Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1262
Rejestracja: 3 lata temu

Tiamat

pp3088 2 lata temu

Obrazek
wikipedia pisze:Tiamat to szwedzka grupa muzyczna powstała w 1988 w miejscowości Täby. Od 1987 do 1989 roku zespół występował oraz realizował wydawnictwa jeszcze pod nazwą Treblinka. Ukazały się pod tą nazwą trzy wydawnictwa: Crawling in Vomits (1988), The Sign of the Pentagram (1989) oraz Severe Abomination (1989). Treblinka prezentowała styl muzyczny z gatunku black metal.
Wraz ze zmianą nazwy nastąpiła także pewna stylistyczna wolta, gdyż już na pierwszym albumie Tiamat Sumerian Cry wyraźne były wpływy death metalu. Natomiast wydany w rok później (1991) album The Astral Sleep zapowiada kolejna stylistyczną woltę. Otóż na albumie obecne są elementy doom metalu, czym zespół jasno daje do zrozumienia że skręca w stronę "metalu klimatycznego".
wikipedia pisze:Kolejne dwie płyty grupy (uważane za najważniejsze w dyskografii zespołu) pt. Clouds i Wildhoney to melodyjny gothic/doom metal z elementami death metalu i sporymi wpływami Pink Floyd. Potem Johan i spółka zmienili styl na bardziej rockowy, nie zapominając jednak o swoich muzycznych korzeniach.
Zmiana na lżejszy styl wiązała się również z wydawaniem wielu wydawnictw typu single.
wikipedia pisze:W 2006 roku nakładem Metal Mind Productions ukazało się pierwsze wydawnictwo DVD grupy pt. The Church of Tiamat. Na wydawnictwo ukazał się m.in. koncert sfilmowany w styczniu 2005 w krakowskim studiu TVP na Krzemionkach, teledyski oraz materiały archiwalne.
W ostatnich latach Tiamat wydaje płytki bardzo rzadko - 2008 i 2012. Związane jest to prawdopodobnie z uzależnieniem głównej mocy stwórczej zespołu - Johana Edlunda, który lubi zaglądnąć do kieliszka. Niestety ma to również wpływ na koncertową formę zespołu, która łagodnie mówiąc jest tragifarsą i parodią niegdyś wielkiego zespołu.

Tiamat jest pierwotną boginią w mitologii babilońskiej i sumeryjskiej, reprezentującą piękno i twórczość. W swej twórczości grupa nawiązuje do takich zagadnień jak miłość, religia czy wspomniana już mitologia sumeryjska.

Obrazek
Skład:
Johan Edlund - Vocals, Guitars (1989-present), Keyboards, Theremin (1997-present) ex-LucyFire, Johan Edlund, ex-River's Edge, ex-Treblinka, ex-Brainwarp, ex-Dark Age
Lars Sköld - Drums (1994-present) Leif Edling, Jupiter Society (live), Stormen, ex-Avatarium, ex-doublePark
Anders Iwers - Bass (1996-present) Ceremonial Oath, Dark Tranquillity, ex-Desecrator, ex-In Flames, ex-Mercury Tide, ex-Avatarium (live), ex-Lacuna Coil (live), ex-Cemetary
Roger Öjersson - Guitars, Keyboards, Mandolin, Vocals (backing) (2012-present) Katatonia, ex-Kamchatka
▼ Byli muzycy
Jörgen "Juck" Thullberg - Bass (1989-1992) ex-Mr. Death, ex-Treblinka, ex-The Clint Eastwood Experience
Anders Holmberg - Drums (1989-1990) ex-Expulsion, ex-River's Edge, ex-Treblinka
Stefan Lagergren - Guitars (1989-1990) ex-Expulsion, ex-Mr. Death, ex-River's Edge, ex-Treblinka, ex-Judge and Jury, ex-Tranquility
Niklas Ekstrand - Drums (1990-1994) ex-Face Down
Thomas Wyreson - Guitars (1990-1994, 1996-1999, 2001-2008)
Johnny Hagel - Bass (1992-1996) Order of Isaz, Sorcerer, ex-Lithium, ex-Sundown (Swe)
Kenneth Roos - Keyboards (1992-1994)
P.A. Danielsson (R.I.P. 2004) - Keyboards (1994-1995)
▼ Muzycy koncertowi
Johan Niemann - Guitars (2008, 2016, 2017-present) Beyond the Katakomb, Demonoid, Evergrey, Sectu, Tears of Anger, ex-Hubi Meisel, ex-Mind's Eye, ex-Afterglow, Talisman, ex-Evil Masquerade, ex-The Murder of My Sweet, ex-Therion
Rikard Zander - Keyboards (2014-2016, 2017-present) Evergrey, Rikard Z, ex-Death Destruction
Gustaf Hielm - Bass (2016-present) Non-Human Level, Pain of Salvation, Badge, Susanna Risberg Trio, ex-Meshuggah, ex-Dark Funeral (live)
Thomas Wyreson - Guitars (2016, 2017-present)
Carl Westholm - Keyboards (2016, 2017-present) Jupiter Society, Leif Edling, ex-Abstrakt Algebra, ex-Krux, CarpTree, ex-Avatarium, ex-Candlemass
Jonas Öijvall - Keyboards (2018-present)
Per Wiberg - Keyboards (2018-present) Spiritual Beggars, Switchblade (live), Kamchatka, King Hobo, Per Wiberg, ex-Opeth, ex-Candlemass (live), ex-Grand Magus (live), ex-Krux (live)

Anders Iwers - Bass (1992) Ceremonial Oath, Dark Tranquillity, ex-Desecrator, ex-In Flames, ex-Mercury Tide, ex-Avatarium (live), ex-Lacuna Coil (live), ex-Cemetary
Henrik Bergqvist - Guitars (2002) ex-Southfork, ex-The Poodles
Martin Brändström - Keyboards (2002-2009) Dark Tranquillity
Fredrik Åkesson - Guitars (2004) Biff Byford, Opeth, ex-Southpaw, ex-Krux, John Norum, ex-Arch Enemy, ex-Shock Tilt, ex-Sabbtail, ex-Monsters of Metal, ex-Talisman
Henriette Bordvik - Vocals (female) (2005, 2015, 2016, 2017) Abyssic, Asagraum (live), ex-Sirenia, ex-Lazy
Martin Powell - Keyboards (2006-2007) Deezl, ex-Cradle of Filth, ex-My Dying Bride, ex-Anathema (live), ex-Sólstafir (live), ex-Cryptal Darkness, ex-Leafblade, ex-Alternative 4 (live)
Roger Öjersson - Guitars (lead) (2011-2012) Katatonia, ex-Kamchatka
Joakim Svalberg - Keyboards (2011-2012) Opeth, elGamo, ex-Yngwie Malmsteen, ex-Mastodon (live), ex-HTP / Hughes & Turner project (live)
Magnus Henriksson - Guitars (2017) Eclipse
Daniel Karlsson - Keyboards (2017) Pain of Salvation


Dyskografia:
1990 - Sumerian Cry
1991 - A Winter Shadow [single]
1991 - In the Eyes of Death [split]
1991 - The Astral Sleep
1992 - Clouds
1994 - The Sleeping Beauty - Live in Israel [live]
1994 - Wildhoney
1994 - Gaia [EP]
1995 - Wild-Live in Stockholm [live]
1995 - The Musical History of Tiamat [kompilacja]
1997 - A Deeper Kind of Slumber
1997 - Cold Seed [single]
1999 - Brighter than the Sun [single]
1999 - Skeleton Skeletron
1999 - For Her Pleasure [single]
2002 - Judas Christ
2002 - Vote for Love [single]
2003 - Cain [single]
2003 - Prey
2006 - The Church of Tiamat [video]
2007 - Commandments [kompilacja]
2008 - Amanethes
2008 - The Ark of the Covenant - The Complete Century Media Years [boxed set]
2012 - The Scarred People
2013 - Born to Die [single]
2020 - Whatever That Hurts [single]
2020 - The Sleeping Beauty [single]

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Tiamat/859
BC: https://candlelightrecordsuk.bandcamp.com/music
BC: https://tiamat.bandcamp.com/music
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"

Tagi:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Akurat wczoraj wzięło mnie na Tiamat i chciałem założyć temat, ale widzę, że się spóźniłem... :)

Tiamat to jeden z tych zespołów, które wywołują u mnie skrajnie sprzeczne emocje - pierwsze pełniaki bardzo lubię, "Wildhoney" uwielbiam, a nowszych materiałów po prostu nie mogę słuchać.

W swoim czasie Tiamat był zespołem, który wyznaczał nowe ścieżki na szwedzkiej scenie i miał spory wpływ na kształtowanie się szwedzkiego DM. Debiut "Sumerian Cry" został nagrany w słynnym Sunlight pod koniec 1989 roku, czyli jeszcze przed pierwszymi pełniakami Entombed czy Carnage. Pierwsza płyta jest co prawda dość kwadratowa i toporna, ale do dzisiaj słucha mi się tego materiału dość przyjemnie.

