
A teraz prosto ze słonecznej Fortalezy, skoczne disko. Jednak brazylianie umio robić dobro muzo.









Tej,@pit,wrzucasz,polecasz,chwalisz,opisujesz.....masz pierdylion plyt czy jakos inaczej sie posilkujesz?


Bardzo lubię ten album i ich następny tez, a może jeszcze bardziej.Pioniere pisze: 4 lata temu
Zderzenie grunge’u, sludge i groove metalu. Crowbar, Soundgarden i Pantera razem na jednej scenie
. Brzmienie cudne, DR ma pewnie z siedem tysięcy.kurz pisze: 4 lata temu @hellpanzer mówisz, że warto posłuchać tego Dool? Czy to jakiś epigon pancerniaków z lat 70-ych?











yog pisze: 4 lata temu Przyjąłem, od 7 sporo czasuKażda kolejna lepsza, może dlatego, że coraz więcej muzyki się robi, a pierwszy kawałek z Stainless Gamelan brzmi trochę jak Burzum w chyba Ansuzgardaraiwô czy czymś w tym stylu
Leci jeszcze w ramach uzupełnienia New York In The 1960s.
![]()
Dla mnie na pewno najlepszy Morbid Angel.Pan Efilnikufesin pisze: 4 lata temu Kum kum rabe rabe..........'Gateways to Annihilation'.Jeden z najbardziej interesujacych albumow w Metalu.CD.








Kurcze musze poszukać tej płyty na cd . Pięknie , w temacie Undeath debiut miazga !Pogan696 pisze: 4 lata temu
Biorę się za bękarty MDB, które (z niewiadomego mi powodu) omijałem. "Follower" znakomite.
Nauczyliśmy się kiedyś czytać papierowe książki i słuchać pachnącej chemikaliami muzyki. I widocznie nie w klimacie nam nic zmieniać. Dla mnie pliczki to to kiedy mam wyjebane na jakosc, wiele jest takich sytuacji... Ale zeby traktowac to na rowni z "trve" wydaniem, nie, jestem rasista w tym wzgledzie. I nie dlatego ze, tylko dlatego bo takkurz pisze: 4 lata temu To ekstra. Do mnie AS leci chyba z Marsa, bo mam potwierdzone za jakiś miesiąc, a kosztowało kupę kasy. Liczę, że warto było wydać.
A GiG dzisiaj odebrałem z paczkomatu i już leci po raz któryś z kolei. Czekam tylko kiedy żona stwierdzi żebym to w końcu wyłączył.))
Stwierdzam, że słuchanie na jakichś internetach to półprodukt, nawet jeżeli fizyczny album leci gdzieś w tle, to i tak wrażenie jest z siedemset tysięcy razy lepsze.
I oczywiście winyl, jestem pierdolonym tradycjonalistą w tym względzie, jako młody chłopak pod koniec lat osiemdziesiątych też tak miałem, ewentualnie kasety w chujowej jakości. Nawet jeżeli nie jest to potwierdzone matematycznie/fizycznie/liczbowo czy w jakikolwiek sposób obiektywny, to i tak wiem swoje, moje odczucia są takie, że winyl jest inną klasą rozrywkową niż CD, nie wspominając o jakichkolwiek digitalnych wypierdach.
