Awatar użytkownika
Nathas
Tormentor
Posty: 1439
Rejestracja: 9 lat temu

Hekatomb

Nathas

Obrazek
Hekatomb to szczeciński skład (o którym więcej mógłby powiedzieć kolega @TITELITURY) grający nietuzinkowy black metal, każdy z dotychczas wydanych materiałów jest wyjątkowy i wart dłuższej i głębszej znajomości.

Rozpoczynająca dyskografię EP 'Crone Time Comes. This Life Comes to an End' z 2020 roku to cztery utwory + intro, utrzymane w klimacie lat dziewięćdziesiątych ale nie jest to jedynie hołd dla czasów minionych i najlepszego okresu black metalu. Wypuszczona rok później EP 'Shade of Life. Light of Death' składa się z dwóch utworów trwających po 17 minut i 17 sekund lecz nie ma tu przynudzania jednym rozwleczonym motywem, nie brakuje ciekawych riffów okraszonych klawiszem, użytym ze smakiem jako przyprawa, a nie główny składnik dania.

Rok 2023 przynióśł nam genialny album 'Korosta' poświęcony życiu i działalności samozwańczego proroka Iwana Muraszki, założyciela ruchu religijnego tzw. muraszkowców. Polecam zgłębić tę historię zatapiając się w dźwięki i teksty zawarte we wkładce. Warto podkreślić również fakt, że zespół wszystkie swoje materiały wydaje sam i są ode dopracowane perfekcyjnie również pod względem graficznym - książeczki z okienkiem, złocenia - no cudo. Bardzo doceniam taką dbałość o szczegóły, nie tylko o zawartość muzyczną ale i o oprawę tworzonej przez siebie sztuki.

W tym roku wyszedł też materiał zawierający dwie EPki 'Apokrypha Archives vol. 1 & 2' składający się z bardziej eksperymentalnych nagrań. Pierwsza płyta to twór ambientow-industrialny z niewielką naleciałością BM, traktująca o sektach i masowych samobójstwach wizja religijnego obłędu. Druga płyta to już typowy, mroźny black - typowy dla wczesnego Darkthrone, nietypowy dla Hekatomb :) Zimny wiatr nie przestaje wiać.






Dyskografia:
2020 - Crone Time Comes. This Life Comes to an End [EP]
2021 - Shade of Life. Light of Death [EP]
2022 - To wszystko na krwi jest oparte [single]
2023 - Korosta
2026 - Apokrypha Archives vol.1&2

MA: https://www.metal-archives.com/bands/He ... 3540466832
BC: https://hekatomb.bandcamp.com/music
FB: https://www.facebook.com/Hekatombband/
Awatar użytkownika
TITELITURY
Tormentor
Posty: 5404
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Chmurokukułczyn

