
No z takim tytułem to raczej spodziewałbym się jakiejś gierki z Kratosem aniżeli thrashowej płyty.
Może się nawet nazywać Milky way, byle było dobre.Blind pisze: 4 lata temu Nie ma co się sugerować tytułem. Ostatnia nazywa się "Gods of Violence" i czy jest tam jakaś przemoc? Otóż nie. Niestety. A w ankiecie głos na Terrible Certainty.
Nie może, Kreator musi mieć słowa gdzieś w okolicach Riot of Violence w tytułach. Inaczej to nie ma sensu. Płonące flagi, krew na bruku, brutalne rewolucje, te sprawy.
yog pisze: 7 lat temu Uważanie Seasons in the Abyss za lepszą od South of Heaven istotnie nie da się wytłumaczyć inaczej, niż kindermetalstwem
Bo może się drze z kibla? Nienawistne sadzanie zatwardziałego kloca to niezłe urealnienie estetyki zespołu.Czit pisze: 4 lata temu Faktycznie jest całkiem dobrze, a już chuja kładłem na Kreatora. Tylko czemu wokal brzmi jakby Mille z kibla się darł?

Do spotify się musisz zalogować i masz cały prawilny kawałek, a te notoryczne linki od bota na parę godzin przed premierą teledysków na jutubie, to jak dla mnie żenada, ktoś powinien ich za to pozwać w końcu. Do tego jeszcze szmaty blokują komentarze pod wszystkim. Zaorać taką dystrybucję.CzłowiekMłot pisze: 4 lata temu Lepszy kawałek z yt niż półminutowe wrzutki ze spotify czy innego nowomodnego czegoś. Coś ci się pomyliło przedwieczny.
Chyba Edge of Sanity nie słyszałeś!Blind pisze: 4 lata temu Dla mnie szwedzki melodyjny death metal to jedna z najgorszych rzeczy, jakie się metalowi przytrafiła. Zupełnie poważnie - wolę sobie po wódce już Artrosis albo inne Lacuna Coil włączyć niż na przykład In Flames.
Nie no, może być za dużo, w końcu każde coś w utworze się przewijające ma jakąś funkcję i do ogólnego jego kształtu i kierunku powinno być gabarytem, orientacją i poziomem ekspozycji dopasowane, więc nawet dobrej melodii może być za dużo, bo to coś jakby maratończyk miał nogi silne, sprawne i w ogóle takie, że aż miło popatrzeć, ale trzy.yog pisze: 4 lata temu Pojęcia "za dużo melodii" nie rozumiem. Co najwyżej może być kiepska ta melodia, ale jak dobra to nie wiem, jak może być jej za dużo w muzyce.
To raz a dwa zestawianie w jednym szeregu At The Gates z jakimś In Flames to kompletny brak obeznania tematu. Może jeszcze Carnage i Dismember bo przecież melodii tam sporo.
No bo przecież jak sobie poskakać przy umpa, umpa tak normalnie to nuda ale jak sobie wymalować gębę na biało to wtedy wieczny kult.DiabelskiDom pisze: Pierdu pierdu. Heavymetalowe melodie starego In Flames czy któregokolwiek At The Gates ruchają potupaje i kwadraciznę wielkich "tuzów" szwedzkiego death metalu. Jebać takie granie, jebać umpa-umpa, jebać ten metal maczetami. Straszny metal do poskakania w pogo pod sceną z resztą gimnazjalistów i podstarzałych kuców.
Otóż to.DiabelskiDom pisze: 4 lata temu Chciałem się jakoś włączyć w dyskusję, ale chyba nie mam szans z argumentami o wyższości Lacuna Coil nad In Flames oraz z tymi, stwierdzającymi, że to jest ciągle granie w jednej stylistyce - melodic death metalu.
No kiedy słyszy się taki tekst to ciężko zapanować nad sobą i delikwentowi nie obić mordy puszczając mu przy tym słowa Bogusława Lindy "W imię zasad". To samo kiedy ktoś na hasło scena z Goteborg wrzuca tam wszystko jak leci bo tak jest łatwiej. Ostatnie nawiązanie do At The Gates to niech wszyscy pizdeusze posłuchają płyty With Fear I Kiss the Burning Darkness i teraz kurwa uwaga zadanie domowe wykazać ile i gdzie jest tam zagranych melodii?!Blind pisze: 4 lata temu Jak ktoś twierdzi, że In Flames ponad Entombed to mi się w sumie już też dyskutować nie chce.
Trzeba być doprawdy przygłuchym, żeby tak stwierdzić, druga zaś opcja to niewiedza co to melodia.Hajasz pisze: 4 lata temu Ostatnie nawiązanie do At The Gates to niech wszyscy pizdeusze posłuchają płyty With Fear I Kiss the Burning Darkness i teraz kurwa uwaga zadanie domowe wykazać ile i gdzie jest tam zagranych melodii?!
Odpowiem od razu bo na tej płycie nie ma melodii !!!