Jak pokazuje przykład GISM można czerpać inspiracje z Iron Maiden, wyglądać jak Def Leppard i wciąż grać ciężki, odstręczający crust. Przepis na klasyczny japoński hardcore punk jest jeszcze prostszy, ma być szybko, agresywnie i hałaśliwie, a najlepiej gdy gitary brzmią jak zestaw elektronarzędzi.
Prawdopodobnie w życiu każdego fana amerykańskiego punka przychodzi dzień w którym zaczyna podejrzewać Dead Kennedys o zdrowy dystans do świata, Minutemen o granie prób, a członków Butthole Surfers o posiadanie dyplomów Wyższych Szkół Muzycznych i takich tam, wtedy w sukurs przychodzą Japończycy. Oni dla całej punkowej sceny są tym czym najprymitywniejszy grindcore grany w piwnicy jest dla kolejnej grupy "rekonstrukcyjnej" new - wave z lat 80.
Muzyka: