Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 931
Rejestracja: 7 lat temu

Digitalna musika

Nekroskop

Jak pewnie wielu forumowiczów, pierwszym nośnikiem, z jakiego słuchałem muzyki były kasety magnetofonowe (oczywiście nie wykluczam, że są tu wampiry, dla których był to patefon). Zdecydowanie nie wspominam tego formatu z ciepłem w sercu. Kiedy jakiś czas temu czytałem o fali nostalgii do kaset i ich rzekomym powrocie, skrzywiłem się jak po współczesnej im gumie Shock. Kurwogenne przewijanie hałaśliwymi przyciskami, to uczucie pustki, kiedy taśma została wciągnięta przez taniego Walkmana i uszkodzona… Nie, nie, nie, te czasy już nie powtórzą się (i bardzo dobrze).

Nadejście płyt CD było wielkim udogodnieniem. Możliwość swobodnego przeskakiwania między utworami i puszczania w kółko ulubionego utworu to dziś rzecz trywialna, ale wtedy zupełnie nowa jakość, a ponadto płytę kompaktową trudno uszkodzić, o ile nie rzuca się jej na dywan. Jakość samego dźwięku była na początku rzeczą drugorzędną, bo na sprzęcie, na jaki mógł sobie wtedy pozwolić przeciętny Polak efektu ŁAŁ i tak nie było. Później uległo to zmianie i wielu ludzi miało już domach jako-takie wieże stereo, ale…

… ale wkrótce miała nadejść era empetrójek, która trwa nadal pomimo mnogości i dostępności formatów bezstratnych. Sam słuchałem mp3 prawie całe studia z uwagi na mobilność i wygodę, ale jednocześnie na boku zbierałem CD, co często kończyło się przymieraniem głodem przez brak środków na pożywienie.

Obecnie, od kilku już lat, sukcesywnie pozbywam się mp3 (wykoczowanych jeszcze m.in. na eMulu) na rzecz flac’ów i innych małp, które to pliki bezstratne stanową już 90% mojej cyfrowej kolekcji. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że usłyszenie różnicy między dźwiękiem w jakości CD a mp3 w jakości standardowej (160 – 192kbps) na małomiejskim sprzęcie wymaga wytężenia, natomiast w przypadku 320kbps na sprzęcie poniżej średniego zakresu jest to już rzecz niemal niewykonalna nawet dla muzyka.

Sądząc po wyprzedażach kolekcji na tym forum, nie tylko ja doszedłem do wniosku, że zbieranie płyt CD mija się z celem, skoro dokładnie te same dane można mieć na dowolnym nośniku dzięki dystrybucji cyfrowej. Płyty trzeba gdzieś przechowywać, wycierać z nich kurz i ogólnie się z nimi obchodzić, a i tak jest to dokładnie to samo, co na twardym dysku. Ponadto dochodzi jeszcze aspekt edycji specjalnych, limitowanych, reedycji, różnych pressingów, remasterów – jeżeli ktoś jest koneserem, to na taką kolekcję trzeba zarezerwować pokój.

Powyższe jest wg mnie jedną z (JEDNĄ z) przyczyn renesansu płyt winylowych. Rozumiem zamiłowanie do tego nośnika i całej tej celebracji związanej z kupowaniem, odtwarzaniem, pielęgnowaniem winyli, chociaż tego zamiłowania nie podzielam. Mimo wszystko winyl – w odróżnieniu od płyty CD – ma swoją duszę.

No ale ja chciałem o zerach i jedynkach. Co Wy sądzicie o muzyce cyfrowej, na jakim hardwarze i softwarze jej słuchacie?
Pan Efilnikufesin
Tormentor
Posty: 2616
Rejestracja: 8 lat temu

Pan Efilnikufesin

To co napislaes o kasetach i kaseciakach......jestem pewien ze nie miales kontaktu z dobrymi kasetami i grajkami.
Zbieracze plikow mnie troche bawia,ale coz,kazdy ma jakies hobby.
Dodam ze mam pare plyt w formacie cyfrowym ale wrzucam je do telefonu zeby umilic sobie spacer,podroz itp.
Nawet kupno DAC przerzucam z tygodnia na tydzien,z miesiaca na miesiac.
Awatar użytkownika
Ryszard
Tormentor
Posty: 2899
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard

Cale to zagadnienie to tak naprawdę sprawa indywidualnych preferencji. Na ten przykład mam reklamówkę kaset i 509 giga muzyki (sprawdzone przed sekunda) które i tak są "plikami tymczasowymi" - W tym konkretnym przypadku wydawnictwa AS 2020 i 2019 plus trochę jazzowych flaków (bo się uczę). Nie mam żadnej fazy na mp3/flac czy dumy z posiadania pliczków. Nie widzę po prostu tematu do interesującej rozmowy. Zadna to kolekcja czy szpan. Ściągam "na telefon" a potem kasuje.