Właściwie od początku Tiamat i Edlund funkcjonowali nieco z boku szwedzkiej sceny DM. Już na drugiej płycie "The Astral Sleep" okazało się, że deathmetalowa stylistyka jest dla nich zbyt ciasna i chłopaki niedługo powędrują w zupełnie inne rejony. Na tej płycie słychać, że zespół szybko się rozwija i nie zamierza skupiać się wyłącznie na DM. Jeśli chodzi o aranżacje to poszli mocno do przodu, stąd te wszystkie klawisze, akustyki i ozdobniki. Zespół zrezygnował z nagrywania w Sunlight i to słychać. :) Ogólnie płyta naprawdę całkiem udana z świetnym kawałkiem "Ancient Entity" na czele. :)

Wydana w 1992 roku płyta "Clouds" przynosi kolejną zmianę stylistyki. Tiamat dość mocno łagodnieje, aranżacje ponownie stają się dość kwadratowe, a sama muzyka skręca w nieco bardziej rockowe i na swój sposób dość przebojowe rejony. :) Obok kilka ciekawie zaaranżowanych fragmentów na płycie znajduje się także sporo kwadratowych rockowych aranżacji, które momentami po prostu nudzą. Na płycie znalazło się kilka fragmentów, które zapowiadają dalszy rozwój i kolejną zmianę stylistyki (np. "A Caress of Stars"), ale tego co nastąpiło potem raczej się nie spodziewałem. :)

Płyta "Wildhoney" wydana w 1994 roku to kolejny etap ewolucji muzyki i brzmienia zespołu. "Wildhoney" przynosi 42 minuty ciekawie zaaranżowanej wspaniałej muzyki, którą dość ciężko jest opisać. Płyta genialna od pierwszej do ostatniej sekundy. Wielka szkoda, że Edlund nie rozwijał dalej tej formuły muzycznej i przekształcił Tiamat w pokracznego potworka, którym ten zespół zdaje się jest do dzisiaj.



To co się działo potem z tym zespołem jakoś nie za bardzo mnie interesuje...
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Vexatus pisze:
2 lata temu
"Wildhoney" przynosi 42 minuty ciekawie zaaranżowanej wspaniałej muzyki, którą dość ciężko jest opisać. Płyta genialna od pierwszej do ostatniej sekundy. Wielka szkoda, że Edlund nie rozwijał dalej tej formuły muzycznej i przekształcił Tiamat w pokracznego potworka, którym ten zespół zdaje się jest do dzisiaj.
Wildhoney to ja bym nazwał ezoterycznym progresywnym doom metalem :P Tak ogólnie to żadnej kapeli chyba w życiu tyle nie słuchałem, co Tiamatu, więc jestem trochę fanbojem.

Nie jest moim zdaniem prawdą, że "Edlund nie rozwijał dalej tej formuły", bo A Deeper Kind of Slumber jest dokładnie dalszym pójściem tę samą ścieżką, jaką Edlund obrał po Clouds, wszedł jeszcze głębiej w narkotyki i proste, zapewniające emocje motywy otoczone psychodelicznymi kryształkami klawiszy. Jak dla mnie jest to drugie arcydzieło Tiamatu, po Wildhoney.

Kolejny, Skeleton Skeletron mocno popowy i chyba to była próba wbicia się w większy mainstream, jednak jak na taką nieco dyskotekę - nie metal - to płyta wciąż świetna. Dla przykładu rozpoczynający Dust is Our Fare czy Lucy - moim zdaniem świetne. Judas Christ prze-chuj-mistrz lajtowego grania, jakiejś gotyckiej americany - doskonała płytka do chill-outu. Prey dalej w podobnym klimacie, jednak mniej kowbojsko, bardziej lateksowo. Vote for Love strasznie wkurwiający, ale już taki Wings of Heaven to przepiękna balladka - i miło mi się kojarzy ;)

Dalej już sporo gorzej, chociaż Amanethes w czasie premiery przesmagałem wzdłuż i wszerz. Te mniej metalowe kawałki lepsze. The Scarred People nie mogłem słuchać, niestety.

