine to niesłychane sztosy, a i w tym 1993 roku w jednym z kawałków - The Wicked Window - zmieścili tak melodyjkę z I Am the Black Wizards, jak i w późniejszej części motyw do złudzenia przypominający Tiamat na Whatever That Hurts.

Niemniej jednak, to całe chrześcijaństwo to jakieś srogo wątpiące, albo i cyniczne.

Doprawdy zadziwiające, jak się to udało, zważając na to, z jak kuriozalnym połączeniem gatunków mamy do czynienia i jakby tego było mało, to ten gotycki US power to przy okazji jest muza w zasadzie stadionowa. Wokalista dość bezlitosne melodyjki leci, na tym Ayreonie aż tak się nie wczuwał, tutaj to jakby od tego czy bóg go usłyszy jego życie zależało. Jeśli ktoś, podobnie jak ja, uważa wokal Midnighta w Crimson Glory za mocno udręczony, to tutaj jest to do kwadratu, tylko jeszcze z dozą chęci zostania przywódcą sekty. Teksty są tu mniej więcej tak pozytywne, jak w Candlemass. Fanatyzm, przepowiednie, modły o armagedon. Dla wiernych - codzienność.

Poza debiutem nic nie słyszałem. Spodziewam się, że koło 3 albumu lecą w ostre symfoniki, tutaj to jest dość symboliczne, choć takich motywów nie brakuje, choćby się płyta zaczyna od chóru. Nie jest to jednak dominujący klimat na debiucie, który raczej charakteryzuje się tym, że brzmi jakby połączyć gotycki rock The Cure, Bauhaus albo Nosferatu z Hallowed Be Thy Name (w Ludicrous Smiles). Innym razem wchodzą balladkowe momenty, które by mogło Queen zagrać, by zaraz przejść w riffową progresję godną Savatage czy innego Metal Church. Metalowi archiwiści wspominają jeszcze o podobieństwach do Devil Doll, jednak nie widzę ich tu zbyt wielu, może prócz rozmachu i odwagi w przeplataniu niepasujących gatunków. Nie jest to jednak tak bardzo wykrzywione, jak słoweński projekt.

Nie dla każdego. Ci, co takie granie lubią, będą zachwyceni.

Kto lubi gotycki heavy?! Co tak mało rąk w górze?

Muszę chyba zrobić przerwę od tych rozpaczliwych hitów, strasznie to smutne (i kurewsko wpadające w ucho).

Skład:
Jeff Clayton - Guitars (1989-present)
Eric Clayton - Vocals (1989-present) Eric Clayton & The Nine
Samuel West - Drums, Percussion (1992-1993, 2011-2012, 2017-present)
Nathan Van Hala - Piano, Keyboards (1993-present) ex-Strychnine Kiss
Charles Cooper - Bass (1995-present)
▼ Byli muzycy
Dean Forsyth - Bass (1989-1995) ex-Red Queen Theory
Chris Fee - Drums (1990-1992)
Jason Heart - Drums (1993-1999)
Joshua - Guitars (1998)
Victor Deaton - Drums (2000-2001) ex-Wedding Party
Thomas Weinesjö - Drums (2001-2004) Audiovision, Cell 9, ex-Veni Domine, ex-Glorify, ex-Seventh Seal, ex-The Hero
Carl Johan Grimmark - Guitars (2001-2004) Grimmark, Narnia, Rob Rock, Planet Alliance, ex-Fires of Babylon, ex-Beautiful Sin, Flagship, Hardcore Circus, Jerusalem, Modest Attraction, ex-Fullforce, ex-System Breakdown
Dyskografia:
1990 - Saviour Machine [demo]
1993 - Saviour Machine I
1994 - Saviour Machine II
1995 - Live in Deutschland [live]
1997 - Legend I
1998 - Behold a Pale Horse [single]
1998 - Legend II
1999 - Behold the Mask [EP]
1999 - Music for the Next Millennium Volume I [split]
2001 - Legend III:I
2001 - Synopsis [kompilacja]
2002 - Live in Deutschland 2002 [live]
2002 - Live in Deutschland 2002 [video]
2006 - Rarities / Revelations [kompilacja]
2011 - Legend III:II





MA: https://www.metal-archives.com/bands/Sa ... chine/5010
BC: https://saviourmachine.bandcamp.com/music
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 2055
Rejestracja: rok temu

#2

Post pit » tydzień temu

Zwiedziony obietnicami Bauhaus i The Cure przesłuchałem debiut i niestety zawiodłem się. Nawet jeśli gdzieś są ich wpływy to przykryte warstwą metalu nie do przebicia.
It's not my goddamn planet. Understand, monkeyboy? - John Bigbooté
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 934
Rejestracja: 2 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

#3

Post Zsamot » 6 dni temu

Dwójeczkę miałem na kasecie. Chyba gdzieś pałęta się płyta. Ciekawa muza, super klimat, ale stanowczo za długie płyty. To po pewnym czasie zaczyna być nudne. Ale chętnie odświeżę. Tylko chyba elektronicznie. Bo na razie nie mam dostępu do płyt...
Allah jest wielki ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Metalownia”