Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Hardwired... było idealną EP-ką po hiper okrojeniu, średnim albumem jednopłytowym, a tak masz dwupłytowy kolos, gdzie po dobrym wstępie, paru kawałkach zaczynam się nudzić. I tu jest problem zasadniczy...

In Flames ten ponownie nagrany album to desperacki krok i nic go nie uwiarygodni, nic nie sprawi, ze ta kapela złapie wiatr w żagle, bo po prostu są denni na poziomie komponowania. Obrali kurs na nowoczesne granie, inną publikę, stąd nie sądzę, by taki okres wcześniejszych płyt i ich nowych wersji kogokolwiek zainteresował.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Tagi:
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2532
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

No tak, niestety. Zdecydowanie lepiej wyszłoby im bieganie z flagami prawdziwego "Clayman" a po świecie niż nagrywanie tego ponownie. Wypalone to jest już od bardzo dawna, aż do tego stopnia, że nawet swoje szlagiery i sztandary potrafią zniweczyć.

Właśnie sobie leci, kurła mać można robić progres, ale niech to będzie w dobrym stylu. Raczej mało będzie o nich pamiętać za 20 lat...

"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Pierwsze 5-6 płyt jest super, tylko zniechęcili do siebie starych fanów. A ktoś, kto by ich losowo włączył, to miałby niezły mętlik, co oni w końcu grają... Stąd pewnie kapela odejdzie w zapomnienie. I chyba słusznie. Konsekwencja usilnego zabiegania o popularność, zapominając o swych korzeniach...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 337
Rejestracja: 5 lata temu

synu 2 lata temu

Biorąc pod uwagę jaką popularnością cieszą się teraz, decyzja o zmianie stylu nie była wcale tak nietrafiona.

Wydaje mi się, ze Clayman 2020 nagrany został raczej z myślą o nowych fanach, dla których oryginał może być zbyt "surowy", a nie dla sentymentalnej podróży tych, którzy od 15 płaczą po kątach, że kiedyś to były czasy. Ja tam od dawna na nich nie liczę, więc poczucia zawodu nie odnotowałem.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Nie myl prawdziwej popularności z napompowanym marketingiem ich molocha. To chwilowe, nie potrwa długo. Na tle nowoczesnego grania są denni. Slipknot, czyli Lambs of god nie mówiąc o reszcie jest o wiele bardziej wyrazista i kreatywna.

A skoro ci "płaczący po kątach" nadal słuchają starych płyt, to chyba jest coś na rzeczy: czytaj: wartościowe muzycznie. Nie widzę jakoś sytuacji, by ktoś nie wiadomo z jaką estymą wyrażał się tak o nowych albumach. Ot są. Pewnie nawet mają parę hitów. Zresztą znam je całkiem dobrze, bo kilka mam na półce. Czasem polecą, ale gdyby nie logo, to bym się nie skusił na nie... To a propo nowych fanów...

Nowy Clayman nie ma dobrych linii melodycznych, jest jakby z dobrego jabola robić wytrawne wino. Jabol miał kopać i tyle. Nikt nie oczekiwał niczego więcej. A tu jest swoiste "zawłaszczenie" starych kompozycji, co by niby nowymi kompozycjami wypełnić plan wydawniczy, jeszcze mieć pretekst promocyjny (jubileusz itp.)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15796
Rejestracja: 6 lata temu

yog 2 lata temu

Jasne, z pewnością wydawca In Flames dopłaca do promocji zespołu grube miliony no i trwa to chwilę, ale nie potrwa długo, bo trwa od 15 lat, może i z 17, bo w gimnazjum może nawet jeszcze byłem jak grało Reroute to Remain w telewizji (rok 2002 się okazuje po sprawdzeniu). Slipknot to trochę inny hajs, można być w chuj wielką gwiazdą i nie sprzedawać tyle biletów/płyt, co Slipknot.

