Chyba w każdym kraju działał albo działa zespół z nazwą Disgust. Ten Disgust jest wyjątkowy bo nie gra hardcore, nie gra brutalnego death metalu.
Grają wysokooktanowy grindcore / crust. Powstali w 1990. Ze wcześniejszych nagrać chyba nic nie słyszałem choć wiem, że była jakaś kaseta i EP'ki.
Debiutanckiego albumu też nie słyszałem. Ukazał się w 2001 roku i nosi tytuł Undermankind. Jedyne co znam i posiadam to drugi album z 2007 roku War Detterent, który ukazał się chyba tylko w Japonii i zawiera 30 min kapitalnego grindcore'a w japońskim stylu z domieszką muzyki punk i HC.
W sieci o samym zespole niewiele, na MA profilu brak. Istnieją do dzisiaj i z ich strony FB można się dowiedzieć, że sporo koncertują w rodzimej Japonii.
W każdym może nie, ale na pewno w wielu - mają np. swego brutalnego DM-owego rówieśnika we Francji, bardzo zbliżony stylistycznie, może nieco bardziej popadający w Crust/Hardcore Punk, jest też brytyjski Disgust. Generalnie Japońce tworzą równie kapitalny zespół, co ich brytyjski odpowiednik - coś jak jeszcze bardziej grindcore-owy Disrupt, czy ENT. Kiedyś miałem nawet koszulkę, całą masę nalepek w kanciapie, jak też wszystkie nagrania oprócz dwóch ostatnich split EP-ek. Mój ulubiony ich materiał pochodzi z 7" splitu z Hemdale, choć debiut i reszta materiału mało co gorsza.
Posłuchałem chwilę i brzmi to zajebiście. Japońce zawsze mieli wybitnie mi pasujące podejści do crustu - niesamowity brud i maksymalnie podłe brzmienie, zresztą japoński hc punk często przez brzmienie zaliczany był do nurtu noisecore(Debiut Confuse chociażby).
Screaming Into The Blackness, Needing No God But Himself
Beneath the Veil of Sanity Beats the Throbbing Process of Decay
"ja pierdolę przeczytałem cały temat Kid Rock i muszę się napić"