Awatar użytkownika
Soulless
Master Of Puppets
Posty: 123
Rejestracja: 5 lata temu

Amorphis

Soulless 5 lata temu

Obrazek
Amorphis powstał w 1990 roku w Helsinkach z inicjatywy Esy Holopainena i Jana Rechbergera. Skład uzupełnili wokal/git Tomi Koivusari i bas Olli-Pekka Laine. Po nagraniu pierwszego demo podpisali kontrakt z Relapse Records. W 1991 Amorphis nagrał sześć piosenek na wspólnym albumie z Incantation, jednak split się nie ukazał (dwa kawałki poszły na EP Privilige of Evil). Debiutancki album "The Karelian Isthmus" nagrano w 1992 r. pod czujnym okiem (uchem) Thomasa Skogsberga za heblami. W wyniku tej kooperacji pojawił się death metalowy szybki krążek, który był i jest do dzisiaj najbardziej brutalnym w karierze Finów. Do dzisiaj kopie tyłek tempami i growlingiem.

Drugi album to zmiana stylu - arcydzieło jakim jest "Tales From The Thousand Lakes" to połączenie death/doom metalu z klawiszami, ciężkimi gitarami i niskim growlem. Płyta poświęcona została narodowemu eposowi Finów - Kalevali.

Kolejny album "Elegy" to porzucenie growlu na rzecz czystego śpiewu nowego wokalisty Pasi Koskinena i złagodzenie brzmienia. Tematyka to również fińska tradycja oparta o książkę Kanteletar.

Skład:
Olli-Pekka Laine - Bass (1990-2000, 2017-present) Barren Earth, Mannhai, ex-Chaosbreed, ex-Nuxvomica, Kiljuvelka-70, ex-Rytmihäiriö
Jan Rechberger - Drums (1990-1995, 2002-present), Keyboards (1992-1993) Jonne, ex-Violent Solution, Grease Helmet, ex-Ajattara
Esa Holopainen - Guitars (lead) (1990-present) ex-Chaosbreed, ex-Tuska20, ex-Violent Solution
Tomi Koivusaari - Guitars (rhythm) (1990-present), Vocals (1990-1997, 2010) Abhorrence, Verenpisara, ex-Ajattara, ex-Violent Solution, ex-Jam-Bore, ex-Karuselli, ex-Rebirth, ex-Velcra
Santeri Kallio - Keyboards (1999-present) Jonne, ex-Kyyria, ex-Tuska20, Verenpisara
Tomi Joutsen - Vocals (2004-present) Corpse Molester Cult, Hallatar, Sinisthra, ex-Funeral Jacket, ex-Käsi, ex-Tuska20, ex-Nevergreen, Feelings, ex-The Candles Burning Blue
▼ Byli muzycy
Kasper Mårtenson - Keyboards (1993-1994) Turisas (live), Sea Reach, Sininen Hevonen, ex-Barren Earth, ex-Mannhai
Kim Rantala - Keyboards (1994-1998) Kim Rantala
Pekka Kasari - Drums (1995-2002) Pahuuden Prototyyppi, Stone, ex-Road Crew, ex-Ajattara, ex-Demolisher
Pasi Koskinen - Vocals (1995-2004) Ajattara, Amputory, ex-To Separate the Flesh from the Bones, Datura Nemesis, ex-Mannhai, ex-Shape of Despair, ex-St. Mucus
Niclas Etelävuori - Bass, Vocals (backing) (2000-2017) ex-Kyyria, ex-To Separate the Flesh from the Bones, Flat Earth, Grease Helmet, ex-Verenpisara
▼ Muzycy koncertowi
Ville Tuomi - Vocals (additional) (1994-1995, 2010) Raskasta Joulua, ex-Kyyria, Leningrad Cowboys, United Underworld, ex-Suburban Tribe
Marko Waara - Vocals (lead) (1995) TunnelVision
Markku Niiranen - Guitars (rhythm) (1996) Stone, ex-Corporal Punishment, ex-Airdash
Janne Puurtinen - Keyboards (1998) Daniel Lioneye, ex-Tuska20, ex-Casket, ex-HIM
Santeri Kallio - Keyboards (1998) Jonne, ex-Kyyria, ex-Tuska20, Verenpisara
Olli-Pekka Laine - Bass (2010, 2017) Barren Earth, Mannhai, ex-Chaosbreed, ex-Nuxvomica, Kiljuvelka-70, ex-Rytmihäiriö
Jussi Ahlroth - Bass (2010) Abhorrence, Spiha, ex-Disaster, ex-Rebirth
Pekka Kasari - Drums (2010) Pahuuden Prototyyppi, Stone, ex-Road Crew, ex-Ajattara, ex-Demolisher
Kasper Mårtenson - Keyboards (2010) Turisas (live), Sea Reach, Sininen Hevonen, ex-Barren Earth, ex-Mannhai
Kim Rantala - Keyboards (2010) Kim Rantala
Pasi Koskinen - Vocals (2010) Ajattara, Amputory, ex-To Separate the Flesh from the Bones, Datura Nemesis, ex-Mannhai, ex-Shape of Despair, ex-St. Mucus
Sakari Kukko - Saxophone, Flute (2012-2014) Piirpauke
Mari Multanen - Vocals (backing) (2012-2013) Reversion, SoulDump, ex-Rytmihäiriköt
Dyskografia:
1991 - Disment of Soul [demo]
1991 - Amorphis [single]
1992 - The Karelian Isthmus
1993 - Privilege of Evil [EP]
1994 - Tales from the Thousand Lakes
1994 - Black Winter Day [single]
1995 - Black Winter Day / Fear [split]
1996 - Elegy
1997 - My Kantele / Black-Ash Inheritance [split]
1997 - My Kantele [single]
1999 - Divinity / Northern Lights [single]
1999 - Tuonela
2000 - Value Box [kompilacja]
2000 - Story - 10th Anniversary [kompilacja]
2001 - Alone [single]
2001 - Am Universum
2003 - Mourning Soil [single]
2003 - Far From The Sun [EP]
2003 - Day of Your Beliefs [single]
2003 - Far from the Sun
2003 - Evil Inside [single]
2003 - Chapters [kompilacja]
2004 - Far from the Sun / The Audio Injected Soul / Warkult [split]
2004 - Relapse Singles Series Vol. 4 [split]
2006 - House of Sleep [single]
2006 - Eclipse
2006 - The Smoke [single]
2007 - Her Alone [single]
2007 - Silent Waters [single]
2007 - Silent Waters
2009 - Silver Bride [single]
2009 - Skyforger
2009 - From the Heaven of My Heart [single]
2009 - Martyr of the Free Word / From the Heaven of My Heart [split]
2010 - Forging the Land of Thousand Lakes [video]
2010 - Magic & Mayhem - Tales from the Early Years
2011 - You I Need [single]
2011 - The Beginning of Times
2013 - Hopeless Days [single]
2013 - Mission [single]
2013 - The Wanderer [single]
2013 - Circle
2013 - Best of Amorphis [kompilacja]
2015 - Death of a King [single]
2015 - Sacrifice [single]
2015 - Under the Red Cloud
2015 - Tales from Lake Bodom [split]
2016 - Separated [single]
2016 - His Story - Best Of [kompilacja]
2017 - An Evening with Friends at Huvila [live]
2018 - Legacy of Time [kompilacja]
2018 - Honeyflow [single]
2018 - Queen of Time





