Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Hardwired... było idealną EP-ką po hiper okrojeniu, średnim albumem jednopłytowym, a tak masz dwupłytowy kolos, gdzie po dobrym wstępie, paru kawałkach zaczynam się nudzić. I tu jest problem zasadniczy...

In Flames ten ponownie nagrany album to desperacki krok i nic go nie uwiarygodni, nic nie sprawi, ze ta kapela złapie wiatr w żagle, bo po prostu są denni na poziomie komponowania. Obrali kurs na nowoczesne granie, inną publikę, stąd nie sądzę, by taki okres wcześniejszych płyt i ich nowych wersji kogokolwiek zainteresował.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Tagi:
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2063
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 mies. temu

No tak, niestety. Zdecydowanie lepiej wyszłoby im bieganie z flagami prawdziwego "Clayman" a po świecie niż nagrywanie tego ponownie. Wypalone to jest już od bardzo dawna, aż do tego stopnia, że nawet swoje szlagiery i sztandary potrafią zniweczyć.

Właśnie sobie leci, kurła mać można robić progres, ale niech to będzie w dobrym stylu. Raczej mało będzie o nich pamiętać za 20 lat...

"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Pierwsze 5-6 płyt jest super, tylko zniechęcili do siebie starych fanów. A ktoś, kto by ich losowo włączył, to miałby niezły mętlik, co oni w końcu grają... Stąd pewnie kapela odejdzie w zapomnienie. I chyba słusznie. Konsekwencja usilnego zabiegania o popularność, zapominając o swych korzeniach...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 327
Rejestracja: 4 lata temu

synu 4 mies. temu

Biorąc pod uwagę jaką popularnością cieszą się teraz, decyzja o zmianie stylu nie była wcale tak nietrafiona.

Wydaje mi się, ze Clayman 2020 nagrany został raczej z myślą o nowych fanach, dla których oryginał może być zbyt "surowy", a nie dla sentymentalnej podróży tych, którzy od 15 płaczą po kątach, że kiedyś to były czasy. Ja tam od dawna na nich nie liczę, więc poczucia zawodu nie odnotowałem.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Nie myl prawdziwej popularności z napompowanym marketingiem ich molocha. To chwilowe, nie potrwa długo. Na tle nowoczesnego grania są denni. Slipknot, czyli Lambs of god nie mówiąc o reszcie jest o wiele bardziej wyrazista i kreatywna.

A skoro ci "płaczący po kątach" nadal słuchają starych płyt, to chyba jest coś na rzeczy: czytaj: wartościowe muzycznie. Nie widzę jakoś sytuacji, by ktoś nie wiadomo z jaką estymą wyrażał się tak o nowych albumach. Ot są. Pewnie nawet mają parę hitów. Zresztą znam je całkiem dobrze, bo kilka mam na półce. Czasem polecą, ale gdyby nie logo, to bym się nie skusił na nie... To a propo nowych fanów...

Nowy Clayman nie ma dobrych linii melodycznych, jest jakby z dobrego jabola robić wytrawne wino. Jabol miał kopać i tyle. Nikt nie oczekiwał niczego więcej. A tu jest swoiste "zawłaszczenie" starych kompozycji, co by niby nowymi kompozycjami wypełnić plan wydawniczy, jeszcze mieć pretekst promocyjny (jubileusz itp.)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 4 mies. temu

Jasne, z pewnością wydawca In Flames dopłaca do promocji zespołu grube miliony no i trwa to chwilę, ale nie potrwa długo, bo trwa od 15 lat, może i z 17, bo w gimnazjum może nawet jeszcze byłem jak grało Reroute to Remain w telewizji (rok 2002 się okazuje po sprawdzeniu). Slipknot to trochę inny hajs, można być w chuj wielką gwiazdą i nie sprzedawać tyle biletów/płyt, co Slipknot.

Osobiście to nie rozumiem zarówno aktualnych fanów, jak i tych, którzy chlipią, że kiedyś to było. Nie było, zawsze to była któraś tam liga.

Na tym nowym Claymanie to co, nowy kawałek nagrali, że nie ma dobrych linii melodycznych? A może po prostu nigdy nie było? Nie wiem, nie słuchałem tego nowego czegoś, bo i po co. Nie rozumiem fanów, którzy sprawdzali, żeby ponarzekać. No dobra, może trochę rozumiem, bo każdą płytę Katatonii do tej pory sprawdziłem.

