Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1714
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Re: Tiamat

Zsamot 3 mies. temu

Znam Pink Floyd, pewnie słabo w odniesieniu do zagorzałego fana, ale nigdy nie miało to wpływu na moją sympatię do Tiamat. I znając paru moich znajomych i ich sympatię do płyt Tiamat też to miało zerowe znaczenie. Nie widzę u siebie powiązania sympatii/ antypatii między słuchaniem High Hope a Whatever ... A o Type o Negative to już w ogóle nie wspomnę i będę profanem, ale gówno mnie interesował pierwowzór poszczególnych kawałków Type o Negative... To tylko dzięki charyzmie Petera i otoczce całej muzy posłuchałem i polubiłem Cinamon Girl. I nic to nie zmienia.
Kowery czasem kieruują uwagę słuchacza na pierwowór, czasem. Do dziś wolę kowery Metallica z pierwszego garażu niż oryginalne. Po prostu. Mimo, że dobrze poznałem oryginalne wykonania.
Najlepszy ToN to pewnie October... ale pytanie, czy będziemy udawać, że inny lepszy, byleby uciec od posądzenia o komercyjność? On jest komercyjny i co z tego? Mi pasuje jako klimatyczny album, czy się podoba rzeszy nawiedzonych bab, transwestytów czy żyraf? Jakie to ma znaczenie???
To mam słuchać muzyki patrząc przez pryzmat potencjalnego, pożądanego odbiorcy?
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.

Tagi:
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2659
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 mies. temu

pp3088 pisze:
3 mies. temu
AD. 1 Według kogo? Ciebie? Metal archives - najwyższa ocena obok October Rust, RYM - najwyższa ocena PO October Rust. All music - to samo. :D
Owszem, według mnie. Według kogo niby miałoby być? Starszego kolegi? Ja lubię sobie pobuszować na RYM czy Metallum, ale jednak jeśli coś podoba mi się w konkretnej konfiguracji, to nie zmieniam jej tylko dlatego, że lubiany portal twierdzi inaczej. Od October Rust dla mnie jest słabsza, od Dead Again słabsza, od Bloody Kisses słabsza. Zatem biorąc pod uwagę ich duże płyty, to jest jedną ze słabszych :)
pp3088 pisze:
3 mies. temu
AD. 2 The Ar to druga część WTH, nawet na koncertach prawie zawsze grają to razem : )
Przecież była mowa o byciu OUTRO do Whatever That Hurts. Nie o drugiej części, nie o kontynuacji a o OUTRO a to, wydaje mi się, nieco zmienia postać rzeczy....
pp3088 pisze:
3 mies. temu
AD. 3 No tak bo Pink Floyd to wiedza tajemna, serio? A Type O Negative słuchają laski bo Peter był przystojny. Boże, co za argument. Szkoda, że musiałem taki napisać, dzięki za zniesienie dyskursu na złą drogę ;) A no i zapomniałem, ostatnich płyt Opeth słuchają tylko kuce które nie znają Anekdoten!
Cóż, nie jest tajemnicą, że dużo ludzi nawiązujących do Pink Floyd bardziej szanuje ten zespół niż faktycznie go słucha. Jeśli coś się w tej materii mieniło, to super ;) Co do reszty natomiast, to z lekka stronniczo sobie dopisałeś pewne rzeczy do moich argumentów, zwłaszcza, że
Lubicie bardziej Tiamat, rozpływacie się nad ich trafiającą do Waszych serduszek
Napinka i dorabianie ideologii powstałej przez pryzmat relacji z ukochaną
było odpowiedzią na takie właśnie argumenty mające podkreślić wyższość Tiamat nad TON.
pp3088 pisze:
3 mies. temu
AD. 4 Bo muzyka nie robi na nas wrażenia, ale teksty i otoczka robią negatywne.
pp3088 pisze:
3 mies. temu
Napisałem co podoba mi się w Tiamatowej muzie - rożnorodność wpływów, poważniejszy charakter i uważam że mieli fajniejsze przeboje.
Jak Ty się natomiast odnosiłeś do Tiamat:
Lubicie bardziej Tiamat, rozpływacie się nad ich trafiającą do Waszych serduszek
Napinka i dorabianie ideologii powstałej przez pryzmat relacji z ukochaną nie ratuje rozjeżdżającej się od drugiej połowy Wildhoney
Natomiast o TON napisałeś tylko:
Bezpretensjonalne, gotykująco-doomowe, zajebiste kawałki.
Tutaj warto dorzucić, że mój powyższy argument na korzyść Typów zawiera w sobie dość meritum. Bezpretensjonalne, czyli proste i nośne oraz pozbawione dodatków o których wspominałeś kilka postów wyżej a których użycie miałoby z automatu ustawić Tiamat wyżej a których brak dla mnie jest plusem, które w mojej opinii rozjechałyby w kroku muzykę Petera i spółki. Mam nadzieję, że teraz jest dostatecznie zrozumiałe.
pp3088 pisze:
3 mies. temu
Rysiu ładnie to rozpracował, ale Ty nie jestes Rysiu!
Cóż, Rysiu rozebrał to na czynniki pierwsze, ja uściśliłem, podkreślając, że myślimy bardzo podobnie.
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 3661
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

