Jak oceniasz "Atonement"

10
6
13%
9
12
27%
8
13
29%
7
8
18%
6
4
9%
5
0
Brak głosów
4
0
Brak głosów
3
0
Brak głosów
2
0
Brak głosów
1
2
4%
 
Liczba głosów: 45

Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6225
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Immolation wydał nowy płyt i w sumie można by na tym zakończyć ale ja tego nie zrobię. Nie jestem fanem wielu ich płyt bo połowę wielbię a na drugą połowę szczam. Teraz ukazał się 11 album i specjalnie odczekałem trochę czasu aby zakodować kto się obsrał a kto wychwala pod niebiosa w tzw. necie.
Ostatni ich album to klasyczna katastrofa kiedy jednak przysłowie, że od nadmiaru głowa nie boli tym razem jednak było na odwrót. Acts Of God przesłuchałem jeden raz i nigdy już do niej nie będę wracać bo nie chcę dostać bólu głowy.
Czy coś się zmieniło przez cztery lata od wydania poprzedniego albumu? W zasadzie niewiele bo ciężko coś zmieniać kiedy wydaje się już nasty album ale no coś się tam zadziało czego nie było na innych płytach. Pierwsze dwa kawałki to gra jakiś inny zespół??? Już nie pytam o brzmienie bo jest strasznie wymuskane i skutecznie odarło z całości tę aurę mroku i brudu, który serwował nam zespół. Wokalnie też jest inaczej i okej rozumiem, że lata robią swoje. Otwierający kawałek to jednak jest szlag na pysk i niestety ale okazuje się najlepszym na całym albumie. W miarę normalność wokalna w stylu Immolation powraca od trzeciego kawałka i zostaje z nami do Host'a (no i na mojej wersji ten numer nie jest akustyczny ale o tym później).
Po wspomnianym kawałku następuje coś dziwnego bo powraca ten inny Immolation taki jakoś bardziej jakby chcieli zagrać jak Morbid Angel na ostatnim albumie co raczej ani jednym ani drugim chwały nie przyniesie. Jest instrumentalny Banished (tak to jest ten akustyczny track) ale brzmi on jakby miał za chwilę pizdę wydrzeć jakiś Dani Filth lub coś w ten deseń. Dziwny kawałek jakiś taki blekowy, po którym wchodzi tytułowe Zejście, które najbardziej zżyna z ostatniego Morbid Angel. No i w sumie mamy płytę, która jest jakaś taka nijaka. Strasznie zachowawcza, grzeczna, przekłamująca niczym filmy z netflixa. Jasne to nadal jest poziom nieosiągalny dla wielu innych ale z drugiej strony wiele innych zespołów już dawno ten Immolation zostawiło daleko w tyle. Mi najbardziej kaleczy aparat słuchowy brzmienie tej płyty. Jest przeokropne i choćby z tego powodu jakie by nie były zajebiste kawałki na płycie zostały ścięte z mocy. Dzisiaj płyt poleciał z 5x i pewnie długo będzie czekać na kolejny przelot no ale wystarczy włączyć dowolny kawałek z Atonement i okaże się, że oto widzimy przepaść i katastrofę jaką może spowodować brzmienie. Irytują mnie też te wszystkie okładki z wariacjami aniołków bo mam wrażenie, że wszystko jest robione po najmniejszej linii oporu. Tak wiem, że to ma być ciągłe odwoływanie do kultowego debiutu ale na miłość pana jezusa na krzyżu ileż można. Do tego albumu zrealizowano już trzy klipy więc to jakaś forma promocji jest i kasa wydana tylko finalnie nic z tego nie wynika skoro już teraz wiadomo, że najbardziej dochodowym albumem tego roku z logo NBR będzie Dimmu Borgir a Immolation pozostaje granie koncertów i być może następny album, który nikogo niczym nie zaskoczy no chyba, że będzie na nim logo Napalm Records i hasło, że tak potężnie to ostatni raz było na debiucie w co pewnie nawet szefostwo wytwórni nie będzie wierzyć.
GRINDCORE FOR LIFE

Tagi:
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5336
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Nie porównam z ostatnim Morbid Pędzel, ponieważ po Ilud daunum sraunum kil de kop boję się w ogóle patrzeć na logo tej kapeli. Hajasz Chryzostom po środku, czyli w sumie zdanie mamy podobne z tą tylko różnicą, że mi jednak się nie podoba, bo mam mniejszą tolerancję na chujowy DM. Ale płyta średniak. Co do kawałków, pomyliły mi się tytuły, czy nie wiem, co znaczt akustyczny ? 🤔
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.