Byś napisał lepiej co sądzisz, a nie wklejał opinie innych.
Wróciłem, posłuchałem po raz kolejny. Chujnia z grzybnią, ani fajna, ani przyjemna, ani trudna w odbiorze, ani łatwa w odbiorze, nie klei się. A najlepszy fragment to, jak zrzynają z Shine On Crazy Diamond. Tak plus minus jeden do jednego.
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18223
Rejestracja:9 lat temu
yog
Wróciłem, posłuchałem po raz 35. Fajna, przyjemna, łatwa w odbiorze, klei się. A najgorszy fragment, to jak zrzynają z Shine On You Crazy Diamond.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Ciekawe czy zaraz jakieś spierdoliny napiszą coś w stylu, że jak zrzynają przez kilka minut z Pink Floyd, to znaczy, że płyta jest jak Pink Floyd i ogólnie to death metalowe Pink Floyd
deathwhore pisze: rok temu
To bardzo dobrze, Pink Floyd jest dobry dla emerytów. A koledze chyba zresztą już blisko, nie?
E tam blisko. Duchem i fizycznością daleko. Podoba się nowy BI, ok, czas pokaże czy to takie dobre, czy tylko udaje dobre. Naprawdę się dziwię, że ten album się podoba, nawet mojemu młodemu, który mało słucha DM (obecnie), jak stwierdził udalo im się to, co nie udało się Cynic. Według mnie nie udało się, tzn czuje, że się dobrze bawili przy tej płytce, tylko no nie klei się. I te czyste wokale.. Są świetne momenty, nie powiem, ale za chwilę smuta, tzn nie piszę o fajnym berlinschoolowaniu, bo to im wychodzi, co pokazał poprzedni album, w zasadzie epka, ale momentach, gdy jest kurwa infantylnie. Te momenty rozjebują cały album. I z całym szacunkiem, Pink Floyd mógł momentami grać nudę, więcej czasami grał nudę, ale nigdy infantylny nie był. Tak to czuję, tak to słyszę. Przykro mi, bo spodziewałem się uczty, a dostałem naleśniki z majonezem. Gdyby chociaż był to Kielecki, ale niestety jest to Winiary. Już się odpierdalam, słuchajcie se, jak się podoba, mnie nic do tego.
deathwhorerok temu
Tormentor
Posty: 4680
Rejestracja:9 lat temu
Lokalizacja: bojkot kadry moderatorskiej
deathwhore
Do Cynic, proszę szanownego kolegi, też ostatnio bardzo się przekonałem. Ich debiut był super.
Nebiros pisze: 6 lat temuA w dupe lubisz? ja slucham nightwish i Blind Guardian
Nie wiem czy już ktoś wyżej postował, ale na YT pojawił się dokument z nagrywania najnowszej płyty dołączany do wersji deluxe:
"All Gates Open: In Search Of Absolute Elsewhere. 73 minute feature film Documentary tells the story of Blood Incantation's time in Berlin during the summer of 2023, recording Absolute Elsewhere at the legendary Hansa Studios."
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18223
Rejestracja:9 lat temu
yog
Miło się oglądało, szczególnie fragment z Necros Christosowym UGH, bo to pewnie moje dwie ulubione ~nowożytne deathowe kapele i uradowało mnie, jakim się wzajemnie obdarowują uszanowankiem. No i fakt, że po czterdziestu kilku odsłuchach albumu postanowiłem posłuchać po raz pierwszy w życiu akurat Phaedra Tangerine Dream i od dwóch dni nie słucham nic innego, to też musi być jakiś znak od kosmosu.
Niestety ten Jeff_bassplayer to chyba nie Jeff z Blood Incantation, więc pewnie powyższe wkrótce zniknie.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Na razie obejrzałem 30 minut. Było o kupowaniu ogórków i pokaz atletyczności przeciętnego metalucha, ale było też o nagrywaniu albumu, więc się nie zrażam.
Btw. Jeszcze wypiorą yoga na Briana Eno i Bowiego. A jak wypiorą na Eno, to już krótka droga do samodzielnego odkrycia, że Cluster > Tangerine Dream.
kyu pisze: rok temu
Nie wiem czy już ktoś wyżej postował, ale na YT pojawił się dokument z nagrywania najnowszej płyty dołączany do wersji deluxe:
Ja pisałem o tym filmie. Bardzo sympatyczny dokument.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
yogrok temu
Tormentor
Posty: 18223
Rejestracja:9 lat temu
yog
Chłopcy nic nie wspominają o sprzęcie, na którym Cluster nagrywał albumy, a o tym, na którym powstawała Phaedra czy Force Majeure i owszem Eno ze dwa razy się przewija mimochodem.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Kurz już trochę opadł po niedzielnym koncercie, to parę słów na ten temat.