[jedynie wybrane utwory z Tuonela]

MA: https://www.metal-archives.com/bands/Amorphis/1
BC: https://relapsealumni.bandcamp.com/music
http://www.amorphis.net/
Metal ma mieć włochate jaja a nie jakieś symfoniczne cycki

Tagi:
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 335
Rejestracja: 5 lata temu

synu 5 lata temu

Eh, w takich tematach wyjątkowo odczuwa się stratę po poprzednim forum, bo w wątku o Amorphis udzielałem się często i gęsto. Cenię początki, środkowy okres trochę mniej, ale muzyka Finów to dla mnie głównie ostatnie dokonania (od Eclipse z 2006 roku). Tak, tak, melodyjne to i słodkie, aż kruszy szkliwo, ale kurcze, będąc łasuchem lubię czasem wystawić swoją trzustkę na taką hiperglikemię.

Wszystkie płyty po 2006 roku biorę w ciemno, Eclipse, Silent Waters, doskonały Skyforger (maj fejwryt) to 9-10/10, Beginning of Times i Cirlce tak na 8, ostatnia plyta znów doskonała.

Właśnie sobie przypomniałem, że moje recenzje też szlag trafił :(
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 5 lata temu

No wlasnie, ciezko bedzie sie wchodzic w tematy, ktore mialy tak rozbudowana historie postow. No nic mowi sie trudno i trzeba sie cieszyc, ze zebrala sie grupa zapalencow, zeby to wszystko odbudowac. Minie na pewno wiele miesiecy zanim wrocimy nawet do liczby kapel, ktore tam mielismy.

Amorphis zawsze lubie posluchac, wiadomo ze jest to jeden z tych zespolow, ktore swej kariery nie prowadzily na rownym plytowym poziomie, ale mimo wszystko ich lzejsze dokonania mile wspominam i byc moze nie za czesto do nich wracam, ale jezeli gdzies tam mi sie przez ucho przewinie, to na pewno zatrzymam sie choc na moment, aby posluchac.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 5 lata temu

synu pisze:Eh, w takich tematach wyjątkowo odczuwa się stratę po poprzednim forum, bo w wątku o Amorphis udzielałem się często i gęsto. Cenię początki, środkowy okres trochę mniej, ale muzyka Finów to dla mnie głównie ostatnie dokonania (od Eclipse z 2006 roku). Tak, tak, melodyjne to i słodkie, aż kruszy szkliwo, ale kurcze, będąc łasuchem lubię czasem wystawić swoją trzustkę na taką hiperglikemię.

