Victims Family powstało w 1984 roku w Kalifornii. Zespół gra punk rocka / hardcore punka z elementami jazzu oraz rocka progresywnego. Prywatnie to zresztą dobrzy kumple NoMeansNo. Mam wrażenie, że jest z trójcy jaką stanowią z NoMeansNo i Minutemen są zdecydowanie najmniej eksponowani (Alice Donut pochlipuje cicho w kącie ). Od zeszłego roku zespół działa ponownie, także jest szansa na nowy album i zobaczenie ich na żywo.
Skład:
Larry Boothroyd - bass Jello Biafra and The Guantanamo School of Medicine, Hellworms, ex-Saturn's Flea Collar, Triclops!, ex-MeowMeow and the Meow Meows, ex-Brubaker
Ralph Spight - guitar, vocals Jello Biafra and The Guantanamo School of Medicine, ex-The Freak Accident, Hellworms, ex-Saturn's Flea Collar
Tim Solyan - drums (1989-94, 2004-present) The Kehoe Nation
▼ Byli muzycy
Devon VrMeer - drums (1984-1988)
Eric Strand - drums (1988-89)
David Gleza - drums (2001-02)
Dyskografia: 1985 - Demo [demo] 1986 - Voltage & Violets 1988 - Son of Church Card's / Quivering Lip! [single] 1988 - Things I Hate to Admit 1990 - White Bread Blues 1990 - White Bread Blues / Things I Hate to Admit [kompilacja] 1991 - Cry / My Evil Twin [split] 1992 - The Germ 1993 - Maybe If I... [EP] 1994 - Headache Remedy 1995 - 4 Great Thrash Songs [live] 2001 - Victims Family / Fleshies [split] 2001 - Apocalicious 2012 - Have a Nice Day / Let's Cancel the Future [EP]
Bardzo dobry i niedoceniany zespół, który ma swój własny, wyrazisty i rozpoznawalny styl. Dość rzadko słucham, bo to nie do końca moje klimaty, ale sprawności w obsłudze instrumentów i umiejętności pisania ciekawych kawałków im odmówić nie można. Moja ulubiona płyta od nich to chyba będzie "Headache Remedy", bo tej słucham najczęściej. Polecam!
Dla mnie to przede wszystkim album "Things I Hate to Admit" zawsze będzie mi najbliższy... Super wielkie dzięki @pit za temat.... Tak jak @Vexatus pisze nie można się pomylić to do stylu VICTIMS FAMILY...
Mam w sumie tak samo, jak @Molotow 666. Things I Hate to Admit najbardziej mi leży, z tego co słyszałemm, bo nie pamiętam nawet, czy kiedykolwiek sprawdziłem albumy po reaktywacji. Poznałem ich wraz ze wspomnianym tu NoeMansNo w końcówce lat 80-tych, tak jak wydali drugą płytę, po czym pozostało mi do dziś dwa pierwsze albumy oraz dwie taśmy (bootlegi live). Przy okazji mej owczesnej fascynacji i wertowania zinów w celu uzyskania jakiejś szerszej informacji o samym zespole, jak i ich oryginalnej muzie, wypłynął też inny zacny i równie ciekawy band, wspomniany gdzieś w wywiadzie, a mianowicie Sabot, kótrego również nabyłem dwa pierwsze longi.