W sumie każda płyta prócz dwóch pierwszych i dwóch ostatnich ma kawałki, które są genialne. Szkoda, że Johanowi solidnie w dekiel parę lat temu jebło po śmierci ojca.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Vexatus pisze:
2 lata temu
Debiut "Sumerian Cry" został nagrany w słynnym Sunlight pod koniec 1989 roku, czyli jeszcze przed pierwszymi pełniakami Entombed czy Carnage.

To co się działo potem z tym zespołem jakoś nie za bardzo mnie interesuje...
Ad 1. Co z tego, że nagrali debiut w 1989 skoro wydany został dopiero w czerwcu 1990 kiedy w/w Carnage już parę miesięcy cieszyły się debiutanckim albumem a kilka dni wcześniej wyszedł debiut Entombed. To właśnie był efekt podpisania kontraktu z jakimiś chujkami.

Sama płyta to jak wspomniałeś kwadratura koła, raczej słabej jakości death metal.

Ad 2. A szkoda bo przecież płyta A Deeper Kind Of Slumber jest świetna i nie zasługuje na poniewierkę.

Reszta albumów to faktycznie stromy zjazd w dół.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

yog pisze:
2 lata temu
Jak dla mnie jest to drugie arcydzieło Tiamatu, po Wildhoney.
Pamiętam, że po moim zdaniem genialnej "Wildhoney" ta płyta była dla mnie bardzo dużym rozczarowaniem... Inna sprawa, że "Deeper..." słyszałem wiele lat temu - możliwe, że dzisiaj mógłbym ją ocenić zupełnie inaczej. :) Może sprawdzę ponownie w wolnej chwili.
yog pisze: W sumie każda płyta prócz dwóch pierwszych i dwóch ostatnich ma kawałki, które są genialne.
A "Ancient Entity"? :)
Hajasz pisze: Co z tego, że nagrali debiut w 1989 skoro wydany został dopiero w czerwcu 1990 kiedy w/w Carnage już parę miesięcy cieszyły się debiutanckim albumem a kilka dni wcześniej wyszedł debiut Entombed.
A to, że nagrali debiut pod koniec 1989 - tylko tyle i aż tyle...
Hajasz pisze:Reszta albumów to faktycznie stromy zjazd w dół.
Każdy zjazd niejako z definicji prowadzi w dół.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

No Ancient Entity najlepsze z tych 2 pierwszych, jeszcze Mountain of Doom czy parę innych też zacne wałki, ale tak to jakoś mi Treblinka bardziej jednak leży, a najbardziej ten przećpany Tiamat w kwiecie wieku. Obok tych 2 jeszcze Judas Christ bardzo lubię, choć 99% rocka mnie nudzi, to jakiś kojący wokal ma tutaj Edlund i riffy najzwyczajniej bardzo przyjemne.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Vexatus pisze:
2 lata temu
A to, że nagrali debiut pod koniec 1989 - tylko tyle i aż tyle...
Nie rozumiesz tego, że nie ważne jest kiedy nagrali tylko kiedy zostało to wydane?!

Są zespoły, które nagrały jeszcze wcześniej a wydały parę lat później i czym się chwalić skoro przeoczyli właśnie "ten moment". Tiamat przeoczył pewnie nie z własnej winy. Nie wiem ale powinieneś wiedzieć, że Edlund oficjalnie jako debiut uznaje płytę Astralny Sen. To tak gwoli ścisłości.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

No Summerian Cry to miała być Treblinka, tylko wydawca przekonał kapelę do zmiany nazwy ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Hajasz pisze:
2 lata temu
Nie rozumiesz tego, że nie ważne jest kiedy nagrali tylko kiedy zostało to wydane?!
Nie rozumiesz, że świat nie kręci się wyłącznie wokół tego co Ty uważasz za ważne?
yog pisze: No Summerian Cry to miała być Treblinka, tylko wydawca przekonał kapelę do zmiany nazwy ;)
Dziwisz się? :)
Hajasz pisze: A szkoda bo przecież płyta A Deeper Kind Of Slumber jest świetna i nie zasługuje na poniewierkę.
Specjalnie poświęciłem trochę czasu, przesłuchałem ten album kilkanaście razy i zdania nie zmieniłem. Jest na tej płycie kilka ciekawych fragmentów, ale na fragmentach się kończy.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Widać czasu nie miałeś, słuchając te kilkanaście razy ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

yog pisze:
2 lata temu
Widać czasu nie miałeś, słuchając te kilkanaście razy ;)
Rozwiń to jakoś, bo nie zaczaiłem. :)
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

