Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4483
Rejestracja: 4 lata temu

Re: Cathedral

pit miesiąc temu

Całkiem możliwe. Jednak Sleep's Holy Mountain i debiutancką EPkę Clutch (tę na której brzmią jak miks Melvins i Helmet) też wydał Digbyuszex. Z drugiej strony Scorn zawsze pozostawał niszowy, bo pozostali w Earache zamiast uciekać do np. Warp.

Tagi:
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1903
Rejestracja: 3 lata temu

kurz miesiąc temu

Dupa tam byli wielcy, nawet mnie to nie zainteresowało, że Earache ich wydawało, a tak porządnie to poznałem ich kilka tygodni temu, pozostając pod wpływem dwóch pierwszych albumów, które mnie nie poruszyły. Sumarycznie naprawdę dobra muza zawsze się obroni, a średniej konformizm słuchaczy może trochę pomoc, ale nie za dużo i raczej na krótka metę.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1828
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian miesiąc temu

Hajasz pisze:
miesiąc temu
kurz pisze:
miesiąc temu

Cathedral naprawdę fajny, dla mnie zaczyna się od Caravan Beyond Redemption. Każdy album coś wnosi nowego do ich muzy. A dlaczego Caravan, a nie poprzedni lub Carnival Bizarre, ano dlatego, gdyż na nim słyszę, że poszli na całość w tym kwiecisto-metalowym klimacie zabarwionym soczystym rockiem.
Towarzyszu Kurz uważam, że właśnie z tych czterech albumów do słuchania w dzwonach i hawajskich koszulach to właśnie Catnival Bizarre jest najlepszy. Tam choćby gitara Iommiego w kawałku Utopian Blaster jest lepsza niż całe pozostałe płyty. Na tej płycie choć ona z tych heheszkowych jednak znalazło się miejsce na odrobinę mroku i poważnego grania. To ma sens i tu raczej poszli po całości.
Karnawał Dziwactw jest najbardziej przebojowy, ale w ten pozytywny sposób. Mefju Hopkins to jest hicior z przemiodnym riffowaniem. Wpływy hehe stonerka są, ale co z tego, kiedy jest to umiejętnie zagrane? Drugi sztos to Endtyme. Najbardziej doomowy.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4595
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz miesiąc temu

Wczoraj od kolegi Twardochleba wypożyczyłem kolejne dwie płyty na rynek japoński. Odpowiednio Endtyme i The VIIth Coming. Tę pierwszą kiedyś słuchałem bo to miała być pożegnalna płyta. Wyszło słabo bo do doomowych elementów rodem z debiutu wciskano te siermiężne stonery okraszone jakimś dziwnym wokalem Doriana. Kiedy grają doom jest znośnie a kiedy zaczynają to miksować robi się niestrawnie. 70 min muzyki z jednym z najgorszych zamykaczy w postaci przechujowo nudnego Templars Arise! Bonus dla kitajców to jakiś marny odrzut chyba gdzieś z okolic 2-3 płyty.
Niestety historia pokazała, że zespół jednak nie zakończył działalności i już w kolejnym roku wychodzi płyta The VIIth Coming. Wczoraj słuchałem ją pierwszy raz w życiu i wiem, że już nigdy więcej do niej nie wrócę. Niby nowy rozdział po rozstaniu z Earache ale album ten to straszna męczy buła. Ani to doom, ni to stoner, jakieś pseudo rockowe granie. Generalnie płyta wypada niesamowicie mętnie. Może ze dwa kawałki zapamiętał i strzępy jakiegoś innego. Na plus tylko to, że to pierwszy płyt, który nawet z japońskim bonusem dodajmy, że jakimś chujowym instrumentalem trwa mniej niż 60 min. Nic więcej do dodania bo album bardzo mierny i od tego momentu co raz głośniej mówi się, że czas Cathedral się kończy i nie wiadomo czy jeszcze coś się nagra. Dziś już wiemy, że jeszcze się coś nagrało ale nigdy wcześniej czas pomiędzy kolejnymi płytami nie był tak długi.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1895
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot tydzień temu

Po długim czasie przerwy puściłem sobie epki "Soul Sacrifice" oraz "Static Majik" i zdecydowanie był to dobry moment na odświeżenie. Pierwsza z jednej strony miażdżąca, mocno jeszcze doomowa z przebłyskami na nowy styl kapeli, z drugiej zaś wyraźnie zainspirowana klasyką wszech czasów, czyli Deep Purple. Kolejna to jakby ostateczne itwarcie Brytyjczyków na wesołe oblicze gatunku. Nie brakuje klaskania w dłonie, głośnych i radosnych, a orzy tym moich ulubionych okrzyków typu "oou yeah", "let's go" czy "come on". Elegancko wyeksponowany bas, czy nawet w jednym kawałku flet, jakby przedwczesna zapowiedź stylu z przedostatniej płyty.

