Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2535
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Thorgal, ale mi chodziło o okładkę firstpressa i w przypadku Satyricon jak i Inquisition.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE

Tagi:
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 625
Rejestracja: rok temu

Thorgal

brzask pisze: rok temu Thorgal, ale mi chodziło o okładkę firstpressa i w przypadku Satyricon jak i Inquisition.
No to jestem pojebany jeszcze bardziej, bo nie mam first pressa a mając wydanie z 2008 kupiłem 2-gą reedycje na której widać zdjęcie z okładki nieprzysłonięte literami, jak na wydaniu c CD a potem reedycji BoB.
Szczerze, to ten niebieski cover z fp mnie się nie podoba. Z tej sesji są inne lepsze zdjęcia, niektóre nawet zajebiste. Żal mi było kasy na fp choć uwielbiam ten album. Też uważam go za ich prime. I jest to kolejny przykład zjebanych opinii na MA, gdzie średnia ocen tej płyty wynosi ... 61%.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

A czego się spodziewałeś??? Większość spodziewała się folków i hitowych piosenek a miast tego dostali blek rodem z fabryki. Do tego doszło pewnie jeszcze kilka urwanych gwintów i stąd oceny trochę powyżej połowy.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 625
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Hajasz pisze: rok temu A czego się spodziewałeś??? Większość spodziewała się folków i hitowych piosenek a miast tego dostali blek rodem z fabryki. Do tego doszło pewnie jeszcze kilka urwanych gwintów i stąd oceny trochę powyżej połowy.

Oczywiście względem oczekiwań słuchaczy w chwili wydania, masz wiele racji.
Natomiast względem MA, patrzysz na to jako osoba, która dobrze znała Satyricon na długo przed wydaniem tej płyty. Ale nie mamy podstaw sądzić by recenzenci MA mieli tą samą perspektywę. Opinie składające się na tą marną średnią MA są z lat 2005, 2009, 2011 aż do 2024 czyli pochodzą od ludzi słuchających tego albumu z wystarczająco dużym dystansem czasu (a przynajmniej piszący o nim wiele lat po wydaniu) by móc go ocenić zarówno w stosunku do płyt wcześniejszych, późniejszych, jak i wzgl. całej sceny. I dlatego dziwię się.

Ciekawostką jest jednak, że na tamten czas Fenriz, jakby nie patrzeć zaangażowany w nagrywanie w jakimś tam stopniu, oceniał treści proponowane przez Sigurda jako przystępne czy też chwytliwe właśnie. Nie pamiętam ani jakich dokładnie słów wówczas użył ani nawet gdzie o tym w epoce stało ale wydźwięk był taki, że Satyricon zaczął nagrywać piosenki pod publikę. Nijak mi to nie licuje z tym jak sam odbieram tą płytę (w przeszłości czy obecnie, nieistotne) no ale jeśli tak jest to ogółowi powinien się raczej podobać.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Należy pamiętać też, że to pierwszy album wydany także dla dużej wytwórni jaką wtedy była Nuclear Blast stąd pewnie to gadanie o piosenkach pod publikę choć to bardziej pasuje to następnych płyt a zwłaszcza do Volcano, którą jakby nie było wydała majors.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 625
Rejestracja: rok temu

Thorgal

No tak.
I co by nie mówić o jednak Sigurd ma parcie na szkło.
Te tendencje do pisania chwytliwych rzeczy z czasem zaczęły dominować. Na Now, Diabolical czy The Age od Nero mu to wychodziło. Część "Satyricon" też jest naprawdę niezła, choć już mięciutka, szczególnie pulsy Frosta mają niemetalowe brzmienie. Ale są tam już takie utwory, że mnie po prostu odrzuca aż tak wali popem.
Jak to było "Chcę, żeby Satyricon był wielkim zespołem, niekoniecznie wielkim black metalowym zespołem"?