No to jest płyta do relaksu raczej, a nie słuchania przy robocie ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Akurat mam taką robotę, że bardzo często jest to dla mnie czysty relaks (choć też nie zawsze, bo zajmuję się różnymi rzeczami) cisza, spokój, gorąca kawusia/czerwona herbatka i mogę przy niej słuchać muzyki praktycznie przez cały czas. :) Akurat w najbliższym czasie rozszerzam profil działalności i trochę się może pozmieniać, ale muzyki i tak będę mógł słuchać przez cały czas. ;)
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Vexatus pisze:
2 lata temu
Hajasz pisze:
2 lata temu
Nie rozumiesz tego, że nie ważne jest kiedy nagrali tylko kiedy zostało to wydane?!
Nie rozumiesz, że świat nie kręci się wyłącznie wokół tego co Ty uważasz za ważne?
Rozumiem, że świat kręci się wokół tego co ja uważam za niezbity dowód.

Tym samym także w kwestii Tiamat proponuję zakończenie dyskusji bo do niczego nie dojdziemy.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 2 lata temu

Hajasz pisze:
2 lata temu
Rozumiem, że świat kręci się wokół tego co ja uważam za niezbity dowód.

Tym samym także w kwestii Tiamat proponuję zakończenie dyskusji bo do niczego nie dojdziemy.
Tylko co tu jest dowodem na co? Jak na razie to udowodniłeś tylko po raz kolejny, że obsesyjnie kłócisz się z każdym kto nie podziela Twojego punktu widzenia. Nawet jeśli tak naprawdę nie ma się o co spierać. :)
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Dlaczego chcesz mi coś wmówić o kłóceniu się.

Ja się nie kłócę bo jestem profesjonalistą.

W temacie Tiamat jeszcze raz powtórzę, że nie jest ważne, że nagrali płytę przed sławniejszymi kolegami skoro scena usłyszała ją wiele dni a nawet miesięcy po albumach szwedzkiej czołówki.

Sam pamiętam, że najpierw kupiłem Astral Sleep i byłem przekonany, że to debiut a dopiero po dłuższym okresie nabyłem Sumerian Cry myśląc, że to następny album.

Jak było to wie każdy a ów debiut był tak ciężko dostępny, że wielu w tym ja usłyszałem go po drugiej płycie a spora większość gdy wyszło wznowienie, które też nie było łatwe do kupienia.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 504
Rejestracja: 2 lata temu

mork 2 lata temu

Złagodnienie Tiamat było naturalną koleją rzeczy. Wokalista nie ma growlu i na pierwszych albumach sam męczyłem się razem z nim słuchając tego duszenia. Za to czysty wokal Johan ma bardzo zacny. Potrafi zrobić nastrój. Ich początki przez ten nieudolny growl mi nie leżą ale od Wildhoney jest ciekawie. Szkoda, że tak ciągnie ich w gothic ale niektóre numery spoko do potupania nogą przy żmudnej robocie.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 2 lata temu

Czy nie umie śpiewać growlem to bym się sprzeczał bo pamiętam pierwszy koncert Tiamat w Polsce chyba to było w Chorzowie i Johan ryczał te kawałki tak, że laski były zasmucone, że muszą jakiś tam death metal słuchać zamiast Sleeping Beauty.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1664
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 2 lata temu

Jak nie ma dobrego growlu, szczątki tego są nawet jeszcze w Whatever... na Wildhoney. Wokal ma ciekawy. Bardzo charakterystyczny, inny dla każdego okresu. Co jest wadą i zaletą.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 lata temu

Na Clouds i Wildhoney bdb growl ma, ale moim zdaniem rzeczywiście wcześniej, jak się silił na taki bardziej nieco bestialski, niż udręczony growl to czasami brzmiało ciutkę, jakby mu tchu brakowało.

A Whatever That Hurts to wokal taki trochę lwi ryk jest ;) Co by nie było, wspaniały kawałek, jeden z moich ulubionych. Z kolei solo z Gaia jak ze dwa razy czy trzy słyszałem na żywo, to aż się łezka w oku zakręciła ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
KorgullExterminator
Master Of Reality
Posty: 289
Rejestracja: 4 lata temu