Wszystkie płyty po 2006 roku biorę w ciemno, Eclipse, Silent Waters, doskonały Skyforger (maj fejwryt) to 9-10/10, Beginning of Times i Cirlce tak na 8, ostatnia plyta znów doskonała.

Właśnie sobie przypomniałem, że moje recenzje też szlag trafił :(
Niestety. Ale chuj sentymenty.

Ujmę to tak, za jednym zamachem nie ogarnę kapeli, którą po prostu uwielbiam i poza Far From the Sun mogę non stop słuchać. ;)

Ostatnio kupiłem sobie ich podwójne DVD - szczerze polecam - AMORPHIS Forging The Land.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1273
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 4 lata temu

Opowieści z krainy tysiąca jezior to ścisła czołówka płyt death doomowych, kamień milowy gatunku. Dwie kolejne, czyli Elegy i Tounela to już odejście w kierunku tzw. metalu klimatycznego. Na Elegy mało już growlu za to są rewelacyjne kompozycje i specyficzna fińska melodyka.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

Owszem. Następna płyta była mocno zniżkująca. Dopiero zmiana wokalisty dała nowy "pałer" kapeli. Obecnie nagrywają dobre krążki, lepsze i słabsze, ale zawsze mnie wciągają na długie godziny.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 4 lata temu

Jestem totalnie mięsożerny, i nie lubię słodyczy, ale jak każdy organizm tak i mój dla prawidłowego funkcjonowania musi od czasu do czasu przemielić trochę cukru. Bardzo lubię Skyforger, bo to chyba szczytowe osiągnięcie takiego grania. Idealne połączenie hard rocka, melodyjnego death metalu i folku przy perfekcyjnej ręce do pisania przebojowych piosenek. Idealna płyta na lato. Liczyłem że powtórzą ten sukces, ale następczyni jest już dużo słabsza. Kolejnych już chyba nawet nie sprawdzałem. Lubię też The Karelian Isthmus i Privilege of Evil, po części też z sentymentu. I rockową Tuonela, z przebojem Divinity na czele.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

Tuonela ma jeszcze lepsze utwory. ;) Krążek doceniłem po pewnym czasie. ;)

Debiut i początki też bardzo lubię, acz nie ukrywam, ze starczy mi takiej muzy na debiucie.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 lata temu

Obrazek

Świetny relaks, mała spokojna, choć i z pazurem uczta dla lubujących Amorphis.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

Supportem na koncertach w Polsce będzie polska Varmia, co uważam za kuriozalny pomysł.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 lata temu

Z kumplem się już wstępnie zgadywałem więc Bazyl chyba zostanie nawiedzony, a supportu nie znam, więc niech żyje Amorphis ;P
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
pp3088
Moderator globalny
Posty: 1347
Rejestracja: 4 lata temu

pp3088 4 lata temu

dj zakrystian pisze:
4 lata temu
Opowieści z krainy tysiąca jezior to ścisła czołówka płyt death doomowych, kamień milowy gatunku. Dwie kolejne, czyli Elegy i Tounela to już odejście w kierunku tzw. metalu klimatycznego. Na Elegy mało już growlu za to są rewelacyjne kompozycje i specyficzna fińska melodyka.
Z całym szacunkiem kolego, ale ta płyta nie znaczyła nic dla rozmowy death doomu, ba samego doomu jest tam może kilka procent. To po prostu ambitnie zagrany death metal, z elementami melodic, prog, folk i szczyptą doomu. Bardzo fajna i dobra płyta mimo wszystko.

Debiut konkretny, bardzo lubię. Demka to też konkretny śmierć metal. Potem zupełnie mnie kapela przestała interesować, nie potrafię się do nich przekonać, szanuję ich decyzję artystyczną i widzę po ilości singli że wiedzie im się świetnie. No to powodzenia.
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself

Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay

"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 lata temu

Hmm, nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia nasz stary dobry Amorphis, no bo to cały czas jest trochę muza do kotleta, a nawet szlagierowe kawałki ze starych płyt w tym nowym brzmieniu tracą swoją magię. W tym przypadku jednak zespół bardziej wole z płyt i to wiadomo jakich, nowa twórczość, owszem ale od czasu do czasu, najlepiej ciepłym letnim wieczorem jako tło do fajnego grilla. Za to wspomniana przez @Zsamot Varmia zrobiła n a mnie bardzo dobre wrażenie, i muszę się wgryźć bardziej w temat. Miałem okazje porozmawiać z chłopakami no i mają coś do przekazania, co uważam za ważne wykonując taki rodzaj folk, black metalu. Nazwa mówi sama za siebie więc raczej łatwo połapać się o czym muzyka Varmii jest.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 335
Rejestracja: 5 lata temu

synu 4 lata temu

Żeśmy się @Vortex kurcze nie zgadali :(

moja relacja z poznańskiego koncertu, dla odmiany bardzo pozytywna, bo podobało mi się jak sam skurwysyn 8-)

http://kvlt.pl/relacje/amorphis-varmia- ... 08-2017-2/
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14704
Rejestracja: 5 lata temu

yog 4 lata temu

Co ta Varmia gra? To jakieś nowoczesne granie? Black metal stamtąd to mi się dość jednoznacznie kojarzy, ale one lo-fi były ;p
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

No ja niestety nie dotarłem... Przez nawałnicę siedzę do 18-tej pracy. Ale trudno, teraz w Wałbrzychu sobie nadrobię. ;)

Żałując Amorphis mam świadomość, że często te dopracowane kompozycje "cierpią" na żywo. Niemniej kurna żal, że mi taka okazja przepadła...

Liczę na spotkanie w mieście Złotego pociągu.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 4 lata temu

yog pisze: Co ta Varmia gra? To jakieś nowoczesne granie? Black metal stamtąd to mi się dość jednoznacznie kojarzy, ale one lo-fi były ;p

synu pisze: Żeśmy się @Vortex kurcze nie zgadali :(
No trudno, może następnym razem, chociaż gdzieś wspominałem że się pojawię, ale mniejsza o to u Bazyla się co jakiś czas coś dzieje, więc na pewno będzie jeszcze okazja. Przyznam wręcz że moja komunikatywność tego wieczora, nie była najwyższych lotów, więc może tak miało być ;) ;)
Zsamot pisze: Liczę na spotkanie w mieście Złotego pociągu.
Teraz Summer Dying Loud odwiedzam, jedziesz tam też?
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 lata temu

Jadę na SDL. Musimy być "in tacz". ;)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 4 lata temu

Endymion 3 lata temu



Z nowego albumu. Zapowiada się obiecująco.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14704
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 lata temu

Również z nowego albumu. Jak się zapowiada nie wiem, bo nie przepadam za zespołem od bardzo dawna.

Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Arson
Master Of Reality
Posty: 237
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Łódź

Arson 3 lata temu

Tytuł nowego wałka idealny, by opisać to, co zadziało się z tą (niegdyś) zacną kapelą death'ową.
"Jestem zmęczony. Zbyt zmęczony, by akceptować perspektywę końców, które są początkami, od których trzeba wszystko zaczynać od nowa."
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 784
Rejestracja: 4 lata temu

EdusPospolitus 3 lata temu

Straszne te nowe utwory, zniechęcają co do całej zawartości "Queen of Time". A szkoda by było, bo "Under The Red Cloud" wypadał naprawdę dobrze.
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 335
Rejestracja: 5 lata temu

synu 3 lata temu

No trochę wieje chujnią, nie da się ukryć. A szkoda, bo poprzednia płyta solidnie wyjebuje z korków i liczyłem na pójście za ciosem. Może tylko promują to najbardziej "radiowymi" numerami, a reszta będzie miała więcej mocy? Zobaczymy.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

synu pisze:
3 lata temu
No trochę wieje chujnią, nie da się ukryć. A szkoda, bo poprzednia płyta solidnie wyjebuje z korków i liczyłem na pójście za ciosem. Może tylko promują to najbardziej "radiowymi" numerami, a reszta będzie miała więcej mocy? Zobaczymy.
Nie liczyłbym na to. Wczoraj w audycji "Krzywo i nie na temat" w Radio Poznań, czyli 2h metalu w radiu (!!!!!) szanowny prowadzący puścił dwa przedpremierowe kawałki z nadchodzącej płyty i kuwa idzie się za głowę złapać. Podobno wrócił basista, który nagrał z nimi pierwsze 7 płyt, co mogłoby zwiastować powrót do korzeni, ale nic bardziej mylnego. Pan z radia wspominał jeszcze, że wyczytał gdzieś w wywiadach, że zespół sięga po symfoniczne i orkiestralne brzmienia, więc kroi się shit roku......
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 lata temu

Nie, nie może być tak źle. Oczywiście, że nie słucham zajawek. ;) Poczekam na całość.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Endymion
Master Of Reality
Posty: 296
Rejestracja: 4 lata temu

Endymion 3 lata temu

Oni chcą chyba być drugim Ghost. Toż to czysty pop!

Awatar użytkownika
synu
Moderator globalny
Posty: 335
Rejestracja: 5 lata temu

synu 3 lata temu

Przegryzam się powoli przez tę płytę i choć początkowo szło baaardzo opornie, z odlsuchu na odsłuch jest coraz lepiej. Z jednej strony to chyba najbardziej generyczna, robiona pod schemat i wypieszczone płyta Finów od dawna, z drugiej są patenty (trochę progresji, jakieś orkiestry, chórki, recytowane kwestie), które wprowadzają pewne urozmaicenie.

Z oceną poczekam jeszcze chwilę.

edit: No i wlazło. Płyta jednak bdb.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 2295
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex 3 lata temu

Cóż, promujące kawałki chyba są z tego wszystkiego najsłabsze, bo trzeba przyznać że ten album się rozkręca i nawet nieźle się tego słucha. Zapowiedzi o jakiś chórach, orkiestrach owszem prawdziwe, ale tylko raczej jako mini intra, mini przerywniki, więc nie wpływają one drastycznie na samą muzykę Amorphis. Kapela tak naprawdę kontynuuje to co wyprawiała na ostatnich albumach, więc nie ma mowy o żadnym dopisywaniu zespołu do listy z Machine Headem na czele. Były jeszcze pogłoski, że być może po powrocie basisty z pierwszych płyt, Amorphis sięgnie do korzeni; nic z tych rzeczy, cały czas jest to mega melodyjne granie.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14704
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 lata temu

Vortex pisze:
3 lata temu
Cóż, promujące kawałki chyba są z tego wszystkiego najsłabsze
Tak to jakoś działa w Nuclear Blaście teraz często ;) Albo to my jacyś dziwni, że nam gorsze kawałki bardziej pasują ;)
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 784
Rejestracja: 4 lata temu

EdusPospolitus 3 lata temu

Tak patrzę na metalowe archiwa a tu "Queen of Time" prawie wszystkie recki ma po 100%.

Kurde nie jest jakoś źle, ale mogli trochę mniej słodzenia tu upchać. Brzmi ten album jak lżejsza wersja "Under the Red Cloud".
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: 3 lata temu

mork rok temu

Po przesłuchaniu rewelacyjnego debiutu zespołu Hallatar robiłem kilka podejść do Amorphis, z racji, że tu i tu śpiewa ten sam wokalista. Niestety najnowsze wydawnictwa są dla mnie za słodkie. Są dobre momenty ale na dłuższą metę nawet kawa której nigdy nie słodzę smakuje jakbym wsypał pół cukiernicy.

Aż tu kilka dni temu Spotify zaserwował mi propozycję Tales From The Thousand Lakes z '94 i zdaje się trzeci dzień już jak wałkuje ten album.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
Szajtan
Tormentor
Posty: 737
Rejestracja: rok temu

Szajtan 8 mies. temu

21 maja 2021 AMORPHIS planuje wydać album koncertowy, zatytułowany "Live At Helsinki Ice Hall". W celach promocyjnych do sieci trafił właśnie utwór "Daughter Of Hate" i... tu jest zagwozdka. Kawałek, przynajmniej w wersji z Internetu, brzmi tak, że gdyby nie pogawędka wokalisty i trochę odgłosów publiczności na końcu, w ogóle nie ma się wrażenia, że to kawałek, grany na żywo. Odczucie to potęguje jeszcze obraz z lyric video, który w żaden sposób nie nawiązuje do koncertowej atmosfery - ot, trochę grafik, które znacznie lepiej nadałyby się do zilustrowania studyjnego utworu... "Live At Helsinki Ice Hall" ukaże się nakładem Nuclear Blast i zawierać będzie piętnaście utworów.

Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 8 mies. temu

15 utworów... jak na tyle albumów to będzie naprawdę abo de bestka, albo koncentracja na ostatnich płytach...
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
EdusPospolitus
Tormentor
Posty: 784
Rejestracja: 4 lata temu

EdusPospolitus 4 tyg. temu

Coś nowego od nich będzie, a dokładniej "Halo" 11 lutego 2022.

Obrazek

1. Northwards
2. On the Dark Waters
3. The Moon
4. Windmane
5. A New Land
6. When the Gods Came
7. Seven Roads Come Together
8. War
9. Halo
10. The Wolf
11. My Name Is Night
I don't know
I just took that knife
And I cut her from her neck
Down to anus
And I cut out the vagina
And I ate it
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 tyg. temu

Jestem ciekaw, mam ogromny do nich sentyment. Co prawda ostatnie płyty nie są aż tak charakterystyczne, bym mógł podać ulubione kawałki, ale i muzyki teraz też o wiele więcej, to i ciężko wszystko porządnie obsłuchać.

11 kawałków, czyli pewnie digi będzie mieć 13... i wszystko ok, tylko te limity są tak sztucznie podbite cenowo... Okładka koszmarna, niczym prezentacja programu graficznego, coś podobnego miał Samael...