Następne poleciało mocno doomowe "Endtyme", choć nie nastawione na stonerowanie, to jednak lekko nasiąknięte tym pozytywnym stylem. Tak czy siak są tutaj zawarte jedne z najcięższych kompozycji Doriana i kolegów. Również bardzo spoko.
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1828
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian tydzień temu

Endtyme zajebiste i ja wolę jednak jak nie wesołkują. Na Carnival Bizzare jest konsensus.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4483
Rejestracja: 4 lata temu

pit tydzień temu

Dla mnie "The Garden of Unearthly Delights" to modelowe Cathedral.
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4624
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus tydzień temu

Tylko pierwsza płyta!!!
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

Vexatus pisze:
tydzień temu
Tylko pierwsza płyta!!!
Pierdolenie ;)

Mają wiele sztosów w dysko. A jak debiut tak Ci się podoba i chcesz doomu bez hehestonerka, to sprawdzaj The Last Spire.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1828
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian tydzień temu

DiabelskiDom pisze:
tydzień temu
Vexatus pisze:
tydzień temu
Tylko pierwsza płyta!!!
Pierdolenie ;)

Mają wiele sztosów w dysko. A jak debiut tak Ci się podoba i chcesz doomu bez hehestonerka, to sprawdzaj The Last Spire.
Dokładnie. Muza Cathedral lawiruje między posępnym doomem a hehe stonerkiem. Dla każdego coś miłego.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3565
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere tydzień temu

DiabelskiDom pisze:
tydzień temu
Mają wiele sztosów w dysko. A jak debiut tak Ci się podoba i chcesz doomu bez hehestonerka, to sprawdzaj The Last Spire.
Monumentalny album!
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4624
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus tydzień temu

A pierwszy pełniak i tak jest najlepszy!
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3565
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere tydzień temu

Na pierwszym mamy jeszcze wpływy death doom, na ostatnim wyłącznie doomowanko po całości. Wszystkie albumy pomiędzy w większym, czy mniejszym stopniu unurzane są w hehe stonerku.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

Pioniere pisze:
tydzień temu
Na pierwszym mamy jeszcze wpływy death doom, na ostatnim wyłącznie doomowanko po całości. Wszystkie albumy pomiędzy w większym, czy mniejszym stopniu unurzane są w hehe stonerku.
Oprócz The Guessing Game ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1828
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian tydzień temu

Vexatus pisze:
tydzień temu
A pierwszy pełniak i tak jest najlepszy!
Carnival Bizzare i Endtyme najlepsze. Debiut tuż za nimi😉
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3565
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere tydzień temu

DiabelskiDom pisze:
tydzień temu
Pioniere pisze:
tydzień temu
Na pierwszym mamy jeszcze wpływy death doom, na ostatnim wyłącznie doomowanko po całości. Wszystkie albumy pomiędzy w większym, czy mniejszym stopniu unurzane są w hehe stonerku.
Oprócz The Guessing Game ;)
Ten album również się wpisuje, gdyż stoner nawet w niejednej formie jest nań obecny. Nie znaczy to, że to źle, jedynie chciałem podkreślić, dla tych, co zań nie przepadają, że istnieją poza debiutem nagrania bez jego wpływów.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

Jak dla mnie, to stonera tam się można doszukiwać tylko na siłę. Jeśli się jest kimś, kto np mówi, że skoro zespół gada tak i tak, to znaczy, że to prawda, albo jak wyciąga z płyt Beherit 3-sekundowe fragmenty i twierdzi, że z ich powodu to ritual ambient. Ewentualnie jeśli szuka chuja do dupy w teledyskach alternatywnych zespołów z mainstreamu i dostrzega tam death metal.