DiabelskiDom pisze:
3 mies. temu
Lubicie bardziej Tiamat, rozpływacie się nad ich trafiającą do Waszych serduszek muzyką a ja lubię bardziej Type O Negative z ich gotyckim podejściem do doom metalu (które jest też podstawą Wildhoney), będącym, jakby nie patrzeć, ciągle na wskroś metalowym graniem, ale nie inkorporującym artrockowych i progrockowych elementów.
Tu trafiłeś w sedno. Tiamat do klimatycznego grania używa wyrafinowanych środków, Type o Negative w swoim sednie pozostaje topornie metalowe. Ani to dobry wpierdol, ani to dobry klimat. Jak w tym przysłowiu ze świnką morską, nie zjesz, nie wyruchasz. Czy jakoś tak. Zespół na juwenalia.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 649
Rejestracja: 5 mies. temu

Kozioł 3 mies. temu

Wtrącę jeszcze że to wyrafinowanie tiamatu, to w gruncie rzeczy dwa wyraźne muzyczne cytaty plus kilka klimatycznych autorskich patentów. Z typami jest inaczej. Zresztą nalegałem na przesłuchanie dwóch pierwszych płyt, które wyrafinowaniem przebijają tiamat na głowę. I w finale, że na stare "kasa musi się zgadzać" lata i wypełniając kontraktowe zobowiązania, type o nagrali najbliższe gatunkowo doom metalowi, średnie albumy a Tiamat gra rocka. Ich najważniejsze albumy nie są nawet metalowe, przynajmniej jeden z dwóch. Z kolei ich dómowe, starsze albumy, kolokwialnie uznawane są na forum za prymitywizm i kwadrat. Czyli co, tylko the astral sleep zestawiamy?

Okazuje się że Tiamatu cały chuj w doomie :)
deathwhore
Tormentor
Posty: 3661
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

Tak po prawdzie to Tiamat zaczyna się od Wildhoney, bo wcześniej to są dwie pierwsze płyty, pierwsza taki tam death metalik do posłuchania, ale bez obesrania, druga urocza w swoim kiczu, trzecia chujowa jak Type o Negative. No więc Tiamat gra zajebistego rocka, ToN gra chujowy metal. Pierwszą płytę tych drugich jeszcze można jakoś przesłuchać, bo jest tam trochę pozostałości Carnivore (też w sumie nic specjalnego) reszta to ból zębów dla fanów Closterkeller. No i nie staraj się wmówić, że sam fakt grania metalu w jakikolwiek sposób nobilituje zespół, co zdaje się wynikać z Twojego ostatniego posta - wierzę, że po prostu źle zrozumiałem co chciałeś napisać.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1714
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Timat jest zajebisty. W całości. Mając prawo do słabszych momentów. ;-) Albo ma zajebiste płyty i kilka średnich. Albo... i tak można pisać. W każdym razie z biegiem czasu Astral Sleep mocno u mnie zwyżkowało, Clouds nigdy nie krytykowałem, reszta bez zmian. I nic tu nie zmienia upływ czasu. Tylko te dwie płyty po Sleeper mam totalnie nieosłuchane. Wynudziły mnie kiedyś. może teraz, bez parcia na wcześniejsze dokonania, bym to lepiej ocenił.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 649
Rejestracja: 5 mies. temu

Kozioł 3 mies. temu

@Deathwhore.
Oj. Od kiedy kojarzysz Tiamat? Bo ja wiem czego słuchały moje zapocone rówieśnice czarne sukienki. Wszystkie chciały kloca a dopiero później miodu. Drzemać już niekoniecznie. Może ewentualnie robiły sobie dobrze "astralnie" ale nie okłamujmy się że ten album to gówno, druga liga, Children of Bodom. Nie wiem. Może te 4-5 lat później licealiści Tiamat już powszechnie zlewali, stąd tylko porównania do amerykańców i brak wspomnień. Taki to zajebisty rock. Rozcrock😁

O co mi chodzi? O to że ktoś się tam kłóci który doom lepszy a tiamat w ogóle go nie gra... I lewaki do tego. Nie, jebe me to ale poplotkować lubię...