Nie wiem, czemu odpuścili sobie porządne prace na rzecz takiego hologramowego badziewia... Liczę na ich koncert w pobliżu, bo dawno nie byłem.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 4 tyg. temu

Nie miał bym im za złe że poszli w taki cukierkowaty metal gdyby cały czas nagrywali płyty takie jak Skyforger. Ten miał wszystko co powinien, wstęp, rozwinięcie, zakończenie, genialne w swej prostocie melodie, posiadał odpowiednią dramaturgię, całości słuchało się jak opowieści. Kolejne brzmią jak zbiór piosenek kapeli która na siłę próbuje zabrzmieć jak w czasach swojej chwały.

Trochę starszych płyt ostatnio odświeżyłem, i nie ogarniam sukcesu Tales from the Thousand Lakes, dziś brzmi to kwadratowo niczym Clouds Tiamat, Elegy też zalatuje kiczem, tym złym kiczem. Zdecydowanie wolę okres radio rocka z lekką nutką psychodeli i lat 70, Tuonela - Am Universum.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2935
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 4 tyg. temu

PanLisek pisze:
4 tyg. temu
Trochę starszych płyt ostatnio odświeżyłem, i nie ogarniam sukcesu Tales from the Thousand Lakes, dziś brzmi to kwadratowo niczym Clouds Tiamat, Elegy też zalatuje kiczem, tym złym kiczem. Zdecydowanie wolę okres radio rocka z lekką nutką psychodeli i lat 70, Tuonela - Am Universum.

Uważaj, uważaj, bo zaraz niektórzy się zesrają, że jak tak możesz, przecież wtedy tworzył się nowy gatunek, to było grane od serca i jest w związku z tym zajebiście a Ty nie masz prawa tak mówić z dzisiejszej perspektywy o kultowych płytach, blablabla ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 tyg. temu

E, DD zapowietrzasz się na zapas. ;-)

Pierwsze albumy większości kapel z tzw. klimatycznego metalu miały ten klimat, swoisty podgatunek i nie trzeba tego krytykować jako wady. Po prostu nie było odnośnika, jak może to inaczej zabrzmieć.

Mi te albumy nadal "grają". I nie przeszkadza mi jakiekolwiek "progresywne" zmiany w postrzeganiu. Włączam sobie takie Cemetary of Scream "Melancholy" czy w/w "Clouds" Tiamatu i jest super.

A czy nowe płyty są "lepsze", to już w ogóle kabaret. Bo niby jakie są skale do wyznaczania " lepszego"albumu. Moja ulubiona Mgła to ta, Ty byś wskazał pewnie inną.
Nie miał bym im za złe że poszli w taki cukierkowaty metal gdyby cały czas nagrywali płyty takie jak Skyforger.
Bardzo dobry album. ;-)
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2935
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 4 tyg. temu

Nie zapowietrzam, tylko piję do schematów myślowych wielu osób (także tutaj) nt nieruszalnej pozycji danych zespołów tudzież płyt. Zabawne jest to, że często takie osoby puszą się jak to zmieniło im się postrzeganie jakiegoś materiału, bo do niego dojrzeli lub z niego wyrośli, a jednocześnie płaczą, że jak to tak można nie uznawać jakiejś płyty, skoro ona wyznaczała jakąś ścieżkę. Otóż można, jest to spowodowane wyrobieniem gustu w stosunku do przeszłości, poznawaniem i przesłuchaniem o wiele większej liczby wydawnictw niż miało to miejsce np 15 lat temu.

Oczywiście nie dotyczy to każdej starej płyty. Ba! Wiele starych płyt do teraz niszczy obiekty i do tychże wraca się z przyjemnością.

No i najważniejsze, akurat niekoniecznie stary Amorphis miałem na myśli (chociaż za najlepsze uważam także te, co Lis wymienił). Po prostu przypomniało mi się niedawne oburzenie w wątku o Paradise Lost ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 405
Rejestracja: 3 mies. temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask 4 tyg. temu

Oczywiście macie rację. Muza zespołów ewoluuje, zmieniają się czasy, mijają lata, odchodzą i przychodzą muzycy ze składów...więc nudne, i po prostu sztuczne, byłoby nagrywanie po 25 latach tego samego.

Także krytycy nowego niepotrzebnie biją pianę. Niech sięgną po starsze wydawnictwa i tyle. Ja tak robię ... - np. właśnie w przypadku Amorphis czy choćby Anathemy - co też nie znaczy, że od czasu do czasu nie posłucham "Skyforger" czy "Alternative 4".

Z drugiej strony, w każdym z gatunków mamy kilka płyt które wyznaczyły pewne drogi i mniej lub bardziej były swoistym abecadłem dla następnych zespołów i nie dziwmy się, że dla wielu osób osiągnęły status kultowych. Do tego dochodzi też sentyment i wspomnienia (przynajmniej u mnie) związane z nimi.