Osobiście to nie rozumiem zarówno aktualnych fanów, jak i tych, którzy chlipią, że kiedyś to było. Nie było, zawsze to była któraś tam liga.

Na tym nowym Claymanie to co, nowy kawałek nagrali, że nie ma dobrych linii melodycznych? A może po prostu nigdy nie było? Nie wiem, nie słuchałem tego nowego czegoś, bo i po co. Nie rozumiem fanów, którzy sprawdzali, żeby ponarzekać. No dobra, może trochę rozumiem, bo każdą płytę Katatonii do tej pory sprawdziłem.

Kto tego słucha?
Wikipedia pisze:Sounds of a Playground Fading was then issued as the band's tenth studio album, peaking at number 1 in Germany.[5] It debuted and peaked at number 27 on the Billboard 200, becoming their highest charting album in the United States, with a single, "Where the Dead Ships Dwell", reaching number 35 on the Billboard Mainstream Rock chart.[7] As of 2011, In Flames have sold over 2.5 million albums worldwide.
Nie sądzę, żeby Clayman w oryginale pojawił się na 27 pozycji Billboard 200.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4595
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

yog pisze:
2 lata temu
Osobiście to nie rozumiem zarówno aktualnych fanów, jak i tych, którzy chlipią, że kiedyś to było. Nie było, zawsze to była któraś tam liga.
No z całej trójcy z Gothenburga byli zdecydowanie najgorsi mimo, że mieli najłatwiej bo znali już materiały Dark Tranquillity i At The Gates więc już jakieś odniesienie było. W sumie pamiętam, że posłuchałem tylko Lunar Strain i tylko dlatego, że wtedy miało to ogromny marketing i reklamę.
Gówno straszne to było więc za pozostałe płyty jak wychodziły nawet się nie brałem. Znam pojedyncze kawałki, do których kręcili teledyski.
Zsamot pisze: jakby z dobrego jabola robić wytrawne wino. Jabol miał kopać i tyle. Nikt nie oczekiwał niczego więcej.
Niestety ale muszę zaprotestować bo będąc na Mazurach w 1995 roku piłem poziomkową Karinę (seria z gołymi dupeczkami na etykietach) i smakowała lepiej niż normalne wino.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

No, prawda @Hajasz . Ja bardzo lubiłem wina: Wino, Granat, Komandos czy Jabłuszko i to były dobre wina.

@yog Nie wspomniałem o dopłacaniu do kasy, ale pompowaniu kasy. Diametralna różnica.

Poza tym, jestem posiadaczem niemal wszystkich płyt IN Flames- no 3 ostatnie już nie, Sirens mnie znudził, a Battles po przesłuchaniu sprzedałem. Ostatni już nawet nie zaistniał w planach zakupowych. Zatem myślę, ze mogę sobie porównać każdy etap, bo można powiedzieć, że na bieżąco je poznawałem.

Taki Soundtrack to Your Escape czy Reroute to Remain goszczą u mnie w odtwarzaczu i nie narzekam. Owszem, nie są to równe płyty, ale słucha się tego przyjemnie. Co prawda do Clayman i poprzednich daleko im, ale jest to przyjemna , relaksująca muza.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15796
Rejestracja: 6 lata temu

yog 2 lata temu

Jedyne, co dobrze wspominam z tych Soundtracków to cycki w teledysku do Touch of Red. Teraz patrzę, że chyba nie miałem wtedy za wysokich wymagań.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Cholera, muszę obejrzeć ten klip. Dzięki za inspirację. Muzyka zawsze jest najważniejsza. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Cholera, muszę obejrzeć ten klip. Dzięki za inspirację. Muzyka zawsze jest najważniejsza. ;-)

Edit: Dobra, obejrzałem. Cycki są ok. Za duzo pornoli z silikonem oglądasz @yog. Dziewczyny bardzo ładne, naturalne.