Jeden wchodzi do folderu i otwiera cokolwiek sobie wymarzy, drugi co najwyżej użyje jako referencji i dopiero później zacznie się pocić - wyszukując legalnej wersji by pewnego pięknego dnia wysłuchać skarbu z kanapy: Dotknie, powącha i pomaca.
Nekroskop pisze: Sądząc po wyprzedażach kolekcji na tym forum....Mimo wszystko winyl – w odróżnieniu od płyty CD – ma swoją duszę.
We wszystko w co pakujesz tone pasji i ochoty ma swoja dusze, nie sam nośnik danych ;) Hobby to hobby, bez względu na format.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6336
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Do momentu kiedy ktoś na poważnie nie weźmie się za nielegalnie wstawiane płyty w cyfrowych formatach będą istniały wielkogigabajtowe kolekcje. W momencie kiedy będzie trzeba zapłacić za taki format bo nie będzie innej możliwości posiadania momentalnie zakończą się takowe kolekcje a jak już to chęć kupienia takiej wersji płyty będzie się wiązał z selekcją tylko tych najlepszych.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Ryszard
Tormentor
Posty: 2899
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Forteca Trolli

Ryszard

Hajasz pisze: 6 lat temu Do momentu kiedy ktoś na poważnie nie weźmie się za nielegalnie wstawiane płyty w cyfrowych formatach będą istniały wielkogigabajtowe kolekcje. W momencie kiedy będzie trzeba zapłacić za taki format bo nie będzie innej możliwości posiadania momentalnie zakończą się takowe kolekcje a jak już to chęć kupienia takiej wersji płyty będzie się wiązał z selekcją tylko tych najlepszych.
Po części się niezgodze bo wydaje się mi ze dzięki dostępności "nielegalności" muzyka znajduje więcej i więcej odbiorców. W XXIw, poważne pieniądze dla wytworni siedzą własnie w digital download, nie fizycznych nośnikach. Tak wiec ten nielegalny proceder tak naprawdę w efekcie zwiększa sprzedaż. Tan kto nie wyda lub nie odczuwa potrzeby i tak nie zapłaci.

P.S. - A dodam ze wspomagając podziemie to własnie płacenie, co jakiś czas i za cokolwiek, co by chłopacy muzykanty wózek mieli za co ciągnąć.
!Polacy, to murzyni europy. Black Lives Matter!
Awatar użytkownika
Marduk666
Tormentor
Posty: 1017
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Jarosław

Marduk666

Miałem kiedyś tonę mp3 na dysku, ale pewnego pięknego dnia wszystko usunąłem i zacząłem zbierać cd i kasety, a jakiś czas później winyle. Mi łatwa dostępność muzyki na cyfrowych formatach...odbierała przyjemność z muzyki - ściągało się tego mnóstwo po kilkanaście płyt dziennie, przesłuchało raz, dwa i następne do kolejki. Za dużo się tego mieliło i bez szacunku zupełnie, bez uwagi. Zakup na fizycznym nośniku to co innego. Poza tym muszę rozpakować z folii, powąchać, pomacać, polizać i pomiziać. Nie stać mnie na zakup to posłucham z youtuba do czasu, aż mnie będzie stać, albo poczekam i nie będę słuchał, apetyt wzrośnie....Reasumując kiedyś korzystałem z cyfrowego formatu, obecnie - jebać.

