Ależ było fajnie. Hit na hicie, brzmienie klasa, ludzi w chuj. Pośpiewało się trochę satanistyczne, popowe piosenki i wyszło w pełni zadowolonym z doboru kawałków (no, gdybym się już naprawdę na siłę miał czepić, to zamiast "Monstrance Clock" na koniec wolałbym jeszcze coś z Jedynki, np "Stand By Him"). Bdb impreza.
O cię chuj, patrząc na playlisty z wczoraj i 30 maja zeszłego roku widzę, że doszedł tylko "Square Hammer". Nawet kolejność niezmieniona, więc już mi trochę mniej smutno, że się jednak nie pojawiłem