KorgullExterminator rok temu

Tiamat zespol - legenda gothic death metalu, jedni z najwiekszych. Uwielbiam cala dyskografie, takie plyty jak Wildhoney, A Deeper Kind of Slumber, Skeleton Skeletron, z chwytajacymi za gardlo niesmiertelnymi hitami.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Słucham sobie dziś A Deeper Kind of Slumber i dochodzę do wniosku, że jest to perfekcyjna płyta tripowo-łóżkowa. Coś pięknego, aż dech zapiera, jaka ta płyta jest wspaniała. Obok (po) Wildhoney zdecydowanie najdoskonalsze dzieła znakomitego zespołu, jakim jest Tiamat. Gdybym miał wskazać trzeci ulubiony album byłby to kowbojski rock na smutno z Judas Christ.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Wszystko po ADKOS możesz spuścić w kiblu.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Belzebóbr
Tormentor
Posty: 1132
Rejestracja: 3 lata temu

Belzebóbr rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
Wszystko po ADKOS możesz spuścić w kiblu.
Łahahahahaha! Mówiłem temu emobojowi wczoraj, że Hajasz by się ze mną zgodził.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog rok temu

Nie znacie się po prostu na muzyce dla wrażliwej duszy i od wrażliwej duszy! Doskonałe wydawnictwa (Amanethes pół na pół, ostatni można spuszczać).

A Deeper Kind of Slumber natomiast to poezja smaku.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
KorgullExterminator
Master Of Reality
Posty: 289
Rejestracja: 4 lata temu

KorgullExterminator rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
Wszystko po ADKOS możesz spuścić w kiblu.
Hajasza spuscic w kiblu. Jak dla mnie moga wciaz nagrywac te gotyckie, nowofalowe, rock metalowe plyty. Inspirowane zapewne Fields of the Nephilim, Sisters of Mercy etc.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1002
Rejestracja: 4 lata temu

dj zakrystian rok temu

Prey to swietna plyta, troche nawet nawiazuje do wczesniejszego Tiamat. Scared People tez nienajgorsze. Wlasciwie to lubie wszystko od nich. Jedna z najlepszych kapel grajacych klimaty. Apogeum to DKOS tworzony na psylocybinie i innych wynalazkach jak wyczytalem.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 980
Rejestracja: 4 lata temu

PanLisek rok temu

Dla mnie Tiamat to tylko Wildhoney i Skeleton Skeletron. Pierwsza wiadomo, świetny klimat, wyważeniem i doborem dźwięku może zachwycić. Druga dobry i oryginalny rock, naszpikowany psychodelią i elektroniką.

Z Sumerian Cry i The Astral Sleep nic już nie pamiętam.

Clouds dobre dla nastolatków, strasznie kiczowate i chyba nawet takie pokraczne, gotyckie smęcenie.

A Deeper Kind of Slumber, też jakieś takie bez wyrazu. Jako dzieciak lubiłem, teraz męczy mnie strasznie.

Od Judas Christ nie znam nic, posłuchałem i podziękowałem. Może to i dobre, ale ja i Edlund nadajemy na zupełnie innych falach.
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 2761
Rejestracja: 4 lata temu

Pioniere rok temu

Clouds dziś wydaje się strasznie kwadratowe, Sumerian Cry i The Astral Sleep mogę jeszcze czasem posłuchać, choć przyznam się, nie ciągnie mnie wcale. Wildhoney dekady nie słyszałem, a i kiedyś wydawał mi się jedynie b. dobrym, luźno niezobowiązującym podkładem pod prace porządkowe na chacie (kasetę oddałem za free). Reszta już jakoś wcale mnie nie zainteresowała, bo poszli zbytnio w odległe mi klimaty, wiec na dziś pozostaje mi już tylko od tych panów słuchanie nagrań Treblinki
Awatar użytkownika
KorgullExterminator
Master Of Reality
Posty: 289
Rejestracja: 4 lata temu

KorgullExterminator rok temu

Lykam wszystko do swietnego, nawiedzonego 'Prey' i 'Amanethes' wlacznie. (Czy tylko mi 'Prey' przypomina szwedzki Ghost?). Jedynie 'The Sacred People' mnie zawiodlo, wzial slub z Sisters of Mercy i tak jak oni odjechal w gothic pop.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

KorgullExterminator pisze:
rok temu
wzial slub z Sisters of Mercy i tak jak oni odjechal w gothic pop.
Taa bo jeden numer brzmi jak Sisters Of Mercy to już wziął śłub.
GRINDCORE FOR LIFE
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1002
Rejestracja: 4 lata temu

dj zakrystian rok temu

Hajasz pisze:
rok temu
KorgullExterminator pisze:
rok temu
wzial slub z Sisters of Mercy i tak jak oni odjechal w gothic pop.
Taa bo jeden numer brzmi jak Sisters Of Mercy to już wziął śłub.
Nie, no cala plyta ma ten Sistersowy posmak, nawet sound z takim zimnym poglosem. Do tego jak yogi napisal Judas Christ to swietny kowbojski gotyk. Szkoda, ze Nergej tak nie potrafil z Me in that Man.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3716
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz rok temu

Może? Nie pamiętam ale wiem, że kawałek promujący był świetny taki właśnie w stylu SOM i myślałem, że cały album będzie taki to kręcenia makowca nie byłoby końca. Niestety tylko ten jeden kawałek był fajny a reszta nuda.