Np o tym że wszystkie te in flamesy, pyogenesisy, anathemy itp przerzuciły się kiedyś w te ambitniejsze rejony rocka, nie gniewam się, aby rozwijać się w bardziej komercyjnych warunkach, i zawsze mnie zastanawiało co wymiernego z tego wyszło? Czy pogoniły za nimi oddani wyznawcy plus kilku nowych akolitów po drodze, czy może zdobyli rzesze nowych fanów? A jeżeli tak to jaki mają status na ich nowych scenach... Np. Tiamat w kręgach fanów gotyku. Oczywiście nie tych z kostkami podobnie jak uz. tego forum nie utożsamiają siebie z metal odpowiednikami. Ile sprzedają płyt? 3 tyś, 40 tysięcy , 3mln?

No właśnie ile krążków sprzedali jedni i drudzy?
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 1714
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 mies. temu

Zasadniczo to zapominasz o jednej zmiennej Rychu... Spora częśc fanów (?) metalu i pobocznych "wyrasta z tej muzy. Ewolucja Anathemy czy Tiamat jest idealna, bo znika coraz bardziej ten element wstydliwego metalu. Pojawia się jakiś Pink floyd, można udać konesera itp. Może się mylę, ale jakoś nie znam wielu fanów Opeth, co na co dzień wolą Porcupine tree itp. Niemniej znam. Tak samo będzie z Tiamat. Ale nie ma co ukrywać, że większość to jednak starzy fani, bądź fani środkowych etapów, bo ci od pierwszych płyt, to poodpadali po 2, no 3 płycie. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1310
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 3 mies. temu

O co mi chodzi? O to że ktoś się tam kłóci który doom lepszy a tiamat w ogóle go nie gra... I lewaki do tego. Nie, jebe me to ale poplotkować lubię...
Dykustowaliśmy o gotyku, bo Tiamat doomową ma jedną płytę co do kwadratury której wszyscy się zgadzamy :P
Np o tym że wszystkie te in flamesy, pyogenesisy, anathemy. A jeżeli tak to jaki mają status na ich nowych scenach...
Pyogenesis - niespecjalnie im się cokolwiek udało, chociaż na MTV byli kilka razy puszczeni. Wrócili z "powrotem" do starych dźwięków, ale niespecjalnie im wyszło.
Anathema - regularnie grali na jakichś progowych festiwalach, chyba największy sukces pod kątem zmiany gatunku z doomu na prog rock.
In Flames - niestety bardzo dobrze się to sprzedawało, ale oni poszli raczej w metalcory niż rock.

Jak sprzedaje się Tiamat to ciężko stwierdzić. Dużo płyt nie nagrywają.

I tak czy siak przejście na rockowe granie jest znacznie ciekawsze niż to co zrobiło sporo kapel thrash metalowych w latach 90. Groove/industrial metalowe potworki wypominane są im do dziś : )
Przecież była mowa o byciu OUTRO do Whatever That Hurts. Nie o drugiej części, nie o kontynuacji a o OUTRO a to, wydaje mi się, nieco zmienia postać rzeczy....
Powiedzmy że zgadzam się z każdym z Was połowicznie :D
Wszystkie chciały kloca
Zacytuję Pana Hajasza :D : "Czy nie umie śpiewać growlem to bym się sprzeczał bo pamiętam pierwszy koncert Tiamat w Polsce chyba to było w Chorzowie i Johan ryczał te kawałki tak, że laski były zasmucone, że muszą jakiś tam death metal słuchać zamiast Sleeping Beauty.
"
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2659
Rejestracja: 4 lata temu

DiabelskiDom 3 mies. temu

deathwhore pisze:
3 mies. temu
No i nie staraj się wmówić, że sam fakt grania metalu w jakikolwiek sposób nobilituje zespół, co zdaje się wynikać z Twojego ostatniego posta - wierzę, że po prostu źle zrozumiałem co chciałeś napisać.
Dobrze, że fakt grania rocka nobilituje zespół z automatu na poziom wyższy niż zespół grający metal. Zwłaszcza po kilku latach słuchania VDGG, Zappy i wyszydzania metalu, bo przecież to takie głupiutkie :D
Panzer Division Nightwish
deathwhore
Tormentor
Posty: 3661
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej

deathwhore 3 mies. temu

Co do zasady tak właśnie jest, bo metal to toporna muzyka, w czym zresztą tkwi jej siła.
Nebiros pisze:
rok temu
A w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1002
Rejestracja: 2 lata temu

kurz 3 mies. temu

Czy ktoś mógłby przypomnieć, o czym była ta zażarta dyskusja, bo się trochę zagubiłem.

