Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 499
Rejestracja: rok temu

Charles Gayle

kurz miesiąc temu

Idealne uosobienie idei free jazzu.
Bezdomny artysta w przebraniu klauna.
Grajek o brzmieniu jednocześnie szorstkim i delikatnym.

Trzy krótkie zdania i mnóstwo świetnej muzy. Charles Gayle.



No miód kurwa i gniecenie jajec.




Discogs: https://www.discogs.com/artist/369031-Charles-Gayle
Wikipedia (eng): https://en.wikipedia.org/wiki/Charles_Gayle
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1025
Rejestracja: 3 lata temu

porwanie w satanistanie miesiąc temu

Zajebisty zawodnik duchowej wagi ciężkiej, uwielbiam typa, jeśli chodzi o free po Coltranie, Aylerze i Colemanie ma u mnie bezsprzecznie pierwsze miejsce. Trochę trudno o jego płyty i tanie też nie są, toteż na półeczce na razie stoją raptem trzy, ale grunt, że jest ta dla mnie najważniejsza - Spirts Before. Takie płyty jak ta, czy Touchin' on Trane, Repent albo Consecration ładnie przemeblowują głowę. Swoja drogą, koleś całkiem często bywa w Polsce i wydał przynajmniej ze trzy nagrane u nas (częściowo z polskimi muzykami) płyty, Christ Everlasting i Solar System wydane przez For Tune (na obu na basie Ksawery Wójciński) i Forgiveness.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 499
Rejestracja: rok temu

kurz miesiąc temu

Ostatnimi czasy bardzo rzadko kupuję CD, ten format wydaje mi się jakiś niedorobiony, porównując z winylami. To oczywiście duże ograniczenie, sporo doskonałej muzy nie wyszło na LP, no ale.. I faktycznie obdartusa jest mało, bardzo mało, w zasadzie Touchin on Trane widziałem tylko jakoś dostępne. Trzeba zakupić, bo to bardzo dobry album, w doborowym towarzystwie nagrany i ze świetnym feelingiem, co w połączeniu z nieskrępowaną swobodą, daje oszałamiający efekt. Bardzo „hiciarska” płyta (zresztą podobnie jak Spirits Before), oczywiście w pozytywnym sensie.

Do zestawu, jaki podałeś dorzuciłbym też Unto I Am, No tam to już żywe mięso, jak dla mnie; bardzo lubię ten album. Także Streets i Raining Fire Vol. 2 to mocarne rzeczy. Krótko mówiąc, gościu trochę nie z tych czasów, bardzo emocjonalnie grający, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, prawdziwy.

Wróć do „Inne gatunki muzyczne”