Byłem na Amorphis w Krakowie, to już pewnie ze 2 lata temu jak nie lepiej, i szczerze powiem że byłem pod wrażeniem. Zagrali z werwą, fajnie balansując starsze rzeczy z nowszymi. Jedyne co, to wokalista mógłby sobie odpuścić te szerokie dzwony, hehe :mrgreen:
'napuchną mną drzewa'
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1273
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian 4 tyg. temu

To ja chyba najbardziej cenię te wczesne, niby kwadratowe czy nawet trójkątne Amorphis. Do Tounela też wracam co jakiś czas, bo to.bardzo dobra płyta w gruncie rzeczy. Później już raczej poszczególne numery. Mnie ta kwadratowość nadal urzeka, Chmurki Tiamata również. Old school, tak się kiedyś nagrywało. Dziś wszystko brzmi zbyt gładko i profesjonalnie. Za dużo kąkutera w metalu, taki Gothic PL też kwadratowo dziś brzmi a klimat można siekierą ciąć. Wolę tę analogową toporność od syntetycznej polerki.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 4 tyg. temu

Toporność, kwadratowość... dla mnie to zawsze są zarzuty, które są oparte o odejście danego krytykanta od słuchania tego stylu i pójście w inne fascynacje muzyczne. Jak coś nie lubię, to po prostu idę dalej, nie szukam wad. Zresztą, walić to.
Ja nadal słucham z ogromną pasją płyt z początków mej fascynacji poszczególnymi stylami.

Amorphis zmienił się, odszedł w bardziej bogate kompozycje, czasem zbyt pompatyczne. Może i warto by nieco wpuścić powietrza. Ale o tym pogadamy, jak wreszcie wyjdzie ten najnowszy album.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 4 tyg. temu

Zsamot pisze:
4 tyg. temu
Toporność, kwadratowość... dla mnie to zawsze są zarzuty, które są oparte o odejście danego krytykanta od słuchania tego stylu i pójście w inne fascynacje muzyczne.
Ja mam na to inne słowo a mianowicie pozerstwo, fruwanie jak chorągiewka na wietrze albo kurek na ratuszowej wieży. Kiedy czytam albo słyszę, że jakiś dawny album co wtedy wyznaczał, przecierał szlaki to teraz kloc, kwadratura, zestarzał się to wiem, że pisał to ktoś kto chuja słyszał w muzyce a swoje biedne opinie opiera tylko na tym co powiedzieli koledzy. Eee młody nie słuchaj tego Tales... to przecież siermiężne i cepeliowate w chuj... tu masz zajebistą muzę (w tym miejscu można wpisać jakiś black metal). Osobiście uwielbiam Amorphis ale tego z debiutu i jeszcze wcześniejszego ale Opowieści mam dalej w kolekcji i chociaż raz w miesiącu muszą polecieć te hity.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 2935
Rejestracja: 5 lata temu

DiabelskiDom 3 tyg. temu

Tak, tak. Bo lepiej jak pizdeczka trzymać się sentymentu i mieć wspomniany brak własnego zdania, bo przecież koledzy mówią "kiedyś tak się grało" i "kiedyś tak się przecierało szlaki".

Napisz jeszcze, że po 1995 nie ma sensu słuchać metalu, bo nic fajnego się już nie nagrało, to dostaniesz puchar Złotego Betona i statuetkę festiwalowego sikacza z rogu z napisem "Slayer kurwa".
Panzer Division Nightwish
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 tyg. temu

Zsamot pisze:
4 tyg. temu
Toporność, kwadratowość... dla mnie to zawsze są zarzuty, które są oparte o odejście danego krytykanta od słuchania tego stylu i pójście w inne fascynacje muzyczne.
Bez sensu, od czego niby miałem odejść, od słuchania gotyckiego metalu? Przecież ciągle go słucham.
DiabelskiDom pisze: Oczywiście nie dotyczy to każdej starej płyty. Ba! Wiele starych płyt do teraz niszczy obiekty i do tychże wraca się z przyjemnością.
Zgadza się, powiem więcej są takie płyty które dziś brzmią jeszcze lepiej niż w czasie gdy wyszły, jak już przy Tiamat to Wildhoney.

A Tales from the Thousand Lakes to metal polowa zabawa, nigdy mi się nie podobała, sprawa prosta jak budowa cepa, a jak mam być szczery to mam straszny ubaw z dorabiania przez was do tego jakichś filozofii :D
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 3976
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 3 tyg. temu

DiabelskiDom pisze:
3 tyg. temu
Tak, tak. Bo lepiej jak pizdeczka trzymać się sentymentu i mieć wspomniany brak własnego zdania, bo przecież koledzy mówią "kiedyś tak się grało" i "kiedyś tak się przecierało szlaki".

