dj zakrystian pisze: 6 mies. temu
Wędrowycz pisze: 6 mies. temu
Thorgal pisze: 6 mies. temu
Black, jak żaden inny gatunek, nie potrzebuje brzmienia, tylko ducha!
Pełna zgoda i szacuneczek za te słowa.
Ale też nie do końca. Brudne brzmienie, to też brzmienie. I tego brzmienia bleku potrzeba. Idealnie brzmi np Transilvanian Hunger, z tym necro syf soundem, bo w wypolerowanej wersji, brzmiałby jak gówno. Ale już DMDS, ma ładną i dość gładką produkcję i ona też pasuje do tego grania. Więc nie do końca jest tak, że produkcja nieważna.
Ale ja nie napisałem, że produkcja nie jest ważna.. Po prostu ma oddawać to co niesie muzyka a umówmy się, to najczęściej nie są pozytywne emocje
Mówimy tu o płycie nagranej ponownie, której brzmienie w oryginalnej wersji jest dość brudne, nawet jak na Black i prawdopodobnie dlatego została nagrana ponownie co ją wykastrowalo . I ja w zasadzie pamiętam, że jak kupiłem kasetę zaraz jak się ukazała to pomyślałem, że brzmi jak gówno. Tymczasem po latach oceniam to brzmienie jako dokładnie takie, jakiej ta muzyka potrzebuje, żeby oddać złowrogi klimat. Dzięki niemu, w mojej osobistej hierarchii "złowrogiego blacku",
Under the sign of hell stoi bardzo wysoko. Mrok i diabeł z wszystkich zakamarków czy też "czarno jak w rowie Tabalugi", że zacytuję kolegę
@Hajasz
Jak ta płyta wyszła, to wówczas albumów z taką produkcją nie było. Chwilę wcześniej Dimmu Borgir wypuściło wspomnianą
Enthrone... a Emperor wydał 2-kę: moda na symfoniki zapanowała w pełni.. Wiosną wyszedł
Eld Enslaved a Immortal wydał
Blizzard beast . Z rasowego blacku wyszedł wówczas wspomniany wilczy album co uważam za wyjątek potwierdzający regułę. Wymienione przez Ciebie Mayhem to i w tym okresie miało produkcję bardzo wypolerowaną. Myślę, że
Under the sign of hell po prostu nie pasowało.