TITELITURY

Celowo nie zakładałem tematu, chociaż zespół na niego zasługiwał, ponieważ nie chciałem żeby wyszła z tego jakaś reklama, gdzie kolega chwali kolegów wiedząc, że to przeczytają. Wicie rozumicie. Dlatego pisałem tylko przy okazji podczas słuchania kolejnych wydawnictw, że są i mi się podobają. No, ale skoro Nathas założył temat, a Nathas jest na tym forum jedną z trzech osób znających się na muzyce, to też dorzucę coś od siebie. Otóż Hekatomb jest dowodem na to, że aby grać dobry black metal, nie wystarczy znać się na obsłudze instrumentów, to po prostu trzeba czuć. Dlatego ci wszyscy kaszkieciarze z pomalowanymi paznokietkami, sznury, szury i ogóry, wypadają sztucznie i słuchać od razu, że po prostu gonią za modą. Przecież zajebistość Hekatomb nie wynika z tego, że mamy tu do czynienia z jakimiś muzycznymi fajerwerkami, czy przełamywaniem gatunkowej formy. Ci ludzie słuchają black metalu od ponad dwóch dekad, nadal kochają tę muzykę, nie znudziła im się i po prostu ją czują, dlatego kiedy chwycili za instrumenty, nie mogli nagrać kupy. Żeby popełnić taki utwór, jak Przenicowanie, gdzie przez szesnaście minut grane jest w kółko to samo przy coraz głośniejszym i bardziej szalonym wokalu, świetnie stopniującym napięcie, a przy tym nie zanudzić słuchacza, po prostu nie można przesiąść się z plumkania jakiegoś pedalskiego disko na gitarach na black metal, bo akurat się zachciało i słucha tego teraz dużo tranzystorów i a nóż któryś uchyli owłosionej szpary po koncercie. To trzeba mieć po prostu we krwi i oni ten black metal we krwi mają. Ta sama sprawa z kapelami uchodzacymi dziś za kultowe. Velesami, Infernumami itp. Ludzie nagrywający tamte płyty po prostu to czuli i tę szczerość słychać w ich muzyce. Rzecz ma się podobnie ze szczecińską ekipą i to stąd moim zdaniem ich sukces. Bez promocji, bez reklamy, recenzje zbierają zasłużenie pozytywne, chociaż w tym już też skomercjalizowanym światku długowłosych indywidualistów kariery nie zrobią, bo i w "podziemnym" metalu wszystko teraz opiera się na reklamie, więc idę o zakład, że gdyby promował ich jakiś Sova, czy inny Greg, byliby znacznie bardziej popularni. Ale nie o popularność tu przecież chodzi, prawda ? Perły przed wieprze ! I słusznie Nathas napisał, że jest to aktualnie jedna z najmocniejszych ekip w Polsce. Bo on jest jedną z trzech osób na tym forum, które znają się na muzyce. Poza tym jeszcze DD, ja i brzask. A nie, to cztery.
Dum bibo piwo, stat mihi kolano krzywo.
Awatar użytkownika
Vortex
Tormentor
Posty: 3533
Rejestracja: 9 lat temu
Lokalizacja: Strzałkowo

Vortex

"Korosta" mocno zapadła mi w pamięć, tak jak Titek napisał wyżej, Hekatomb czuję co gra i dlatego wypada to tak świetnie. Niby takie proste, niby wszyscy podkreślają że są sobą, a to gówno prawda, każdy praktycznie coś, kogoś udaję, w tym przypadku ta przysłowiowa "szczerość" jest namacalna.
"Between Shit and Piss we are Born"
Awatar użytkownika
brzask
Tormentor
Posty: 2572
Rejestracja: 4 lata temu
Lokalizacja: Kalisz

brzask

Dobrze, powiem wprost...nie przekonał mnie ich debiut jak wyszedł kilka lat temu. Być może potraktowałem go tak o, gdzieś tam przy okazji i w przerwie między ulubionymi bleczurkami .. słuchając jednym uchem. Wrócę....BO na tej podwójnej tegorocznej płycie kupili mnie od pierwszego odsłuchu. No w mordę, myślę sobie, chyba Ted się drze jak nic na tej drugiej połówce czyli Vol.II jak za dobrych lat a zespół jedzie na pełnej i to z taką jakością i płynnością, że szacun. Ba, w trzecim, kończącym Prayer Of The Silent Ones wjeżdża i Fen z pozdrowieniami pod koniec;).
Totalny TH/Under Funeral..worship zrobiony z klasą i wyczuciem. Chłopaki ujmują temat po swojemu, nie ma mowy o kopiowaniu - mamy świeże podejście do grania wydawałoby się znanego i przemielonego przez wielu od lat. A jednak! Dla mnie rewelacja. I jeszcze we wszystkich miejscach zamiast wyciszenia jest ten wiejący zimny wicher! Pięknie!

Vol.I czyli pierwsza połówka to z kolei trochę eksperymentowania - zupełny minimalizm, hipnotyczne nuty, sample, ambienty itd. Generalnie mamy tu obrazki apokalipsy i totalnej zagłady. Efekt jest, no siada to na psychę na pewno - posłucham kiedyś późnym wieczorem z pewnością. Dziś np. po tej części płyty poczułem wielką chęć by wrócić do ostatniego (przede wszystkim bo do starszych też) albumu Thaw.. To też mały drogowskaz do tego co się tu wyrabia..

Czekam na wydanie na winylu - pewnie wyjdzie, tak jak to było w przypadku debiutu, jakieś pół roku po cd.
Jedna z najlepszych rzeczy z tego roku z naszego podwórka.
There's something growing in the trees__Through time war prevails____Wśród jeszcze żyjących kłamstw,
I think it's a different me
_______Thoughts fears cast aside_____Gnębiących ten Biały Ląd..
___Face the consequence alone
___With HONOUR ~ VALOUR ~ PRIDE