Reasumując, a przyznaje to z żalem, jest tak jak napisałeś kilka dni wstecz, grób już wykopany... Pytanie czy stać ich jeszcze by się nie dać przysypać ziemią? Może po ciężkiej chorobie Satyr napisze jeszcze coś zjadliwego, co byłoby blekiem? Jeśli koncertują to znaczy, że jeszcze/znowu im się chce.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Nie wiem czy ktoś jeszcze czeka na album Satyricon czy innego istotnego zespołu blek metal skoro oni wszyscy jednym głosem mówią, że blek metal to muzyka dla dzieci i młodzieży i wtedy te ich płyty coś znaczyły. Teraz to dorośli ludzie i najzwyczajniej wstyd by im było nagrywać klasyczny blekowy album ponieważ nie dadzą rady być w tym wiarygodni. Wszystkie znaczące zespoły, które w latach 90-tych grały kultowy blek obecnie nie chcą mieć z tym nic wspólnego więc albo zawinęli działalność albo grają tzw. "ambitną muzykę". Nie ostał się nawet jeden znaczący zespół, który tworzył scenę i do dnia dzisiejszego grałby blek metal.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

Dzięki temu większy rozgłos zdobywa np. Tsjuder. Pustki nie ma.

Ja to chyba rozumiem. Człowiek się zmienia. Wciąż jaram się starymi płytami Darkthrone i Satyricon itd., ale to jest muzyka z tamtej epoki nie dlatego, że jest stara i koniec (bo inni teraz też podobnie grają), ale dlatego, że ci ludzie się starzeją. Jeżeli muzyka ma być szczera, to musi ewoluować z twórcami. Nie można wymagać, żeby udawali swoje emocje sprzed trzydziestu lat.

Ostatnie płyty Satyricon uwielbiam. Eponimiczna jest turbo niedoceniana, a to piękna muzyka. Jest w niej więcej subtelności niż wściekłości, co oczywiście nie musi odpowiadać fanom starego grania. Bujające "Now, Diabolical" i "The Age Of Nero" to mój soundtrack do leśnych eskapad. O Darkthrone nie będe tu pisał, bo to nie ten temat, ale uwielbiam ich nowe granie. W sumie: każde granie. Bardzo mi z tym zespołem po drodze.
Obrazek
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 4180
Rejestracja: 9 lat temu

Pioniere

Hajasz pisze: rok temu Nie ostał się nawet jeden znaczący zespół, który tworzył scenę i do dnia dzisiejszego grałby blek metal.
Jak to nie został, a chociażby wymienię dla przykładu tylko dwa: Impaled Nazarene, Grand Belial's Key , a lista mogłaby być wciąż dość długa.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Pioniere pisze: rok temu
Hajasz pisze: rok temu Nie ostał się nawet jeden znaczący zespół, który tworzył scenę i do dnia dzisiejszego grałby blek metal.
Jak to nie został, a chociażby wymienię dla przykładu tylko dwa: Impaled Nazarene, Grand Belial's Key , a lista mogłaby być wciąż dość długa.
IN nie gra blek metalu a choćby to nawet to przepaść dzieli pierwsze płyty od ostatnich a GBK nie tworzył sceny w sensie stricto rozpoznawalnym.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
yog
Tormentor
Posty: 18286
Rejestracja: 9 lat temu

yog

Wiadomo, Samael grał dark metal, a Impaled Nazarene played industrial cyberpunk sadometal exclusively.
Destroy their modern metal and bang your fucking head
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 4180
Rejestracja: 9 lat temu

Pioniere

No skoro to wg. ciebie nie bm, to może Varathron nim będzie? Co zaś się tyczy rozpoznawalności i wpływowi na rozwój sceny, imo GBK odcisnęło na stałe swoje piętno, odgrywając istotną rolę w amerykańskim i nie tylko bm-u.

Inny przykład to choćby Duńczycy z Denial of God, do dziś wciąż grają ten swój charakterystyczny bm. Czy też jeszcze pierwszofalowi Makaroniarze z Mortuary Drape Jak oni nie grają bm-u to Bathory też nie grał. Nie istotne, czy owe pojęcie istniało w tamtych czasach, jako termin, liczy się ino muzyka, bo to ją oceniamy.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Boguś ty jak zwykle nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałem wyraźnie o zespołach tworzących scenę o płytach wydanych pomiędzy 1990-1995
Żaden zespół już nie gra blek metalu i na tym koniec. Możesz podawać setki nazw a ja sprowadzę 100 przypadkowych blek metalowców i zapytam ich o zespoły, z którymi kojarzy im się blek metal lat 90-tych i nikt absolutnie nikt nie wymieni GBK, IN, MD czy o zgrozo DoG.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 4180
Rejestracja: 9 lat temu

