Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4481
Rejestracja: 4 lata temu

Sun Ra

pit 4 lata temu

Obrazek


Pan Herman Poole Blount vel Sun Ra urodzony w 1914 roku w Stanach Zjednoczonych był jedną z najważniejszych postaci na jazzowej scenie oraz w światku muzyki eksperymentalnej. Jego podstawowymi instrumentami były pianino oraz syntezatory. Poza tym był mistykiem, okultystą, jednym z głównych przedstawicieli afrofuturyzmu, a fani kina znają go jako twórcę "Space is the Place" filmu science fiction świadomie grającego na tropach kina blaxploitation. Większość płyt Sun Ra powstała przy udziale ogromnego, stale zmieniającego się kolektywu muzyków znanych jako "The Arkestra".

Wikipedia (en): https://en.wikipedia.org/wiki/Sun_Ra

Muzyka:




Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1897
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 2 lata temu

Niecodzienny artysta.

Lubię, z przewagą bardzo lubię. Magic City jest, jak sama nazwa wskazuje, magiczne. Jeden z niewielu, którzy nie osiedli na laurach, ciągłe rozszerzanie granic.

Jednym słowem: Kosmita.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4481
Rejestracja: 4 lata temu

pit rok temu

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4481
Rejestracja: 4 lata temu

pit rok temu


REEEE-ra-pling...
Nagranie w hołdzie jednemu z najradykalniejszych dźwiękowo albumów Le Sony'r'ego Ra.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1897
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 6 mies. temu

Jaki to szalony, zajebisty kawałek. Cudo.

Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4481
Rejestracja: 4 lata temu

pit 6 mies. temu

kurz pisze:
6 mies. temu
Jaki to szalony, zajebisty kawałek. Cudo.
Zgadzam się. Cały okres od "The Heliocentric Worlds of Sun Ra, Volume One" do "Lanquidity" jest zajebisty i zaskakujący.

Tu wersja z filmu:

- cały film
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1897
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 6 mies. temu

pit pisze:
6 mies. temu
Cały okres od "The Heliocentric Worlds of Sun Ra, Volume One" do "Lanquidity" jest zajebisty i zaskakujący.
Skurczybyk tworzył poza wszelkimi ramami, a jednak uważam że to była spójna muza. Nie chodzi mi o jakieś kompozycyjne, czy melodyczne podobieństwa, tylko o ducha, który się nad tym unosi.
Tak czy inaczej lubię też bardziej konwencjonalne początki; do Jazz In Silhouette wracam dość często i z przyjemnością.

Wróć do „Inne gatunki muzyczne”