A czy przypadkiem legalne streamingi, spotifaje i inne nie ukróciły trochę tego piracenia??
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5468
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Fizyczne nośniki, to kwestia kultury. To tak, jak z mekrofilią lub homoseksualizmem. Z punktu widzenia pragmatyki, bardziej opłaca się zjeść zmarłego, nie ma też przeciwwskazań, żeby pchać chuja w otwór z którego leci kał, jednak żaden kulturalny człowiek nie je zmarłych, ani nie rucha się w dupę. Ale racjonalnych przesłanek za tym nie ma, bo przecież więcej mięsa jest z człowieka, niż z królika, więc bardziej opłaca się zjeść go, niż zwierzę, a otwór, to otwór. Podobnie ze zbieraniem płyt i kaset. W dobie bandcampu i YouTube nie ma w tym krzty racjonalnego działania, a jednak. Ja np. zarówno osobiście jak i nieosobiście kupuje płyty, ale potem zgrywam z nich sobie muzykę w najlepszej jakości na kartę w telefonie i słucham na słuchawkach.

Rzadko mam ostatnio czas, żeby usiąść sobie wygodnie w fotelu, otworzyć piwo i posłuchać płyty z głośników.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Nekroskop
Tormentor
Posty: 931
Rejestracja: 7 lat temu

Nekroskop

Pan Efilnikufesin pisze: 6 lat temuTo co napislaes o kasetach i kaseciakach......jestem pewien ze nie miales kontaktu z dobrymi kasetami i grajkami.
Miałem kontakt ze złymi i dobrymi. Moja wieża Pioneera nigdy nie wciągnęła mi kasety, ale irytacja towarzysząca korzystaniu z tego nośnika pozostała, dlatego kasety odstawiłem, kiedy tylko stało się to możliwe. Wolałem zapłacić więcej, ale mieć na CD.
Ryszard pisze: 6 lat temuWe wszystko w co pakujesz tone pasji i ochoty ma swoja dusze, nie sam nośnik danych ;) Hobby to hobby, bez względu na format.
Z tym się absolutnie zgadzam, jednak chociaż „jaki koń jest, każdy widzi”, to każdy konia widzi inaczej – ja czuję pasję do muzyki, a nie do nośnika czy do celebrowania papierowych okładek i bookletów, dlatego nieco drażnią mnie czasami różne snobistyczne stwierdzenia, które odmawiają mi prawa bycia PRAWDZIWYM fanem. Powiem więcej, to właśnie wygoda pozwala mi się o wiele łatwiej wczuć w klimat i odlecieć.
Hajasz pisze: 6 lat temuDo momentu kiedy ktoś na poważnie nie weźmie się za nielegalnie wstawiane płyty w cyfrowych formatach będą istniały wielkogigabajtowe kolekcje. W momencie kiedy będzie trzeba zapłacić za taki format bo nie będzie innej możliwości posiadania momentalnie zakończą się takowe kolekcje a jak już to chęć kupienia takiej wersji płyty będzie się wiązał z selekcją tylko tych najlepszych.
Tyle że nic się z tym zrobić nie da. Jedyne, co można zrobić, to zaproponować lepszą, płatną alternatywę, a streaming zdecydowanie taką alternatywą dla mnie nie jest. Jestem zainteresowany słuchaniem tego, co mam na własność, a nie kupowaniem sobie prawa do słuchania przez internet.
Marduk666 pisze: 6 lat temuMiałem kiedyś tonę mp3 na dysku, ale pewnego pięknego dnia wszystko usunąłem i zacząłem zbierać cd i kasety, a jakiś czas później winyle. Mi łatwa dostępność muzyki na cyfrowych formatach...odbierała przyjemność z muzyki
Jestem to jak najbardziej w stanie zrozumieć. Kiedyś zdobycie czegokolwiek to było wyzwanie, zwłaszcza w małym mieście. Pamiętam jak chodziłem na ruskie stragany, na których można było czasem zdobyć ciekawe płyty przemycane w oponach, innym razem ścigałem z kumplem kumpla jego kumpla po osiedlu, który podobno miał pewien album. Jednak jeśli chodzi o mnie, to nie widzę już powrotu do tych czasów.
TITELITURY pisze: 6 lat temużaden kulturalny człowiek nie je zmarłych, ani nie rucha się w dupę.
Myślałem, że jest niepisana umowa między miłośnikami cycków i miłośnikami dup, że to miłośnicy stóp są tymi złymi.

Ja nie widzę nic niekulturalnego w płaceniu artyście za dokładnie to samo, tyle że z pominięciem nośnika, do którego nie czuje żadnej sympatii.