Pioniere

Czytaj ze zrozumieniem - Varathron tworzył scenę i gra do dziś bm. A Mortuary Drape było dosłownie w każdym, każdym szmatławym zinie metalowym (w sensie tytułu), jaki był wydawany na przełomie lat 80/90, ale dzisiejsi bm nie urodzili się nawet, wiec skąd mają mieć taką wiedzę. Nie istotne, czy są dziś one znane przez szeroką publikę, współtworzyli scenę i wciąż grają bm - to odpowiedz i zaprzeczenie twemu bzdurnemu stwierdzeniu.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

To jest temat o Satyricon więc ułatwię ci zrozumienie. Oto słowo klucz "Norwegia". Żaden znaczący norweski zespół, który zaczynał od blek metalu już nie istnieje albo gra kompletnie inną muzykę. Gorgoroth??? Chyba jedyny jaki faktycznie gra ale dla takiego Yoga nie jest to zespół, który tworzył scenę. Więc...
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
Wędrowycz
Administrator
Posty: 6357
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Warszawa

Wędrowycz

@Hajasz ale już Mayhem czy Marduka wymienią, a one również grają do dziś. Gorgoroth to samo, ale zasadniczo przykładów można masę dać.

PS: Wszystkie wymienione tu w ostatnich postach zespoły to również black metal, czy się to komuś podoba czy nie.
Odium Humani Generis
Awatar użytkownika
Pioniere
Moderator globalny
Posty: 4180
Rejestracja: 9 lat temu

Pioniere

Hajasz pisze: rok temu To jest temat o Satyricon więc ułatwię ci zrozumienie. Oto słowo klucz "Norwegia". Żaden znaczący norweski zespół, który zaczynał od blek metalu już nie istnieje albo gra kompletnie inną muzykę.
Nic takiego nie sugerowałeś w swej wcześniejszej wypowiedzi, wiec nie zwracaj mi to kota oganiam, by wyszło na twoje, bo cie jeszcze pazurami drapnie.
O jeszcze muszę, no muszę wspomnieć tu o Austriakach z Abigor - nie dość, że wciąż grają bm, to i płyty obecne są na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
Zsamot
Tormentor
Posty: 4771
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Gniezno

Zsamot

Wędrowycz pisze: rok temu @Hajasz ale już Mayhem czy Marduka wymienią, a one również grają do dziś. Gorgoroth to samo, ale zasadniczo przykładów można masę dać.

PS: Wszystkie wymienione tu w ostatnich postach zespoły to również black metal, czy się to komuś podoba czy nie.
Marduk to Szwecja...
Użytkownika cechuje brak gustu i w ogóle elementarna słabość do tandety muzycznej.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Zsamot pisze: rok temu Marduk to Szwecja...
W dodatku zaczynali jako zespół grający death metal.
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
porwanie w satanistanie
Tormentor
Posty: 1809
Rejestracja: 8 lat temu

porwanie w satanistanie

TheAbhorrent pisze: rok temu Ostatnie płyty Satyricon uwielbiam. Eponimiczna jest turbo niedoceniana, a to piękna muzyka. Jest w niej więcej subtelności niż wściekłości, co oczywiście nie musi odpowiadać fanom starego grania.
TAK!

Bardzo lubię tę płytę, udało im się na niej osiągnąć bardzo specjalny efekt. Jest taka, jak okładka: nie ma tam ani kanciastych zimowych pejzaży, ani późniejszych industrialnych cieni, jest jasno doświetlona, widać wszystko, a jednocześnie wszystko nabiera tego prześwietlonego, odrealnionego charakteru. Jakimś sposobem ta płyta, tak odmienna od reszty ich twórczości, ujawnia coś ważnego na temat tego o co w niej całościowo chodzi.
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 625
Rejestracja: rok temu

Thorgal

NIE!

I nie dlatego, że tam nie ma dobrych numerów i to takich pasujących do Satyricon. Brzmienie płyty też jest ciekawe - bardzo dobra produkcja.
Po prostu momentami przegięli!