Napisz jeszcze, że po 1995 nie ma sensu słuchać metalu, bo nic fajnego się już nie nagrało, to dostaniesz puchar Złotego Betona i statuetkę festiwalowego sikacza z rogu z napisem "Slayer kurwa".
O proszę. Uderz w stół a nożyce się odezwą.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

PanLisek pisze:
3 tyg. temu
Zsamot pisze:
4 tyg. temu
Toporność, kwadratowość... dla mnie to zawsze są zarzuty, które są oparte o odejście danego krytykanta od słuchania tego stylu i pójście w inne fascynacje muzyczne.
Bez sensu, od czego niby miałem odejść, od słuchania gotyckiego metalu? Przecież ciągle go słucham.
DiabelskiDom pisze: Oczywiście nie dotyczy to każdej starej płyty. Ba! Wiele starych płyt do teraz niszczy obiekty i do tychże wraca się z przyjemnością.
Zgadza się, powiem więcej są takie płyty które dziś brzmią jeszcze lepiej niż w czasie gdy wyszły, jak już przy Tiamat to Wildhoney.

A Tales from the Thousand Lakes to metal polowa zabawa, nigdy mi się nie podobała, sprawa prosta jak budowa cepa, a jak mam być szczery to mam straszny ubaw z dorabiania przez was do tego jakichś filozofii :D
1. Amorphis na "Tales..." to klimatyczne granie z mocnym akcentem fascynacji Finów "Gothic" Paradise Lost. Nie wiem ,skąd ta łatka gotyckiego metalu... Bo są klawisze??? Rozumiem Tristania i pokrewne.

2. Nie jest to filozofia, a pewna prawidłowość.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
PanLisek
Moderator globalny
Posty: 1118
Rejestracja: 5 lata temu

PanLisek 3 tyg. temu

1. Paradise Lost na Gothic "wymyślili" gotycki metal, i nie, nie dlatego że płyta się tak nazywa. No dobra no to niech będzie tak- bez sensu, od czego niby miałem odejść, od klimatycznego grania? Przecież ciągle go słucham.

2. Podaj przykład tej prawidłowości.
Awatar użytkownika
Zsamot
Moderator globalny
Posty: 2009
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot 3 tyg. temu

Po pewnym czasie pewne osoby mają tendencję do obniżania wartości danych płyt. To świetnie było widać na starym forum, gdzie pewne watki powstawały w miarę kolejnych płyt. Teraz to trudniej wychwycić, bo np. taka Mgła już jest doskonale znana. I tam czytając pewne spostrzeżenia, miałem wrażenie, ze im bardziej kapela znana, tym większe zdystansowanie się do czegoś, co jest popularne. Mi nie przeszkadza, że dana kapela ma wyjebane zyski, masę merchu czy własny kanał na YT. Ważna jest tylko muzyka.
Allah jest wielki, ale B-52 też jest duży.
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 14704
Rejestracja: 5 lata temu

yog 3 tyg. temu

Robiłem sobie z rok temu dyskografię Amorphis po długiej przerwie i z tego co pamiętam, to obserwacje miałem nieco zbliżone do tych Lisa. To znaczy fenomen Tales from a Thousand Lakes to rozumiem, bo sam w gimnazjum uważałem, że taki Black Winter Day to cios okrutny prawie tak dobry jak Where Dead Angels Lie Dissection. Tylko już tam w sumie zaczyna się skłonność Amorphis do wieśniackich, przaśnych melodyjek. Czy to wada to niekoniecznie, ale ta kwadratowość w połączeniu z cepelią może być nie dla każdego. Późniejsze płytki, jak już w pinkflojdowanie poszli, zaskakująco dobrze mi weszły, to znaczy dalej się tam przewija jakaś cukierkowata melodia często, ale taki już urok kapeli i fińskiego granka jako takiego. Nawet i te ostatnie pioseneczki mi dobrze podchodziły, a pamiętam że podczas którejś z premier suchej nitki na tych plumkach nie zostawiałem.
dj zakrystian pisze:
4 tyg. temu
Za dużo kąkutera w metalu, taki Gothic PL też kwadratowo dziś brzmi a klimat można siekierą ciąć. Wolę tę analogową toporność od syntetycznej polerki.
Może się mylę, ale jak na moje, to właśnie w tych płytach typu Clouds, Ho Drakon Ho Megas czy Tales... właśnie jest komputer, tylko chujowy i pocięte jest i tak wszystko, tylko poklejone cudacznie i stąd dziś brzmi nieco śmiesznie.

Gadanie oldbojów, jak to się w dupach "młodzieży" poprzewracało bardzo zabawne.
Destroy their modern metal and bang your fucking head

Wróć do „Metalownia”