Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

"Under The Sign Of Hell" w pierwotnej wersji jest zajebiste, a nowa wersja wieje chujem. Nie ma tu co roztrząsać tego, bo nie wiem czy znajdzie się ktokolwiek kto woli wydanie 2011.
"Destroyer" ma paskudne i plugawe brzmienie, ale pasuje ono jak ulał moim zdaniem i tutaj też nie chciałbym żeby ktoś przy tym grzebał.
O tym, że Gorgoroth teraz prezentuje się znacznie słabiej na żywo niż kiedyś też wydaje mi się, że nikt zaskoczony nie będzie.

W ogóle jakieś deja vu mam względem Waszych powyższych postów ;)
Odium Humani Generis

Tagi:
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6148
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Summerisle pisze: 6 mies. temu Doczytałem, że mix "Destroyer" był robiony przez 3 osoby w tym przez P. Tägtgrena. Przypomina mi się jego opowieśc o tym, jak to miał w studio Dimmu Borgir przy okazji nagrywania "Enthroned Darkness Triumphant" i gdy posłuchał ich poprzedniego albumu stwierdził mniej więcej, że "nie ma chuja, żeby coś tak brzmiącego wyszło z The Abyss Studio". Ciekawe jak to się stało, że "Destroyer" jednak wyszedł.... xD
Ale, że co Piotruś myślał, że jak zajebiste studio to nie da się nagrać tam gówna??? Wszystko się da.
Następny album też był mixowany przez 3 albo i nawet więcej osób a jaki wyszedł zajebisty. Z tym Destroyerem to był jakiś kwas bo podobno szefostwo NBR nawet było wkurwione, że hajs poszedł gruby a wyszła demówka na płycie i o mały włos Gorgoroth by spotkał podobny los co Ulver, który zamiast folków nagrał totalny wkurw.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18206
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Nie ma nic bardziej fałszywego, niż black metal nagrany w The Abyss Studio.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Hajasz pisze: 6 mies. temu Jak mnie pamięć nie zawodzi to oni wtedy w wywiadach nawet mówili, że ten album to kwintesencja piekła i już nigdy więcej coś takiego się nie nagra bo to był ten dzień, ten moment, ta chwila.
Tym bardziej mnie zastanawia, co ich skłoniło by się na to porwać?

Summerisle pisze: 6 mies. temu W oryginalnym "The Rite of Infernal Invocation" była koślawa, ale dodająca zajebistego smaku solówka. W wersji z 2011 nie ma i to nie jedyna kastracja pierwotnej wersji tego albumu.
Cała ta poprawiona wersja ledwie przypomina oryginał. To jest jeszcze gorsze niż ponowne nagranie Claymana przez In Flames czy ostatnie wymysły braci Cavallera. W ogóle szacun, że jesteś w stanie podać, że brak jakiejś solówki. Ja odstawiłem to na półkę po pierwszym odsłuchu wkurwiony, że się dałem nabrać i sprzedałem jak szybko się dało. Pierwotna wersja ocieka siarką i smołą, tylko tego pragnę tym albumie.
Wędrowycz pisze: 6 mies. temu W ogóle jakieś deja vu mam względem Waszych powyższych postów ;)
Być może, sorki.
Chciałem tylko napisać, że pozbyłem się tego gówna. I dodać, że ta krytykowana produkcja z oryginału tak naprawdę jest miodzio, pałce lizać.
Black, jak żaden inny gatunek, nie potrzebuje brzmienia, tylko ducha!
Awatar użytkownika
Summerisle
Master Of Reality
Posty: 263
Rejestracja: 3 lata temu
Lokalizacja: Kraków