Zwieść nas próbuje zfuzzowana gitara i wokale. Plastikowa perka już wskazuje z czym mamy do czynienia ale początkowo jeszcze dodaje uroku. Płyta dobrze się zaczyna, myślisz "nieźle to zmiksowali, mięciutki ale jednak Satyricon". Aż tu pod koniec pierwszego placka wchodzi "Phoenix" i ściąga im gacie do kostek. I stoi sobie taki Sigurd na środku sceny z kuśką na wierzchu, zadowolony z siebie a Ty już wiesz co to wszystko znaczy - król jest nagi!
Teraz wystarczy wrócić do tych pozostałych utworów i wyobrazić sobie, że jest tam czysty wokal. Co zostaje? Przecież to co tam się dzieje to ten sam manewr który odbywa się w Mork - growling służy do udawania, że to jest black metal podczas, gdy to nie jest black metal.

Żeby nie było, ja nie mam wcale potrzeby by Satyricon koniecznie grał black metal. Chciałbym, żeby nie udawali. Nabijająca perka to też takie maskowanie... To jest pop! Gitara solowa w "Nekrohaven"... Pop! Nie żadne łączenie styli, tylko pop. "The infinity of Time and Space" to próba szarpnięcia się na coś czym ten zespół po prostu nie jest. Przecież ten utwór ma dobrą melodię, fajne przerywniki w środku, potem fajny satyrikonowski riff ale, niestety, jest na siłę zmiękczony a końcówka po prostu zamęcza i efekt całościowy jest chujowy. Niestety, Sigurd chciał nagrać muzykę, którą puszczą w radiu.

Szkoda! Skrócić ten album o połowę, zostawić esencję z najlepszymi patentami, nie zmieniać brzmienia jako takiego...
Mam ten album na plackach i puszczam tylko stronę A. Jak zmienię na B, to muszę pamiętać by podnieść ramię zanim igła zacznie wyciskać z rowków to spedalone feniksowskie gówno. Psuje to całość jeszcze bardziej niż "31 Flavor" 2-kę Sacred Reich.
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1030
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Rewelacyjny koncert, dawno Satyricon nie wiedziałem na żywo i mam wrażenie, że podskoczyli o kolejny level. Prosto, surowo, dokładnie tak jak na albumach. Akustycznie wszystko brzmiało perfekcyjnie. Poleciały największe hity a nawet jeden numer z The Shadowthrone (nie wiem czy było to potrzebne ale z racji o ostatnie remastery - zrozumiałe). Zdecydowanie nr.1 wieczoru we Wrocławiu i wciąż dziwi mnie, że pełnili rolę supportu przed Behemoth.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Awatar użytkownika
TheAbhorrent
Tormentor
Posty: 761
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Midian

TheAbhorrent

Na koncercie we Wrocławiu Satyricon jak zwykle wspaniały, gwiazda wieczoru jak dla mnie. Uwielbiam ich podejście do prezencji scenicznej, jest tam wyrazisty imidż, ale jest też naturalność, pewna ograniczoność. Set lepszy był na Mysticu, ale i tak wyszło super. Szkoda, że DVD z koncertu pewnie będzie tylko z Behemoth.
Thorgal pisze: rok temu Niestety, Sigurd chciał nagrać muzykę, którą puszczą w radiu.
I co, puścili?
mork pisze:Zdecydowanie nr.1 wieczoru we Wrocławiu i wciąż dziwi mnie, że pełnili rolę supportu przed Behemoth.
Patrząc na zasięgi, sprzedaż płyyt i liczby na streamach to co tu dziwnego? Behemoth jest dużo bardziej popularny i znany.
Obrazek
Awatar użytkownika
Thorgal
Tormentor
Posty: 625
Rejestracja: rok temu

Thorgal

Nie słucham radia. Nie oglądam TV.

Stream z tego koncertu też sobie daruję skoro mnie tam nie było.

Ale cieszę się czytając, że bohaterowie wątku są w dobrej koncertowej formie.
Mimo wszystko wciąż liczę na jakiś nowy, dobry album.
Awatar użytkownika
Blind
Tormentor
Posty: 2157
Rejestracja: 9 lat temu

Blind

Thorgal pisze: 11 mies. temu Mimo wszystko wciąż liczę na jakiś nowy, dobry album.
Nowego albumu się pewnie w przyszłym roku doczekasz. Czy będzie dobry to się okaże. Informowali jakiś czas temu w mediach społecznościowych, że w tym roku nie będą grać na letnich festiwalach, tylko zaczną pracę nad albumem.
yog pisze: 3 lata temu polerowanie niemca to kwestia zdrowotna!
TITELITURY pisze: 2 tyg. temu Na złość rodzicom dam dupy koledze z brokułem na głowie !
Awatar użytkownika
Haexan
Posty: 26
Rejestracja: 10 mies. temu

Haexan

Satyricon to taka potezna ikona lat 90-tych. I wtedy dzialali poteznie muzyka na sluchaczy i mieli lobby.