Kto tego słucha?
Wikipedia pisze:Sounds of a Playground Fading was then issued as the band's tenth studio album, peaking at number 1 in Germany.[5] It debuted and peaked at number 27 on the Billboard 200, becoming their highest charting album in the United States, with a single, "Where the Dead Ships Dwell", reaching number 35 on the Billboard Mainstream Rock chart.[7] As of 2011, In Flames have sold over 2.5 million albums worldwide.
Nie sądzę, żeby Clayman w oryginale pojawił się na 27 pozycji Billboard 200.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 mies. temu

yog pisze:
4 mies. temu
Osobiście to nie rozumiem zarówno aktualnych fanów, jak i tych, którzy chlipią, że kiedyś to było. Nie było, zawsze to była któraś tam liga.
No z całej trójcy z Gothenburga byli zdecydowanie najgorsi mimo, że mieli najłatwiej bo znali już materiały Dark Tranquillity i At The Gates więc już jakieś odniesienie było. W sumie pamiętam, że posłuchałem tylko Lunar Strain i tylko dlatego, że wtedy miało to ogromny marketing i reklamę.
Gówno straszne to było więc za pozostałe płyty jak wychodziły nawet się nie brałem. Znam pojedyncze kawałki, do których kręcili teledyski.
Zsamot pisze: jakby z dobrego jabola robić wytrawne wino. Jabol miał kopać i tyle. Nikt nie oczekiwał niczego więcej.
Niestety ale muszę zaprotestować bo będąc na Mazurach w 1995 roku piłem poziomkową Karinę (seria z gołymi dupeczkami na etykietach) i smakowała lepiej niż normalne wino.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

No, prawda @Hajasz . Ja bardzo lubiłem wina: Wino, Granat, Komandos czy Jabłuszko i to były dobre wina.

@yog Nie wspomniałem o dopłacaniu do kasy, ale pompowaniu kasy. Diametralna różnica.

Poza tym, jestem posiadaczem niemal wszystkich płyt IN Flames- no 3 ostatnie już nie, Sirens mnie znudził, a Battles po przesłuchaniu sprzedałem. Ostatni już nawet nie zaistniał w planach zakupowych. Zatem myślę, ze mogę sobie porównać każdy etap, bo można powiedzieć, że na bieżąco je poznawałem.

Taki Soundtrack to Your Escape czy Reroute to Remain goszczą u mnie w odtwarzaczu i nie narzekam. Owszem, nie są to równe płyty, ale słucha się tego przyjemnie. Co prawda do Clayman i poprzednich daleko im, ale jest to przyjemna , relaksująca muza.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 4 mies. temu

Jedyne, co dobrze wspominam z tych Soundtracków to cycki w teledysku do Touch of Red. Teraz patrzę, że chyba nie miałem wtedy za wysokich wymagań.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Cholera, muszę obejrzeć ten klip. Dzięki za inspirację. Muzyka zawsze jest najważniejsza. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Cholera, muszę obejrzeć ten klip. Dzięki za inspirację. Muzyka zawsze jest najważniejsza. ;-)

Edit: Dobra, obejrzałem. Cycki są ok. Za duzo pornoli z silikonem oglądasz @yog. Dziewczyny bardzo ładne, naturalne.

Zresztą jak mawia klasyk: Kto wybrzydza, ten nie rucha.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 12785
Rejestracja: 4 lata temu

yog 4 mies. temu

Przecież te laski są tam właśnie sztuczne i do tego chyba Niemki. Bardzo ładne moim zdaniem nie są, co najwyżej ładne, a i to nie wszystkie. Co do pornoli z silikonem - nie sądzę, by za dużo, nie jestem miłośnikiem tapet i plastiku. Co do cytatu z klasyka, jest to prawda. Nie uważam natomiast, że lepszym jest nie wybrzydzanie, bo lepszym jest kochanie, niźli ruchanie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Tam zaraz sztuczne. Młode, zgrabne. ;-)

Co do Twego powiedzenia, są czasy, gdy ma to rację, są czasy, gdy moje. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3371
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 4 mies. temu

Yog to z pornosów tylko komedie romantyczne. Z Karolakiem.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 mies. temu

Fuj. Nie można tak puentować...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2063
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 mies. temu

Ta reedycja "Clayman" okraszona nowym brzmieniem, to najlepsza rzecz jaką zrobili od nastu już chyba lat. Chodzi oto, że nadali tej płycie jakby naturalnego brzmienia, takiego jakie wymagały te kawałki na niej zawarte. Świetnie się tego słucha, klasyczna pozycja z nowym mocarnym wydźwiękiem. Na nowo nagranych wersjach, słychać już że nie ma nawet startu do polotu jaki mieli w tamtym czasie. Wszystko to takie miałkie, rozlazłe jakby coverował ich jakiś przeciętny band. To tylko kolejny stempel, który dobija tą kapelę.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 mies. temu

Jestem hiper sentymentalny, ale za cholerę nie kupuję tej płyty, podobnie nie podoba mi się nowa wersja 99% płyt. Vader fajnie nagrał debiut i ok. Mam na półce- włączę raz na rok. A tego gówna, co Szwedzi nagrali- nie, stanowczo nie. Żegnamy, mając w pamięci starsze albumy.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 490
Rejestracja: 2 lata temu

mork miesiąc temu

Nie wiem czy od początku był taki zamiar, czy dopiero jak Szwedzi zobaczyli jak sadzą na nich joby za to co robią z Claymanem, album wyszedł w formie remasteru starych nagrań a ponowne nagrania to 4 numery (które wcześniej wyszły jako epka) wrzucone na sam koniec. No i elegancko. Żeby od razu tak postawili stan rzeczy to każdy koło *uja miałby te ponowne nagrywki i nie byłoby tej całej piany.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1606
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Na tyle elegancko, ze już w ogóle wyleciało z moich planów posłuchania, nie mówiąc o kupieniu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Metalownia”