Summerisle

Hajasz pisze: 6 mies. temu
Ale, że co Piotruś myślał, że jak zajebiste studio to nie da się nagrać tam gówna??? Wszystko się da.
Następny album też był mixowany przez 3 albo i nawet więcej osób a jaki wyszedł zajebisty. Z tym Destroyerem to był jakiś kwas bo podobno szefostwo NBR nawet było wkurwione, że hajs poszedł gruby a wyszła demówka na płycie i o mały włos Gorgoroth by spotkał podobny los co Ulver, który zamiast folków nagrał totalny wkurw.
Bardziej miałem na myśli to, że Peter uznawał się za takiego światowca w produkcji ekstremalnego metalu, a nie rozumial że BMowi to akurat na chuj potrzebne.
"Destroyer" i tak wg mnie zjada na śniadanie wszystko co Gorgo wypuścił po słynnej dramie z prawami do nazwy, ale jest mimo to najsłabszym ich albumem licząc do "Ad Majorem..." włącznie.
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6343
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

Thorgal pisze: 6 mies. temu Black, jak żaden inny gatunek, nie potrzebuje brzmienia, tylko ducha!
Pełna zgoda i szacuneczek za te słowa.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3116
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Wędrowycz pisze: 6 mies. temu
Thorgal pisze: 6 mies. temu Black, jak żaden inny gatunek, nie potrzebuje brzmienia, tylko ducha!
Pełna zgoda i szacuneczek za te słowa.
Ale też nie do końca. Brudne brzmienie, to też brzmienie. I tego brzmienia bleku potrzeba. Idealnie brzmi np Transilvanian Hunger, z tym necro syf soundem, bo w wypolerowanej wersji, brzmiałby jak gówno. Ale już DMDS, ma ładną i dość gładką produkcję i ona też pasuje do tego grania. Więc nie do końca jest tak, że produkcja nieważna.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 616
Rejestracja: rok temu

Thorgal

dj zakrystian pisze: 6 mies. temu
Wędrowycz pisze: 6 mies. temu
Thorgal pisze: 6 mies. temu Black, jak żaden inny gatunek, nie potrzebuje brzmienia, tylko ducha!
Pełna zgoda i szacuneczek za te słowa.
Ale też nie do końca. Brudne brzmienie, to też brzmienie. I tego brzmienia bleku potrzeba. Idealnie brzmi np Transilvanian Hunger, z tym necro syf soundem, bo w wypolerowanej wersji, brzmiałby jak gówno. Ale już DMDS, ma ładną i dość gładką produkcję i ona też pasuje do tego grania. Więc nie do końca jest tak, że produkcja nieważna.
Ale ja nie napisałem, że produkcja nie jest ważna.. Po prostu ma oddawać to co niesie muzyka a umówmy się, to najczęściej nie są pozytywne emocje :twisted:

Mówimy tu o płycie nagranej ponownie, której brzmienie w oryginalnej wersji jest dość brudne, nawet jak na Black i prawdopodobnie dlatego została nagrana ponownie co ją wykastrowalo . I ja w zasadzie pamiętam, że jak kupiłem kasetę zaraz jak się ukazała to pomyślałem, że brzmi jak gówno. Tymczasem po latach oceniam to brzmienie jako dokładnie takie, jakiej ta muzyka potrzebuje, żeby oddać złowrogi klimat. Dzięki niemu, w mojej osobistej hierarchii "złowrogiego blacku", Under the sign of hell stoi bardzo wysoko. Mrok i diabeł z wszystkich zakamarków czy też "czarno jak w rowie Tabalugi", że zacytuję kolegę @Hajasz :twisted:

Jak ta płyta wyszła, to wówczas albumów z taką produkcją nie było. Chwilę wcześniej Dimmu Borgir wypuściło wspomnianą Enthrone... a Emperor wydał 2-kę: moda na symfoniki zapanowała w pełni.. Wiosną wyszedł Eld Enslaved a Immortal wydał Blizzard beast . Z rasowego blacku wyszedł wówczas wspomniany wilczy album co uważam za wyjątek potwierdzający regułę. Wymienione przez Ciebie Mayhem to i w tym okresie miało produkcję bardzo wypolerowaną. Myślę, że Under the sign of hell po prostu nie pasowało.