No to jestem pojebany jeszcze bardziej, bo nie mam first pressa a mając wydanie z 2008 kupiłem 2-gą reedycje na której widać zdjęcie z okładki nieprzysłonięte literami, jak na wydaniu c CD a potem reedycji BoB.brzask pisze: rok temu Thorgal, ale mi chodziło o okładkę firstpressa i w przypadku Satyricon jak i Inquisition.
Hajasz pisze: rok temu A czego się spodziewałeś??? Większość spodziewała się folków i hitowych piosenek a miast tego dostali blek rodem z fabryki. Do tego doszło pewnie jeszcze kilka urwanych gwintów i stąd oceny trochę powyżej połowy.

Jak to nie został, a chociażby wymienię dla przykładu tylko dwa: Impaled Nazarene, Grand Belial's Key , a lista mogłaby być wciąż dość długa.Hajasz pisze: rok temu Nie ostał się nawet jeden znaczący zespół, który tworzył scenę i do dnia dzisiejszego grałby blek metal.
IN nie gra blek metalu a choćby to nawet to przepaść dzieli pierwsze płyty od ostatnich a GBK nie tworzył sceny w sensie stricto rozpoznawalnym.
Nic takiego nie sugerowałeś w swej wcześniejszej wypowiedzi, wiec nie zwracaj mi to kota oganiam, by wyszło na twoje, bo cie jeszcze pazurami drapnie.Hajasz pisze: rok temu To jest temat o Satyricon więc ułatwię ci zrozumienie. Oto słowo klucz "Norwegia". Żaden znaczący norweski zespół, który zaczynał od blek metalu już nie istnieje albo gra kompletnie inną muzykę.
Marduk to Szwecja...Wędrowycz pisze: rok temu @Hajasz ale już Mayhem czy Marduka wymienią, a one również grają do dziś. Gorgoroth to samo, ale zasadniczo przykładów można masę dać.
PS: Wszystkie wymienione tu w ostatnich postach zespoły to również black metal, czy się to komuś podoba czy nie.
W dodatku zaczynali jako zespół grający death metal.
TAK!TheAbhorrent pisze: rok temu Ostatnie płyty Satyricon uwielbiam. Eponimiczna jest turbo niedoceniana, a to piękna muzyka. Jest w niej więcej subtelności niż wściekłości, co oczywiście nie musi odpowiadać fanom starego grania.
I co, puścili?
Patrząc na zasięgi, sprzedaż płyyt i liczby na streamach to co tu dziwnego? Behemoth jest dużo bardziej popularny i znany.mork pisze:Zdecydowanie nr.1 wieczoru we Wrocławiu i wciąż dziwi mnie, że pełnili rolę supportu przed Behemoth.

Nowego albumu się pewnie w przyszłym roku doczekasz. Czy będzie dobry to się okaże. Informowali jakiś czas temu w mediach społecznościowych, że w tym roku nie będą grać na letnich festiwalach, tylko zaczną pracę nad albumem.
Na pewno czyta to forum i zastosuje się do twoich radHaexan pisze: 10 mies. temu Satyricon to taka potezna ikona lat 90-tych. I wtedy dzialali poteznie muzyka na sluchaczy i mieli lobby.
Drzala Metallica, drzal Slipknot i Pantera.
Dzis to emeryci. Okladki i muzyka bardzo zenujaca...
Lepiej zeby ich nie bylo od ponad 2 dekad niz sa. Wstyd, wiocha i zenada.
Satyr - gosciu, daj sobie siana - a nie na trasy z Behemoth jezdzisz sie blaznic jak dzieciak. Kup sobie 666 hektarow pola w Norwegii lub Rosji i rob wino, na muzyke nie masz juz ani lat, ani talentu wsioku.
Do mnie też dzwonił. Strasznie to przeżywa. Planuje dać sobie spokój z muzyką i zająć się hodowlą jedwabników.mork pisze: 10 mies. temu Wprawdzie Satyr nie ma tu konta ale kazał mi przekazać, że przeczytał i teraz mu przykro.
Co???
To też prawda. Myślę też że od Volcano ten azymut zainteresowania skierował się mocniej w stronę Darkthrone, czuć tam ducha Total Death czy Ravishing Grimness. Pamiętam też że Satyr w wywiadach mocno się jarał tymi płytami, że słyszał już nowe nagrania i nowa płyta Darkthrone zmiecie wszystko i takie tam.DiabelskiDom pisze: miesiąc temu Ja akurat myślę, że każda płyta Satyricon wynika z poprzedniej i żadna tak naprawdę nie jest jakimś nagłym skokiem w innym kierunku.
Wyszło wtedy kilka świetnych płyt, obok RE, moje ulubione to World ov Worms, i z mniej oczywistych Ad Noctum. Limbonic Art osiągnęli wtedy ekstremum tej otchłani, płyta totalnie wściekła, klimatyczna i zimna jak pustka kosmosu.mork pisze: miesiąc temu Rebel Extravaganza to piękny czas największej podjarki sceny black metalowej industrialem. To już pewnie nie wróci, w sensie nie w takiej skali, ale z nostalgią wspominam wałkowanie RE, Samael, Thorns vs. Emperor i seanse Matrixa. Nie wiem czy było tak faktycznie (czy tak to zarejestrował wtedy mój młodociany umysł) ale wydaje mi się, że był to czas największych eksperymentów ekstremalnej sceny.