Zacznijmy od tego, że Progresja ssie pałę.
Ten Minami Deutsch słyszałem coś wcześniej i raczej wiedziałem, że nie o takie krauty Japończycy walczyli w Pearl Harbor. Nie powiem, że widziałem cały koncert, bo nie, ale ostatni 20 minutowy kawałek w pełni i najlepiej to wychodziło, jak napierdalali ćwierć-grind, bo generalnie w tym ich krautrocku za dużo nudnego moim zdaniem niby transowego funkowania. Pewnie się niektórym podobało, mnie nie porwali i raczej nie sięgnę po więcej.
Jak wszyscy moi drodzy wiecie, jestem wielkim maniakiem Blood Incantation od ich pierwszej epki i po cichu liczyłem jadąc tramwajem, że zagrają najlepszy koncert po tej pierwszej trasie z Cruciamentum, kiedy w Hydro zagrali jeden z najlepszych koncertów, jakie widziałem w życiu. Ale nie zagrali.
Widziałem ich gigów 4 i jeszcze 2 Spectral Voice, więc może mi się przejadło, ale nie jestem w stanie o tym koncercie powiedzieć nic dobrego - nie licząc miłych dla oka pięciometrowych obelisków z runami świecącymi się jak na tytułowych gwiezdnych wrotach. Brzmienie tragedia, kilkakrotnie całe nagłośnienie prócz tego na scenie co tam mieli dla siebie padło na parę sekund, drugą część Stargate wyjebało cały prąd chyba i zakończyli to grać przedwcześnie. Tyle, co sobie krzyknąłem, że Open... the Stargate i zaraz znów głośniki siadły xD Idealnie na finisz 20-minutowej suity xD Przeprosili za problemy techniczne i szczerze mówiąc od połowy odgrywanego albumu myślałem, że chyba najchętniej to bym już sobie wrócił na chatę obejrzeć Szybkich i wściekłych 8. Zagrali po albumie jeszcze Inner Paths (to Outer Space), solo na klawiszach i gongu i na koniec pierwszy kawałek z Luminescent Bridge, moim zdaniem dosyć zresztą średni.
Raptem może godzina grania i elo. Rozumiem, że wymagające kompozycje i można się zmęczyć, ale po 105 minutach Primordial dzień wcześniej niesmak pozostał. Sama kapela może zawiedziona tymi problemami natury technicznej, ale miałem wrażenie - mimo nawiązania do tego gigu sprzed lat, bo znowu było śpiewanie Happy birthday - po prostu odfajkowała kolejny występ. Nie zarzucę im, że koślawo grali albo co, bo się trzymali nawet jak głośniki siadały, ale iskry bożej to w tym nie dostrzegłem, a wiem, że ich na to stać i osobiście to się najlepiej bawiłem może na soundchecku, jak podegrali parę riffów Morbid Angel i kawałeczek zdaje się Hovering Lifeless. Poleciał jeszcze Goblin z Suspirii i coś z Alpha Centauri zdaje się, a zaczęli do Kraftwerka i zakończyli Winds of Change.
Towarzystwo, jak się można było spodziewać po pod korek zajebanej Progresji, ostro randomowe, więc byli tak maniax, jak i tunelarze, znani okładkowcy, jak i gwiazdy telewizji śniadaniowej, a nawet i mój szwagier, co nie wiem, kiedy ostatnio był na koncercie deathmetalowym. Czy mu się podobało nie zdążyłem spytać, ale przypuszczam, że niekoniecznie, bo deathmetalowych fragmentów się w zasadzie słuchać nie dało i bardziej z pamięci je odtwarzałem, niż ze słuchu. Nie wiem, czy pójdę piąty raz. Pewnie tak, ale już na nic nie będę liczył.
Zapomniałem dodać, że Progresja ssie pałę.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Nie byłbym aż tak krytyczny. Ja po prostu nie spodziewałem się, że taki album, w tym miejscu dobrze odegrają. Po prostu. Napompowane oczekiwania zawsze się tak słabo kończą. Widziałem marudzenie, czytałem je i co powiem, ... że kiedyś koncert to był loteria, masa problemów i jakoś to szło. Ale był głód muzyki i pasja. Teraz to najlepsze tatuaże, koszulki i inne pierdolety, a muzyka? Gdzieś tam jest, ale najważniejsze się popromować. Jeszcze pizdusie, co im przeszkadza machanie włosami, ogólnie - ruch, bo on kontempluje. Tragedia.