Zresztą jak mawia klasyk: Kto wybrzydza, ten nie rucha.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 15796
Rejestracja: 6 lata temu

yog 2 lata temu

Przecież te laski są tam właśnie sztuczne i do tego chyba Niemki. Bardzo ładne moim zdaniem nie są, co najwyżej ładne, a i to nie wszystkie. Co do pornoli z silikonem - nie sądzę, by za dużo, nie jestem miłośnikiem tapet i plastiku. Co do cytatu z klasyka, jest to prawda. Nie uważam natomiast, że lepszym jest nie wybrzydzanie, bo lepszym jest kochanie, niźli ruchanie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Tam zaraz sztuczne. Młode, zgrabne. ;-)

Co do Twego powiedzenia, są czasy, gdy ma to rację, są czasy, gdy moje. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
deathwhore
Tormentor
Posty: 3915
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 2 lata temu

Yog to z pornosów tylko komedie romantyczne. Z Karolakiem.
Nebiros pisze:
2 lata temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Fuj. Nie można tak puentować...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2532
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 2 lata temu

Ta reedycja "Clayman" okraszona nowym brzmieniem, to najlepsza rzecz jaką zrobili od nastu już chyba lat. Chodzi oto, że nadali tej płycie jakby naturalnego brzmienia, takiego jakie wymagały te kawałki na niej zawarte. Świetnie się tego słucha, klasyczna pozycja z nowym mocarnym wydźwiękiem. Na nowo nagranych wersjach, słychać już że nie ma nawet startu do polotu jaki mieli w tamtym czasie. Wszystko to takie miałkie, rozlazłe jakby coverował ich jakiś przeciętny band. To tylko kolejny stempel, który dobija tą kapelę.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Jestem hiper sentymentalny, ale za cholerę nie kupuję tej płyty, podobnie nie podoba mi się nowa wersja 99% płyt. Vader fajnie nagrał debiut i ok. Mam na półce- włączę raz na rok. A tego gówna, co Szwedzi nagrali- nie, stanowczo nie. Żegnamy, mając w pamięci starsze albumy.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 683
Rejestracja: 4 lata temu

mork rok temu

Nie wiem czy od początku był taki zamiar, czy dopiero jak Szwedzi zobaczyli jak sadzą na nich joby za to co robią z Claymanem, album wyszedł w formie remasteru starych nagrań a ponowne nagrania to 4 numery (które wcześniej wyszły jako epka) wrzucone na sam koniec. No i elegancko. Żeby od razu tak postawili stan rzeczy to każdy koło *uja miałby te ponowne nagrywki i nie byłoby tej całej piany.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot rok temu

Na tyle elegancko, ze już w ogóle wyleciało z moich planów posłuchania, nie mówiąc o kupieniu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 683
Rejestracja: 4 lata temu

mork 3 mies. temu

In Flames chyba pozazdrościło sympatii jaką został obdarzony projekt The Halo Effect, i wreszcie wydali coś dobrego. Już myślałem, że spieprzą to gównianym refrenem - jak mieli to w zwyczaju ostanimi czasy - ale jednak nie. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ocenimy po pełniaku ale zapowiada się dobrze.

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
kyu
Master Of Puppets
Posty: 192
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: bory tucholskie

kyu 3 mies. temu

Nie przykuli mojej uwagi żadnym pełniakiem na tyle, żeby przesłuchać od A do Z od czasów Come Clarity z 2006. Płodni są bardzo, ale potrafią nużyć. Za to era 1998-2004 = hit za hitem.
Awatar użytkownika
Wyrocznia
Posty: 80
Rejestracja: 4 mies. temu

Wyrocznia 3 mies. temu

Prawdę mówiąc średni mi podchodzi to granie w tym singlu ale i tak brzmi lepiej niż poprzednie płyty. Ja tam wielkim fanem in flames nie jestem ,kojarzę jakieś starsze płyty i to tyle.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 683
Rejestracja: 4 lata temu

mork miesiąc temu

Drugi singiel i wciąż nie ma zawodu:

It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Ith89
Posty: 8
Rejestracja: 2 mies. temu

Ith89 miesiąc temu

Jeden i drugi kawałek brzmi jak z czasów SOAP. Niby fajnie, że nie ma dalszego regresu, ale to chyba jednak dla mnie za mało, żebym na dłużej się zainteresował, czy wracał do nowej płyty.
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 1514
Rejestracja: 2 lata temu

Szajtan miesiąc temu

In Flames na kursie zwyżkowym. Czyżby powrót do dawnej wysokiej formy?
Only Death is Real
Krzysiek
Posty: 3
Rejestracja: 3 tyg. temu

Krzysiek 2 tyg. temu

Te nowe piosenki całkiem dobre, chociaż mi podoba się ich prawie cała twórczość i nowe i stare rzeczy. Jedyne co mi przeszkadzało to brzmienie niektórych ich starszych płyt, chodzi o miks i produkcję. Nie jestem audiofilem ale zawsze wydawały mi się słabe podtym względem. Już Come Clarity brzmialo spoko ale wcześniejsze płyty brzmienie mi coś nie pasowało.
Sense of Purpose to chyba moja ulubiona ich płyta.
Byłem kiedyś na ich koncercie w Berlinie i całkiem spoko.
Poza tym dzięki nim poznałem kilka fajnych kapel jak np. Soilwork.
Awatar użytkownika
kyu
Master Of Puppets
Posty: 192
Rejestracja: rok temu
Lokalizacja: bory tucholskie

kyu tydzień temu

Singiel już chyba numer trzy, jeśli dobrze liczę:

Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2532
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex tydzień temu

Krzysiek pisze:
2 tyg. temu
Te nowe piosenki całkiem dobre, chociaż mi podoba się ich prawie cała twórczość i nowe i stare rzeczy. Jedyne co mi przeszkadzało to brzmienie niektórych ich starszych płyt, chodzi o miks i produkcję. Nie jestem audiofilem ale zawsze wydawały mi się słabe podtym względem. Już Come Clarity brzmialo spoko ale wcześniejsze płyty brzmienie mi coś nie pasowało.
Sense of Purpose to chyba moja ulubiona ich płyta.
Byłem kiedyś na ich koncercie w Berlinie i całkiem spoko.
Poza tym dzięki nim poznałem kilka fajnych kapel jak np. Soilwork.
Tak, dzięki In Flames również poznałem Soilwork i to były zajebiste czasy. Czasy gdzie jedni i drudzy wydawali dobrą muzę (jezu to było 20 lat, albo i więcej temu). Dzisiaj to są kapele bez pomysłu na siebie. W każdym razie, to było coś co dawało mi dobrego kopa.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 833
Rejestracja: 5 lata temu

EdusPospolitus tydzień temu

Taka ma być okładka nowego albumu i zwać się on ma "Foregone":

Obrazek
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Krzysiek
Posty: 3
Rejestracja: 3 tyg. temu

Krzysiek tydzień temu

Trochę inspirowana Beksinskim chyba ta okładka.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

To chyba jakby Beksiński był nastoletnim kucem z odrobiną talentu....
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 683
Rejestracja: 4 lata temu

mork tydzień temu

Okładki i grafiki w tym stylu mają od Souds of a Playground Fading z 2011 więc w sumie bez zaskoczenia. Najnowszy Singiel - fajnie, że trzymają kierunek napierdalanki ale tutaj instrumenty sobie a wokal sobie. Skupiasz się na riffach to wokal nie siedzi. Skupiasz się na wokalu to instrumenty nie siedzą. Zaskakujące, że kapela z takimi muzykami i zapleczem wypuszcza takiego babola.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2714
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot tydzień temu

Krzysiek pisze:
tydzień temu
Trochę inspirowana Beksinskim chyba ta okładka.
Chyba jak miał 7 lat.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Wróć do „Metalownia”