Me And That Man lepszy niż Tiamatowe kowbojstwo.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1664
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 mies. temu

Czasem Spotify mnie zaskoczy i rzuci mi taką propozycję w danej kapeli, ze odświeżam pewne- pozornie- zapomniane albumy.

Dziś tak wyszło z Astral Sleep. Kiedyś słabiej doceniałam, Clouds uwielbiałem i po prostu te Astral jakoś mi nie pasowało.

Tymczasem... Ten album jest rewelacyjny, klimatyczny - jakże mocno zdewaluowane słowo, ale kiedyś powiedziałeś klimatyczny metal i wszystko było janse. Teraz to pewnie opis gatunkowy to 4-6 zwrotów. ;-)

Ostatnio sobie przypominam szwedzkie granie z tamtych lat: Cemetary, Lake of Tears. Cholernie mi brakuje teraz takiego grania, nieco chropowatego, ale bez cukru. Może być kwadratowe, może być nieco nieudolne, byleby nie było ugłaskane. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 559
Rejestracja: 4 lata temu

Nebiros miesiąc temu

Zsamot pisze:
5 mies. temu
Dziś tak wyszło z Astral Sleep. Kiedyś słabiej doceniałam, Clouds uwielbiałem i po prostu te Astral jakoś mi nie pasowało.

Tymczasem... Ten album jest rewelacyjny, klimatyczny - jakże mocno zdewaluowane słowo, ale kiedyś powiedziałeś klimatyczny metal i wszystko było janse. Teraz to pewnie opis gatunkowy to 4-6 zwrotów. ;-)
Ja też ostatnio jestem na etapie odświeżania tegoż albumu i mam o nim takie samo zdanie. Dla mnie jest to najbardziej "interesująca" płyta z tych starych Tiamatów. Mocno zróżnicowana, pełna wielu zwrotów klimatycznych: raz agresywna i dynamiczna, raz nastrojowo mozolna. Pomimo, że moją ulubioną płytą chyba od zawsze była Wildhoney, za swój "senny" i dosyć odjechany wydźwięk, to Astral Sleep właśnie za to zróżnicowanie - stanowczo na drugim miejscu. :)
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1664
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot miesiąc temu

Co zabawne, kiedyś ulubiony był Clouds, dziś jednak Astral... może ta chropowatość, pewna nieporadność? A może 200% szczerość to powoduje? Nieważne. Istotne, że jest do czego wracać.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Kozioł
Master Of Reality
Posty: 236
Rejestracja: 2 mies. temu

Kozioł miesiąc temu

A nie pisaliśmy swego czasu o tym jaki to kloc kwadratowy i zestarzał się? SC zresztą też. sprzedałem kiedyś placek TAS a może warto byłoby go odświeżyć?
Awatar użytkownika
Nebiros
Tormentor
Posty: 559
Rejestracja: 4 lata temu

Nebiros miesiąc temu

No Clouds dla mnie stanowczo zbyt kwadratowy, pomimo swietnego otwieracza.
Belzebóbr pisze: a ja jak najbardziej słucham muzyki z tidala i spotifaja, o wiele lepsze to i poręczniejsze niż słuchanie z jakichś śmiesznych CDków. Przynajmniej można się do głośnika na bluetooth podłączyć
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog miesiąc temu

Na pewno się The Astral Sleep lepiej zestarzał niż Clouds, ale wiadomo, drugi najlepszy Tiamat to ten po Wildhoney. The Astral Sleep... może z piąty.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1664
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 tyg. temu

Deeper Kind... odkryłem trochę później. Ale uważam, że mocno go nie doceniłem wówczas... A jest piękną płytą. Bardziej autorską, bez nachalnych nawiązań. Niemniej Wildhoney ma the Ar, Gaia, Whatever... zatem tu cięzko taki album źle ocenić.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Kozioł
Master Of Reality
Posty: 236
Rejestracja: 2 mies. temu