Reasumując- masa minusów, a i tak wyszedłem zadowolony. Kontakt z kapelą dobry, na pewno dla mnie wystarczający.
Obym następnym razem zobaczył ich np. w B90...
A wybór kawałków: zawsze mile widziane starsze. Ale teraz był czas na piramidki.
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Coś chyba ściemniasz bo widziałem na fejsiku, jak różne indywidua pisały, że super koncert, że miszyn komplit i w ogóle cudnie panie na pewno nie byli to pozerzy i niedzielni słuchacze, NA PEWNO!!
PS. Ja kompletnie nie żałuję, że nie pojechałem, zwłaszcza po takiej opinii.
@yog Spoko recenzja, ale czy jest szansa na recenzję z perspektywy szwagra?
Nie było źle, nie było też wykurwiście. Zdecydowanie za dużo ludzi, pewnie jakby rozbili koncerty w PL na więcej dat niż dwa chujowe miasta to można by było obejrzeć w lepszych warunkach. Progresja jest po prostu conajwyżej średnia - jedyne co spoko to palarnia, gdzie po prostu można było sobie łyknąć świeżego powietrza.
Odłączenia audio były jakie były. Stałem gdzieś z tyłu, żeby w miarę sobie posłuchać, szacun za odwagę dla wszystkich z przodu.
Tak jak było pisane wyżej - dałbym dużo, żeby ich zobaczyć w "kameralnym" towarzystwie, gdzieś w małym klubie, ale nie wiem czy to jeszcze będzie możliwe. Może jak wydadzą coś chujowego albo jakiś ambient dwa razy pod rząd, żeby ludzie sobie ich odpuścili. "Absolute Elsewhere" zdecydowanie wyjebało hajp na chłopaków w - nomen omen - kosmos.
PS. Fajne ozdobniki na scenie, przypomniał mi się warcraft 1/2
Wywiad dzień po gigu w Progresji, więc pewnie bardzo zadowolony, ale po 5 minutach, to mi wygląda nie tyle na to, że buc, co po prostu autor wywiadu zadaje głupawe pytania typu czy fani są zawiedzeni, że mało death metalu albo czy dalej jesteś zadowolony z płyty która wyszła kilka miesięcy temu. I po każdym z tych pytań widać reakcję typu wtf o czym my rozmawiamy
Zsamot pisze: 9 mies. temu
A wybór kawałków: zawsze mile widziane starsze. Ale teraz był czas na piramidki.
Tym chętniej szedłem z tego względu, że mieli zagrać cały album, ale niestety wyszło to moim zdaniem słabo i tym słabiej z tego względu, że mogło wyjść dobrze, gdyby nie spierdolono tak brzmienia. Za co podobno jest odpowiedzialny ich dźwiękowiec, który nie słuchał ludzi z Progresji wskazujących, że ich rozwiązanie się nie sprawdzi. Na koncert na którym by grali całe Timewave Zero bardzo chętnie bym się przeszedł.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
@Yog w Bazylu było i piekło lepiej pewnie pare lat temu .....pamiętasz
Musze na spokojnie ta nowa pare razy posłuchać , może tym razem się polubimy na dłużej .
Starspawn czy też Hidden history… nie spowodowały u mnie zachwytów. Chyba z tego powodu, że ich dobrze nie poznałem w chwili gdy wychodziły.
Teraz nadrabiam zaległości i ta ostatnia płyta (Absolute Elsewhere)wywarła na mnie przeogromne wrażenie. Jest świetna. Dobrze skomponowana, zagrana i wyważona(stosunek death metalu do spokojniejszych momentów-progresywnych)
W momentach DM, gdzieś już to wszystko słyszałem(płyty z lat 90”—>Death, Gorguts, Suffocation, Edge Of Sanity). Podobne zagrywki, zmiany tempa- taka synteza wszystkiego co najlepsze w DM plus świeże spojrzenie muzyków na ten gatunek.
W tym metalu do '95 najlepsza od nich jest epka Interdimensional Extinction, tam te wszystkie wpływy perfekcyjnie się zazębiają i płyną jednym nurtem. W ambiencie najlepsze jest Timewave Zero, a w progowaniu właśnie ostatni album, który niestety ironicznie w Progresji zabrzmiał tak słabo, że aż straciłem na dłuższy czas chęć słuchania ich muzyki.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
mentally murdered pisze: 9 mies. temu
To prawda, przeprowadzający wywiad nieogar srogi.
Może się słabiej przygotował na ten wywiad. Braki w angielskim również da się zauważyć mimo wszystko nie trzeba człowieka wyzywać. To dobry fotograf i siedzi mocno w klimatach BM/DM. Sam tworzy muzykę.