Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 2113
Rejestracja: 3 lata temu

The Rolling Stones

kurz 3 mies. temu

Kapeli w lipcu tego roku stuknęła okrągła sześćdziesiątka, to i temat się należy, a zasłużona dla rozwoju ciężkiej muzyki rozrywkowej jest, jak żadna inna. Zatem do dzieła.


Początkowe albumy to głównie covery standardów bluesowych, podane z pazurem i żywiołowością. Czysta energia. Bardzo lubię te płytki, ze szczególnym wskazaniem debiutu na rynku angielskim, po prostu Rolling Stones.

Pierwszy zupełnie autorski album, wydany w 1966 roku Aftermath, pokazuje skalę talentu kompozycyjnego chłopaków, świetna płyta, która w wydaniu amerykańskim zawiera, przez wielu uważany za najlepszy, kawałek Paint It Black.

Kolejne albumy Between The Buttons oraz Their Satanic Majesties Request to porcja psychodelicznego blues/rock/popu. Nie są to moje ulubione ich dokonania, wpływy The Beatles, The Kinks itp. są zbyt widoczne. Najlepsze miało dopiero nadejść.

I nadeszło w postaci czterech elektryzujących albumów, z których każdy jest krokiem naprzód w rozwoju korzennego bluesa, podanego z werwą, podlanego sosem z country, gospel i kurewsko bujającego. Biblia w czterech tomach; Beggars Banquet, Let It Bleed, Sticky Fingers, Exile On Main Street. Mus!

Lata 70-e to także bardzo dobre płytki, w których rozwój zespołu był wciąż kontynuowany, także z wpływami aktualnych trendów w postaci disko i punka. Jednak na czoło wybija się tu album, w którym nastąpiło zbalansowanie tego trendu w kierunku powrotu do bluesrocka - Some Girls.

Tattoo You, przearanżowane odrzuty z poprzednich sesji okazał się komercyjnym sukcesem, i cóż, osobiście uważam, że jest to fantastyczny album, a druga, łagodniejsza strona zachwyca refleksyjnością.

Co było dalej, to już sumarycznie jest słabiej, ale nadal nie brakuje świetnych, bujających kawałków, z których uzbierałyby się dwie, trzy fajne płyty, plus ostatnia sprzed kilku lat Blue & Lonesome, gdzie historia zatacza koło, a staruszki nagrywają covery bluesowych standardów, świetnie się przy tym bawiąc, a efekt jest co najmniej dobry.

Podsumowując, świetna kapela, bez której trudno sobie wyobrazić współczesną muzykę rozrywkową, w tym oczywiście metal. Zresztą Sympathy for The Devil do czegoś zobowiązuje..

Obrazek
Discogs: https://www.discogs.com/artist/20991-The-Rolling-Stones
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1906
Rejestracja: 6 lata temu

dj zakrystian 3 mies. temu

Mam tylko Bigger Bang, surowy rock/blues, bo zdarzało im się przesadzać z jakimiś chórkami, klawiszami czy orkiestracjami. Najautentyczniej brzmią w podstawowym składzie, bez tych upiększaczy. No a rock n rollowy styl życia, to osobny temat. Aż dziwne, że Keith Richards jeszcze żyje i nawet daje radę grać. Tony dragów, hektolitry wódy i miliony wypalonych szlugów. Taka recepta na długowieczność😆
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4607
Rejestracja: 5 lata temu

pit 3 mies. temu

Imo naprawdę fajne Rolling Stones zaczyna się od Aftermath. Niestety większość ich albumów pełne jest zapychaczy. z wyjątkiem "Their Satanic Majesties Request", którego podobno nie lubią. Co oni tam wiedzą?


Za space rockowy kawałek przyznaję punkt w bitwie z The Beatles.

Briana Jonesowi należą się ogromne podziękowania za wylansowanie The Master Musicians of Joujouka.
Awatar użytkownika
perun
Posty: 46
Rejestracja: 2 lata temu

perun 2 tyg. temu

Przez mnogość ich nagrań, jest to zespół którego prawdopodobnie nasłuchałem się najwięcej w moim życiu :) I nie żałuję ani minuty - w kolekcji mam też biografie i autobiografie, więc coś tam wiem. Ale nie byłem niestety na żadnym koncercie.
Obok Floydów to jeden z najbardziej wpływowych zespołów na mój mały intymny, muzyczny świat (parafraza znanego wieszcza hehe).
Jest to zespół rockowy o wielu barwach, świetnie poruszający się w różnych gatunkach. Soul, rhythm and blues, rock and roll, funk, country a nawet reggae... I oczywiście blues, którego przemycali na potęgę do mainstreamu - może nie jako jedyni, ale lawina od czegoś się zaczęła. I know its only rock and roll, but I like it!

Wróć do „Inne gatunki muzyczne”