Drzala Metallica, drzal Slipknot i Pantera.

Dzis to emeryci. Okladki i muzyka bardzo zenujaca...

Lepiej zeby ich nie bylo od ponad 2 dekad niz sa. Wstyd, wiocha i zenada.

Satyr - gosciu, daj sobie siana - a nie na trasy z Behemoth jezdzisz sie blaznic jak dzieciak. Kup sobie 666 hektarow pola w Norwegii lub Rosji i rob wino, na muzyke nie masz juz ani lat, ani talentu wsioku.
Awatar użytkownika
dj zakrystian
Tormentor
Posty: 3192
Rejestracja: 9 lat temu

dj zakrystian

Na pewno to przeczyta, spłacze się i zostawi granie.
Byłem rasowym metaluchem jednakże to dawno i nieprawda a co do bycia intelektualistą to od zawsze nim byłem
HailToPaganGods
Posty: 69
Rejestracja: rok temu

HailToPaganGods

Haexan pisze: 10 mies. temu Satyricon to taka potezna ikona lat 90-tych. I wtedy dzialali poteznie muzyka na sluchaczy i mieli lobby.

Drzala Metallica, drzal Slipknot i Pantera.

Dzis to emeryci. Okladki i muzyka bardzo zenujaca...

Lepiej zeby ich nie bylo od ponad 2 dekad niz sa. Wstyd, wiocha i zenada.

Satyr - gosciu, daj sobie siana - a nie na trasy z Behemoth jezdzisz sie blaznic jak dzieciak. Kup sobie 666 hektarow pola w Norwegii lub Rosji i rob wino, na muzyke nie masz juz ani lat, ani talentu wsioku.
Na pewno czyta to forum i zastosuje się do twoich rad ;-)

BTW. Nawet fajne prowo :*
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1030
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Wprawdzie Satyr nie ma tu konta ale kazał mi przekazać, że przeczytał i teraz mu przykro.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
HailToPaganGods
Posty: 69
Rejestracja: rok temu

HailToPaganGods

:lol:
Awatar użytkownika
Vexatus
Tormentor
Posty: 7796
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Mieszkam z matką i piję z królikiem!

Vexatus

mork pisze: 10 mies. temu Wprawdzie Satyr nie ma tu konta ale kazał mi przekazać, że przeczytał i teraz mu przykro.
Do mnie też dzwonił. Strasznie to przeżywa. Planuje dać sobie spokój z muzyką i zająć się hodowlą jedwabników.
Awatar użytkownika
Haexan
Posty: 26
Rejestracja: 10 mies. temu

Haexan

Te, jedwabnik we-kaktus, dlugo jeszcze bedziesz drazyl temat?

Wracaj do lekcji.

Nie zdasz na biologii: z rozmnazania chinskich motyli, to babka natrze uszy, starzy utna kieszonkowe i nie pojedziesz eksponowac kuca na Behemoth.

Satyricon byl dobry, przyznam sie do bycia fanem BEZ TORTUR. Tylko ze ich czas przeminal i to prawie trzy dekady temu. Sa lepciejsi. Szybsi i wscieklejsi.
Lis
Moderator globalny
Posty: 2050
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

Kiedyś pisałem że Volcano niby jest ok, ale coś mi w niej nie pasuje, dziś już wiem! Ta płyta mimo swej przebojowości jest skrajnie zimna, bezduszna, jakby stworzona przez socjopatyczny, pozbawiony emocji i ludzkich odruchów umysł, niemal mechaniczna, Frost brzmi tu jakby wyobrażał sobie że kogoś bije tymi kijami a nie gra na perkusji, obłęd. Gdy to odkryłem dotarło do mnie że jest genialna.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5020
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Bo to taki pomost między bardzo mocno mechaniczną Rebel Extravaganza a tym bliskim rock'nrollowi okresem. Początek płyty, Wilczy Głód i Strachem przepełniony to przecież na luzie mogłyby się znaleźć na poprzedniczce.
Panzer Division Nightwish
Lis
Moderator globalny
Posty: 2050
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