Podstawą omawianej płyty jest progresywny i psychodeliczny rock w jednolitej mieszance z doom metalem. Nie stricte doom, nie stricte rock progresywny (żeby się zaraz nie zesrał jakiś fan np Kansas choćby ;) )tylko dziwaczny mix tego, co wymieniłem.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4483
Rejestracja: 4 lata temu

pit tydzień temu

The Guessing Game to Cathedral w trybie przełomu lat 60 i 70. Jestem przekonany, że jakby przycisnąć Doriana przyznałby, że każdy kawałek odnosi się do kilku konkretnych kapel. Ja tam słyszę głównie Syda Barretta i Gong. Przede wszystkim Gong.

"Cats, Incense, Candles & Wine" - The Incredible String Band ("No Sleep Blues") i Donovan
"One Dimensional People" - instrumentale King Crimson i watersowskie Pink Floyd
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 1828
Rejestracja: 5 lata temu

dj zakrystian tydzień temu

No bez przesady, ten hehe stonerek jest w Cathedral obecny, choć nie tak dosłownie. Podejście do doom metalu choćby, bo hehe stonerek to: doom metal w stylu wczesnego BS, plus psychodelia dzieci kwiatów, plus trawka i postawa " mam wyjebane".
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

pit pisze:
tydzień temu
The Guessing Game to Cathedral w trybie przełomu lat 60 i 70. Jestem przekonany, że jakby przycisnąć Doriana przyznałby, że każdy kawałek odnosi się do kilku konkretnych kapel. Ja tam słyszę głównie Syda Barretta i Gong. Przede wszystkim Gong.

"Cats, Incense, Candles & Wine" - The Incredible String Band ("No Sleep Blues") i Donovan
"One Dimensional People" - instrumentale King Crimson i watersowskie Pink Floyd
Ja tam słyszę też sporo Hawkwind i jakiś taki dziwaczny folk ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4483
Rejestracja: 4 lata temu

pit tydzień temu

No bez przesady, ten hehe stonerek jest w Cathedral obecny, choć nie tak dosłownie. Podejście do doom metalu choćby, bo hehe stonerek to: doom metal w stylu wczesnego BS, plus psychodelia dzieci kwiatów, plus trawka i postawa " mam wyjebane".
No jest, ale nie na tym polega koncept tego albumu. W Electric Wizard jest go o wiele więcej i nie jest już taki hehe.
Ja tam słyszę też sporo Hawkwind i jakiś taki dziwaczny folk ;)
Czyli słyszysz The Incredible String Band i Donovan. Albo Jethro Tull. Albo dziwny folk z Hawkwind. ;)
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3565
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere tydzień temu

Koncept konceptem, ale @DiabelskiDom stwierdził wyżej, że należy stonera nań szukać na siłę, a już składowe, które podał, wraz z doom metalem, same go tworzą - no, chyba że doom metalu, też trzeba tam szukać na siłę? Stoner jest równoprawną podstawą tej płyty na, której dodatkowo ilość pesychodeli jest jeszcze bardziej uwypuklona i taka to różnica.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 3215
Rejestracja: 6 lata temu

DiabelskiDom tydzień temu

No nie, bo można grać doom metal i psychodelicznego oraz progresywngo rocka w mieszance, która nie jest hehestonerkiem ;)
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4595
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz tydzień temu

Wczoraj zakończyłem przygodę z płytami, których nie słuchałem w całości czyli The Garden of Unearthly Delights i The Guessing Game. Pierwszy przeleciał a w głowie nic nie zostało. Dosłownie nic. 70 min, jakieś nudne instrumentale i ciągnący się w nieskończoność prawie 30 minutowy The Garden. Czyli coś zapamiętałem. Drugi to dopiero wysiłek bo aż dwa krążki a całość to prawie półtora godziny!!! Przez chwilę myślałem, że Dorian poszedł w symfonicznego rocka ale finalnie to takie rockowanko, stonerowanko, doomowanko posypane odrobiną psychodeli, progresji i country. Całościowo nuda straszna a słuchałem w wannie bo liczyłem, że jak jakiemuś redneckowi tak łatwiej zaskoczy. Chcesz pokatować sąsiada to ten album będzie idealny. Impreza się nie klei to ten album sprawi, że wszyscy się zawiną w pięć minut do domu. Ot klasyczny materiał na wypierdolenie się z wytwórni i wypełnienie kontraktu na już. Płyty wróciły do Twardego aby grzać półkę.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 3565
Rejestracja: 5 lata temu