Wildhoney oczywiście zajebisty album, a Floydzi na następnej, to ja chyba tych Floydow nie słuchałem.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2296
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 mies. temu

'A Deeper Kind of Slumber'-wedlug mnie najlepszy material Szwedow.
Sluchnalem dzisiaj z pliczku bo nie mam na zadnym fizycznym nosniku,nawet nie wiem jak to sie stalo bo mialem......zamowilem wiec CD,Japonca z dwoma dodatkowymi kawalkami.Plyta bedzie sie teleportowac z Kazachstanu,mam nadzieje ze dotrze w tym roku ;)

Zeby byla rownowaga to poslucham dzisiaj jakiegos albumu T O N.
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Kozioł
Tormentor
Posty: 649
Rejestracja: 5 mies. temu

Kozioł miesiąc temu

I jak Deeperka, rozjebała na kawałki zielonych smutasów z Flatbush?
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2296
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin miesiąc temu

Deeperka rozjebala jak sie ukazala.
Do dzisiaj rozpierdala.
Dodam ze Sedes z Japonii brzmi wysmienicie.
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Axiom
Posty: 13
Rejestracja: 4 mies. temu

Axiom miesiąc temu

Mija już równo 8 lat kiedy zaczęłam słuchać tiamatu. Zaczęłam od clouds, całość stała się czymś dla mnie zupełnie innym niż tylko taki zwykły album. Po jakimś czasie zaczęłam brnąć w astral sleep. Po pierwszym przesłuchaniu nogi mialam gietkie byłam w szoku, moutain of doom zniszczyło mi moje pojęcie o ogólnie rzecz biorąc uczuciach. Tak bardzo pokochałam ten album że nie potrafiłam bez niego żyć, towarzysz idealny do każdej pory dnia. A Dead boys choir, czy lady temptress, to tylko dowód o geniuszu skomponowany jakim jest Tiamat.
Czytając to musicie ogarnąć że był to trudny czas w moim życiu gdy odkryłam Wildhoney, zawsze ten album był mi znany,ale nie tak bardzo tamtego wieczoru. Na dyskmanie przesluchalam kilka krotnie całość, powstała zaś taka obsesja , Wildhoney pierwszy wstęp był tak idealny że nie potrafiłam uwierzyć że to rzeczywiście istnieje, w szczególności że sluchalam Tiamatu z płyty. Do you dreams of me , planets, gaia, whatever that hurts, ar, kalejdoskop, a pocket size sun. Jeszcze nie przesluchalam tak idealnych płyt jak trylogia wraz z sumerian cry tiamatu. Treblinka też jest ikoniczna ale Tiamat złamał mnie i tak już pozostało. Bogowie dooomu, wraz z My dying bride. W tym roku wrzesień Summer dying loud mam nadzieję że tego nie spoerdolą, a nawet jeśli to i tak chce usłyszeć zjebaną sleeping Beauty w ich wykonaniu.
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 471
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 miesiąc temu

Powyższa wypowiedź brzmi jak jakiś prank, ale przyznam racje, że Summerian Cry, The Astral Sleep, Clouds, Wildhoney i od biedy A Deeper Kind of Slumber, to kwintesencja lat 90'tych w death/doom, ale w tym przypadku z nieco innym podejściem do emocji z jakimi się niosą. Wychodzi, z tego jakaś konkluzja, że można szarpać ten death/doom, ale żeby się wyróżnić to trzeba jednak wnieść jakąś dawkę emocji poza muzycznych. Dlatego tak szanuję MDB, "Chile" czy inne warte uwagi kapele (z mojej perspektywy). Przykładem może być Draconian. Niby wszystko tam gra i śpiewa, ale jednak brakuje tego... "dramatyzmu, wampiryzmy, depresji"?
Axiom
Posty: 13
Rejestracja: 4 mies. temu

Axiom miesiąc temu

Prank, szkoda że tak moja wypowiedź zabrzmiała, no ale cóż zależy od interpretacji. Akurat draconian , anathema mi jakoś nigdy nie podeszły był moment gdzie Gothic Pradise lostu kilka razy przesluchalam. Ale zawsze wracałam do tych dwóch zespołów, nie znam lepszych z tej dziedziny.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1310
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 miesiąc temu

Axiom pisze:
miesiąc temu
Prank, szkoda że tak moja wypowiedź zabrzmiała, no ale cóż zależy od interpretacji. Akurat draconian , anathema mi jakoś nigdy nie podeszły był moment gdzie Gothic Pradise lostu kilka razy przesluchalam. Ale zawsze wracałam do tych dwóch zespołów, nie znam lepszych z tej dziedziny.
Nie martw się, ludzie są tu przewrażliwieni na pranki, bo kiedyś się zdarzały. Mnie początki Paradise Lost też nigdy do końca nie zachwycił, chociaż to bardzo dobre płyty.