Tak, ale RE częściej brzmiała organicznie, na V imo jest sam chłód. Swoją drogą to nie uważam żeby RE była wyjątkowo mechaniczna, trochę tak, ale jak dla mnie to więcej jest tam Nemesis Divina niż Thorns.
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5020
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

O widzisz, a dla mnie to najbardziej bezduszna płyta Satyricon. Uważam, że brzmi to tak, jakby świat w którym człowiek nie istnieje został dodatkowo pokryty smołą. Mimo tego, że industrialu jako takiego tam nie ma.

Końcówka Scorn Torrent np. Ten wygrzew przez pół utworu jest grany przez człowieka, ale jakby ktoś mi powiedział, że to automat, to bym uwierzył. Taka totalna nie-ludzkość z tego bije. A to tylko jeden z fragmentów.
Panzer Division Nightwish
Lis
Moderator globalny
Posty: 2050
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

Też, z tym że ja na RE słyszę naturalne rozwinięcie ND, a nie jak przyjęło się, nowy początek. Imo to jest ten sam styl tylko popchnięty lekko w nowoczesną formę. Nawet teraz puściłem sobie gdzieś w połowie, leci Prime Evil Resistence i jakbym słucham Nemesis Divina part 2. Zdecydowanie większy skok był pomiędzy Shadowthrone a ND, niż ND a RE.
Awatar użytkownika
Hajasz
Raubritter
Posty: 6224
Rejestracja: 8 lat temu
Lokalizacja: Opole

Hajasz

Lis pisze: miesiąc temu Zdecydowanie większy skok był pomiędzy Shadowthrone a ND, niż ND a RE.
Co???
GRINDCORE FOR LIFE
Awatar użytkownika
DiabelskiDom
Moderator globalny
Posty: 5020
Rejestracja: 9 lat temu

DiabelskiDom

Ja akurat myślę, że każda płyta Satyricon wynika z poprzedniej i żadna tak naprawdę nie jest jakimś nagłym skokiem w innym kierunku.
Panzer Division Nightwish
Awatar użytkownika
mork
Tormentor
Posty: 1030
Rejestracja: 8 lat temu

mork

Rebel Extravaganza to piękny czas największej podjarki sceny black metalowej industrialem. To już pewnie nie wróci, w sensie nie w takiej skali, ale z nostalgią wspominam wałkowanie RE, Samael, Thorns vs. Emperor i seanse Matrixa. Nie wiem czy było tak faktycznie (czy tak to zarejestrował wtedy mój młodociany umysł) ale wydaje mi się, że był to czas największych eksperymentów ekstremalnej sceny.
It is time after miracles
and I am its prophet
I have not come to cure
but to bear witness decease
Lis
Moderator globalny
Posty: 2050
Rejestracja: 9 lat temu

Lis

DiabelskiDom pisze: miesiąc temu Ja akurat myślę, że każda płyta Satyricon wynika z poprzedniej i żadna tak naprawdę nie jest jakimś nagłym skokiem w innym kierunku.
To też prawda. Myślę też że od Volcano ten azymut zainteresowania skierował się mocniej w stronę Darkthrone, czuć tam ducha Total Death czy Ravishing Grimness. Pamiętam też że Satyr w wywiadach mocno się jarał tymi płytami, że słyszał już nowe nagrania i nowa płyta Darkthrone zmiecie wszystko i takie tam.
mork pisze: miesiąc temu Rebel Extravaganza to piękny czas największej podjarki sceny black metalowej industrialem. To już pewnie nie wróci, w sensie nie w takiej skali, ale z nostalgią wspominam wałkowanie RE, Samael, Thorns vs. Emperor i seanse Matrixa. Nie wiem czy było tak faktycznie (czy tak to zarejestrował wtedy mój młodociany umysł) ale wydaje mi się, że był to czas największych eksperymentów ekstremalnej sceny.
Wyszło wtedy kilka świetnych płyt, obok RE, moje ulubione to World ov Worms, i z mniej oczywistych Ad Noctum. Limbonic Art osiągnęli wtedy ekstremum tej otchłani, płyta totalnie wściekła, klimatyczna i zimna jak pustka kosmosu.