Pioniere tydzień temu

DiabelskiDom pisze:
tydzień temu
No nie, bo można grać doom metal i psychodelicznego oraz progresywngo rocka w mieszance, która nie jest hehestonerkiem ;)
Te hehe jest tu zupełnie nieistotne. Jest to płyta stoner doom z wymienionymi przez ciebie elementami psychodelik itd., a nie, że szukasz tam go na siłę. Samo heje, nic tu nie znaczy, jest jedynie przekopiowaną formą wyrażania z wcześniejszych wypowiedzi.
Awatar użytkownika
pit
Tormentor
Posty: 4483
Rejestracja: 4 lata temu

pit tydzień temu

W sumie zgadzam się z wami wszystkimi. Oprócz Hajasza. Jest zbyt radykalny i chyba nie lubi Celtic Frost.
Awatar użytkownika
kurz
Tormentor
Posty: 1903
Rejestracja: 3 lata temu

kurz 6 dni temu

Hajasz pisze:
tydzień temu
Wczoraj zakończyłem przygodę z płytami, których nie słuchałem w całości czyli The Garden of Unearthly Delights i The Guessing Game. Pierwszy przeleciał a w głowie nic nie zostało. Dosłownie nic. 70 min, jakieś nudne instrumentale i ciągnący się w nieskończoność prawie 30 minutowy The Garden. Czyli coś zapamiętałem. Drugi to dopiero wysiłek bo aż dwa krążki a całość to prawie półtora godziny!!! Przez chwilę myślałem, że Dorian poszedł w symfonicznego rocka ale finalnie to takie rockowanko, stonerowanko, doomowanko posypane odrobiną psychodeli, progresji i country. Całościowo nuda straszna a słuchałem w wannie bo liczyłem, że jak jakiemuś redneckowi tak łatwiej zaskoczy. Chcesz pokatować sąsiada to ten album będzie idealny. Impreza się nie klei to ten album sprawi, że wszyscy się zawiną w pięć minut do domu. Ot klasyczny materiał na wypierdolenie się z wytwórni i wypełnienie kontraktu na już. Płyty wróciły do Twardego aby grzać półkę.
Miałem nic nie pisać w temacie, bo nie słucham teraz grupy i nawet nie mam ochoty.
Ale przypomniałem sobie ten komentarz, ulubionego nieznanego kolegi z forum, to piszę. Panie Chorąży, pan jesteś uprzedzony, puść obie płytki jeszcze raz, najlepiej nad ranem, na słuchawkach i podelektuj się bogactwem tych wszystkich smaczków, które z takim entuzjazmem skwitowałeś jako nudne.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 4595
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz 5 dni temu

Towarzyszu @kurz nie jestem uprzedzony tylko te płyty nudzą przekalkulowaniem i szukaniem wiadomo czego. Dla potwierdzenia mojej tezy wystarczy włączyć ostatni album, na którym grają to co im najlepiej wychodzi i to od czego zaczęli. Historia zatoczyła koło.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 4624
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Światowa stolica beztalencia, bagiennej gorączki i nędzy duchowej

Vexatus 5 dni temu

A pisałem już, że tylko pierwsza płyta? Nie? Tylko pierwsza płyta!!! :lol:
Awatar użytkownika
CzłowiekMłot
Moderator globalny
Posty: 1895
Rejestracja: 5 lata temu
Lokalizacja: Festung Posen

CzłowiekMłot 9 godz. temu

Po kolejnych odsłuchach "The Guessing Game" swoje wcześniejsze zdanie podtrzymuję - przesadzona progresja i silenie się na rzekome odkrywanie nowych muzycznych rejonów nie wychodzi albumowi na dobre. Fajne są pojawiające się tu i ówdzie motywy rodem z rocka progresywnego lat 70-tych, bardzo dobrze jest gdy stonerują (nie brakuje tu i takich treści) i wydawałoby się, że wszystko jest cacy...i jest dopóki Dorian nie zaczyna pajacować wokalnie. Właśnie jego próby pokazania jakim to wszechstronnym śpiewakiem jest (niestety nie jest) obniżają moim zdaniem ocenę tego albumu o dobre dwa punkty. Po za tym całość jest trochę za długa i zwyczajnie potrafi znużyć. Nie zmienia to faktu, że raz po raz wrócę do niego lecz nie chce mi się już tego słuchać w całości.
Non Stop Kolor!

Szczęść Boże.

Wróć do „Doom / Stoner / Sludge Metal”