Tiamat i MDB przemycają pewną dawką lirycznego erotyzmu, może to ten cudowny składnik?

Polecam serbskie Tales Of Dark ładnie rzną najlepsze patenty z początków MDB. Jak idzie o Tiamat to debiut Lake OF Tears "Great Art" brzmi jak Clouds 2 dla wielu osób.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
HUMAN
Tormentor
Posty: 1140
Rejestracja: 4 lata temu

HUMAN miesiąc temu

Tales of Dark musze zatem posłuchać , skoro jada pod początki MDB , które uwielbiam . Jeśli chodzi o Tiamat znam dobrze do ep-ki "Gaia " potem jakoś Nasze drogi muzyczne się rozeszły na wiele lat .
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2296
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin miesiąc temu

HUMAN pisze:
miesiąc temu
Tales of Dark musze zatem posłuchać , skoro jada pod początki MDB , które uwielbiam . Jeśli chodzi o Tiamat znam dobrze do ep-ki "Gaia " potem jakoś Nasze drogi muzyczne się rozeszły na wiele lat .
Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu,koniecznie poiiz 'A Deeper Kind of Slumber'.Koniecznie!!!!!!!
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1310
Rejestracja: 3 lata temu

pp3088 miesiąc temu

HUMAN pisze:
miesiąc temu
Tales of Dark musze zatem posłuchać , skoro jada pod początki MDB , które uwielbiam . Jeśli chodzi o Tiamat znam dobrze do ep-ki "Gaia " potem jakoś Nasze drogi muzyczne się rozeszły na wiele lat .
Jak już to debiut Fragile Monuments bo tam jadą pod TLOTS/Aniołka(czyli nie takie totalne początki). Jeżeli chcesz czegoś na kształ debiutu Angoli to początki Novembers Doom Ciebie usatysfakcjonują.

I koniecznie ADKOS od Edlunda i spółki, świetna płyta!
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 471
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 miesiąc temu

pp3088 pisze:Tiamat i MDB przemycają pewną dawką lirycznego erotyzmu, może to ten cudowny składnik?
Chyba tego zdania mi zabrakło? Liryczny erotyzm. Dużo emocji związanych z upadłą miłością, wampiryczną ekscytacja czy "my dying bride" ;). Tak pod Dzień Kobiet :). A co do prankowości to może i tak? Być może zmyliła mnie jednak kobieca emocjonalność, której brakuje na tym grubo ciosanym, barbarzyńskim forum:). Także @Axiom nie przejmuj się ;).
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2296
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 4 tyg. temu

Pozyczylem se dysko Tiamat.......
Na poczatek poszlo 'Skeleton Skeletron'- dwa jadalne kawalki,reszta to papka,gowno......
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.
Awatar użytkownika
Pogan696
Tormentor
Posty: 471
Rejestracja: 4 lata temu

Pogan696 4 tyg. temu

Chujowy start. Ogólna zasada jest taka, że nie słucha się albumów z przełomu milenium, bo wszystkim wtedy odpierdalało. A tak poważnie to Skeleton Skeleton dawało radę gitarowo, ale na dłuższą metę to były nudy. Do tego te chujowe klawisze z "Matrixa". Kolejna pluskwa milenijna.
Awatar użytkownika
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2296
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Gówno

Pan Efilnikufesin 3 tyg. temu

Pogan696 pisze:
4 tyg. temu
Chujowy start. Ogólna zasada jest taka, że nie słucha się albumów z przełomu milenium, bo wszystkim wtedy odpierdalało. A tak poważnie to Skeleton Skeleton dawało radę gitarowo, ale na dłuższą metę to były nudy. Do tego te chujowe klawisze z "Matrixa". Kolejna pluskwa milenijna.
To nie zaden start.Przed 'Wildhoney' nic interesujacego nie nagrali,po 'A Deeper Kind Of Slumber' bardzo slabo znam.Lub nie znam.
Na dniach sluchne 'Judas Christ' jednak czuje w moczu ze im dalej w dysko Szwedow,tym bedzie gorzej.
Lubię plakaty o treści szatanistycznej.

Wróć do „Metalownia”