Kozioł 4 tyg. temu

Nie zapominajcie o Epce Gaia. Która jest zajebistym dopełnieniem Wildhoney, pomimo większości kompozycji obecnych na calaku.

https://www.discogs.com/Tiamat-Gaia/master/415396
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 4 tyg. temu

Ta epka ssie pałę, solo w Gai zbrodniczo na niej wycięte jest.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 3304
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Stolica Kujaw Zachodnich

Vexatus 4 tyg. temu

yog pisze:
4 tyg. temu
Ta epka ssie pałę, solo w Gai zbrodniczo na niej wycięte jest.
Bo musiało znaleźć się miejsce dla kiepskiego i kompletnie rujnującego klimat całej EPki kawałka "When You're In".
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1664
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

Mnie ta EPka nie porwała. Mało nowych rzeczy, poza tym ja Wildhoney cenię za początek, ten klimat. a nie senne kompozycje...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Okkultist
Master Of Puppets
Posty: 101
Rejestracja: miesiąc temu

Okkultist 2 tyg. temu

The Astral Sleep nie jest zły, ale ja tam wolę Clouds niż dwa pierwsze. Mimo iż jest tam mniej death metalu, a więcej doom i gothic rocka. Za to niektóre riffy są naprawdę świetne. Od czasu Wildhoney Tiamat zaczął grać jak Pink Floyd. Jest to jeden z moich ulubionych albumów Tiamat. Świetnie skomponowana muzyka wpadająca w ucho. Praktycznie same hity na tym krążku. A Deeper Kind of Slumber ma niesamowity klimat dzięki dwutygodniowej diecie opartej na grzybkach halucynogennych Johana, hehe. Ten album też bardzo lubię. Doceniam także Judas Christ. Tam także jest sporo ciekawych i świetnych utworów. Resztę albumów znam troszkę słabiej.
World Without End
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 387
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 2 tyg. temu

Byłem od zawsze fanem szwedzkiego deffu i po lekturze "Szwedzki Death Metal" wkręciłem się w twórczość Treblinka. Później w ramach poznawania historii ludzi tworzących ten specyficzny twór wjechałem w Tiamat i zatrzymałem się na Wildhoney, które wg mnie było najbardziej wartościowym i najbardziej godnym uwagi longiem w twórczości. Późniejsze wypusty zupełnie mnie nie interesowały ze względu na wysyp w owym czasie podobnych gotycko-rocko/metalowych podobnych tworów, które niczym się nie wyróżniały. Przesyt i brak oryginalności. Jednak Edlund'a "to ja szanuje", za wkład w szwedzki deff jak i goth :).
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 tyg. temu

To ja poproszę o wskazanie jakiejś płytki, która brzmi jak A Deeper Kind of Slumber :) Tyle lat szukam i wciąż nie znalazłem drugiego takiego pinkflojdowego trip hopu na poczwórnej dawce kwasu.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pogan696
Fallen Angel Of Doom
Posty: 387
Rejestracja: 3 lata temu

Pogan696 2 tyg. temu

Nie wiem? Enslaved po 2008?... strzelam z marszu ;).
Awatar użytkownika
Okkultist
Master Of Puppets
Posty: 101
Rejestracja: miesiąc temu

Okkultist 2 tyg. temu

Pogan696 pisze:
2 tyg. temu
Nie wiem? Enslaved po 2008?... strzelam z marszu ;).
Oj wątpię, ale nie znam późniejszego Enslaved aż tak dobrze. Lepiej po prostu Pink Floyd posłuchać. ;)
World Without End
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 13057
Rejestracja: 4 lata temu

yog 2 tyg. temu

Totalnie inne granie, oczywiście :) Nowy Enslaved to właśnie takie "to już było setki razy" w różnych Amorphisach, Anathemach etc., podczas gdy Tiamat niemal odarł Wildhoney z metalu (i rocka) i zrobił z tego romantyczno-narkotycznego tripa, o gotyckim kowbojskim rocku z późniejszych wydawnictw nie wspominając, bo tego chyba żadne inne gotyckie metalowe kapele nie grały również. A każda ich płyta inna. Jak dla mnie, z perspektywy fanboja, Tiamat to najszlachetniejszy przedstawiciel sceny metalu gotyckiego, Wildhoney to jeden z najlepszych albumów w historii muzyki, a solo z Gaia to najpiękniejsze solo, jakie zostało kiedykolwiek zagrane, ciary są przy nim gwarantowane.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Metalownia”